pluskotka
10.08.10, 13:41
Dziś wreszcie ruszyłam się z domu i zafundowałam sobie mały triathlon. Pierw
sporo marszu, bo niepotrzebnie szłam pod miejski basen, który ma przerwę
konserwacyjną. :) Następnie wyprawa rowerem na basen pozamiejski, ścieżką
rowerową 12km w jedną stronę. Na koniec samo pływanie i powrót kolejne 12km.
Jestem z siebie dumna, bo choć strasznie się zmęczyłam, to się nie poddałam i
z małym odpoczynkiem dojechałam do domu żywa. Moje nadciśnienie, tachykardia i
hashimoto niech się schowają. :)