irsch85
08.12.10, 10:58
Witajcie, mam 25 lat. Od wrzesnia zeszłego roku zaczęła mnie boleć potwornie lewa noga i podbrzusze z lewej strony. Udałam się do ginekologa, który stwierdził, ze to zap. przydatek, dostałam antybiotyk. Po dwóch tygodniach i ból wrócił. Poszłam ponownie. Dostałam kolejną dawkę antybiotyku innego - o szerokim spectrum działania. Niestety, antybiotyk + leki przeciwbólowe pomogły. Ale kiedy skończyłam brać ból powrócił. Zrobiłam kontrolną morfologię, a lekarz rodzinny kazał mi jechac na dyzur: "tam mnie zbadaja", ale nie pojechałam. Morfologia, CRP w normie. Pojechałam na konsultacje do innego b.dobrego ginekologa - okazało się, że wszystko w porządku. A ból nadal był. Promieniujący przez całą nogę, do stopy, uczucie zimna, drętwienie. Ból w pachwinie i podbrzuszu. Ból krzyża. Lekarz gin. polecił mi skierować się do neurologa, może to kręgosłup. Wyniki morfologii i CRP znów były dobre. Po trzech miesiącach dostałam się do neurologa. Zdjęcie RTG nic nie wykazało, więc wszystko w porządku. Może trochę popływaj. Po miesiącu.. zdesperowana. Bólem, niewiedzą, postanowiłam prywatnie udać się do neurologa. Żadnych objawów neurologicznych nie mam. Ale dała skierowanie na MRI L-S. W kwietniu odebrałam wynik: "W świetle kanału krzyżowego na wysokości S3 widoczna jest torbiel pajęczynówki średnicy 7,5mm położona w okolicy prawego otworu krzyżowego S3". Szybka konsultacja z pania neurolog, która uspokoiła mnie, że to wada wrodzona. I da mi skierowanie na rehabilitację. Sama dokładnie nie wiedziała na co. Wysłała mnie do lekarza rehabilitacji. Dostałam zabiegi na kręgosłup L-S po których wcale lepiej się nie czułam. Od tego czasu miałam prywatne dwie konsultacje neurochirurgiczne: mam życ, nie mam żadnych objawów neurologicznych. Noga mnie boli jak bolała. Krzyż rowniez. Podbrzusze z prawej strony też. Kiedy siedzę jest najgorzej. Jak podziwignę więcej również. Najlepiej jest jak leżę. Od tygodnia boli mnie prawe kolano gdy wchodzę i schodzę ze schodów, jest lekko opuchnięte. Ale różni się wielkością od lewego. Od pół roku miewam zawroty głowy, aczkolwiek nie wiem, czy to nie sprawka niskiego cisnienia.
Wyniki morfologii, CRP, OB moczu w normie, wrecz dobre.
USG jamy brzusznej nie wykazało żadnych zmian. Wszystko w normie.
Spotkałam się z opinią lekarzy, którzy wysyłali mnie do psychiatry ew. psychologa. Albo wyśmiewaniem mnie, że "jestem młoda i narzekam. Każdego musi coś boleć"
Ja mam dość, codziennie wstaję z bólem, który jest czasem mniejszy czasem większy, jeśli jest średni: ketonal - ten słabszy - nie pomaga jedynie łagodzi. Dlatego nie biorę leków. Czasem tak się do tego bólu przyzwyczajam, że zapominam o nim.
Ważę 47 kg, mam 161 cm wzrostu.
W sumie nie wiem już o co chciałam Was zapytać. Może o lekarzy w Łodzi, może o to, co pomaga. Może o to, co dalej robić.
Pozdrawiam wszystkich.