kumbajaaaa
16.06.11, 16:06
Witam,
od początku kwietnia (a może wcześniej), czułem się osłabiony, zmęczony. To nic - podstawowe badania krwi nic nie wykazały, tłumaczone to było stresem, jakimiś zbędnymi nerwami. (faktycznie, gdy zacząłem się czuć źle, martwiłem się tym, więc coś w tym może być) Stan ten może nie mieć żadnego związku ze stanem późniejszym.
W połowie maja się przeziębiłem. Wysoka gorączka, bóle mięśni, gardło, katar, kaszel - standard. Dostałem antybiotyk, tydzień zażywałem go zgodnie z zaleceniami lekarza. Inna sprawa, że nie leżałem w łóżku, mam co robić, a poza tym po wcześniejszych kłopotach już wariowałem od siedzenia w domu.
Wróciłem normalnie do życia, ale czułem się osłabiony - znacznie bardziej, niż wcześniej. Do tego pojawiły się bóle głowy. Zwykle taka "ciężkość" głowy (wiem że taki objaw nie istnieje, to tylko uczucie)równomierny ból, co jakiś czas dochodzi miejscowe bóle głowy - w bardzo różnych miejscach, z przodu, z tyłu po bokach. Czasem bardzo mocne, przeszywające, nasilające się podczas ruchu. (zwłaszcza z przodu głowy akurat, choć nie tylko)
Do tego podszedłem już poważnie, od lekarza rodzinnego skierowałem się do specjalistów. (prywatnie, mogę sobie na to pozwolić) Tomografia głowy nie wykazała żadnych zmian - guza nie ma. Jako że bolała mnie też trochę szyja, poszedłem w tę stronę. Rentgen czynnościowy wykazał niestabilność kręgów szyjnych - od tego może mnie boleć głowa. Neurolog (kompletnie nieogarnięta babka) zalecił mi miękki kołnierz ortopedyczny, ale wszyscy inni lekarze (rodzinny, ortopeda) odradzili noszenie, że to tylko zaszkodzi, mięśnie osłabi. Tak więc nie noszę go i w połowie lipca wybieram się na rehabilitację.
No i nie byłoby problemu gdyby nie to, że gdy marudziłem w domu że się źle czuję, podsunięto mi pomysł na zmierzenie gorączki. ;-) Absurdalny o tyle, że nie czuję i nie czułem podwyższonej temperatury. A jednak miałem 37,5 st. Niby nic, a jednak odstępstwo od normy. Od tego czasu (a było to w sobotę) sytuacja się powtarza. Od około południa temperatura przekracza barierę 37 st. i rośnie do 37,5, po czym utrzymuje się na takim poziomie do późnego wieczora. Tak naprawdę mogę mieć taką sytuację te kilka tygodni aż od przeziębienia, bo przez ten czas nie mierzyłem temperatury. Także wieczorem nasilają mi się bóle głowy. Lekarz rodzinny stwierdził (młoda osoba dość) że mam niecharakterystyczne objawy (wcześniej jeszcze skarżyłem się na piszczenie w uszach i zawroty głowy, ale te pierwsze bywają zawsze a te drugie wg mnie w tym przypadku są pochodną samych bólów) i że to mogą być zatoki, ale nie chce mnie - po tomografii - narażać na następne dawki promieniowania. Zasugerowała depresję i wmawianie sobie objawów. (ma trochę racji, zbyt dokładnie wsłuchuję się w swój organizm szukając przyczyn, ale czy mogłem sobie samo-wygenerować systematyczny stan podgorączkowy? Pewnie tak, ale jaka jest na to szansa, zważywszy że generalnie jestem stabilny emocjonalnie? ;)) Zaproponowała antybiotyk na zatoki ale bez żadnej gwarancji że to to. Póki co odpuściłem, zwłaszcza że mam jeszcze przed sobą ponowną wizytę u laryngologa i chyba zbędne w tym przypadku badanie błędnika.
Podsumowując objawy:
-stan podgorączkowy 37,5 st. codziennie
-ból głowy, czasem bardzo mocny w różnych miejscach, ze wskazaniem na przód głowy (to by sugerowało te zatoki, zwłaszcza że pobolewają też policzki pod oczami od czasu do czasu)
-odczucie osłabienia, zmęczenia (subiektywne)
-bóle gardła; nie jem lodów, nie piję jakichś bardzo zimnych napojów a pojawiają mi się bolesne miejsca na podniebieniu i w gardle)
-sporadyczne nocne drętwienie lewej ręki; ale nie takie mrowienie, jakie czasem i wcześniej mi się zdarzało, ale taka zupełna utrata czucia, budzę się z uczuciem jakbym nie miał ręki xD To może mieć związek z szyją.
-uczucie osłabienia tejże lewej ręki (baaardzo subiektywne, zwłaszcza że jestem mańkutem i tą ręką piszę, może mi się nie chce po prostu ;))
Co do innych chorób, mam astmę oskrzelową alergiczną obecnie o lekkim przebiegu i objawach. Na przestrzeni okresu wrzesień-grudzień przeszedłem kilka nieleczonych przeziębień (czasem dość mocnych, ale dopiero obecne problemy zmusiły mnie do wizyty u lekarza:)) Mam 20 lat.
badania w normie:
-podstawowa morfologia
-wskaźniki wątrobowe
-tarczyca (tsh)
-tomografia głowy
-wiem że niektórzy internauci mają obsesję na punkcie boreliozy i to też troszkę tak wygląda, ale miałem badanie krwi IgG i IgM i wynik nie był choćby wątpliwy - czy to badanie może się aż tak mylić?
Czy ktoś ma jakieś luźne pomysły co to może być? Dzięki wszystkim którzy doczytali do tego miejsca!