aga174
28.05.04, 14:07
Cześć Mandy!
No więc byłam u endokrynologa. Pani doktor (prawdziwa, z tytułem) była bardzo
miła, wypytała mnie o wszystko, obejrzała wszystkie wyniki i mnie również.
Powiedziała, że z reguły diagnozę można postawić na podstawie poziomu 17-
hydroksyprogesteronu. W wątpliwych przypadkach robi się jeszcze inne
badania.Tak więc na razie uniknę zbiórki moczu.
Będę więc oznaczać ten 17OH-progesteron, hormony tarczycy, prolaktynę i
powtarzać androgeny. Niestety, dopiero za 3 miesiące, bo brałam Logest od
poprzedniej lekarki i musze teraz odczekać, żeby wyniki nie były
zafałszowane. Pluje sobie w brodę, po co ja w ogole to brałam, nic nie
pomógł, a teraz jeszcze będe musiała tyle czekać na badanie i gryźć sie z
tym. Muszę jeszcze zrobić USG nadnerczy, ale to już najszybciej jak się da.
Boję się też tego, co mi wyjdzie w tym badaniu, zawsze spodziewam sie
najgorszego.
Jest jeszcze coś. Lekarka zauważyła, że w moich bad. horm. jest cos nie tak,
jakby był jakiś błąd. DHEA mam 15,8 ng/ml czyli 2 razy ponad norme, a
siarczan DHEA 372 ug/dl czyli jeszcze w normie. Chyba coś jest źle oznaczone.
Nikt mi na to wcześniej uwagi nie zwrócił. Czy u Ciebie było podobnie? Napisz
mi koniecznie.
A w ogóle co u Ciebie? Jak żyjesz? Ja jestem troche załamana. Probowałam użyć
wosku w celu usunięcia włosów z nog. NIestety, włosy są tak mocne i tak mocno
siedzą w skórze, że przy zrywaniu choćby malutkiego paseczka ból jest
straszliwy, a wszystkie włosy i tak zostają. Tak samo jest zresztą z
twarzą... Ja juz naprawdę nia mam siły. Prawde mówiąc nie wyobrażam sobie
dalej takiego życia. Powiedz mi, jeśli możesz, czy próbujesz usuwac jakoś
włosy, czy tez są takie mocne, że nic nie skutkuje?
Pozdrawiam Cię serdecznie
Agnieszka