Dodaj do ulubionych

TERAPIA RADIOJODEM ? czym to grozi dla otoczenia

07.06.04, 09:57
Terapia radiojodem, czym to grozi dla otoczenia, wiem, że osoba taka jest
najbardziej radioaktywna w ciągu 4 dni, ale czy jak przebywa w jakimś miejscu
(przez na 3 godz.) a po 1 godz. przejdzie do niego dziecko to czy może "coś"
jeszcze być radioaktywnego, szkodliwego dla dziecka; oraz czy osoby dorosłe
mające styczność z osobą po terapi przenoszą tą radioaktywność.

Troszę poplątane, ale trudno mi to jasno napisać.
Obserwuj wątek
    • mamalgosia Re: TERAPIA RADIOJODEM ? czym to grozi dla otocze 07.06.04, 13:29
      Promieniowanie, które wydziela radioaktywny izotop jodu jest promieniowaniem o
      najwyższej pzrenikliwości, co oznacza, ze pzrechodzi niemal przez wszystko (bo
      niekt z nas nie ma przecież w domu ołowianych ścian). Oznacza to, ze jeśli ktoś
      śpi za ścianą pokoju, w którym jest osoba po terapii radiojodem, to tak jakby
      spał obok niego.
      Ponieważ jednak przenika, to nie zostaje w danym pomieszczeniu - tzn. jeśli tam
      jest ta osoba, a potem wyjdzie, to promieniowanie nie zostaje, tylko "idzie"
      wraz z nią. Przepraszam za styl,a le chcę, zeby było prosto.
      Szkodliwość promieniowania zależy oczywiście od przyjętej dawki radiojodu - czy
      to jedności milisiwertów, zcy dziesiątki.
      Jeśli nie dziesiątki (które stosuje się przy leczeniu raka tarzcycy), to
      dorosłym praktycznie to nie szkodzi - można przebywać z tą osobą na
      wyciągnięcie ręki - do czasu, który określa lekarz (Kwarantanna).
      Z dziećmi lepiej nie przebywać - mają małą masę ciała i im bardziej szkodzi to
      promieniowanie.
      Może napisz coś więcej.
      Promieniowanie może "Zostać" w łazience i w sypialni, w której śpi ta osoba -
      wydziela się wraz z moczem i potem
      • Gość: hania 2 rtg "na raz" - ewentualne skutki, prośba o pomoc IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.06.04, 19:03
        Mamałgosiu,
        słyszę w Twej odp. głos specjalisty i proszę Cię również o informację,
        poddałam się prześwietleniom (dwóm) rtg,które miały miejsce tego samego dnia
        rtg czaszki: 1. pantomograficzne (zęby), 2. telerentgen boczny czaszki
        i teraz bardzo boję się bo dopiero po tych badaniach uzmysłowiłam sobie jaką
        wiązką promieni na mnie wyemitował rtg (już robiłam wcześniej zdjęcie zęba, i
        nastawiałam się ze to będzie coś podobnego) a to zdjęcie - jedno z nich nie wem
        które trwało dość długo, nawet przeszło minutę, to drugie krócej

        Nikt nie poinformował mnie o przeciwskazaniach (ciąża)
        Na szczęście w 99 % nie jestem w ciąży ale gdyby okazało sie że 1% to co grozi
        mojemu dziecku? Jakie są ew. skutki tego napromieniowania dla mnie ( w
        przeszłości miałam juz wiele razy rtg: szpital, etc) ????

        To naświetlanie trwalo tak długo (ok. 2 min) czy to normalne ?
        I teraz sprawa najważniejsza, czy musze odczekac zanim będę starała się zajść w
        ciążę, bo właśnie to planuję, jesli tak jaki ma być okres "karencji"

        Bardzo Cię prosze o odpowiedź, bo jeszcze kilka godzin i dostanę zawału, moje
        wykształcenie jest związane z zupełnie inną dziedziną więc przepraszam za ew.
        kolokwializmy i nieścisłości w ww. wypowiedzi i proszę Ci bardzo o zrozumiałą
        odp., co mi grozi i czy mogę sobie jakoś pomóc (jakia żywność /napoje/aby się
        tego "pozbyć" z organizmu ?????????????????????

        Proszę o pomoc. Hania
        • Gość: Fizyk Re: 2 rtg "na raz" - ewentualne skutki, prośba o IP: *.gwiazda.net.pl 08.06.04, 11:30
          Droga Haniu,
          Piszesz o swoich obawach związanych z twoimi badaniami:
          > poddałam się prześwietleniom (dwóm) rtg,które miały miejsce tego samego dnia
          rtg czaszki: 1. pantomograficzne (zęby), 2. telerentgen boczny czaszki
          i teraz bardzo boję się bo dopiero po tych badaniach uzmysłowiłam sobie jaką
          wiązką promieni na mnie wyemitował rtg

          Pragnę Cię uspokić w tym miejscu, gdyż:
          Narażenie przy zdjęciach rentgenowskich (rutynowe) jest minimalne w porównaniu z tym związanym a terapią tarczycy radiojodem (poważna sprawa).
          Pomyliłaś więc dwa różne przypadki.
          1/ W twoim przypadku(zdjęcia rtg) promienie z aparatu rtg(źródła) przechodzą tylko przez ciebie na klisze i koniec,
          a terapii radiojodem źródło promieniowania (jod) nosi się w sobie - podaje się pacjentowi (w formie zastrzyku lub połyka się) i jest się w organizmie aż się rozpadnie (czas półrozpadu 8,1 dnia!), a nie 2 minuty. Poza tym jod promieniotwórczy ulega metabolizmowi i jest wydalany u takich "tarczycowych" pacjentów w siuśkach, pocie (zresztą przez te dni są hospitalizowani i izolowani).
          Ty nie dostałaś nic promietwórczego DO organizmu, więc nie masz się czego pozbywać.
          To odnośnie tego, że piszesz:
          >proszę Ci bardzo o zrozumiałą odp., co mi grozi i czy mogę sobie jakoś pomóc (jakia żywność /napoje/aby się
          tego "pozbyć" z organizmu ?????????????????????
          Przez Ciebie tylko przeszło to promieniowanie i "zostało" w tym pokoju w którym robiono Ci zdjęcie (zresztą nawet i tam nie zostało, bo aparat rtg został wyłączony).
          2/ W radioterapii jodem są dawki o wiele silniejsze !!!! - terapeutyczne. Powiedzmy 100 000 razy większe i o wiele dłużej działają. Spokojniejsza?
          Przy zdjęciach rengenowskich jesteśmy owszem, narazeni na działanie promieniowania jonizującego, lecz:
          ... tylko przez te 2 min trwania badania... (najwyżej zmiany w strukturze wody w organizmie, nie odczuwalne dla całego metabolizmu)
          a szkodliwość tych promieni potęguje sie w czasie i kumuluje jeśli rtg jest często więc konluzja: to dobrze :), że miałaś obydwa zdjęcia wykonane na raz.

          ...i tylko w obszarze którego zdjęcie robimy (tu głowa)
          Na pewno miałaś założone osłony na resztę ciała, prawda? Taki "leciutki" ołowiany fartuszek? Więc nawet jeśli byłabyś już w ciąży, to byłas dobrze osłonięta, a wiązka rtg byla kierowana na głowe, a nie na jame brzuszna :), gonady etc.

          Zresztą przy promieniowaniu nie ma reguł. Czasami końskie dawki nie powodują żadnych zmian.
        • Gość: ppp Re: 2 rtg "na raz" - ewentualne skutki, prośba o IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.06.04, 11:40
          Nie masz czego pozbywac sie z organizmu poniewaz nic w nim nie zostalo.
          Promieniowanie rozproszone i promieniowanie rentgenowskie ze tak
          powiem "przeszlo przez ciebie". Otoz naswietlanie rzadko malymi dawkami jest
          wrecz zbawienne dla zdrowia. Niemniej jednak kazdy z nas otrzymuje dawki
          promieniowania z tzw "promieniowania tla". Twoje zdjecia byly calkowicie dobrze
          wykonane. Podczas pantomografii lampa z kaseta musza objac cala krzywizne jamy
          ustnej stad dosyc dlugi czas naswietlania. Telerentgen boczny czaszki to nic
          innego jak wykonywanie zdjec RTG z duzej odleglosci lampa-kaseta.
          Jednak dla wlasnej ochrony i zdrowia, zawsze podczas zdjec pros o ochronne
          fartuchy i oslony. Ciaza nie jest przeciwskazaniem do badania
          pantomograficznego.
        • Gość: Fizyk Re: 2 rtg "na raz" - ewentualne skutki, prośba o IP: *.gwiazda.net.pl 08.06.04, 11:45
          Czas wykonywania zdjęcia (który wydłużył Ci się kolosalnie w porównaniu z wcześniejszymi doświadczeniami), mógł być związany z odpowiednim ustawieniem apatatu, czy "rozgrzaniem" aparatu do pracy. Tak naprawdę to odkąd pan z obsługi znika w swojej kabinie promieniowanie nie jest włączone przez cały czas, tylko przez kilka sekud.

          Przed ciązą nie musisz robić żadnej kwarantanny, tylko gdy juz będziesz już w ciąży unikaj wykonywania zdjęć rtg i tomografii komputerowej - zleca je lekarz tylko w przypadku konieczności, jeśli wie, że pacjentka jest w ciąży.

          Powodzenia.
        • Gość: hania Re: 2 rtg "na raz" - ewentualne skutki, prośba o IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 08.06.04, 12:13
          Bardzo dziękuję Wam, Fizyku i ppp za życzliwość i kompetentne wyjaśnienie,
          rzeczywiście bardzo mnie to uspokoiło, a najbardziej rozbroiło mnie zdanie, że
          rzadkie naświetlania są wrecz zbawienne dla zdrowia :-) po tym wszelkie moje
          niepokoje opuściły te zmęczoną pzreświetloną głowinę ;-) z tego co dotąd we
          wczorajszych chwilach grozy pzreczytałam pamiętam że są dwie teorie na temat
          skutków promieniowania jonizującego na organizm ludzki, jedna to własnie z tymi
          małymi dawkami (rzekomo wręcz pożądanymi :-)) a druga - że dawka bezpieczna to
          dawka równa 0, każda inna jest już ryzykowna.

          Wiecie co, zaniepokoił mnie właśnie ten fartuszek, bo jak kiedyś robiłam rtg
          zęba oraz inne jeszcze to fartuch był ciężki jak zbroja (dosłownie) i nawet
          tak wyglądał ( "pan od rtg" mnie nim opatulił aż po twarz) a tam gdzie poszłam
          wczoraj na to rtg (prywatnie, sprzęt na oko nie najstarszy) dali mi coś na wzór
          kuchennego fartuszka do gotowania (leciutki i bardzo wycięty, nie zapinany z
          tyłu, musiałam sobie go tak trzymać żeby nie spadł bo był za duży. I to
          wszystko spowodowało że aż sie spociłam ze strachu a jak już jadąc windą
          zobaczyłam swoją czaszke i kawałek kręgosłupa w całej okazałości to jedyna myśl
          jaka mnie naszła to gorzka prawda słów "prochem jesteś i w proch sie obrócisz"

          dziękuję za słowa otuchy :-) bardzo
          ja tak panikuję ze wzgledu na to że miałam już wiele rtg a kiedy po powodzi we
          wroc. trafiałam do szpitala to z powodu braku rtg wywiezionego gdzieś w obawie
          przed zalaniem zawieziono mnie do piwnicy przypominającej lochy na jakiś aparat
          rtg chyba sprzed II wojny światowej.... A potem gdy leżałam juz po operacji i
          nowszy sprzęt wrócił do szpitala po powodzi to na sali leżało około 10 osób i
          kilka razy robiono im rtg (w tym mojej najbliższej sąsiadce z łóżka obok
          połamanej od stóp do głowy) więc troche tych promienie się w życiu chwyciło....

          A teraz boję sie ew. naświetlań ze względu na pożądaną ciążę i tylko tyle
          Bardzo Wam dziekuję za odpwoiedź

          Fizyku ale te dwa zdjęcia miałay miejsce jednego dnia ale jedno po drugim,
          czyli dwukrotnie byłam naświetlona (inne sekwencje i chyba nawet inny aparat) a
          nie za jednym razem (pani dwa razy wyszła z pokoju i nacinęła guzik ;-)

          Jeszcze raz dziekuję, jesteście kochani




          • Gość: hania Fartuch............. IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 08.06.04, 12:26
            jeśli nie wprawiłoby Was w irytację wyjaśnienie mi co z tym faruchem to
            dodtakowo bym się uspokoiła (i już wyciszyła ;-)
            czemu on był lekki a nie jak piszesz fizyku cieżki, przecież ołów wydaje się
            czymś bardzo cieżkim (przysłowiowa ołowiana kula) a ten fartuch to była chyba
            jakaś imitacja mająca działać na podświadomość pacjenta że jest chroniony, ne
            dość że niepotrzebnie przeswietlnono mi szyję i tarczycę to jeszcze nie mam
            gwarancji że przez inne narządy nie przeszły promienie - miałam juz na sobie
            taki fartuch kiedyś i doskonale go pamiętam, ten wczorajszy naprawdę
            przypominał fartuch kuchenny z bardzo dużym wycieciem po szyją (aż do mniej
            więcej biustu) i był cienki (cos w nim jednak było ale przypominało barzdiej
            watolinę niz ołów) ???????????????
            • mamalgosia Re: Fartuch............. 08.06.04, 12:34
              zanim weszłam na forum, już Ci odpowiedzieli:)
              Co do fartucha, to w pracowniach izotopowych mają już często takie
              nowocześniejsze, które ciężarem nie przypominają zbroi - pewnie i u Was takie
              mają. A że był za duży, to mnie nie dziwi: polska służba zdrowia...
              Nie przejmuj się i staraj się o dzidziusia spokojnie.
              Nie na temat, ale moja koleżanka miałą wypalaną nadżerkę laserem gdy była w
              ciąży ( nie wiedziała , ze jest ) i dziecko urodziło się zdrowe
              • Gość: hania Re: Fartuch............. IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 08.06.04, 12:51
                Mamałgosiu,
                bardzo dziękuję za zainteresowanie problemem i Twoją odpowiedź
                jak to dobrze że są jeszcze tacy bezinteresowni mądrzy i pomocni ludzie
                pozdrawiam serdecznie :-)
                Hania z Wrocławia
    • mamalgosia fizyku 08.06.04, 12:36
      u nas nie hospitalizuje się przy terapii radiojodem
      • Gość: Aga Re: fizyku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.06.04, 13:35
        Witam a tak z innej bajki na temat tarczycy? Jakie dolegliwosci leczy sie
        radiojodem?? Czy tylkonowotwory zlosliwe? Ja mam gruczolaka na tarczycy
        (hormony w porzadku) i nie chce isc na operacje wiec szukam metod
        alternatywnych SLyszalam o radiojodzie i ostrzykiwaniu etanolem. Co wy na to?
        • mamalgosia Re: fizyku 08.06.04, 14:00
          no co Ty, nie tylko nowotwory! "Zwykłego" Graves-Basedova też. Na temat
          gruczolaków nic nie wiem
          • Gość: Aga Re: fizyku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.06.04, 14:37
            no to ja mam zwyklego gruczolaka:)) To sie chyba nazywa wole obojetne guzkowe
            ale na 100% pewna nie jestem, i nie wiem jak to cholerstwo wyrzucic z siebie
            poza skalpelem oczywiscie.
            • mamalgosia Re: fizyku 08.06.04, 14:40
              razem ze mną łykała radiojod babka z gruczolakiem, bo nie chciała iśc na
              operację. Niestety nic nie wiem o jej dalszych losach
              • Gość: aga Re: fizyku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.06.04, 15:16
                To jeszcze prosze napisz mi, czy wystarczy ze sie udam do "normalnego"
                endokrynologa czy musze szukac specjalistycznego osrodka? Jestem z Krakowa.
                dziekuje i pozdrawiam
                • Gość: JoP Re: fizyku IP: 213.17.128.* 08.06.04, 15:24
                  Decyzję o terapii radiojodem podejmuje "normalny" endokrynolog. Potem jeszcze
                  trzeba się załapać na sam zabieg, który w Krakowie można zrobić w 2 miejscach:
                  Klinice Endokrynologii CMUJ i Zakładzie Medycyny Nuklearnej Szpitala Wojskowego.

                  Nie wiem, ile się normalnie czeka na zabieg z NFZ, mnie się nie chciało czekać,
                  więc za to zapłaciłam i załatwiłam sprawę w tydzień.
                  • Gość: Aga Re: fizyku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.06.04, 15:35
                    No i? No i? z czym? jak? no zartuje, ale interesuje mnie to wiec jakbys mogla
                    cos wiecej na ten temat. Jak nie chcesz oficjalnie zapraszam na priva
                    agnse@poczta.onet.pl
                    • Gość: JoP Re: fizyku IP: 213.17.128.* 08.06.04, 15:49
                      Zaraz pójdzie na priva.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka