Dodaj do ulubionych

małopłytkowość

IP: *.polcard.com.pl 14.03.02, 15:17
Czy ktoś z osób odwiedzających forum spotkał się z małoplytkowością???
Od dłuższego czasu borykam się z tym problemem. Miałam już biopsję szpiku i nic
złego (na szczęście) nie wykazała, kurację encortonem - który niestety nie
pomógł. Teraz jestem pod obserwacją a lekarze biorą pod uwagę usunięcie
śledziony.
Będę wdzięczna za wszelkie informacje.

Pozdrawiam,
MM.

Obserwuj wątek
    • Gość: tiny Re: małopłytkowość IP: *.org 19.03.02, 20:32
      mój synek (3,5 roku) niedawno trafił do spzitala
      własnie z powodu małopłytkowości. poziom płytek spadł
      mu do 34 tys (na 150 normy). na szczęście okaząło się,
      że w ciągu tygodnia wszytstko wróciło do normy. miał
      podawana cyclonaminę - ona własnie powoduje "porost"
      płytek. lekarze uznali, że najprawdopodobniej była to
      małopłytkowość poinfekcyjna albo polekowa (mały brał
      bactrim i zinacef). lekarze polacją też przy okajzi
      kazdej infekcji podawać rutinoscorbin.
      Z listu wynika, że masz kontakt z hematologiem. jeśli
      małopłytkowość sie utrzymuje, to warto szukać
      przyczyny, bo niestety, jest to przypadłość dosyć
      niebezpieczna. życzę zdrowia, pozdrawiam, tiny :))))
      • Gość: MM Re: małopłytkowość IP: *.polcard.com.pl 21.03.02, 11:27
        Dziękuję za życzenia i oczywiście życzę żeby synek chował się zdrowo.
        Lekarze szukają przyczyny już od czerwca zeszłego roku na zasadzie wykuczania
        różnych opcji. Jak na razie doszli do wniosku, że przyczyną nie jest szpik
        (miałam biopsję i wyszło ok), nie jest też obecność przeciwciał we krwii
        (brałam encorton i nic)... Została jeszcze jedna opcja - śledzina nadmiernie
        wyłapująca płytki (trzeba by wyciąć). Na razie obserwują i zobaczymy co dalej.

        Pozdrawiam,
        MM
    • Gość: JArek Re: małopłytkowość IP: *.it.volvo.se 25.03.02, 12:16
      czesc, ja mam maloplytkowosc od urodzenia teraz mam 26 lat i zyje nic mi nie
      jest wlasciwie nie odczuwam tego ze mam ta choroba. Poziom moich plytek
      utrzymuje sie na poziomie ok 20.000 i jest ok. Od dziecinstwa probowano w kazdy
      mozliwy sposob zwalczyc moja chorobe, lacznie z kuracja chormonalna i z proba
      usuniecia sledzionyu. Ja osobiscie jestem przeciwniek takiej ingerencji. W
      swojej karierze spszpitalnej spotakelem sie z tak odmienneymi opiniami ze teraz
      ufam tylko swojej intuicji. Choc rozni lekarze mieli ogromna ochote to jednak
      nie pozwolilem sobie usunac sledziony. Cyklonaminy tez nie polecam, spotkalem
      sie z opiniami ze jest szkodliwa. Osobiscie biore wulacznie rutinoskorbin i...
      uwazam na siebie...to wszystko zapewniam ze spokojnie mozna z tym zyc i robic
      wszystko na co ma sie ochote. Nalezy tylko uwazac na mozliwe urazy, ale to
      wszystko. Oprocz nieco bardziej okazalych siniakow i krwotokow z nosa kilka
      razy w miesiacu (polecam spongostan i spokoj) nie odczuwam zupelnie tej
      choroby... Zycze optymizmu i nie daj sobie niczego wycinac.
      • Gość: MM Re: małopłytkowość IP: *.polcard.com.pl 25.03.02, 16:19
        No właśnie nie chciałabym sobie usuwać śledziony - na szczęście mój lekarz też
        nie jest chętny żeby to robić. Najpierw będzie chciał wykonać badanie na czas
        przeżycia płytek i wyciągnąć z niego jakiś wniosek. W sumie czyję się dobrze,
        jedynie jakieś siniaki i pęknięte naczynaka, czasem krwotok z nosa.
        Problem w tym, że planowałam mieć dzieci a teraz lekarz to odradza
        (przynajmniej na razie). Wiem, że dziecko wysysa co się da z organizmu kobiety.
        Co wtedy będzie, jak lekarze będą z moją małopłytkowością sobie radzić jeżeli
        teraz w żaden sposób nie potrafią podnieść poziomu płytek w górę.

        Pozdrawiam,
        MM
        • Gość: JArek Re: małopłytkowość IP: *.it.volvo.se 26.03.02, 10:52
          Gość portalu: MM napisał(a):

          > No właśnie nie chciałabym sobie usuwać śledziony - na szczęście mój lekarz też
          > nie jest chętny żeby to robić. Najpierw będzie chciał wykonać badanie na czas
          > przeżycia płytek i wyciągnąć z niego jakiś wniosek. W sumie czyję się dobrze,
          > jedynie jakieś siniaki i pęknięte naczynaka, czasem krwotok z nosa.
          > Problem w tym, że planowałam mieć dzieci a teraz lekarz to odradza
          > (przynajmniej na razie). Wiem, że dziecko wysysa co się da z organizmu kobiety.
          >
          > Co wtedy będzie, jak lekarze będą z moją małopłytkowością sobie radzić jeżeli
          > teraz w żaden sposób nie potrafią podnieść poziomu płytek w górę.
          >
          > Pozdrawiam,
          > MM

          Coz nie jestem lekarzem, ale moja babcia miala moloplytkowosc o czym nie
          wiedziala, okazalo sie to dopiero kiedy ja sie urodzilem, wtedy tez dowiedzial
          sie moj tato. Tak wiec jesli ona spokojnie urodzila dwoje dzieci to Ty tez sobie
          poradzisz no i przy obecnym stanie medycyny....Moze zrobia Ci cesarke aby uniknac
          mozliwosci krwotokow itp. Nie ma sie czym przejmowac moim zdaniem. Po za tym
          zawsze podczas opercji i wszelkich zabiegow "takich jak my" zawsze maja w
          pogotowiu zapas plytek do podania. Takze nie moze sie nie udac... Inna sprawa
          jesli twoja malo... jest jedynie chwilowa to zupelnie sie nie ma czym
          przejmowac... cos z tym da sie zrobic. Tak jak mowilem ja z tym zyje od urodzenia
          i zapomnialem ze jestem taki wyjatkowy... Zawsze jak mi robia morfologia to
          pozniej jest panika w lab. ze z taka iloscia plytek to powinienem byc w
          agonii..zwlaszcza jesli mam jakies 10-20 tys. Kilka razy sie zdazylo ze badanie
          wykazalo ze ma 0 plytek - to byl dopiero poploch :) do domu do mnie
          wydzwaniali..itp... Takze ma to rowniez swoj aspekt humorystyczny... Jak mialem 2
          latka i lezalem w szpitalu (nie jednym z reszta) to podobno (opowiesc mojej mamy)
          regularnie przychodzili do mnie studenci medycyny ogladac goscia, ktory ma ok
          10.000 plytek i drze sie jak opetany, a powinno byc wrecz odwrotnie.. Inna sprawa
          ze wojsko mam z glowy... takze sama widzisz... Mialem w swoim zyciu niejeden
          wypadek, zlamalem reke, o bojkach w szkole nie wspomne (wygladalem po nich jak po
          zderzeniu z walcem) ale nic wiecej zadnych powaznych krwotokow ani (jak straszyli
          mnie niemal wszyscy lekarze) wylewow i krwotokow wewnetrznych ;) Glowa do gory...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka