Dodaj do ulubionych

usg i Dopler

19.08.12, 14:57
Witam wszystkich! Kilka razy w ciągu ostatnich 30 lat miałem kolkę nerkową (kamienie, złogi?). Po otrzymaniu środka p.bólowego dolegliwości ustępowały. W czasie wykonywania badań w szpitalu z powodu innego schorzenia (mielifibroza) miałem wykonywane m.in. usg j. brzusznej, które wykazało torbiele w nerkach. Na wizytę u nefrologa przychodni NFZ czekałem 1 rok. Byłem trochę wystraszony tą sytuacją i znalazłem lekarza przyjmującego prywatnie. To ten sam lekarz, który przyjmuje w przychodni przyszpitalnej. Byłem dwa razy. skierowanie na morfologię i jeszcze jakieś inne bad. krwi. Wyniki w miarę normalne. Kazał czekać i obserwować i tak chciał co miesiąc. Nie stać mnie na comiesięczne pięciominutowe wizyty, które nic nie dają. Żadnej innego badania, diagnozy czy leczenia. Tylko wyciągnięcie kasy.
Od pół roku chodzę do nefrologa w przychodni. Tego samego, u którego byłem dwa razy w prywatnym gabinecie. Od nefrologa skierowanie na morfologię, kwas moczowy, jony, kreatyninę. Wyniki w miarę w normie. Jedynie GFR wskazuje na PChN średnio zaawansowaną. W czasie ostatniej wizyty nefrolog (w przychodni przyszpitalnej) zażyczył abym wykonał prywatnie usg i Dopplera żył/tętnic brzusznych. Ale u określonego lekarza w mieście wojewódzkim. Sprawdziłem w necie: koszt takiego badania 150-300 zł. W przychodni w moim mieście takich badań nie wykonują. Nie stać mnie na taki wydatek I to jest zbyt duża odległość do pokonania ze względu na schorzenia kręgosłupa. Wizytę, na którą powinienem przynieść badania z prywatnego gabinetu mam w najbliższy wtorek. Co zrobić w takiej sytuacji? Nie chcę podejrzewać lekarza o kierowanie pacjentów w celu "nabijania" kasy.
Byłem też u neurologa z powodu bólów kręgosłupa i innych dolegliwości. Przychodnia prywatna mająca kontrakt z NFZ. Pierwsze pytanie neurologa: pan prywatnie czy na NFZ? Gdy odpowiedziałem, że na NFZ to usłyszałem, że w tym wieku (65) to się tego już nie leczy.
Gdy były tworzone Kasy Chorych (1998/99) miało być tak dobrze. Lekarze mieli czekać z otwartymi rękoma na pacjentów. Miało nie być kolejek. A co jest? Sami widzimy!
No to się poużalałem!
Obyśmy zdrowi byli!
Obserwuj wątek
    • prim.asol Re: pseudo medycy... 19.08.12, 22:54
      Po co lazłeś do tego samego lekarza na NFZ skoro nie byłeś z niego zadowolony chodząc prywatnie ? Gdyby mnie ktoś leczący w ramach NFZ kazał zrobić badanie za pieniądze i to w określonym gabinecie - "....."koniec cytatu. Cham i tyle.I jeszcze skargę do NFZ -u bym napisała.Jeśli leczy, wszystkie badania potrzebne do ustalenia diagnozy on bezpłatnie powinien zlecić.Przejrzyj stronę znanylekarz.pl i może poszukasz kogoś w twoim mieście, kto leczy a nie tylko kasuje...Bólami kręgosłupa zajmuje się albo ortopeda albo lekarz w poradni rehabilitacyjnej, który po zdiagnozowaniu leczy i daje skierowania na rehabilitację.
      • tymoteusz.a Re: pseudo medycy... 20.08.12, 11:35
        To jedyny lekarz tej specjalności w okolicy. Nawet nie mieszka w powiatowym mieście, gdzie jest przychodnia. Prywatnie poszedłem, żeby przyspieszyć ewentualne leczenie. Byłem już zarejestrowany w przychodni ale czekanie na termin wizyty to pełny rok. Gdy zorientowałem się (po drugiej prywatnej wizycie), ze mam przychodzić co miesiąc na niby-konsultacje i zostawiać za nic (lub za ok 10 min. posiedzenia w gabinecie) 80 PLN to zrezygnowałem. Teraz w przychodni przyszpitalnej też nie wie co ma ze mną zrobić.
        Do niedawna z kręgosłupem chodziłem do neurologa. gdy zostałem ostatnio tak potraktowany (pan prywatnie czy na NFZ?), poszedłem prywatnie do ortopedy. Dostałem skierowanie na zabiegi (masaże gimnastyka rehabilitacyjna i fizjoterapia). Niestety, terminy bardzo odległe i nie wszystkie zabiegi możliwe do wykonania - np. ultradźwięki, masaż. Terniny zajęte do końca roku.
        Z prywatną praktyką mam jeszcze inne doświadczenia. Miałem skierowanie na operację zatok. Był już wyznaczony termin zgłoszenia się do szpitala. W szpitalu (odległym o ok. 50 km - miasto wojewódzkie) okazuje się, że nie ma miejsc na oddziale. Nowy termin. W tym nowym terminie sytuacja się powtarza. Dowiedziałem się, że w tym szpitalu (oddziale) pracuje lekarz z mojej miejscowości. Prywatna wizyta i do szpitala na następny (wcześniej wyznaczony) termin. Zostałem przyjęty, operacja przeprowadzona. Bez tej prywatnej wizyty jeździłbym do szpitala chyba do końca życia.
        Przed 1999r. czyli przed utworzeniem KCh miałem trzy operacje zatok (nie punkcje, tylko operacje z szerokim otwarciem zatok). Wyglądało to tak: Wizyta u laryngologa w przychodni, skierowanie na badanie u ordynatora, najczęściej jeszcze w tym samym tygodniu i przyjęcia na oddział w ciągu następnego tygodnia. Wtedy nie było KCh, NFZ i składek na ubezpieczenie zdrowotne. I szło to jakoś sprawniej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka