Dodaj do ulubionych

mąż w ciągu

05.10.07, 00:13
Mąż trzeci dzień pije... Wiem,że wpadł w ciąg. Ostatni miał trzy
lata temu i wydawało się, że jest nadzieja, że zwycięzy z nałogiem.
Wtedy był odtruwany. Proszę o radę, czy bez kroplówki i pomocy
lekarza uda się to przerwać? Co robić...
Obserwuj wątek
    • e4ska Re: mąż w ciągu 05.10.07, 00:28
      A on? Chce, żeby go odtruwać?

      Trzy dni... hmmm... a dawniejsze ciągi ile trwały?

      Trzy lata to ładny czas. Mało kto wytrzymuje tak długo - od pierwszego razu. Ale
      też po takim czasie to popijanie może być bardzo gwałtowne.

      Pije w domu? choruje bardzo? prosi o pomoc?
      • ekpb3 Re: mąż w ciągu 05.10.07, 00:38
        Dawne ciągi trwały ok. tygodnia i były przerywane kroplówką. Cierpi,
        przez ostatnie lata leczył się na serce,wątrobę i żołądek. Na twarzy
        czerwone plamy, organizm widocznie zatruty. Nie wiem, jak długo
        można w takim stanie pociągnąć. Naiwnie sądziłam, że juz nie ma
        problemu. A za ścianą śpi małe dziecko, więc muszę życ ...
        • e4ska Re: mąż w ciągu 05.10.07, 09:51
          Czerwone plamy to objaw właściwy bardzo wielu alkoholikom - zwłaszcza z
          niezdrową wątrobą. Widziałam takie coś w monstrualnej formie u faceta z
          hemofilią - myślałam, że nie przeżyje nocy, a on rano był wesoły jak skowronek
          (zaklinował, potem już nie pił).

          Jeśli mąż jest w ogóle chory, to ja bym wzięła na jego miejscu odtrucie lub
          pojechała do szpitala. Tyle - że jak nie dopije swojego, to go i tak będzie
          ciągnąć... to dziwne, ale w ciągu trzeba swego dopić - żeby już mieć DOŚĆ. Z tym
          - że to DOŚĆ czasem zabija.

          Jedni twierdza, że najlepiej zostawić pijaka samemu sobie i niech sie dzieje, co
          chce - sam wytrzeźwieje. Ciebie - kto wie - może coś takiego czeka, że będziesz
          musiała odejść. Nigdy nie wiadomo - lepiej przygotować plany na każda
          ewentualność. Mnie, kiedy piłam, jednak otoczono opieką i wtedy łatwiej mi było
          wyjść z ciągu.

          W moim przypadku rodzina podawała przez prawie pięć dni małe ilości alkoholu.
          Sama też miałam w zapasie - ale brałam tylko tyle, żeby sie nie trząść czy nie
          tracić przytomności. Z tym, że mój ciąg trwał około dziesięciu dni, nie trzy.

          Wiesz, radzić tutaj nie można, jedynie powiedzieć o własnych doświadczeniach.
          Więc - mnie dozowano ten alkohol - i jakoś, powoli, wykaraskałam się. Ale każdy
          pijak jest inny - bo każdy człowiek jest inny.

          Myśl o sobie i dziecku - to na pierwszym planie powinno się znajdować. Nie
          płakać, nie histeryzować - pijak też potrzebuje spokoju - bardziej niż sobie
          wyobrażasz. Od ciebie dużo zależy - od twojego opanowania, a nawet od uśmiechu:)

          trzymaj się - niech sie wam ułoży jak najszybciej.
    • aaugustw Re: mąż w ciągu 05.10.07, 11:22
      ekpb3 napisała:

      > Mąż trzeci dzień pije... Wiem,że wpadł w ciąg. Ostatni miał trzy
      > lata temu i wydawało się, że jest nadzieja, że zwycięzy z
      nałogiem. Wtedy był odtruwany. Proszę o radę...
      ______________________________________________.
      Prawdopodobnie nie skonczy sie i teraz bez odtrucia, ale jest to
      tylko, tzw. "postawienie na nogi swoje cialo" (doprowadzenie
      organizmu do stanu funkcjonalnosci i abstynencja), potem dopiero
      powinien powaznie zadbac o swoja trzezwosc...!
      Najskuteczniejszym sposobem zatrzymania tej choroby jest
      bezposredni i regularny kontakt z drugim alkoholikiem...
      Moga to byc, np. Mityngi AA (Anonimowych Alkoholikow), lub
      inne grupy trzezwosciowe w poblizu Waszego miejsca zamieszkania.
      Dla osob wspoluzaleznionych, od chorych sa takze specjalne Grupy,
      tzw.Al-Anon, ktore z serca polecam Tobie.
      A...
    • drak02 Re: mąż w ciągu 05.10.07, 11:38
      jezeli mąż choruje na serce , to powinein trafic na oddział
      detoksykacyjny , kilkudniowy ciąg alkoholowy i nagłe odstawienie bez
      odtrucia może być dla niego niebezpieczne. jest to czywiscie
      rozwązanie krótkoterminowe i nie rozwiazuje w dłuższej perspektywie
      problemu. Napisz co mąz robił pomiędzy kolejnymi ciągami , czy
      utrzymywał abstynencje , czy popijał sobie. Kiedy miał poprzedni
      okres pijacki etc.
      PO detoksykacji warto odbyc z nim rozmowę i postawić twardę warunki,
      albo powaznie podejdzie do swojego problemu )zacznie sie leczyć)
      wtedy mozsze go w jakis sposób wspierać . jeżeli wybierze dalsze
      picie , wtdy serdecznie doradzam Ci zostawienie go samego ze swoja
      decyzją i skupienie się na własnym życiu i szczęsciu twojego
      dziecka. jeżeli nie bedziesz w stanie konsekwentnie realizowac
      swoich twardych warunków to lepiej wogóle ich nie stawiac i pogodzić
      się z postępująca degrengolada jego i własnego życia - czego
      absolutnie Ci nie życzę.
    • ekpb3 Re: mąż w ciągu 05.10.07, 16:11
      Bardzo dziękuję za wszystkie rady i opinie. To naprawdę niesamiwicie
      ważne, że jast ktoś, kto wysłucha i próbuje pomóc. Jest ciężko.
      Jestem po nieprzespanej nocy, jakiś koszmar... On od wczoraj nie
      pił, czuje się kiepsko, ale odtruwania nie chce, bo twierdzi, że już
      wraca do formy. Nie wierzę, ale w tej chwili nie jestem w stanie nic
      zrobić. Pytacie, jak było przez ostatnie lata. Otóż po ostatnim
      ciągu, kiedy odeszłam, zląkł się i rzeczywiście nie brał alkoholu do
      ust. Za moją namową uczęszczał na spotkania AA i do psychologa.
      Niestety, był zbyt pewien swojej siły. Rzucił wszystko
      usprawiedliwiając się nawałem pracy. Problem polega na tym, że mąz
      wstydzi się otwarcie przyznac kolegom, że nie może pić...a pić
      koledzy lubią... Tak więc jedna delegacja, konferencja, szkolenie,
      jedno małe piwko itd. Nie będę oryginalna, ale jak uciec, jak zacząć
      nowe życie, jak znależć siły na nowe budowanie, co powiedziec
      córeczce, z czego żyć.. Dziekuję
      • ela_102 Re: mąż w ciągu 05.10.07, 16:18


        >Niestety, był zbyt pewien swojej siły. Rzucił wszystko
        usprawiedliwiając się nawałem pracy<

        czytajcie samouzdrawiacze...czytajcie :-)
        mamy tutaj zywy przypadek...jak to dziala:-)
            • ela_102 Re: mąż w ciągu 05.10.07, 18:33
              Bo o ile tutaj mowa o ludzkim nieszczesciu spowodownaym choroba i
              zaniechaniem jej leczenia...
              To w watku "osobowsc i charakter" twoj kolega janu...wyrwza sie z
              ogromna pogarda i zloscia o mnie i Jarasie...
              co na to Twoja ludzka szlachetnosc o ktorej tak sie rozpisywales
              ostanio?
            • aniolparys Re: mąż w ciągu 05.10.07, 18:34
              Znów.
              Agresja jest stałym elementem w Twoich postach.
              Wojenkę.
              Chcesz udowodnić że Twoje jest lepsze. Nie wiem komu.
              Głupią.
              Nic nie wnoszącą oprócz razów.
              Autorkę wątku nie obchodzą Twoje obsesje.
              Czego się spodziewasz? Odpowiedzi że pije, bo chodził an terapie i AA? Że gdyby
              był samodzielny nie trzeba by go pilnować? Albo miałby własne nie wyuczone na
              postawie przegranego motywy do niepicia i łatwiej by mu teraz było?
              Myślę, że Twoją słabą stroną jest przekonanie, że jesteś lepsza od innych.
                    • aniolparys Re: mąż w ciągu 05.10.07, 18:51
                      W odpowiedzi na mój post zaatakowałaś Janu.
                      Mam wpływ.
                      Przymilasz się, ślesz uśmieszki. Zależy Ci na odbiorze jako łagodna i mądra po
                      przejściach. Jeśli raz czy drugi ktoś zwróci Ci uwagę, że niekoniecznie idioci
                      to czytają, nie zaszkodzi Ci. I naprawdę się zastanowisz przed napisaniem
                      czegoś, czego potem nie wycofasz.
                      • ela_102 Re: mąż w ciągu 05.10.07, 18:56
                        Zaatakowalam?
                        odyslajac cie do postu...
                        jakbym ci napisala ze w Encyklopedi PWN na stronie 234.jest teskt
                        ktory dobrze byloby abys przeczytal...to by dla ciebie znaczylo ze
                        zaatakowalam te encyklopedia? czy osobe ktora ten wpis redagowala?
                        czy moze moja"agresja" dotyczyla by calej PWN...
              • e4ska Re: mąż w ciągu 05.10.07, 18:48
                Parys... Napisałeś:

                "Czego się spodziewasz? Odpowiedzi że pije, bo chodził an terapie i AA? Że gdyby
                > był samodzielny nie trzeba by go pilnować? Albo miałby własne nie wyuczone na
                > postawie przegranego motywy do niepicia i łatwiej by mu teraz było?"

                mnie takie odpowiedzi się nie nasunęły. Pytania - tak.

                Bo: inaczej należy podchodzić do przypadków, kiedy pijak nie chce się leczyć, bo
                uważa, że mu z piciem dobrze. Nie chce sie leczyć, bo nie chce pić.

                tutaj: pijak chciał skończyć z nałogiem, skoro podjął leczenie. Nie pracować -
                heh, fajne:))) ano - kto utrzymuje rodzinę?

                Można sobie robić terapię za terapia, jeśli jest sie osoba samotną bądź rodzina
                sama sie utrzyma. Można ją robić z nudów. Żeby potem, w pracy, jednak obcować z
                pijącymi... przebywać w sztucznym środowisko nie jest dane... a jak nawet, to
                nie każdemu.

                Miejmy nadzieje, ze facet sie opamięta i tym razem znajdzie coś, co go do
                trzeźwości zachęci. Sam z siebie.
          • aaugustw Re: mąż w ciągu 06.10.07, 15:27
            aniolparys napisał (do Eli...):
            > Znów zaczynasz tą swoją głupią wojenkę.
            ______________________________________________.
            Aniele, a ty znowu zaczynasz trabic anielsko !?
            Zamknij lepiej dziob, jezeli nie masz nic
            konstruktywnego do powiedzenia...
            A...
        • e4ska Re: mąż w ciągu 05.10.07, 18:39
          Psycholog, mityngi... cóż, samo życie.

          Stare forumowe pytanie: dlaczego pijak "kształcony" przez psychologa i kolegów z
          AA nie umie poradzić sobie z zapiciem? dlaczego musi się to kończyć katastrofą?

          Nie dla głupiej wojenki stawiam powyższe pytanie. Jest to pytanie, które może
          mieć zbawienny wpływ na podejmowanie trafnych decyzji przez czynnego alkoholika,
          który decyduje się na zaprzestanie picia.

          Jak to jest, że najpodlejszy pijaczyna z mojego sąsiedztwa ma za sobą terapie,
          odwyki, wszywki, anticole, mityngi... jak to jest? Czemu ten, kto sam przestał,
          trzyma się całymi latami - też sąsiedzki przypadek - już jedenaście lat... bez
          wpadki.

          Jak to jest????!!!!?????
          • ela_102 Re: mąż w ciągu 05.10.07, 18:44
            Ciagle jest kwestia "trzyma sie"
            Mi sie to bardziej kojarzy z facetem trzymajacym sie brzytwy...czyli
            calkiem kiepsko mi sie to kajarzy.
            Moj brat trzymal sie tak 10 lat...
            sam przyznaje ze sie sku...ko meczyl..


            ja sie nie trzymam..
            ja zyje:-)
          • aniolparys Re: mąż w ciągu 05.10.07, 18:45
            Nie jesteś lepsza :-)
            Jedni mają tak, jedni inaczej.
            Zacznij wątek "Kiedy pijak ma przechlapane" albo co. A nie każda prośba czyjaś
            na forum o pomoc kończy się w tym samym szambie.
              • aniolparys Re: mąż w ciągu 05.10.07, 18:53
                ela_102 napisała:

                > Ani lepsza ..ani gorsza...
                > pisalam to juz 100 razy:-)
                > ja to ja...

                To dlaczego napisałaś "czytajcie samouzdrawiacze...czytajcie :-)
                mamy tutaj zywy przypadek...jak to dziala:-)" ? Dwa razy się uśmiechając przy tem.
                      • aniolparys Re: mąż w ciągu 05.10.07, 19:06
                        Nie znam Cię.
                        Piszę wrażenie, jakie Twoje zachowanie wywołuje u mnie.
                        Może jesteś zupełnie inna. Ale ja jestem zupełnie normalnym, zupełnie
                        przeciętnym facetem. Jeśli wywołujesz u mnie pewne wrażenie, takie same możesz
                        wywoływać u innych.
                        Nie piszę, że jesteś taka, czy owaka. Jedynie, że Twoja obecność na forum
                        sprawia wrażenie, że taka jesteś.
                        • ela_102 Re: mąż w ciągu 05.10.07, 19:13

                          Nie piszesz jednak jak o wrazeniu...
                          lecz piszesz o mnie jakbys wiedzial o mnie wszystko...
                          a jeszcze chcial we mnie to wszystko zmienic...
                          takie ja odnosze wrazenie...
                          Co Cie obchodzi jakie wrazenie wywieram na innych?
                          czemu szukasz ludzi ktorzy maja takie same wrazenie?
                          Poszukaj takich ktorzy maja inne...
                          bo ich tutaj nie malo:-)

                          ale tym atakiem na janu...zaskoczyles mnie ponad norme...
                          szczeka mi wprost opadla...
                          • aniolparys Re: mąż w ciągu 05.10.07, 19:19
                            To nie moja sprawa jakie wrażenie wywierasz na innych.
                            Oceniłem, że Tobie nie jest to jednak obojętne.
                            I przedstawiam jakie wrażenie możesz wywołać u zwykłego faceta.
                            I wskazuję, że jeśli zmienisz trochę swoje zachowanie - wrażenie to może być lepsze.
                            To jest ten wpływ, jaki ja mam na Twoje zachowanie. I dlatego się odezwałem.
                            Zostawiam Ci do przemyślenia.
                          • addicted11 Re: mąż w ciągu 05.10.07, 19:30
                            No mam kolejny przypadek, jak skuteczne jest AA.
                            Chodzil? chodzil.

                            A inne bla bla sie nie licza. Bo zawsze mozna powiedziec ba bla- ze
                            niedostatecznie sie angazowal albo w kolorowych spodniach zamiast
                            burych chodil.

                            Dal szanse AA- AA dalo szanse jemu.
                            skonczylo sie tragicznie.
                            oby nie tragiczniej.
                            Co na to Jaras?

                            zaloze sie, ze jesy mu zupelnie obojetny los tego czlowieka.
                            chodzi o to, aby zachowal sie pedagogicznie i albo zapil na smierc
                            ( "tak to jest jak sie przestaje chodzic na mityngi") albo przestal
                            pic ( "ziarno zasiane") albo tez wrocil do aA.

                            ALe tak naprawde- no po prostu
                            "Jak to dziala" w pelnej krasie.
                              • aaugustw Re: mąż w ciągu 06.10.07, 15:32
                                aniolparys napisał:
                                > Addi! Wredoto.
                                ______________________________.
                                Ekpb3, jezeli zechcesz jeszcze pomocy w sensie podzielenia sie
                                z Toba wlasnym doswiadczeniem - napisz, prosze na :
                                awyst@t-online.de
                                A...


                            • tenjaras Re: mąż w ciągu 05.10.07, 20:20
                              co na to jaras? a kim jest jaras?

                              AA jest skuteczne dla tych, którzy chcą, żeby było skuteczne, dla
                              tych, którzy nie chcą by było skuteczne, też osiągną swój sukces, są
                              też tacy, którzy nie potrafią skorzystać z tego co AA proponuje -
                              ich szanse na powodzenie jest znikome
                              • addicted11 Re: mąż w ciągu 05.10.07, 22:12
                                tenjaras napisał:

                                > co na to jaras? a kim jest jaras?
                                >
                                > AA jest skuteczne dla tych, którzy chcą, żeby było skuteczne, dla
                                > tych, którzy nie chcą by było skuteczne, też osiągną swój sukces,

                                > też tacy, którzy nie potrafią skorzystać z tego co AA proponuje -
                                > ich szanse na powodzenie jest znikome



                                znikome, ladne slowo, czytaj umra szybko jak blyskawica.
                                moze i lepiej umrzec niz uzerac sie z terapeutami
                                HAHAHA
                                • tenjaras Re: mąż w ciągu 05.10.07, 22:42
                                  całe lata uważałem, że umrę szybką i bezbolesną śmiercią pijaka -
                                  ale wciąż budziłem się skacowany

                                  na terapii uświadomili mi, że mogę tak się jeszcze baardzo, baardzo
                                  wiele lat się budzić i to w tych miejscach, o których myślałem, że
                                  mnie nigdy nie dosięgną...

                                  dlatego nie piję
                  • aniolparys Re: mąż w ciągu 05.10.07, 19:03

                    >
                    > napisal..nie pogardzjacy ludzmi Aniol:-)

                    Nie pogardzam ludźmi.
                    Naprawdę.
                    Nie pisałbym, gdyby było inaczej. Są osoby na forum znające mnie osobiście.
                    Protestuję przeciwko pewnym zachowaniom.
                    Eskę lubię.
                    • ela_102 Re: mąż w ciągu 05.10.07, 19:24

                      Protestujesz przeciw pewnym zachowaniom...
                      zachawujac sie dokladnie tak samo przeciw czemu protestujesz...

                      Wchodzi facet do baru i wrzeszczy ...badzcie cicho...
                    • jerzy30 ekob - to i dobrze ze odtrucia nie chce - dobrze 05.10.07, 19:28
                      bo taraz sam poczuje jak chlanie go dobija i bedzie troche cierpial.
                      warto by wzial magnez w tabletkach - magnivit czy wapno musujace
                      oraz pil duzo wody niegazowanej - odtrucie to nic innego jak wlasnie
                      sole fizjologiczne i witaminki - za ciezka kase.
                      jak chodzil na AA i na terapie to nie jest tak zle.
                      Ze przestal chodzic - to tak robi 80 % tych co pija nadmiernie.
                      Ze sie tlumaczy nawalem pracy - to tez normalne.
                      Glowa do gory.
                      Jeszcze jedno - twoj maz moze pic i kolegom nie musi bujac ze pic
                      nie moze. Niech mowi kolegom ze pic nie chce i niech im powie ze
                      gorzala go dobija. Ze jego zdrowie jest niszczone. Zadziala. Nie
                      musi nic mowic ze jest uzalezniony, wymawiac slowa alkoholik, nie
                      musi mowic ze sie upija. To jego sprawa. Niech sie nie wstydzi tego
                      ze gorzala go dobija. Ci jego koledzy to zrozumieja i sami beda dbac
                      by nie chlal z nimi lub zaczna chlac tak by on nie wiedzial.
                    • e4ska Re: mąż w ciągu 06.10.07, 01:54
                      Cóż, Parysie, w pewien sposób ... lubię ;-)... ten twój niepowtarzalny styl,
                      nawet charakterystyczne błędy czy szambo forumowe, o którym pisujesz... ale co
                      to za lubienie... dajmy sobie z nim spokój.

                      Niemniej taką uwagę:
                      "Akurat to było skierowane do Eski. Ale jesteście siebie warte ;-)"
                      uważam za nieco przesadną, gdyż ja nigdzie nie zrównałam cię z augustem.
                      Z Elą nie dyskutuję... nie interesuje mnie jej pisanie. Te postawy znam, bo są
                      zawsze takie same. Prawie wcale nie odpowiadam - bo i co tu odpowiadać? co
                      innego mnie nurtuje.

                      Natomiast - co do zachowań forumowych - nie powiem, że nie protestuję przeciw
                      takim zachowaniom, Parysie, jakie prezentujesz w tym wątku. Może, jak zwykle,
                      nie wiem, o co biegasz... Nie napisałeś ani słowa do jego autorki - bo ona cię
                      nie obchodzi. Jak też nie obchodzi Eli czy Jarasa. Ona obchodzi jednak parę osób
                      - mnie, Draka, Jerzego, Gochy, nawet Augusta. I my się zastanawiamy, co
                      dziewczynie napisać - żeby chociaż nie czuła się zupełnie sama.

                      Jest nie na miejscu egzaminować żonę pijaka w ciągu - czemu nie chodził na AA
                      czy dlaczego nie terapeutyzuje się.... i wmawiać jej, że napił sie, bo przestał
                      mityngować. Nie wiemy, kim jest ten człowiek - czy ma charakter, który
                      pozwoliłby mu znieść terapię bez szkody. Jesli zrezygnował z takich form pomocy,
                      to musiał mieć jakiś powód. Jesli wytrwał trzy lata - to nie jest słabeuszem.

                      Wpadki zdarzają się - terapeutyzowanym i nieterapeutyzowanym. Nie wiemy,
                      dlaczego mąż wpadł w ciąg - co go popchnęło do kieliszka. Nie wiemy, jak się
                      zachowuje. Ja podpowiadam, że można klinować pod kontrolą - jest to szalenie
                      niebezpieczne, ale - w moim wypadku było potrzebne. Lepiej podać alkoholikowi
                      kieliszek niż pozwolić, żeby sam wyszedł z domu - bo sie napije albo kupi pół
                      litra... a jeśli mąż i żona są kochającymi sie ludźmi, to takie klinowanie bywa
                      ratunkiem. Ja wypiłam w pierwszy dzień chyba 200 - stopniowo, powoli, potem -
                      każdego dnia - mniej i mniej - na piąty dzień to jeden łyk z wodą... prawie nic.
                      Ale ja nie chciałam pić, chciałam zdrowieć - i przeszło.

                      To moje doświadczenia, osobiście przerobione - ale czy pomogą komuś, kto jest
                      wystraszony terapeutycznymi opowieściami o śmietnisku? komuś, komu sie wmawia
                      teorie nawrotów i zapić, bo to choroba... komuś, kto nie wierzy w skuteczność
                      leczenia, bo widzi jego miałkość? Ja nie wiedziałam nic - oprócz tego, ze nie
                      wolno trzeźwieć gwałtownie, bo to grozi delirium. Kilka razy o tym słyszałam.
                      Nie wiem, czy to prawda. Mnie nie zaszkodziło.

                      Ataki elojarasowe prześmiewcze na innych, którzy nie piją sami z siebie, przy
                      okazji wpadki jakiegoś chorego człowieka, ojca małego dziecka - to ma być na
                      miejscu? Ja mam być taka sama jak ta, która wykorzystuje cudze nieszczęście do
                      straszenia trzeźwych ludzi? I okazuje się, że ten ktoś pijący ma za sobą tak
                      polecane przez np. Deo - nieszkodliwe spotkanie z psychologiem i jakiś tam
                      mityng czy mityngi.

                      Jak czułabym się ja - gdybym podpadła... i wzięłoby mnie... i pisaliby mi, że to
                      nie z głodu, z przypadku, z nieostrożności, z lekkomyślności, głupoty, ale
                      dlatego, że nie mam za grosz pociągu do organizacji pseudomistycznych czy
                      brzydzę się terapeutami - to powód miałby być mojej wpadki?

                      Więc - jeśli są ludzie, którym ciężko z terapią, to niech zachowują trzeźwość
                      bez terapii - wokół nas jest wielu takich, którzy skończyli marnie mimo leczenia
                      i są tacy, co wybrnęli bez cudzej pomocy. Co jest w mojej postawie krańcowego -
                      nie wiem. I co pogląd następujący, wyrażony nie przed, ale po uwadze Eli i
                      Parysa, ma wspólnego z szambem - nie rozumiem.
                      • ela_102 Re: mąż w ciągu 06.10.07, 10:03

                        Eska:-)
                        jesli uwazasz ze pomoglas tej kobiecie swoim wpisem...to gratuluje:-)
                        Juz od dluzszego czasu rozpisuejsz sie o swoim zaangazowaniu na
                        rzecz pomocy alkoholikom...ale przy poziomie wiedzy jaki
                        prezentujesz na ten temat...to zwyczajnie zenujace.z
                        Pisalam juz to gdzies...
                        Proponujesz...ludziom..siedziec na stoleczku po tym jak wlasnie
                        zlamali dwie konczyny i nie moge sie poruszac...no ewentulanie
                        zalecesz aby do kibla noszono ich w lektyce...albo zakupiono basen.

                        Jedyne co robisz...to zamykasz im dostep do calkowitej
                        informacji...ktora sie tym ludziom zwyczajnie nalezy...
                        Ja juz pisalam ze gdybym weszla tutaj 5 lat temu...czytalam bym
                        Ciebie z ciekawoscia...bo prponujesz nic nie robienie w kwsetii
                        choroby...a mi wlasnie NIC SIE ROBIC NIE CHCIALO wowczas...
                        ze zwykleglo lenistwa i przerazenia...
                        Po co robic tak trudne manewry...jak mozna nic nie robic i miec taki
                        sam efekt? Pomysl jednak czy to wogole mozliwe?
                        Perpetum Mobile poko co nie istnieje:-)

                        Cieszy mnie ze zostawilas mnie w spokoju..przynajmiej w tym sensie
                        ze mnie nie obrazasz...
                        ja tez nie pisze do Ciebie aby zmienic Twoje "dziwaczne" poglady...
                        ale do tych ktorzy mogliby ulec takiemu trywialnemu spojrzeniu ..na
                        bardzo powazna kwestie:-)

                        Pomaga sie na priv... nie w obliczu takiego "niedolestwa" zyciowego.
                        • addicted11 Re: mąż w ciągu 06.10.07, 10:36
                          Ela, Ty po prostu w ogole nie rozumiesz Eski.

                          Postawa Eski- zgodze sie- jest kontrowersyjna. Z tym, ze nie jest to
                          propozycja "nic nie robienia"- takie czytanie wynika z jej
                          niezrozumienia. Jak mialbym byc zlosliwy, to moglbym powiedziec, ze
                          wlasnie Eska mowi- rob wszystko, na co masz ochote, tylko nie pij, a
                          to specjalisci od terapii lansuja teze "nic nie robienia"- no bo co
                          mozna zrobic, gdy na kazdym kroku trzeba uwazac na wyzwalacze,
                          nawroty, kazda sytuacja jet niebezpieczna?

                          Eska domniemam jest silna osoba, albo przynajmniej taka chce byc. A
                          w kazdym razie promuje ona od zawsze cnote sily drzemiacej w
                          czlowieku. Cnote ludzkiej niezaleznosci, autonomii,
                          samowystarczalnosci ( w odpowiednim rozumieniu).
                          takich rad udziela sobie i takich rad udziela innym- a czy to sa
                          rady dobre czy zle to wlasnie zalezy od fundamentalnych zalozen.

                          Ty Ela i Tobie podobni wychodzicie z odmiennego zalozenia- czlowiek
                          (tu alkoholik) jest slaby ( nie w sensie "grzeszny" ale w sensie sam
                          sobie nie poradzi), i co wazne- ma slabym byc. Ma przez bezsilnosc
                          ze swoja slaboscia sie pogodzic.
                          ( znowu wyjasnienie aby uprzedzic zlosliwe interpretacje- nie chodzi
                          o bezsilnosc wobec alkoholu, bo tej Eska w przeciwienstwie np do
                          mnie nie kwestionuje).

                          Mamy wiec dwie koncepcje podejscia do czlowieka- jedna zaklada
                          wieksze ryzyko, ale zyskiem jest czlowiek samodzielny i zaradny,
                          taki ktory chwyta wedke a nie rybe.


                          Druga to wieksze bezpieczenstwo, spokoj, ale czlowiek staje sie
                          bezbronny i zalezny od innych, staje sie petentem i zjadaczem ryby.

                          I tu wybor zalezy od osobistych preferencji.

                          I ten wybor jest taki sam w kazdej dziedzinie zycia.
                          Mozesz w firmie byc menedzerem- i miec wiecej za wiecej
                          odpowiedzialnosci i stresu, a mozesz cale zycie byc sprzataczak,
                          odbebnic 8 godzin i do domu, ale nie ma tu zadnego dreszczu emocji,
                          ryzyka, robota nudna i jalowa.
                          • ela_102 Re: mąż w ciągu 06.10.07, 11:04
                            Adi:-)
                            Ja rozumiem Eska..ale nie tak jak ty...rozumiem ja po swojemu:-)

                            Adi napisal:

                            Ty Ela i Tobie podobni wychodzicie z odmiennego zalozenia- czlowiek
                            (tu alkoholik) jest slaby ( nie w sensie "grzeszny" ale w sensie sam
                            sobie nie poradzi), i co wazne- ma slabym byc. Ma przez bezsilnosc
                            ze swoja slaboscia sie pogodzic.

                            kazdy alkoholik jest bezsilny tylko wobec alkoholu...
                            tzn.jak zacznie chlac...to zawsze przegra:-)
                            Bezsilnosc nie dotyczy innych dziedzin zycia...
                            Alkoholicy ktorych znam ..prawie wszyscy realizuja swoje marzenia...
                            robia cudne rzeczy...
                            ja do nich tez naleze...
                            Maja ogromna sile...to wielcy ludzie...
                            Zycie eski wydaje mi sie szalenie "ciezkie" wlasnie takie na sile...
                            odbieram je jako meke...
                            • janulodz Re: mąż w ciągu 06.10.07, 11:21
                              Rzeczywiście samodzielność bywa często męcząca. Ale jak słodka.
                              Każdy alkoholik w pewnym momencie osiąga punkt w którym podejmuje decyzję. Bez tego chla dalej.
                              Czasami wygrywa. Ja się czuję wygranym.
                              Właśnie przywiozłem żonie przyczepę obornika od sąsiada. Rozrzucimy na grządki. Będzie wspaniały wysyp warzyw , owoców i piękne kwiaty.
                              Robię cudne rzeczy :))))))))))))))))))))))))))))))))))
                              • ela_102 Re: mąż w ciągu 06.10.07, 11:35
                                Janu:-)
                                Pojawiles sie pod moiom postem...
                                dzis robisz cudne rzeczy...
                                a wczoraj twoj wpis obrazil pare ludzi...
                                On tez z kategorii "obornik"
                                tez zaliczasz to do tych cudnych rzeczy w twoim zyciu?

                                Janu napisal:
                              • yuraathor Janu 06.10.07, 11:36
                                Janu tez mam dzialkę i zwykle obornik od krów biorę, fajnego masz
                                sasiada ze ci swój udostępnia.
                                a winogron latoś obrodził, nic tylko żreć i drożdżami zagryzać
            • aaugustw Re: mąż w ciągu 06.10.07, 15:29
              aniolparys napisał:
              > Nie jesteś lepsza :-) Jedni mają tak, jedni inaczej.
              > Zacznij wątek "Kiedy pijak ma przechlapane" albo co. A nie każda
              prośba czyjaś na forum o pomoc kończy się w tym samym szambie.
              _______________________________________________________________.
              Ekpb3, wybacz, ze takie "Ego - glupki" siedza na forum i zamiast
              pomagac - szkodza...
              A...
          • tenjaras Re: mąż w ciągu 05.10.07, 20:11
            Eska, weź pierwszą lepszą książkę na temat alkoholizmu, pierwszy
            lepszy artykuł w sieci, jesli nie chcesz sponsorować tej machiny
            uzdrawiania alkoholików i przeczytaj - tam jest odpowiedź

            ja bym zapytał, dlaczego alkoholicy, którzy przychodzą na to forum w
            celu znalezienia pomocy w wyjściu z alkoholizmu piją nadal

            coś Ci powiem na temat moich obserwacji

            są tutaj ludzie, którzy podpowiadają skuteczne metody wyjścia z
            problemu, ale są i tacy, którzy twierdzą, że one nie działają - jak
            możesz pisać, że ludzie po terapiach i na programie AA zapijają, jak
            tutaj spotykasz ich większą grupę, niż tych, którzy twierdzą, że nie
            korzystali z tego typu pomocy, a jednak, każdy z nich miał kontakt z
            terapią i stosuje wsparcie grupy samopomocowej, jaką jest to forum

            teksty, które tutaj piszesz są szkodliwe i wydajesz się być tego w
            ogóle nieświadoma, albo robisz to celowo

            tak to jest
      • gocharl Re: mąż w ciągu 05.10.07, 19:26
        ekpb3 napisała:
        > Nie będę oryginalna, ale jak uciec, jak zacząć
        > nowe życie, jak znależć siły na nowe budowanie, co powiedziec
        > córeczce, z czego żyć..

        Witaj...pytasz jak uciec ?...a chcesz tego naprawdę ?...pytasz jak
        znaleźć siły ....w realu...u osób które poradziły sobie z podobnym
        problemem / i nie uciekły / nauczyły się oddzielać chorobę męża od
        niego...dzisiaj zapewne to dla Ciebie brzmi dziwnie...ale zapewniam
        Cię,że to możliwe...

        Mąż po swoim wyskoku jak piszesz dochodzi do siebie / cokolwiek to
        znaczy / więc przestań go niańczyć...przestań
        mu "mamusiować"...pozwól mu ponieść konsekwencje wszystkiego co
        robi...pytasz z czego żyć...najpierw może zadbaj o
        alimenty...zacznij coś robić...nie siedź i nie czekaj bo szkoda
        czasu...i rób to co chcesz...nie to co musisz albo wydaje Ci się,że
        musisz....

        Pozdrawiam Gocha
      • addicted11 do ekb 07.10.07, 21:26
        nie wiem, moze w stresie myla ci sie fakty, okej, rozumiem, ale
        jezeli 5 pazdziernika o godzinie 00"15 piszesz, ze maz trzeci dzien
        pije, to nawet jakby liczyc 3 doby to wychodzi, ze zaczal we wtorek
        2 10 o polnocy, czyli z worku na srode, ale powiedzmy, ze w piatek
        pisalas po polnocy, ale jeszcze akby trwal czwartek, wiec piatek
        odliczam i jak nic wychodzi, ze jezeli 3 dni to musial byc wt, sr,
        czw., a teraz piszesz, ze ktos bagatelizuje, bo on zaczal w
        poniedzialek, a poza tym mowilas, ze przestal, teraz ze caly czas
        pije

        a uwagami rodziny radzilbym sie nie przejmowac.
        nikt nie odpowiada za picie innej osoby tylko on sam.

    • gocharl Re: mąż w ciągu 06.10.07, 10:19
      ekpb3 napisała:

      >Co robić...


      Ekpb3...odezwij się proszę ...jak sobie radzisz?...jeśli
      potrzebujesz jakiejkolwiek pomocy prawnej to powiedz...może nie
      podejmuj żadnych dzisiaj decyzji...odczekaj aż się uspokoisz i wtedy
      zastanów się nad zmianami w swoim życiu...zapewniam Cię ,że istnieje
      szansa na zmianę myślenia Twojego męża gdy Ty sama rozpoczniesz
      zmiany...nie załamuj się tym zapiciem męża...bo nie w nim
      problem...zrób wszystko aby pokazać Mu właściwą drogę...taką jak
      sama ją widzisz...a zobaczyć możesz ją wówczas gdy dokładnie
      zdobędziesz wiedzę o chorobie....będzię Ci łatwiej...z córką
      porozmawiaj na ten temat...powiedz prawdę ...w sposób dla Niej
      zrozumiały nie oceniając męża surowo...

      Wyjdź na zewnątrz ze swoim problemem...skorzystaj z pomocy ludzi
      którzy już to przeszli i sobie poradzili...

      Hejka Gocha
        • drak02 Do ekpb3 06.10.07, 12:06
          Ponizej konkretne działania które podjąłbym gdbym był na Twoim
          miejscu.
          Podstawą wychodzenia z nałogu jest zupełna abstynencja, przekonanie
          o własnym alkoholiźmie, uzanie własnej bezsilnosci wobec alkoholu
          (alkoholik nie jest w stanie w dłuzszej perspektywie kontrolować
          swojego picia ) i w końcu wewnętrzna motywacja- chęc zaprzestania
          picia. Bez akceptacji tych podstawowych prawd , alkoholik pomimo
          udziału a terapiach czy ruchu AA nie jest w stanie skutecznie
          wychodzic z nałogu.
          Warto przeprowadzić z Twoim mężem rozmowę właśnie teraz, gdy
          wychodzi z kilkudniowego ciągu alkoholowego. jego pschika jest mocno
          poturbowana, zżera go poczucie winy i przeżywa ogromny wsyd. W takim
          stanie psychicznym najłatwiej jest przebić się przez wytworzone w
          jego psychice mechanizmy uzaleznienia. Obrazowo mówiąć - on czuje
          się jak zbity pies, jest lekliwy i podatny na presje otoczenia.
          Taki moment powinnas wykorzystać aby wywrzec na nim presje , mówiac
          brutalnie - trzeba go psychicznie dobić. To jest dobry czas aby
          pokazać mu wszystkie straty kótre ponosi pijąc. W rozmowie powinnaś
          zachowywać sie stanowczo i nie okazywac namniejszej słabosci.
          Rozmawiac z pozycji siły, nie prosić tylko ządać. Pokazać mu
          konkretne przypadki które swiadczą o jego alkoholiźmie i
          uzaleznieniu. Pokazac mu jak wyglada jego bezsilność jak chleje
          przez kilka dni z rzedu i nie jest w stanie kontrolowac własnego
          zycia. Przy czym istotne jet to aby nie atakowac jego jako osobe
          tylko piętnować konkretne jego zachowania i uświadomic mu skutki
          tych zachowań. Wazne jest także to aby poweidzic mu ze chcesz mu
          pomoc ale tylko i wylaacznie jezeli on zechce przestać pic i
          rozpocznie leczenie. Postawiłbym mu jasne warunki (powórt do
          leczenia) i powiedziałbym co zamierzasz zrobic jeżeli jezeli nie
          spełni kinkretnych ustaleń. Powinnaś bardzo serio przygotować plan
          opuszczenia go w przypadku gdyby wybrał alkohol i dalsze picie.
          Dalsze zyciez pijacym alkoholikiem jest pogrązaniem się w bagnie i
          degrengoladzie, wykończy psychcznie Ciebie i dziecko. POwinnaś
          przeżucić odpowiedzialnosc na niego, to on musi podjac decyzje o
          swoim lecznie i tym samym zdecydować czy chce być z wami czy wybiera
          butelkę. Ten wybór powienien zostac mu jasno zakomunikowany.
          Oczywiscie szanse powodzenia oceniam 50/50 . Mam nadzieję ze zalezy
          mu na Tobie , na dzicku i na własnym zdrowiu ( te elementy powinny
          mieć dla niego znaczenie motywacyjne). sSądze równiez ze powinnas
          mieć plan B - i na serio pomysleć o ułozeniu sobie zycia w kórym nie
          bedzie miejsca dla Twojego męża - taka jest brutalna prawda.


          • addicted11 Re: Do ekpb3 06.10.07, 12:15
            Draku, a moze nieco proporcji, facet nie pil 3 lata i popil 3 dni!

            Nie mowie, ze to dobrze, nie mowie, zeby to olac- ale Ty juz tu
            ukladas jakies scenariusze wrecz jak z horroru!
            Szantaze, dobijanie poturbowanej psychiki, powazne przygotowanie sie
            do odejscia.

            Troche umiaru.
            Jak sie bedzie sytuacja powtarzala, jak beda jakies wymierne straty,
            to bedzie pora na radykalne srodki, ale teraz?


            Jakby Draku Twoja zona dostala jakiegos napadu 3 dniowej depresji,
            po 3 latach dobrego nastroju,, to co, tez byc ja dobijal- bo jak w
            depresji jest to podatna- i wyslal do choroszczy albo odszedl?
            Przerazasz mnie.
            Zero wyrozumialosci, zadasz od tamtego faceta zeby byl terminatorem.

            A co, jak zapije w AA?
            Wtedy elektrowstrazy, izolatka na rok?
              • drak02 Re: Do ekpb3 06.10.07, 17:46
                W swojej wypowiedzi użyłem niefortunnego słowa dobić -
                powinno być w cudzysłowie. Chodziło mi o to aby dla Twojego meża
                taka rozmowa była swoistym wstrząsem. Niektórzy doznają somoistnego
                olśnienia i przestają pić (pamietam na tym forum opowieść Janu)
                innymi w trosce o ich zdrowie i własną przyszłość trzeba mocno
                potrząść.
                • addicted11 Re: Do ekpb3 06.10.07, 18:46
                  draku, nie chodzi o jalowa przepychanke.
                  Nie neguje kierunku, ktory wyznaczasz swoja wypowiedzia, tylko ze
                  tak powiem sile razenia.
                  A swoja droga pertraktowanie z "dobitym" ma niewiele sensu, bo on
                  sie wtedy na wszystko zgodzi, wszystko widzi na czarno, a potem
                  zrobi swoje. Lepiej gadac z kims trzezwym i nie na kacu.
                  Sam wiem po sobie, ze jak popilem ze dwa dni i zdychalem na trzeci
                  to sobie mowilem "po co ja pije, tak sie zle czuje", a jak tylko sie
                  poczulem lepiej to zapominalem o postanowieniach.
                  Tu tez jest ciekawa kwestia bezsilnosci- bo ja naprawde na 3 dzien
                  postanawialem nie pic- no nie ze wclae, ale ze "nasteonbym razem to
                  mniej i rzadziej", ale potem te postanowienie sam odrzucalem, to nie
                  bylo tak, ze szedlem do knajpy z pamiecia ostatniego kaca, mowilem
                  sobie "no nie, dzis to wypije tylko troche" a pilem duzo. Ja juz po
                  paru dniach nie myslalem o kacu, rozterkach.

                  Tak wiec jak gosciu skacowany naobiecuje, a potem wydobrzeje to
                  pomysli sobie " ee tam, na kacu tak gadalem bo sie zle czulem".

                  Jak w tym kawale- facet skoczyl z wiezowca, leci i wpadl w panike,
                  bo jednak stwierdzil, ze nie chce umierac.
                  Zaczal sie modlic "Panie Boze uratuj mnie, nie bede pil, palil,
                  chodzil na dziewczynki". Spadl na ziemie, nic mu sie nie stalo,
                  otrzepal sie i powiedzial " ale w strachu to czlowiek glupoty
                  wygaduje".
                  • ela_102 Re: Do ekpb3 06.10.07, 19:11

                    Adi:-)
                    Wszystko to co piszesz...to prawda...i wspomnienie Twojej histori z
                    czasow picia jak sadze.Tak to sie ma u wszystkich alkoholikow dopoki
                    nie zdaja sobie sprawy z wlasnej choroby i nie poczynia
                    jakichkolwiek krokow ku polepszeniu swojej sytuacji:-)
                    Ten przypadek jest inny...
                    facet nie pil trzy lata...doskonale wie...co mu jest...
                    doskonale wie co powienien zrobic...
                    Wrocil do picia bo cos zaniedbal...

                    wlasnie wczoraj bylam na mityngu gdzie facet opowiadal jak wrocil do
                    chlania...pil kilka lat jeszcze...ale ciagle myslal ze sa ludzie
                    ktorzy siedza sobie przy kawce i mitynguja...wiedzial w ktorych to
                    odbywa sie miejscach...nie zazanal juz takiego komfortowego picia
                    jak kiedys.
                    wrocil...
                    za miesiac bedzie obchodzil 1 rocznice...

                    brak komfortu chlania to spowodowal..
                    i to on powiedzial a ja slyszalam...
                    • addicted11 Re: Do ekpb3 06.10.07, 20:45
                      ela_102 napisała:

                      >
                      > Adi:-)
                      > Wszystko to co piszesz...to prawda...i wspomnienie Twojej histori
                      z
                      > czasow picia jak sadze.Tak to sie ma u wszystkich alkoholikow
                      dopoki
                      > nie zdaja sobie sprawy z wlasnej choroby i nie poczynia
                      > jakichkolwiek krokow ku polepszeniu swojej sytuacji:-)




                      Nie do konca, to jest po prostu naturalna reakcja ludzka, kazdy
                      czlowiek, ktory przesadzi na drugi dzien wola "nigdy wiecej wodki" a
                      potem mija jakis czas i znowu pije i tak w kolko.
                      Oczywiscie, zaraz zarzucisz mi wypieranie sie alkoholizmu, ale nie o
                      to chodzi a o to, ze dzialanie wbrew naturze czlowieka z reguly zle
                      sie konczy.

                      Owszem, zawsze nzajda sie tacy, ktorzy pozniej podziekuja za to, ze
                      ktos im w swoim czasie naplul w twarz, ale wiekszosc ludzi woli inne
                      rozwiazania.
                      Ja na przyklad glowna niechec do terapii i AA wywodze stad, ze
                      probowano mna manipulowac, straszyc, wykorzystywac moja powiedzmy
                      slabosc ( taki szantaz- przyszedles do nas? to rob jak kazemy.
                      chcesz odejsc? to umrzesz).

                      Ten facet, kiedy uswiadomi sobie, ze byl manipulowany, ze
                      na "dobicu" egzekwowano od niego cokolwiek, nawet gdyby bylo to
                      zacne- moze sie wkurzyc.
                      Lepiej gdy porozmawiac z nim, gdy bedzie trzezwy, swiadomy.

                      poza tym jakie to przyznanie do wlasnej slabosci i bezradnosci- zeby
                      to normalnie nie mozna bylo z facetem pogadac jak jest trrzezwy,
                      tylko jak dziecko stosowac jakies podchody i triki, grac na jego
                      nerwach i strachu, jakies psychotechniki rodem z panstwa
                      totalitarnego.
                      A ze takie "zalecenia" na tym forum i nie tylko spotykam ciagle, to
                      i sie sprzeciwiam.
                      > Ten przypadek jest inny...
                      > facet nie pil trzy lata...doskonale wie...co mu jest...
                      > doskonale wie co powienien zrobic...
                      > Wrocil do picia bo cos zaniedbal...
                      >
                      > wlasnie wczoraj bylam na mityngu gdzie facet opowiadal jak wrocil
                      do
                      > chlania...pil kilka lat jeszcze...ale ciagle myslal ze sa ludzie
                      > ktorzy siedza sobie przy kawce i mitynguja...wiedzial w ktorych to
                      > odbywa sie miejscach...nie zazanal juz takiego komfortowego picia
                      > jak kiedys.
                      > wrocil...
                      > za miesiac bedzie obchodzil 1 rocznice...
                      >
                      > brak komfortu chlania to spowodowal..
                      > i to on powiedzial a ja slyszalam...
                      >
                      >
                      • ela_102 Re: Do ekpb3 06.10.07, 22:10


                        Zauwaz ze czyta to zagubiona kobieta...szuka pomocy...
                        nie przeciwstawiaj sie radom ludzi ktorzy tak wlasnie uwazaja...
                        lecz pokaz wlasne pomysly...
                        zeby ona nie miala wrazenia sporu...lecz wyboru.

                        czy nie o to Ci chodzi?
            • tenjaras Re: Do ekpb3 06.10.07, 19:54
              Addi, po prostu musisz sobie zdać sprawę z tego, że niektórzy
              traktują tę śmiertelna chorobę, ze śmiertelną powagą

              a to ich uwalnia - wiem coś o tym ;-)
              • addicted11 Re: Do ekpb3 06.10.07, 20:39
                tenjaras napisał:

                > Addi, po prostu musisz sobie zdać sprawę z tego, że niektórzy
                > traktują tę śmiertelna chorobę, ze śmiertelną powagą
                >
                > a to ich uwalnia - wiem coś o tym ;-)



                A ja bym postulowal, zeby nie tylko smiertelnie powaznie traktoac
                alkoholizm
                ale i alkoholika, a szerzej- czlowieka.
                  • addicted11 Re: Do ekpb3 07.10.07, 01:14
                    tenjaras napisał:

                    > ja jednego traktuję bardzo poważnie, a ty ilu?
                    >

                    Widzisz, Ty tlko jednego traktujesz powaznie,
                    a ja tylko jednego traktuje niepowaznie.
                    • tenjaras Re: Do ekpb3 07.10.07, 10:31
                      addicted11 napisał:

                      > tenjaras napisał:
                      >
                      > > ja jednego traktuję bardzo poważnie, a ty ilu?
                      > >
                      >
                      > Widzisz, Ty tlko jednego traktujesz powaznie,
                      > a ja tylko jednego traktuje niepowaznie.

                      moje podejście powoduje, że ja i otaczający mnie ludzie, mamy z tego
                      wiele pożytku i całkiem ciekawe, pewne, życie
                      • drak02 Re: Do ekpb3 07.10.07, 10:53
                        Dos wojej wypowiedzi chciałem dodać , że rozmowę z alkoholikiem nie
                        przeprowadza sie gdy jest pijany lub pod wpływem alkoholu.
                        Nie jest manipulacją to, że rozmowę przeprowadza się tuż po okresie
                        intenstywnego picia. Wybór takiego momentu ułatwia dotarcie do
                        swiadomości alkoholika , którego "mechanzimy obronne" są osłabione.
                        To alkoholik jest mistrzem manipulacji, potrafi usprawiedliwiać
                        swoje picie, racjonalizować, zaprzeczać i obiecywać. Tyle, że z tych
                        dotychczasowych obietnic nic kompletnie nie wynika.
      • ekpb3 Re: mąż w ciągu 07.10.07, 00:09
        Gosiu dziękuję Ci za Twoją troskę... Nadal jest źle. Dziś zdecydował
        się na odtrucie. Niestety, jego bliski kolega wytłumaczył mu, że
        wystarczy, aby pojechał na noc do nich, a oni go dopilnują i przerwą
        ciąg. Poczułam sie strasznie, bo kolega i jego żona dali mi odczuć,
        że jestem tą złą i nie umiem pomóc. Dobił mnie facet
        pytaniem: "Naprawdę nie możesz go zatrzymać, żeby nie wychodził z
        domu i pił?"... Ja naprawdę nie mam siły się z nim szarpać, a
        tłumaczenia są niczym.Na wszystko patrzy niespełna trzyletnia
        córeczka. Ona też nie może spać w nocy, jest niespokojna. Ona jest
        najwazniejsza. Gosiu, poważnie myślę o separacji.Może to by go
        otrzeźwiło, bo to o krok od rozwodu. Wiem, że muszę postawić twarde
        warunki, ale boję się, że będę tak wycieńczona sytuacją, że wycofam
        sie dla św. spokoju. Powinnam postarać się o rozdzielność, ale
        zastanawiam się , czy nie jest za późno, bo mąż własnie pogłębia
        długi, z których nie możemy wyjśc od jego poprzednich wyskoków...
        • addicted11 Re: mąż w ciągu 07.10.07, 01:20
          ekb3, powiedzmy sobie szczerze, w Waszym zwiazku cos musi byc nie
          tak, to picie to tylko pretekst. Bo ja sobie nie wyobrazam, ze
          mialbym zone, nie pilbym 3 lata, raz sie napil przez 3 dni i ona
          myslala o odejsciu. Co to za zona?
          Masz prawo dbac o siebie, masz prawo byc ostrozna, ale kurde jakies
          umiar, fakt, ze facet ktory jest alkoholikiem, bo ponoc jest, dostal
          nawrotu choroby- czyli naturalnego elementu choroby- i to po 3
          latach, czyli czasei, ktory malo komu jest dane przetrwac, i to na 3
          dni, czyli czasie, na ktorym malo komu udaje sie poprzestac, a Ty
          mowisz o rozwodzie.
          Absolutnie nie obwiniam Cie- masz prawo sie rozwisc, nawet gdy nie
          podoba Ci sie kolor jego nosa, Twoja sprawa, ale nie wiaz tego z tym
          zapiciem bo to tylko pretekst, objaw.
          No chyba ze jakis pieprzniety terapeuta nawalil ci smieci do glowy.
          • drak02 Re: mąż w ciągu 07.10.07, 08:30
            Addi mam do Ciebie prosbę, zanim zaczniesz odpisywac na posty,
            dobrze by było abyś dokładnie przeczytał i zrozumiał.
            -Nie jest prawda że mąż autorki postu miał 3 letnia abstynencję.
            Popijał sobie przy różnych okazjach.
            - Jest alkoholikiem z czego nie do konca zdaje sobie sprawę.
            - Obecnie jedyną przyczyna tego ze pije jest jego alkoholizm, pije
            bo musi pić, jest uzależniony. Szukanie jakichkolwiek pesudopowodów
            w tym momencie nie ma znaczenia.
            - Autorka postu powinna sie martoś głownie o siebie i swoją
            córeczkę , moze wesprzecswojego męza jezeli on sam zechce sobie
            pomóc.
            - KObieta jest przerażona , bo jej mąż wpedza ja w długi, jest chory
            na serce ( następny ciąg moze go wykonczyć) a ją czeka perspektywa
            samotnego wychowywania dziecka bez środków do życia + długi męża
            alkoholika.
            Uwazam ze tylko bardzo stanowcze i radykalne kroki mogą spowodować
            ze facet w koncu przejrzy na oczy. Horrorem mozna właśnie nazwać
            uzeranie sie z alkoholikiem.
            Addi , Ty nie masz zony, nie masz dzieci, nie pwadałeś w ciagi
            alkoholowe, byc moze wogóle nie jesteś alkoholikiem , nie
            maszielonego pijecia o tym co czuje autorka postu i co przeżwa.
            Ma prawo i powinna zadbać o siebie i przyszłosć swojej crki, a
            jezeli na przeszkodzie stoi maż alkoholik który nie zechce poważnie
            zajać sie swoim uzależnieniem to tutaj nie ma miejsca na sentymenty,
            trzeba podejmować poważne decyzje włącznie mozliowścią ułozenia
            sobie przyszłego życia bez alkoholika. Problem o którym jest mowa
            nie kwalifikuje się do kategorri "Adddi i jego egzystencjalne
            rozmyślania filozoficzne"
            • janulodz Re: mąż w ciągu 07.10.07, 09:16
              ekpb3 napisała:
              1 post.
              ...Wiem,że wpadł w ciąg. Ostatni miał trzy
              lata temu i wydawało się, że jest nadzieja, że zwycięży z nałogiem.
              2 post
              Pytacie, jak było przez ostatnie lata. Otóż po ostatnim
              ciągu, kiedy odeszłam, zląkł się i rzeczywiście nie brał alkoholu do
              ust. Za moją namową uczęszczał na spotkania AA i do psychologa.

              Napisałbym tej kobiecie to samo, co Addi.

              Chociaż w jednym zdanku na końcu pisze:
              Problem polega na tym, że mąż wstydzi się otwarcie przyznać kolegom, że nie
              może pić...a pić koledzy lubią... Tak więc jedna delegacja, konferencja,
              szkolenie, jedno małe piwko itd.

              No to rzeczywiście, może problem zaczyna się dopiero , jak wpadnie w cug. Swoją
              drogą, rzeczywiście ludzie mało wiedzą o alkoholizmie. Może zamiast religii
              wprowadzić to do programu szkolnego.
              Rzetelną , obiektywną , współczesną wiedzę o alkoholizmie.
              • tenjaras Re: mąż w ciągu 07.10.07, 11:00
                np. wiedzę o tym, że alkoholizm jest skutkiem czegoś znacznie
                poważniejszego i że to z tego własnie trzeba się wyleczyć

                to na codzień mają tacy partnerzy alkoholików, jakim jest autorka
                postu
            • e4ska Re: mąż w ciągu 07.10.07, 17:55
              Jaras... czyżbyś znalazł sposób na przezwyciężenie samotności?

              Twój przypadek jest w istocie rzeczy smutny. Rozpaczliwie udowadniasz, że ci się
              bardzo powiodło na obszarze tak zawodowym, jak i osobistym... ale w pewnym
              sensie należą ci sie wyrazy rzetelnego współczucia. Po tym, co my tutaj
              czytamy... :(((

              Fajnie, ze znalazłeś drugą połówkę - i tym razem nie chodzi o flaszkę. Dwoje
              rozbitków, którzy z odmętów wypłynęli na szerokie fale - wzruszające i
              pocieszające w jakimś stopniu, ale żeby brać z Jarasa przykład, żeby podziwiać?
              Piszesz często, że najpierw ty na mityngach podziwiałeś, teraz niech ciebie
              podziwiają... kto niby ma to robić?
              i dlaczego? a jeżeli cię nie podziwiają, tylko współczują tobie? bierzesz pod
              uwagę taką opcję?

              Iskry, które lecą w starciu Addiego z Jarasem i Elą, to wynik zupełnie odmiennej
              wizji ludzkiego istnienia. Gdybym miała już nie dla siebie, ale dla syna
              wybierać drogę Jarasa lub drogę Addiego, wiesz, co bym wybrała? Domyśl się...

              Alkoholizm usprawiedliwia wiele, ale z punktu widzenia normalnych ludzi,
              standardów popularnego domowego szczęścia - co jest fajnego w twoich osiągach?
              co niezwykłego? co odważnego i nietuzinkowego? Żebyś miał chociaz z pięć
              kochanek... i był pożądany przez małolaty... no żebyś był jakim skandalistą z
              zabazgraną przeszłością, błyskotliwym oudtsiderem na salonach, no choćby Pilchem
              albo osiatyńskim... ale ty byłeś, jesteś i zostaniesz jarasem, Jaras.

              Addi... z jego zdolnością do bajeru, dowcipem, z rodziną, której nie musi się
              wstydzić, z wykształceniem, z samodzielnością umysłową, ze znajomością języka, z
              talentem, wreszcie też z warunkami zewnętrznymi - może sobie spokojnie marzyć o
              johannson czy innej w wysokim stylu kobiecie, bo na britney to by chyba Addiemu
              szkoda czasu było. Powoli - powoli - chłopak ma czas. Żeby tylko przestrzegał
              umiaru w piciu i życiu, będzie z niego pociecha.

              dla mnie w lansowanym przez Jarasa szczęściu nie ma nic atrakcyjnego: robota i
              kobita - no i cały czas tylko alkoholizm i alkoholizm - własny, cudzy, aowski,
              mityngowy, terapeutyczny, psychiatryczny... ten zdechł, ten padł, ten to, ten
              tamto... pije albo nie pije, trzeźwy albo nietrzeźwy...

              nic nie znajduję w jarasowych opowieściach - dla kogo Jarasa wzór? - niech dla
              kogoś pozostanie wzorem, ale dla mnie to smutna szarzyzna i przeciętność
              żałosna... rozpaczliwa wprost... po co w ogóle trzeźwieć było... żadnego sensu w
              takich wzorcach nie widzę. Zero piękna. Żadnej wskazówki. Otchłań i ciemność.

              Bierz i takie postawy pod uwagę, Jaras. Fajnie, że jest ci dobrze, ale kto by
              chciał się z tobą zamienić? na pewno nie ja.
              • ela_102 Re: mąż w ciągu 07.10.07, 19:19

                Eska...nie daj Boze...bo ja bardzo bym sie tą zmiana zmartwila:-(
                jakby z super faceta zrobila sie nagle stara rozklekotana oblesna
                baba...sama rozumiesz fuj:-(

                Bo przeciez mis Swiata nigdy nie bylas
                nagrody Nobla tez nie dostalas...
                W swiecie dzienikarskim jestes nikim...
                taka rozchlana baba..noszaca wode w reklamowce...golaca kark
                mezowi...z staraym wytartym swetrze z welny..w wielkich bamboszach
                na chudych zazaylonych nogach...ktorej jedynym sukcesem jest
                imponowanie pijanym jurnym janom :-)

                sukces sukces sukces...hi hi hi
                • magtomal Re: mąż w ciągu 07.10.07, 19:38
                  ela_102 napisała:

                  > W swiecie dzienikarskim jestes nikim...
                  > taka rozchlana baba..noszaca wode w reklamowce...golaca kark
                  > mezowi...z staraym wytartym swetrze z welny..w wielkich bamboszach
                  > na chudych zazaylonych nogach...ktorej jedynym sukcesem jest
                  > imponowanie pijanym jurnym janom :-)
                  >
                  > sukces sukces sukces...hi hi hi
                  >

                  Oto pełne miłości do bliźniego, pogody ducha i serdeczności wobec
                  świata słowa osoby, która tę miłość, pogodę ducha i własny rozwój
                  duchowy deklaruje. A jest po prostu jędzą.
                  Miałam już nie reagować na wpisy nawiedzonej Eli. Ale jak czytam coś
                  takiego...Pełna jadu i fałszu jędza.
                • e4ska Re: mąż w ciągu 07.10.07, 20:09
                  Oj, wychodzi z ciebie, Ela, i to nie tylko w tym poście, zazdrość ślepa ... i
                  lęki, które ostro gnębią... czasami. I nie wszystkie kobiety. Na to nie
                  potrzeba być psychologiem, aby zauważyć i zinterpretować. Typowe, Elu, typowe -
                  dla twojej sytuacji:) przerób sobie, "przepracuj" - z terapeutą. Chociaż -
                  według mnie - lepiej nie przepracowywać, bo warto mieć swoje strachy i swoje
                  nadzieje. Będzie, co ma być... co ma wisieć, nie utonie:)

                  Elu - miłość jest zawsze piękna - niech twoja miłość będzie trwała i
                  satysfakcjonująca. Ciesz sie nią, póki jest. Ja mam swoją, ty masz swoją. Ty o
                  swojej uwielbiasz pisać, ja nie piszę o swojej wcale - dyskrecja ;-)))

                  no i miłość nie musi być aż tak zawistna... przemyśl, czy naprawdę warto sie bać?

                  co do image mojego... Nogi wolałabym szczuplejsze, ale nie za chude:)

                  Do tego wielkie bambosze, stary wytarty sweter... ze śmietnika, to jakie mają
                  być? nogi zapylone - jak sie nałazisz za puszkami, to zapylenie musowe. Co do
                  jurności Janu - nie sprawdzałam, heh:))) Żonę ma za ładną i ostrego psa.

                  A już podgalanie karku w pijackim widzie - żyletką śmietniskową - zdaje się, że
                  dla męża mego bezpieczniejszy byłby terror jakobiński.
                  Fuj fuj fuj:)

                  Miejmy nadzieje, ze autorkę wątku rozbawimy nieco - a i ostrzeżenie otrzyma od
                  nas przydatne - oto dylematy alkoholików - leczonych i nieleczonych.
                  • ela_102 Re: mąż w ciągu 07.10.07, 20:25

                    Widzisz Eska..My tak sobie tutaj zartujemy...boki zrywamy..
                    jajeczka gotujemy...w smiesznosciach sie przesciagamy...
                    a biedna Magtomal...jedzowatosć węszy...brak miłości...toleracji...i
                    zrozumienia...gotowa jeszcze do kaloryfera sie przykuć i do
                    Rzecznika Praw Obywatelskich pisac...biedatwo:-)
                    albo nie daj Boze...donosik jakis ;-);-);-)
                • ariel48 Re: mąż w ciągu 08.10.07, 08:21
                  Ela :


                  > Bo przeciez mis Swiata nigdy nie bylas
                  > nagrody Nobla tez nie dostalas...
                  > W swiecie dzienikarskim jestes nikim...
                  > taka rozchlana baba..noszaca wode w reklamowce...golaca kark
                  > mezowi...z staraym wytartym swetrze z welny..w wielkich bamboszach
                  > na chudych zazaylonych nogach...ktorej jedynym sukcesem jest
                  > imponowanie pijanym jurnym janom :-)


                  Zastanawia mnie , dlaczego jedna ALKOHOLICZKA pisze
                  takie rzeczy drugiej ALKOHOLICZCE.
                  Dlaczego jedna MATKA pisze obrzydliwe rzeczy drugiej MATCE.
                  Czyżby wszystko , co pisze , znała z autopsji ?
                  Z własnego życia ? Bo tak miała ? I każdy musi tak mieć ?

                  • e4ska Re: mąż w ciągu 08.10.07, 10:35
                    A niechże sobie pisze... alkoholiczka drugiej alkoholiczce, pijaczka pijaczce itd.

                    Alkoholizm jest jakąś tam cechą dodaną i bardzo mało w życiu znaczącą. Dla mnie
                    przynajmniej znaczy niewiele. Piłam, piłam i przestałam. Od zawodowych
                    alkoholików wolę trzymać się z daleka, ponieważ uważam ich za dziwaków. Posty
                    Augusta, Rauchen, Jarasa, Eli, Deo - utwierdzają mnie w moim postanowieniu, żeby
                    zachowac bezpieczny odstęp: oto co dzieje się z ludźmi, którzy wpadają w sieci
                    organizacji programowo zwalczających alkoholików:(((

                    Losy Jarasa są charakterystyczne - typowa ofiara terapek;) Po czymś takim, co mu
                    zrobiono, Jaras nie ma dostępu do blondyneczki z pieprzykiem, fertycznej, lat
                    23, studentki politologii ze stypendium przy ambasadzie tureckiej. Więc trudno
                    mu sie będzie z powodzeniem rozmnożyć, czyli zainfekować gatunku swoimi
                    pijackimi chromosomami. Bierze to, co może wziąć. Norma.

                    I o to w tym chodzi, Ariel. Społeczeństwo ma prawo izolować jednostki
                    niedostosowane. Takie jest prawo natury. Litość, którą piętnował Nietzsche, a ma
                    filozof swoich zwolenników także i dzisiaj - nigdy nie wiadomo, czy jego opcja
                    nie zwycięży - otóż litość nakazuje społeczeństwom humanitarne traktowanie
                    niedostosowanych. Chcemy, żeby nawet skazani na śmierć byli szczęśliwi - żeby
                    ich nie bolało, żeby sie nie bali, pomoc im sie zapewnia psychologiczną itd.
                    Pijaka skazanego na wyizolowanie ze społeczności umieszcza sie w specjalnych
                    ośrodkach, tresuje odpowiednio, potem zaś wprowadza do organizacji, która go
                    skutecznie powstrzymuje przed powrotem do ogółu. Podaje mu sie "pożyteczne"
                    sloganiki, zastępujące własny rozsądek, wmawia bezsilność itp., wszystko po to,
                    aby czuł się zadowolony i nie wyłaził stamtąd, gdzie go wcisnęli. Siedź, brachu,
                    siedź, tu ci chleba nie braknie... i czego tam jeszcze chcesz... naści skwarka,
                    naści magnez, naści kroplówę, masz, masz, masz... żyć nie umierać, dobrze ci,
                    pijaku, nie?

                    I niektórym jest dobrze. Ale szkopuł jest w tym, że pewne uporczywe pijaki nie
                    chcą skwarka ni magnezu, tylko wyłażą. I potem Deo może sie natknąć na pijaka
                    nieleczonego, który ukrywa swoja straszliwą chorobę pod maską uśmiechu, i może
                    zostać skażony genetycznie w siódmym pokoleniu... Przecie taki Addi swobodnie
                    sie porusza po świecie. To nic nigdy nie wiadomo... normalnie Addi wejdzie do
                    knajpy, wychla piwo, miesiąc po tym też pił nie będzie... pomylić się można. A
                    przecież został zdiagnozowany przez zespół wybitnych specjalistów: jest
                    alkoholikiem. Nie chce leczyć sie dalej, więc nie zapędzi go się do klatki. I
                    chore emocje Addiego zapaskudzić mogą najlepszą rodzinę:(((

                    z mojego czy twojego, Ariel, pułapu - nam lepiej, że nie siedzimy w klatce. Ale
                    naciskają na nas z góry - lecz się, trzeźwiej w AA, mitynguj - i wabią nas z
                    dołu - w klatce jest cudownie!!! a ty poza klatką - masz chude nóżki i łysy
                    sweterek!!!

                    a my sobie na to gwiżdżemy Marsza tureckiego i mamy ich wszystkich dokładnie.

                    Pijaki takie som:)))
                    • ela_102 Re: mąż w ciągu 08.10.07, 11:41
                      Eska cieszy mnie ze przynajmiej potrafisz segregowac ludzkie
                      poglady...i ukladac nas w pewe zbiory...
                      natomiast nie zbyt wiele mozesz jednak powiedziec o naszym zyciu...
                      Duzo lpiej skupiac sie na pogladach bo one sa czytelne reszta to
                      jedynie Twoja wizja literacka...choc jak rozumiem pomaga Co ta
                      pisanina szkolic warsztat...pobudzac zniszczone neurony do
                      dzialania:-)

                      a powiedz Esko kochana...co dzis na obiadek? golabki czy stolowka ?
                      • ariel48 Re: mąż w ciągu 08.10.07, 11:43
                        Ela :

                        > natomiast nie zbyt wiele mozesz jednak powiedziec o naszym zyciu...

                        I wzajemnie Elu.
                        Mnie napisałaś nie tak dawno temu , że moje życie jest bezbarwne.
                        Na jakiej podstawie ?
                        Esce napisałas ...wiadomo co .
                        Na jakiej podstawie?

                        > powiedz Esko kochana...co dzis na obiadek? golabki czy stolowka ?

                        A co to..... ma znaczyć ?

                            • ela_102 Re: mąż w ciągu 08.10.07, 12:10
                              wyjasnie:
                              Wcielas sie w nasz dialog z eska stad nie rozumiesz o czym
                              mowa..lepiej jednak sie nie wcinac...ale skoro juz to ok.

                              Eska napisala:

                              Posty
                              Augusta, Rauchen, Jarasa, Eli, Deo - utwierdzają mnie w moim
                              postanowieniu, żeby
                              zachowac bezpieczny odstęp: oto co dzieje się z ludźmi, którzy
                              wpadają w sieci
                              organizacji programowo zwalczających alkoholików:(((

                              Losy Jarasa są charakterystyczne - typowa ofiara terapek;)

                              Eska zaliczyla nas do pewnej grupy ludzi...
                              ja napisalam ze nie moze o naszym zyciu zbyt duzo wiedziec..ale
                              cieszy mnie ze nas zebrala w jeden zbior...bo to zbior ludzi
                              podobnie myslacych...

                              stad tez wynikolo moje mytanie do ciebie po uzyciu przez Ciebie
                              treminu "o Naszym zyciu tez"
                              Czy ty i Eska jestescie w tym samym zbiorze?

                              jasniej nie potrafie ..chyba:-)
                              • ariel48 Re: mąż w ciągu 08.10.07, 12:26
                                Ela :


                                > Wcielas sie w nasz dialog z eska stad nie rozumiesz o czym
                                > mowa..lepiej jednak sie nie wcinac...ale skoro juz to ok.

                                Ja już Ci pisałam , Elu ... zanim cokolowiek napiszę - czytam.
                                Owszem ,wcięłam się ... bo to jest forum .
                                Tutaj każdy moze się wypowiadać kiedy chce.
                                I dobrze zrozumiałam. Eska niewiele może powiedzieć o Twoim i innych życiu ...
                                Podobnie Ty ... niewiele możesz powiedzieć o moim życiu .
                                Więc nie masz żadnych podstaw , aby o tym mówić .
                                Tyle.
                      • e4ska Re: mąż w ciągu 08.10.07, 12:02
                        Elu... lepszy wróbel w garści niż gołąbek na dachu. Lepszy sok z marchewki niż
                        kotlecik na odwyku.

                        Obrotna z ciebie kobieta - co o alkoholiczkach dobrze świadczy. I tak trzymaj.
              • tenjaras Re: mąż w ciągu 07.10.07, 19:43
                > byłeś, jesteś i zostaniesz jarasem, Jaras.

                tego na tym forum pragnę najbardziej

                > kto by chciał się z tobą zamienić? na pewno nie ja.

                dziękuję za możliwość pozostania przy swoim eska, naprawdę :-)

                i cieszę się, że to syn ma wpływ na Twoje wybory, a nie Ty na jego
        • zyg_zyg_zyg Re: mąż w ciągu 07.10.07, 09:58
          ekpb3 napisała:
          > ciąg. Poczułam sie strasznie, bo kolega i jego żona dali mi
          odczuć,
          > że jestem tą złą i nie umiem pomóc. Dobił mnie facet
          > pytaniem: "Naprawdę nie możesz go zatrzymać, żeby nie wychodził z
          > domu i pił?"...

          Co za palant! Może zaproponuj, żeby kolega i jego żona wzięli
          Twojego męża do siebie i sami go sobie trzymali, żeby nie wychodził
          z domu i pił...

          Ekpb3,
          czy Ty dla siebie szukałaś pomocy przez te trzy lata? W kwestii
          współuzależnienia? Bo być może różnych bolesnych ale typowych dla
          żony alkoholika błędów mogłabyś uniknąć. Na przykład stawianie
          twardych warunków i późniejsze wycofywanie się dla "świętego
          spokoju" jest tożsame z powiedzeniem "wiesz, tak tylko cię straszę:
          pogrożę, pogadam sobie, ale na gadaniu się skończy". Same pogróżki
          go nie otrzeźwią a jeśli nawet - to nie na długo.

          Pomysł z separacją i rozdzielnością majątkową być może nie jest zły.
          Tylko bez Twojej konsekwencji zostanie jedynie pomysłem. Albo
          spalonym pomysłem.
        • kajda28 Re: mąż w ciągu 07.10.07, 10:23
          Następnym razem zaproponuj koledze aby sam wziął Twojego męża do
          siebie i niech go przytrzyma w domu.
          Nie czuj się winna że nie możesz sprawić aby mąż przestał pić.
          On jest dorosły , i pomimo że jest pijany i w cugu to odpowiada sam
          za swoje czyny i uczynki.

          >Wiem, że muszę postawić twarde
          > warunki, ale boję się, że będę tak wycieńczona sytuacją, że
          wycofam
          > sie dla św. spokoju.
          Co będzie świętym spokojem? Jego dalsze picie?

          Jeśli chodzi o długi to jak są duże możesz napisać do sądu o
          rozdzielność majątkową z wsteczną datą.

          Zastanów się czy może być coś gorszego jak takie dalsze życie. Ułóż
          plan np. rozdzielność,alimenty, rozwód i po prostu rób jedno po
          drugim. I pamiętaj że wszystko to jest nie dlatego że tylko ty tego
          chcesz ale i On też to wymusił na tobie swoim postępowaniem.
          Jeżeli myślisz że on dzięki twojemu postępowaniu się zmieni,
          przestanie pić, zacznie się leczyć- to wcale nie musi się tak
          skończyć, może pić jeszcze więcej, częściej. Musisz to też wziąć pod
          uwagę.

        • gocharl Re: mąż w ciągu 07.10.07, 11:06
          ekpb3 napisała:
          > Poczułam sie strasznie, bo kolega i jego żona dali mi odczuć,
          > że jestem tą złą i nie umiem pomóc. Dobił mnie facet
          > pytaniem: "Naprawdę nie możesz go zatrzymać, żeby nie wychodził z
          > domu i pił?"...

          Ekpb3 witaj....wiesz...dzisiaj to ja roześmiałabym się słysząc takie
          słowa,ale rozumiem,że Ciebie one dobiły psychicznie...pomyśl
          proszę...czy można zabronić czegokolwiek dorosłemu
          człowiekowi ?...chce wyjść to ma do tego prawo....Ty nie jesteś Jego
          mamusią a On nie jest Twoim syneczkiem o którego masz dbać jak o
          dziecko....

          Ja wiem że nie masz teraz siły na jakiekolwiek decyzje...więc
          zaczekaj...krótki czas zaczekaj aby potem rozpocząć to co
          powinnaś....przede wszystkim zabezpieczenie siebie i dziecka
          finansowo...są od tego sądy i nie masz co się bać...to jest Twój
          obowiązek jako matki zadbać o swoje dziecko...obowiązek!!!!...za
          sprawę o alimenty nie poniesiesz żadnych kosztów....myślę,że
          niedobrym dla Ciebie pomysłem jest złożenie sprawy o seperacje...bo
          do niej będzie dołączona sprawa o alimenty / a taka sprawa - o
          alimenty - odbywa się w ciągu miesiąca / w odróżnieniu do sprawy o
          separację , która ciągnie się dłużej...piszesz ,że masz obawy w
          związku z długami męża...tu również możesz złożyć w sądzie o
          rozdzielność...i nie myśl o tym,że zabraknie Ci sił i ,że możliwe
          jest Twoje wycofanie się z podjętych decyzji....myśl o dziecku...to
          Ty dzisiaj jesteś jedyną osobą,która może i powinna zadbać o
          nie...piszesz,że może separacja wpłynęłaby na męża...może...ale tego
          nie wiesz...i to są życzeniowe myśli a powinnaś się raczej zająć
          myślami konstruktywnymi...które zmienią Twoje życie...Twoje...nie
          Wasze wspólne,bo to czy Twój mąż pójdzie Twoją drogą zależy
          wyłącznie od Niego...wystarczy jak podsuniesz Mu informację gdzie
          powinien szukać dla siebie pomocy...i czekać...nic innego nie możesz
          zrobić...poniżej wklejam Ci urywki standartowego "Listu
          Alkoholika"...urywki,które bardzo dobrze pokazują czym powinnaś się
          kierować i jak patrzeć na męża dzisiaj...saparację i rozwód zawsze
          możesz wnieść...ale myślę ,że dzisiaj sytuacja dla
          Ciebie "świeża"jest złym doradcą...daj sobie i Jemu czas...i rób
          swoje...dbając o siebie i o dziecko...

          List Alkoholika - urywki
          ..."Nie groz mi, jesli nie masz zamiaru spelnic grozby. Jesli raz
          podjelas jakas decyzje trzymaj sie jej.Nie wierz wszystkiemu, co
          mowie o Tobie, to moze byc klamstwo. Zaprzeczenie oczywistym faktom
          jest symptomem mojej choroby. Co wiecej najczesciej latwo trace
          szacunek dla tych, ktorych zbyt latwo mozna oszukac....(...) Dopoki
          bedziesz mnie ratowala z kazdej opresji, bede mogl zaprzeczac temu,
          ze mam problem alkoholowy...."

          W zyciu już tak jest,że każde obietnice,groźby rzucane do drugiego
          człowieka a niespełnione przez osobę która je wypowiada są
          traktowane niepoważnie...nawet dziecku mówiąc np.:zostaw,nie ruszaj
          czegoś,bo dostaniesz klapsa ode mnie, w sytuacji gdy dziecko dalej
          jest nieposłuszne a Ty nic nie zrobisz stajesz się dla tego dziecka
          niewiarygodna...więc nie obiecuj...nie mów czegoś czego nie masz
          zamiaru wprowadzić w życie...czasem lepiej przemilczeć a swoje
          zrobić...to odnosi większy skutek...

          Wyjdź na zewnątrz...do ludzi...do rodzin które mają podobne
          problemy...posłuchaj jak sobie poradziły ...nic nie robiąc
          przyczyniasz się do tworzenia życia jakiego nie chcesz mieć...

          I włącz pozytywne myślenie...choroba męża to nie koniec Świata...

          Hejka Gocha


          • addicted11 Re: mąż w ciągu 07.10.07, 15:09
            Absolutnie nie odmawiam autorce watku prawa do dbania o siebie.
            Nie mowie tez, ze nic absolutnie sie nia stalo.
            Mowie tylko o proporcjach w ocenie zjawiska. O jakiejs skali.

            dziwia mnie postawy osob z forum.
            Raz sie pisze, ze bijacy maz tyran, wyprzedajacy rzeczy z domu i
            klamiacy na kazdym kroku jest ciezko chorym czlowiekiem, a za chwile
            faceta, ktory po 3 latach niepicia wpadl w 3 dniowy ciag, dodatkowo
            autorka nic nie mowi o przemocy czy tarapatach finansowych ( moze
            zataja, nie wiem)- tego faceta wysyla sie niemal na stryczek.

            Bo oto osmielil sie zaprzestac chodzic na mityngi, coz za
            przestepstwo, o Boze, a jkaby chodzil i zapil to co, to wtedy juz
            nie ma mowy o rozwodzie i coreczce?
            Jeszcze praca sie wymawial, pewnie, powinien rzucic prace, zalatwic
            sobie 700 PLN renty i wydawac polowe jej na zloty i broszury o AA,
            na pewno wtedy corka mialaby szczesliwe dziecinstwo, biedne ale z
            trzezwiejacym ojcem.
            Zenujace.

            • zyg_zyg_zyg Re: mąż w ciągu 07.10.07, 15:44
              > autorka nic nie mowi o przemocy czy tarapatach finansowych ( moze
              > zataja, nie wiem)- tego faceta wysyla sie niemal na stryczek.


              Ależ autorka mówi o tarapatach finansowych.
              • deoand Re: mąż w ciągu 07.10.07, 17:00
                no cóż ... aż dziw bierze ale przychylę sie nieco do opinii naszego
                forumowego - enfante terrible Addiego co to raz pijący alko raz nie
                pijacy nie-alko a drugim razem wszystko w jednym ....

                ano trzy dni to może bez takiej paniki ..ostatecznie ponoć trzy lata
                był trzeźwy i nie miał długich ciągów ... to może i tym razem
                wyhamuje ...

                ale trzeba podjąć jednak środki zaradcze ... biżuterie i pieniądze
                schować ... rzeczy cenne dyskretnie też ...
                kartę płatnicza zarekwirować jak będzie pijany bo i tak nie będzie
                pamiętał czy zgubił czy nie ...

                w końcu nie wpuscić do domu aż do wytrzeźwienia ...

                może coś z tego wyniknie ...

                a w ramach zadbaj o siebie to przecież jak mąż jest trzeźwy to nie
                patrzeć mu sie w jego błękitne oczy i masz mnie jaka jestem tylko
                .. znaleźć pracę i osiągnąć niezależność finansową .. ale nad tym to
                trzeba samemu popracować a nie akurat alkoholik ...

                radykalnym wyjściem jest rozwód i znalezienie sobie drugiego partnera
                nie-alkoholika ....
                co uczyniła nick Ewa z konkurencyjnego forum i ku mojemu zdziwieniu
                w trakcie wyrzucania alko na bruk wszystkie damskie nicki i te alko
                i te współ były ach i och i aż piały z zachwytu na cześć nicka
                Ewa ....

                ale gdy sprawa doszła do szczęśliwego końca i alko poszedł precz a na
                jego miejsce pojawił się nie-alko rodem z Germanii i Ewa zaczęła
                opisywać swoje szczęście to te same nicki jakoś tak wstrzemięźliwie by
                nie rzec lodowato przyjęły szczęście nicka Ewy z nie-alko .

                lekko mnie to zdziwiloó ale ponoć kobieta zmienna jest

                pzdr deo

                • ekpb3 Re: mąż w ciągu 07.10.07, 17:31
                  Chciałam tylko dodać, że to nie jest tylko trzy dni. Zaczął pic w
                  poniedziałek i jeszcze nie skończył, więc proszę niektórych
                  piszących, by nie bagatelizowali tak tego. Ponadto te trzy lata to
                  nie była bezalkoholowa sielanka, tyko cieżka walka, którą zresztą
                  przegrałam. Za dwa tygodnie wracam do pracy, ale to nie oznacza, że
                  do tej pory siedziałam jak lala z zalożonymi rekoma. Dziś wiem, że
                  zostałam wykorzystana, bo uwierzyłam, bo chcialam dobrze, chciałam
                  stworzyc ciepły dom bez konfliktów. Nie bylo warto i obróciło sie
                  przeciwko mnie. Stracilam szacunek nawet bliskich, którzy teraz
                  patrząc nieco pogardliwie i litościwie kiwaja głowa nad moją
                  naiwnością.
                  Proszę, jeśli ktoś wie na pewno o odpowiedż, czy rzeczywiście
                  możliwa jast rozdzielność majątkowa ze wsteczną datą.
                  • gocharl Re: mąż w ciągu 07.10.07, 17:49
                    ekpb3 napisała:
                    > Proszę, jeśli ktoś wie na pewno o odpowiedż, czy rzeczywiście
                    > możliwa jast rozdzielność majątkowa ze wsteczną datą.

                    ".....Możliwość taka istnieje, a przewiduje ją art. 52 § 2 kodeksu
                    rodzinnego i opiekuńczego. Zgodnie z treścią tego przepisu
                    rozdzielność majątkowa, której ustanowienia z ważnych powodów, żąda
                    jeden z małżonków, co do zasady, powstaje z dniem oznaczonym w
                    wyroku, który ją ustanawia. W wyjątkowych wypadkach sąd może jednak
                    ustanowić rozdzielność majątkową z dniem wcześniejszym niż dzień
                    wytoczenia powództwa, w szczególności, jeżeli małżonkowie żyli w
                    rozłączeniu, np. w separacji faktycznej (tak - SN w uzasadnieniu
                    wyroku z 13.05.97, sygn. III CKN 51/97, publ. OSNC 1997/12/194).
                    Proszę jednak pamiętać, że przy rozważaniu zasadności ustanowienia
                    rozdzielności majątkowej, sąd będzie brał pod uwagę nie tylko dobro
                    rodziny, ale także ewentualność pokrzywdzenia tych wierzycieli
                    każdego z małżonków, których należności powstały w okresie objętym
                    wstecznym działaniem orzeczenia...."
                    żródło:www.poradaprawna.pl

                    Pozdrawiam Gocha
                • e4ska Re: mąż w ciągu 07.10.07, 18:30
                  bo to, Deo, jest tak: najlepsze lekarstwo na współuzależnienie - własna kasa
                  kobiety.

                  mnie tam wszystko jedno byłoby, gdyby mój mąż pił albo by nie pił wcale. Jeśliby
                  został nałogowcem, to bym go zostawiła. Dotąd kocham, póki mi z tą miłością
                  dobrze. Ale ja sama na siebie zarabiam od zawsze - mało albo dużo - rozmaicie
                  sie układa - i nie mam innego wyjścia. Malutkie dziecko w domu - i też trzeba mi
                  było samodzielnie szukać źródeł utrzymania.

                  tutaj - nie wiadomo, co się stało: czy mąż pił przez trzy lata, czy nie pił...
                  jedno jest pewne: nie jest w stanie, być może z powodu innych chorób, o których
                  mowa, zapewnić rodzince takiego poziomu życia, o jaki chodzi autorce wątku.
                  Gadanie o stwarzaniu domu - dobre dla młodych panienek. Machnąć ręką na
                  umoralniające kazania środowiska - rozwód, podział - i na swoje. Albo albo.

                  a tu jeszcze facet pije i pije... i kto wie, ile taka sytuacja może trwać. Po co
                  się szarpać? Wszak zawsze można wrócić - ale na innych zasadach.

                  Ta kobitka, Deo, o której wspominasz - chyba kojarzę: ona ma sporo kasy, jest
                  pracowita, bystra, wykształcona, z odwagą wielką i siłą przebicia - takie zawsze
                  mają jakiegoś adoratora. Pewnie, być może większość kobiet alkoholiczek czy
                  współuzależnionych zamienia siekierkę na kijek: byle do ołtarza... byle do łóżka
                  - a że to alkoholik - cóż... wielkie nadzieje, że tym razem będzie inaczej.
                  Później oboje sie sobą znudzą - w końcu ile można jechać na mityngowych ekstazach?
                    • magtomal Re: mąż w ciągu 07.10.07, 20:05
                      tenjaras napisał:

                      > teraz to wydrukuj i zanieś mężowi
                      >
                      Dziś umówiłeś się z Elą-jędzą, że dokładacie Esce? Oj, nieładnie
                      tak dwóch na jednego...
                        • magtomal Re: mąż w ciągu 07.10.07, 21:47
                          tenjaras napisał:

                          > tu nie trzeba się zmawiać, wystarczy być trzeźwym, by widzieć co
                          > pisze eska

                          A jak o waszej trzeźwości świadczą dzisiejsze odezwania się Eli do Eski? To, co
                          napisała o Esce jako matce (skąd w ogóle taka ocena? jakim prawem i na jakiej
                          podstawie?) i to, do czego odniosłam się wcześniej (a moja reakcja została
                          wyśmiana i przez Elę i przez ciebie;
                          Przypomnę te pełne kultury i życzliwości słowa Eli i proszę cie zupełnie
                          poważnie, odnieś się do nich. Uważasz, że taki ton jest uzasadniony czy jednak
                          sądzisz, że Ela przesadziła pisząc:

                          >Bo przeciez mis Swiata nigdy nie bylas
                          nagrody Nobla tez nie dostalas...
                          W swiecie dzienikarskim jestes nikim...
                          taka rozchlana baba..noszaca wode w reklamowce...golaca kark
                          mezowi...z staraym wytartym swetrze z welny..w wielkich bamboszach
                          na chudych zazaylonych nogach...ktorej jedynym sukcesem jest
                          imponowanie pijanym jurnym janom :-)

                          Jak to się, wg ciebie ma do tak wychwalanej przez Was trzeźwości (cokolwiek to
                          słowo znaczy)?
                          • tenjaras Re: mąż w ciągu 07.10.07, 21:59
                            > poważnie, odnieś się do nich

                            nie chce mi się...
                            ale

                            > Jak to się, wg ciebie ma do tak wychwalanej przez Was trzeźwości

                            znak :-) świadczy o uśmiechu, więc coś jakby żart, radość mieści się
                            w moim pojmowaniu trzeźwości

                            magtomal, a na poważnie - zafundowałaś sobie dziś jakis sukces?
                            bo mam wrażenie, że tu jakiś żal przez Ciebie wypływa, latasz za elą
                            na 102 jak Addi za mną...

                            wzięłabyś go sobie za wzór dla syna?
                            bez urazy Addi, pliss...
                            • magtomal Re: mąż w ciągu 07.10.07, 22:13
                              tenjaras napisał:

                              > > poważnie, odnieś się do nich
                              >
                              > nie chce mi się...
                              > ale

                              I nie odpowiedziałeś na postawione przeze mnie pytanie. Aż tak boisz się narazić
                              się Eli czy faktycznie uważasz, że takie wypowiedzi są ok?

                              >
                              > magtomal, a na poważnie - zafundowałaś sobie dziś jakis sukces?

                              Codziennie odnoszę sukcesy. Poważnie. Nie siedzę - jak Ela - całe dnie przed
                              komputerem tylko ŻYJĘ.

                              > bo mam wrażenie, że tu jakiś żal przez Ciebie wypływa, latasz za elą
                              > na 102 jak Addi za mną...

                              Ela rzeczywiście mnie drażni. I nie odwracaj kota ogonem, że to coś we mnie
                              etc... Zawsze nie znosiłam fałszu i obłudy, a ona jest tych cech uosobieniem- w
                              jednym poście pisze o miłości, a w następnym odzywa się jak dziś do Janu czy
                              Eski. Poza tym wprowadza bardzo złą atmosferę na forum, które bardzo lubię.
                              >
                              > wzięłabyś go sobie za wzór dla syna?
                              > bez urazy Addi, pliss...
                              >
                              Znów przeinaczasz słowa innych. Eska nie pisała o tym, że Addi miałby być wzorem
                              dla Jej Syna, tylko, że wolałaby, by jaj Syn był podobny do Addiego niż do
                              Ciebie. A to zasadnicza różnica. Ja też wolalabym, by mój Syn był poszukującym,
                              samodzielnie myślącym czlowiekiem (choć nieco zagubionym) niż ortodoksą, który
                              całe swoje życie podporządkował swemu nałogowi (najpierw dlatego, że pił, potem
                              dlatego, że...no właśnie: dlaczego wciąż Twój alkoholizm jest najistotniejszym
                              elementem Twojego życia?). Dlatego wolałabym, by był podobny do Addiego, który
                              szuka, mysli, czyta, słucha muzyki itd, niż do Ciebie, żyjącego tylko jednym. To
                              wg mnie smutne życie. Ale mój Syn będzie i tak zupełnie inny; jest i będzie SOBĄ.
                              • deoand Re: mąż w ciągu 07.10.07, 22:48
                                Ale mój Syn będzie i tak zupełnie inny; jest i będzie SOBĄ.

                                czy będzie sobą to się okaże .. na pewno będzie albo już jest DDA
                                !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                                • e4ska Re: mąż w ciągu 07.10.07, 23:13
                                  Hej, dziewczyny, Eli obrazki z czytanki dla pijaków nie bierzmy zbyt poważnie -
                                  ja nie biorę. Wizja Eski - stara chuda w bamboszach, z brzytwą, z reklamówką z
                                  wodą czy wódy - spodobała mi sie bardzo:)))

                                  Zdaje się, że Ela nakłada na forumowe kobiety obraz własnej matki. Cóż, matka
                                  jej przestała pić, ale nie chce AA ani terapii - mimo to jest zadowolona. Ja tam
                                  bym się cieszyła, gdybym była na miejscu Eli - najważniejsze, że matka nie pije,
                                  a jaki ma obraz siebie... niech będzie, jeżeli się matce spodoba... - jednak - i
                                  to jest takie moje odczucie szczególne, niezłośliwe - że Ela zazdrości
                                  Jarasowi... w kwestii matki. Że jest coś diabolicznego w utyskiwaniu, że matka
                                  trzyma się mimo nieodbytej terapii... nie uznaje swojego pijaństwa... nie
                                  wyznaje grzechów, nie ma poczucia winy.

                                  I zdaje sie - matka jest silniejsza niż Ela w swoim postanowieniu, w swojej
                                  błogiej nieświadomości. Cóż - niech się z tym biedzą terapeuci - jak to sie
                                  dzieje, że ta kobieta jest zadowolona z siebie, ze swej przeszłości, chociaż -
                                  pijak musi! musi! musi! mieć poczucie winy, musi być stłamszony i zdeptany. A
                                  starsza pani trzyma się mocno i wytrwale, mimo niewychodzenia z domu i
                                  dolegliwego wieku, hmmm:)))
                                  • ela_102 Re: mąż w ciągu 07.10.07, 23:32

                                    Widzisz Eska...
                                    Moja mama jest bardzo inteligetna kobieta...wyksztalcona...
                                    ktora przezyla zycie po swojemu...ja to szanuje:-)
                                    Tutejsze kobiety ...to zupelnie kazda inna od siebie jak i kazda
                                    inna od majej mamy...Ale przeciez ty o tym wiesz:-)
                                    I dobrze wiesz dlaczego takie a nie inne rozmowy sa miedzy nami:-)
                                    Jest tutaj szczegolna kobitka...ktora nie zdaje sobie sprawy z
                                    potegi wlasnego wspoluzaleznienia...i nawet stara sie sterowac
                                    wpisami innych osob traktujac te Forum jako "swoje miejsce"...z cala
                                    pewnoscia nie ma Ona nic wspolnego z moja mama...:-)
                                    No a janu raczej jest kiepskim pomyslem na matke...jak sadzisz?

                                    pozatym wszyscy sa Ok :-)
                              • tenjaras Re: mąż w ciągu 07.10.07, 23:49
                                no to zdradzę Ci pewną tajemnicę tajemną magtomal - jesteśmy na
                                forum uzależnienia i na tym forum jestem ze względu na swoją
                                przeszłość

                                głównie wchodzę tu w chwilach zrelaksowania szarych komórek, których
                                mi parę zostało na pochybel tym, którzy krzyczą, że mi coś pod
                                kopułką wyprali

                                podpowiem Ci jeszcze jedną prostą zasadę z życia wziętą - w drugim
                                człowieku, zawsze widzimy siebie, więc nie wychylaj się zbyt często
                                z oceną i krytyką, pisz od siebie i zadbaj o to, byś miała co pisać

                                w tym wątku - co robisz, by mąż nie zapił, jak go wspierasz, bo to
                                Twoja działka na tym forum, a tymczasem zajmujesz się jakimiś mało
                                istotnymi dla sprawy rzeczami
                                • magtomal Re: mąż w ciągu 08.10.07, 08:10
                                  tenjaras napisał:
                                  ....

                                  A prosiłam, byś odpowiedziała na proste pytanie. Ale boisz się Eli-jędzy...

                                  > podpowiem Ci jeszcze jedną prostą zasadę z życia wziętą - w drugim
                                  > człowieku, zawsze widzimy siebie, więc nie wychylaj się zbyt często
                                  > z oceną i krytyką, pisz od siebie i zadbaj o to, byś miała co pisać
                                  >
                                  Taki unik też przewidywałam, prosząc, byś nie wmawial mi, że "dostrzegam siebie"
                                  w Eli-jędzy. Pisano wam to już, ale powtórzę: nie muszę być prymitywam lub
                                  chamem, by wkurzało mnie chamstwo lub prymitywizm. Skąd wytrzasnęliście taką
                                  teorię?!

                                  > w tym wątku - co robisz, by mąż nie zapił, jak go wspierasz, bo to
                                  > Twoja działka na tym forum

                                  To są tu odgórnie przydzielone tematy, które wolno nam poruszać?

                                  a tymczasem zajmujesz się jakimiś mało
                                  > istotnymi dla sprawy rzeczami

                                  Ela-jędza malo istotna-tu się zgodzę.
                              • e4ska Re: mąż w ciągu 07.10.07, 23:52
                                Magdo... masz rację. Jaras nie rozumie, że bliżej mi czy tobie do tej młodzieży,
                                która uczy się, studiuje, wybija w swoim zawodzie, nie poprzestaje na gotowych
                                wzorcach, szuka czegoś więcej, potrafi ryzykować... Mnie byłoby wstyd za syna,
                                gdyby sie chwalił przed kolegami, że oto sypia z kobietą, a któryś kolega nie
                                sypia... no takie rzeczy zdarzają się piętnastolatkom, ale podstarzały facet,
                                który młodszemu dowodzi w stylu: nie jestem samotny, jestem lepszy, bo mam pełne
                                łóżko, a ty???... jest co najmniej denerwujący.

                                Znam rolnika z Kaliskiej Ziemi, który ożenił sie młodo i podobne głupoty
                                rozpowiadał po pijaku... do dziś sie ludzie śmieją:)))

                                Czy na terapiach obowiązuje podobny wzorzec szczęścia, czy to może konwencje
                                szczęścia aowskiego - ja rozumiem, że cieszymy sie swoimi odbudowanymi czy
                                doskonalonymi związkami, ale żeby tak nachalnie? O pewne rzeczy to sie nie pyta
                                ani nie opowiada o nich... tego można sie domyśleć z wielu oznak, ze sposobu
                                bycia, z symbolicznych obrazów - ale bez najmniejszej żenady chwalić się? Jakby
                                to jaki cud wielki był, że po wytrzeźwieniu pijak pracuje zawodowo i odbywa
                                stosunki seksualne ze stałą partnerką.

                                No ludzie...:)))

                                nie chciałabym, aby syn mój rozpił się, leczył, a potem wziął sobie kobietę
                                dzieciatą, rozwiedzioną, do tego pijaczkę!!! - wolałabym, aby jego partnerka
                                pierwsza była panną. Żeby była młodziutka, wykształcona, elegancka i miła. No a
                                jak jest do tego abstynentką - ach, bardzo mnie to cieszy. Mam nadzieję, że
                                nigdy nie stanie się jej to, co mnie sie stało:)

                                Dlatego bliżej mi do Addiego, który ma spore wymagania co do swoich dam... niż
                                do Jarasa. Bo los leczonych pijaków jest jakiś taki łatwy do przewidzenia - cóż,
                                jeśli obracasz się wśród alkoholików, to będziesz miał kolegów alkoholików,
                                przyjaciół alkoholików, żony i mężów uzależnionych, kochanków i kochanki z
                                przeszłością... Addi daje sobie szanse na normalne wybory - uda mu sie lub nie
                                uda... nikt tego nie wie. Jednak nie tkwi w chorym świecie. Wyrwał się i mam
                                nadzieję, że do tego świata nie wróci. I że jego matka będzie się cieszyć
                                wnukami, "krew z krwi" - co i mnie za jakiś czas pewnie spotka. Normalna kolej
                                rzeczy:)

                                Jarasowi ładnie się ułożyło, kocha i jest kochany, lecz mnie taki wzorzec
                                związku nie odpowiada - i chyba jest to całkiem zrozumiałe. Niemniej -
                                zaakceptuję każdy wybór syna. A że wolę to, co wolę - tak woli większość
                                rodziców... tak wolą bodajże wszyscy rodzice. Moi też woleli - i stało się, jak
                                sobie życzyli. Samo życie:)
                                • ela_102 Re: mąż w ciągu 08.10.07, 00:03
                                  eska napisala:

                                  Jarasowi ładnie się ułożyło, kocha i jest kochany, lecz mnie taki
                                  wzorzec
                                  związku nie odpowiada - i chyba jest to całkiem zrozumiałe.

                                  a jaki ci odpowiada:
                                  A) On kocha a ona nienawidzi
                                  B) On nienawidzi a Ona kocha
                                  C) Oboje sie nienawidza

                                  Bo opcja najbardziej upragniona przez wszystkich ludzi na
                                  swiecie...rozumiem ze ci nie pasuje:-)

                                  D) Oboje sie kochaja

                                  dawno sie tak nie usmialam....ha ha ha ha :-)
                                  • addicted11 Re: mąż w ciągu 08.10.07, 00:25
                                    Otoz to, tak to mozna sie swoja osoba przysluzyc, lepiej niz nijak.
                                    Czy jestem zadowolony ze swego zycia?
                                    A coz to za glupie pytanie?
                                    Oczywiscie- doskonale widac, ze deoanda odpowiedz ani troche nie
                                    obchodzi, czytsa retoryka.

                                    A tu klania sie w pas kwestia wzglednosci.
                                    Niejaki Robbie Williams, artysta nieco znany i nieco lubiany,
                                    sprzedane iles tam milionow plyt, co chwila laduje na odwyku z podou
                                    depresji, nie podoba mu sie jego zywot, nie podoba sie sobie sam.
                                    Rauchen, dziewczyna osiagnela cos tam malego, dumnha z siebie i
                                    szczesliwa.
                                    Czy to jakas miara?

                                    Czy to, czy ja jestem zadowolony z zycia czy nie, tworzy
                                    jakakolwiek miare?
                                    Moge napisac tak, moge nie- co to zmienia w obiektywnym wymiarze?

                                    A obiektywny wymiar jest dosyc zlozony.
                                    Z jednej strony 30 na karku i brak kobiety zycia.
                                    Pobyt na emigracji, brak wlasnego M3.

                                    Zarazem- pierwszy na lisice 280 osob przyjetych na swoj kierunek
                                    studiow. Sukcesy w olipmiadach.
                                    Lokalnie ceniony muzyk. Mnostwo przyjaciol i znajomych. Telefon do
                                    pewnego czasu sie urywal, o co niektorzy modla sie latami.
                                    Bardzo dobre stosunki z siostra, bardzo poprawne z rodzicami.

                                    I jak tu zdecydowac- udane to zycie czy nie?
        • addicted11 Re: mąż w ciągu 07.10.07, 17:27
          faktycznie dopiero doczytalem

          mąż własnie pogłębia
          > długi, z których nie możemy wyjśc od jego poprzednich wyskoków

          nie wiem, jak wielkie musza byc to dlugi, skoro 3 lata z nich sie
          wychodzi...
          a druga rzecz- co on pije i gdzie, skoro jeszcze teraz robi dlugi?
          MArtini w MAriotcie, stawia kolejke wszystkim oobecnym?
          Boze, pol litra wodki kosztuje 20 PLN, nawet jakby wypil w te 3 dni
          10 litrow to z zapojka 300 PLN, a moze koles ma problem z hazardem
          dodatkowo?
          • ekpb3 do addicted11 07.10.07, 17:37
            To oczywiście nie śą długi w doslownym znaczeniu przepite. To
            niewywiazanie się z obowiazków w pracy w czasie ciągów,zerwanie
            umów, niedotrzymanie terminów, spadek na mniej płatne stanowisko itp
            To konsekwencje.
            • deoand Re: eski 07.10.07, 18:15
              Gdybym miała już nie dla siebie, ale dla syna
              wybierać drogę Jarasa lub drogę Addiego, wiesz, co bym wybrała? Domyśl się...

              A co w tym dziwnego ???

              a niby jaka drogę może wybrać dla swego syna matka pijaczka

              tylko alkoholika ... to co w tym dziwnego eska ???

              zresztą droga juz dawno została wybrana ... dzieci sa DDA !!!!!!!!

              a potem takie skutki jak w temacie

              pzdr deo
              • e4ska Re: eski 07.10.07, 18:34
                He he:)))

                Deo... chciałabym mieć wnuki inteligentne i własne. Nie wolno? Ani myślę
                siedzieć z przyszywanym wnukostwem, kiedy tatuś z mamusią przerabiają kroki na
                zlotach i pijackich rykowiskach.

                A ty jaką drogę wybrałbyś, Deo? Tak - wczuwając sie w sytuację?
                • deoand Re: eski 07.10.07, 19:04
                  Eska ponieważ generalnie głupota kobiet jest nieograniczona i tych alko
                  i tych nie więc nic dziwnego , że wypisujesz bzdury godne kobiety
                  albo jednego z naszych forumowych islamistów ...

                  przykład dałas konkretny ... addi ... pije od młodości 50 x spisywany
                  przez policje ileś tam razy oszukujący rodziców ...
                  ileś tam razy forumowiczów .. raz piszę , że piję a raz nie piję ...
                  nic nie robi aby przestać pić ...

                  czyli zwykła klasyczna młoda pijaczynka na która lamentują rodzice w
                  tysiącach wątków o tematach alkoholowych ...

                  a Ty piszesz , że byś chciała aby TWÓJ SYN poszedł droga ADDIEGO .....

                  BÓJ się BOGA Lenina i Partii nawet PIS-U ...

                  matka która chce takiego zycia dla swego syna ...

                  nawet mnie to poruszyło choc za bardzo uczuciowy nie jestem ....

                  Eska możesz pisać różne głupoty o alkoholiźmie .. prosze bardzo ale
                  czasem zastanów się nad tym co piszesz
                  choc przez chwilę ...

                  Jaras jeśli już uznał swoją chorobe to przynajmniej cos z nia i soba
                  robi .... a nie jak Ty stoi na środku ulicy i
                  Macie mnie ... Róbta co chceta

                  pzdr deo
                  • ela_102 Re: eski 07.10.07, 19:40


                    Jestem pewna ze Matką jest dokladnie taka sama jak alkoholiczka...
                    tylko wie ze nia jest...tak jakos wyszlo przypadkiem;-)
                    • gocharl Re: eski 07.10.07, 20:50
                      ela_102 napisała:

                      >
                      >
                      > Jestem pewna ze Matką jest dokladnie taka sama jak alkoholiczka...
                      > tylko wie ze nia jest...tak jakos wyszlo przypadkiem;-)
                      >


                      Komunikacja na bardzo wysokim poziomie…duchowo wysokim…godna
                      asertywnego człowieka…szanującego prawa i uczucia innych…brawo Elu…
                      Twoje słowa „jestem pewna” sugerują Twoją wyższość i
                      nieomylność….jak to osiągnęłaś?...lepiej nie mów…zupełny brak
                      empatii…co z Twoją zdolnością umysłu i serca ?...tyle się tu pisze o
                      rozwoju i doskonaleniu siebie…czy pominięcie sztuki porozumiewania
                      się nie zubaża tegoż doskonalenia ?...aowskiego czy
                      innego….niosącego pomoc sobie i drugiemu ….a może to doskonalenie
                      właśnie polega na tym kto komu mocniej i dotkliwiej dokopie ?..żeby
                      być górą…żeby mieć władzę?..do czego?...chyba do przetrwania swojego
                      ego…poraziły mnie Twoje słowa Elu dlatego to napisałam…