Dodaj do ulubionych

Woda w łokciu

29.08.14, 02:04
Miałam wypadek, po którym, (jak w temacie) mam bulę z ... jakimś płynem.
Przeleciałam przez kierownicę roweru i dla uratowania głowy
wyhamowałam na prostych rękach. Kość (promieniowa chyba)
wbiła się w staw.
Ruchomość stawu systematycznie się poprawia ale ta "woda"...
Nie było tam nigdy otwartej rany. Nawet lekkiego uszkodzenia skóry.

Jak pozbyć się buli? Macie jakiś pomysł/doświadczenie?
Obserwuj wątek
    • aqua48 Re: Woda w łokciu 30.08.14, 09:17
      zyrafa46 napisała:

      > Jak pozbyć się buli? Macie jakiś pomysł/doświadczenie?

      Iść do lekarza, chirurga ortopedy?
      • zyrafa46 Re: Woda w łokciu 30.08.14, 10:42
        Tak, wiem. Mam termin... za 3 miesiące...
        Czekam sobie.... CIERPLIWIE :D
        Poproszę o inną odpowiedź :D
        • aqua48 Re: Woda w łokciu 30.08.14, 11:46
          zyrafa46 napisała:

          > Tak, wiem. Mam termin... za 3 miesiące...

          Trzeba było iść z tym łokciem od razu na SOR. Innego wyjścia niż lekarz nie ma.
        • narfi Re: Woda w łokciu 30.08.14, 11:51
          Mamy pomysl, zebys pozyczyla od Bronka Komorowskiego slownik ortograficzny:)
          ...a do tego rob kompresy z lodu, smaruj lokiec Voltarenem i zrob sobie taka poduszeczke z waty i zabandazuj.
          Mialem cos podobnego, samo zeszlo po dwoch latach :)
          • zyrafa46 Re: Woda w łokciu 31.08.14, 23:00
            Przecież byłam w szpitalu...
            Tam, ci ludzie, którzy się mną zajęli to byli lekarze (dot. do rady... trzeba było do lekarza...)
            Nie, nie zajrzę do słownika. Staram się pisać uważnie...
            Jednak nie ma ludzi nieomylnych. Po prostu pokaż mi błąd. :)
            Hmmmm, dwa lata...
            Spokojnie mogę czekać nawet trzy. Jeśli mimo Voltarenu - trwało dwa lata... wolę bez.
            Tylko, że z TAKIM łokciem nie da sie jeździć na rowerze.
            To znaczy myślę o takiej jeździe jak lubię.....
            • aqua48 Re: Woda w łokciu 01.09.14, 08:44
              zyrafa46 napisała:

              > Przecież byłam w szpitalu...
              > Tam, ci ludzie, którzy się mną zajęli to byli lekarze (dot. do rady... trzeba b
              > yło do lekarza...)

              Jeśli byłaś leczona i po leczeniu pojawiły się komplikacje to powinnaś wrócić z problemem tam gdzie Cię leczyli. W wypisie szpitalnym zawsze jest wzmianka gdzie się udać gdyby był problem.
          • zyrafa46 Re: Woda w łokciu 31.08.14, 23:02
            Chyba już jestem zmęczona, dopiero teraz skojarzyłam nazwisko
            oraz imię polonisty.
            Przez ciekawość... Jesteście na Ty? ;)
            • narfi Re: Woda w łokciu 01.09.14, 05:43
              No... bywamy u siebie.
              On u siebie i ja u siebie :)
              Bronek tez sie laczyl w BULU (publicznie):)
              • zyrafa46 Re: Woda w łokciu 01.09.14, 09:28
                Czy jaj dajesz dziecku zupkę albo sama robisz kupkę to też
                musisz to wszystko łączyć z polityką?
                MI CHODZIŁO O CHORY ŁOKIEĆ!
                ŁOOOKIIIEĆ!!
                • narfi Re: Woda w łokciu 01.09.14, 09:59
                  Stanowczo sobie wypraszam. Jestem dojrzalym(bardzo), wielkim chlopem, 190cm, 100kg i slowo "kupka" jest tu szalenie nieadekwatne :D
                  ...a wszystko mi sie kojarzy, nie tyle z polityka, a raczej z ortografia :)
        • lelum3 Re: Woda w łokciu 01.09.14, 10:23
          Stosuj okłady z lodu. Sprawdzone na moim synu.
          • zyrafa46 Re: Woda w łokciu 01.09.14, 11:01
            Lelum, dziękuję Ci za poradę :)
            Pozwolę sobie jeszcze zapytać:
            Czy ten lód stosowałaś zaraz po wypadku czy już jakiś czas po nim
            gdy woda juz była...?
            Ja wypadek miałam na początku czerwca...
            Początkowo łokieć (i okolice) cały był jakby większy...
            Pojawiły się wyraźne żyły na przedramieniu...
            Dziwnie jakoś. Tak jakby coś zatkało przewody...
            Teraz juz tego nie ma (szczęśliwie) tylko poducha na końcu łokcia
            A sam jego koniuszek, ten "rożek" pod dotykiem - boli.
            • lelum3 Re: Woda w łokciu 01.09.14, 12:18
              Okłady z lodu zaczęliśmy stosować od razu, gdy pojawiła się poducha.
              • zyrafa46 Re: Woda w łokciu 01.09.14, 14:28
                A czy poducha pojawiła się szybko, czy tak jak u mnie musiała najpierw "się zebrać w sobie"?
                I na jak długo w ciągu dnia okładać. A może lepiej na noc... No ale w tedy bez kontroli
                to pewnie... popłynę...
                Przepraszam, zadaję praktyczne pytania... Głupio mi tak Ci czas zaprzątać.
                Ale i miło, że radzisz... I nadzieja, że w końcu odzyskam twardy łokieć :)
                • lelum3 Re: Woda w łokciu 01.09.14, 19:43
                  Poducha pojawiła się prawie natychmiast po urazie i dalej się nie powiększała. Okłady z lodu stosowaliśmy tylko w ciągu dnia, ale za to tyle, ile się dało wytrzymać. Buła z dnia na dzień zmniejszała swoją objętość. Nie pamiętam dokładnie, ale chyba po tygodniu zupełnie się wchłonęła.
                  • zyrafa46 Re: Woda w łokciu 01.09.14, 19:46
                    Dobra, dzięki :)
                    Zobaczę co mi się uda zrobić z tą informacją
                    • lelum3 Re: Woda w łokciu 04.09.14, 09:01
                      Spróbowałaś?
                  • zyrafa46 Re: Woda w łokciu 04.09.14, 15:50
                    Wiesz, jeszcze nie.
                    Bo mam mieszane uczucia.
                    Buła Twojego syna pojawiła sie bardzo szybko.
                    Moja dopiero (takie mam wrażenie) jak zaczęłam stosować
                    suplement działający przeciwzapalnie. Czyli po ok. 3 miesiącach od wypadku.
                    Ale juz nie wiem, bo działam wszystkim co mi podejdzie pod rękę. Byle naturalne było.
                    I z opuchniętej ogólnie ręki zrobił sie baniak w jednym miejscu. Ty poradziłaś mi zimno a ktoś
                    inny poradził mi gorący (byle nie poparzył) piasek z piekarnika... Na dodatek Twój syn miał
                    bulę szybko a ja dopiero po ok. 3 miesiącach... Jest różnica.
                    Jednak z innej strony... podobno krioterapia działa na stare, bardzo stare bóle...
                    Więc chyba zrobię następująco:
                    Zimne, gorące, zimne, gorące... Żeby pobudzić krew i limfę do jakiegoś ruchu.
                    No, ja bym sie ruszyła z tych nerw jakby mi ktoś to lodem to gorącym piaskiem...
                    A jak było z bólem u synka?
                    Bo mój jest niewielki.
                    Woda, jak to woda - nie boli. Tylko jak nacisnę to boli ten twardy samłokieć.
                    I - jak było u niego z ruchomością w stawie?
                    Bo u mnie jest powoli coraz lepiej. Mam wrażenie, że ta opuchlizna ogólna
                    przeszkadzała. Teraz jej prawie nie ma to mam większy zakres.

                    Para znajomych najbardziej się martwi, że nie odechciało mi się jeździć na rowerze...
                    A ja właśnie z tego powodu nie mogę sie doczekać... :D
                    • lelum3 Re: Woda w łokciu 05.09.14, 09:34
                      Syn nie odczuwał bólu, a jedynie ograniczenie ruchów.
                      Myślę, że naprzemienne okłady zimno - gorąco to nie jest dobry pomysł.
                      • zyrafa46 Re: Woda w łokciu 05.09.14, 12:47
                        Hmmmm, no to własnie się zastanawiam.
                        Mnie boli. Więc pewnie mam stan zapalny.
                        Główkuję jak koń pod górę - co robić...
                        • aqua48 Re: Woda w łokciu 05.09.14, 14:58
                          zyrafa46 napisała:

                          > Mnie boli. Więc pewnie mam stan zapalny.
                          > Główkuję jak koń pod górę - co robić...

                          Masz dwa wyjścia - iść jak najszybciej do lekarza, lub czekać dalej i leczyć się na forum domowymi sposobami licząc się z tym, że stan zapalny, domniemana "woda" itp uszkodzą staw tak, że będzie całkowicie nieruchomy. Wybór należy do Ciebie.
                          • zyrafa46 Re: Woda w łokciu 05.09.14, 16:12
                            Dwa dni temu byłam u lekarza.
                            Wyreperował mi biodro.... jest dobrze.
                            Łokieć poleczył witafonem lub vitafonem. Jest ciut lepiej.
                            Dał mi jakiś proszek do jedzenia i okładów na łokieć.
                            Jeść, jem. Okłady poczekają do dziś wieczora.
                            Zapytam sie go też o to zimno i ciepło. Zapomniałam od razu.

                            Leczenie na forum ma swoje dobre strony...
                            Leczenie u lekarza - czasem - też. Ale jedno i drugie - bywa różnie.
                            Jedno jest pewne. Nigdy nie powierzam swojego zdrowia komuś, do kogo nia mam
                            zaufania. Pełnego. Ale nawet wtedy patrzę na ręce... bo nie ma ludzi, urządzeń
                            i czego tam jeszcze - nieomylnych.
                            Jedno jest na 100% pewne: umrę. Tylko nie wiem jeszcze kiedy :D
                        • lelum3 Re: Woda w łokciu 07.09.14, 07:52
                          Stan zapalny nie lubi gorących okładów.
    • spector1 Re: Woda w łokciu 05.09.14, 18:52
      USG, ewentualnie Tomografia bedzie konieczna. W kazdym przypadku kliniczne testy, ktore sa podstawa, wykaza ktore struktury ulegly uszkodzeniu . Byc moze potrzebna bedzie
      interwencja chirurga. Z tzw specjalistami (ortopedami) roznie bywa. Wiekszosc to konowaly.Trzeba b. uwazac. Mozna sprawdzic opinie pacjentow w portalu Znany Lekarz.

      Znam przypadek, rowerzystki ktora upadla na lokiec (rok po uderzeniu w chodnik podczas zimowego upadku ). Nastapilo przeciecie skory ,wyplynal wodnisty plyn zabarwiony krwia.
      Bulwa ,wielkosci pilki tenisowej noszona przez rok , wyplynela. Rana nie goila sie.
      Szybka wizyta u dobrego polskiego lekarza - chirurga, ktory we wlasnym gabinecie otworzyl rane, oczyscil lokiec i zszyl kaletke maziowa, zapobiegla katastrofie.

      Lekarz stwierdzil, ze dobrze stalo sie, ze upadek nastapil sie w Ameryce , bo dalsze "leczenie"
      w postaci okladow i innych woodoo zabiegow doprowadziloby do unieruchomienia
      stawu lokciowego. Rowerzystka poprosila o opis zabiegu i wykazu podanych antybiotykow.
      Dostala papierek ze stemplem lekarza, Gdy wrocila do Polski odwiedzila konowala -ortopede
      i pokazala mu opis co konowal powinien zrobic. Zrobila mu awanturw, ze nie powinien
      leczyc jezeli nie potrafi. Odradzila tez czekajacym pacjentom leczenia u niego.
      Oczywiscie "ortopeda" nadal praktykuje w wielkim miescie.
      Lekarz, prawdziwy ortopeda, ktory naprawil lokiec, pracowal w Polsce jako chirurg - ortopeda
      w dobrej warszawskiej klinice.
      Nawet nasza najlepsza narciarka biegow miala spartolona operacje przez udzielajacego
      sie w TV chirurga- biznesmena , wspolwlasciciela warszawskiej kliniki z amerykanska
      nazwa.
      Co do okladow. Zawsze obowiazuje zasada :przez pierwsze 24godz oklady z lodu ,
      pozniej gdy opuchlizna zniknie , cieple. Gdy oklady nic nie daja to zadanie dla chirurga
      ortopedy.

      Do poczytania w interesujacym cie temacie - haslo do wyszukiwarki
      elbow injury landing on outstretched hand

      Spector
      • zyrafa46 Re: Woda w łokciu 05.09.14, 21:18
        No to nie ukrywam, że trochę mnie zmartwiłeś.
        Mam za sobą poważną kolizję z innym rowerzystą.
        Oboje wylądowaliśmy w szpitalu...
        No, to było na tyle poważne, że mój mózg wykasował zdarzenie
        z pamięci... I w sumie zostało z mi z tego troszkę "wody" w okolicach kolana (nie w nim)
        i troche bólu i coś tam nie tak w barku. W sumie nic takiego.

        Ten łokieć to myślałam, że będzie banalna sprawa... Tydzień, dwa... i po sprawie...
        Nie znam angielskiego... Wstyd. Wiem. No ale nie znam...

        ?-> elbow injury landing on outstretched hand <-?
        No dobra, ostatni wyraz rozumiem :D
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka