maria1996
27.05.15, 13:39
Witam! Od baaardzo długiego czasu mam pewien uciążliwy problem. Czuję się całkowicie odrealniona. Nie ogarniam rzeczywistości. Czuję się jakbym widziała świat za jakąś ścianą, była taka oporna, nie rozumiała go. Codziennie jest to samo. Budzę się i już czuję się nieswojo. Tak jakbym była kimś innym. Nawet mam wrażenie, że moje ręce nie są moimi a wszystko robię tak automatycznie, czuję się jak robot! Mam przy tym bardzo częste bóle głowy, zawroty, czasami przez cały dzień i uczucie ogromnej ciężkości. Wiecznie jestem zmęczona, nie mam na nic siły i chęci. Wszystko jest dla mnie bez sensu, dosłownie. I to wcale nie z powodu jakiegoś załamania sercowego, czy coś w tym stylu, wręcz przeciwnie! Jestem w bardzo szczęśliwym związku, nie mam żadnych poważniejszych problemów a i tak nie mam ochoty żyć. W dużej mierze przez tą psychozę jaka mnie ogarnia. Nawet jak z kimś rozmawiam, to czuję się jakbym gadała takie głupoty, których w ogóle nie chciałabym mówić, jestem sztuczna we wszystkim co robię. Nie potrafię nad tym zapanować! Nawet czasem nie potrafię nazwać zwykłych, otaczających mnie rzeczy. Przykładowo jadąc autem, patrząc na pole, nie potrafię spontanicznie przyznać: Oo, to jest żyto. Patrzę na nie jak niedorozwinięta i muszę poświęcić dłuższą chwilę na to, żeby ogarnąć, że to jest właśnie żyto. To jest strasznie męczące i już nie da się tego wytrzymać! Co mi jest?!