Dodaj do ulubionych

fnh wątroby

26.10.15, 19:19
Witam wszystkich serdecznie. Niedawno rozpoznano u mnie fnh wątroby. Na tomografii wyszedł mi rozrost guzkowy wątroby w segmencie 8 guz 3 cm na 4 cm. Mam 24 lata nie dawno wyszlam za mąż. Tylko 3 miesiące jadłam tabletki antykoncepcyjne, żeby pozbyć się torbieli na jajniku wielkość była 6cm na 7 cm...ale nie o tym...Chciałam Was zapytać o wasze doświadczenia z tym "czymś" .Czy w czasie ciąży to urosło pod wpływem hormonów, bo nie ukrywam chciałabym w niedalekiej przyszłości mieć dziecko. Czy Was to bolało? Mnie boli.. może nie codziennie ale pod żebrami boli mnie i to jest taki kłująco-szczypiący ból.. ;( nawet nie wiecie jak się boję..lekarz kazał to tylko monitorować co pół roku usg..ale jak tylko mnie to boli to zaczynam się martwić i łzy naplywają mi do oczu..oprócz tego jeszcze problem z jelitami ból po prawej stronie masakra..Proszę opowiedzcie mi czy Wam sie to zmniejszyło, czy brałyście jakieś leki, czy w czasie ciąży się to powiększało, czy mieliście operacje i jak to przeszliście. Przepraszam,że się rozpisalam, ale to dla mnie ważne naprawdę.
Obserwuj wątek
    • kasiakasiakasia19 Re: fnh wątroby 11.12.15, 16:51
      Witam, mam 23 lata i w czerwcu wycięto mi guz FNH. Nigdy nie stosowałam tabletek antykoncepcyjnych/hormonalnych , a mimo to guz urósł mi w wielości 11 cm (po wycięciu), natomiast na USG wyglądał jakby miał 16cm. Więc guz był bardzo duży, ja chuda , więc dziwili się , gdzie on w ogóle się zmieścił. Moje objawy to : swędzenie, czasami pieczenie i wzdęcia (gdy coś zjadłam ciezkostrawnego) oraz takie drgawki wewnętrzne (możliwe, że spowodowane tym, że guz już trochę krwawił). Jeśli chodzi o operację to cięcie tzw."uśmiech rekina" (jak przy przeszczepie wątroby) , wypisali mnie po tygodniu ale przez 4 tygodnie praktycznie lezałam w łożku ponieważ cięzko mi się oddychało , gdy chodziłam, bardzo szybko się męczyłam, ogólnie rekonwalenstencja trwa CONJAMNIEJ miesiąc. Teraz jest już OK. U mnie niestety guz tak jakby "oplótł" wątrobe dlatego wycieli mi prawie cały prawy płat wątroby wraz z tym guzem. Słyszałam,że wątroba odrasta mi jak na razie nie odrosła. Operacja to już chyba ostateczność, więc o ile guz nie jest zbyt duży i nie krwawi nie warto jej robić. Mięśnie na brzuchu dziwnie mi się zrosły, tak, że "brzuszka" nie zrobię. U mnie na tomografii nie wyszlo jednoznacznie ,że to FNH (podejrzewali też gruczolaka lub HCC), no ale skoro u Ciebie wywnioskowali to z tomografii to widczonie tak jest. Ja mialam robioną też biopsję, co pod czasie się dowiedziałam, było bardzo niebezpieczne, ponieważ guz mógł pęknąc i byłoby po mnie. Dlatego na biopsje w żadnym wypadku się nie zgadzaj. Pozdrawiam :)
      • karolaklus1985 Re: fnh wątroby 08.05.20, 07:37
        Witam Cię serdecznie. Widzę że ten post jest z 2015r ale mam mieć operacje 27go maja usunięcia gruczolaków wątroby. Mam ich 4 dość spore :/ mam pytanie jak się czułaś po samej operacji?? Po jakim czasie wstałaś z łóżka?? Boje się strasznie tym bardziej że mamy tą cholerną pandemie i nikt nie będzie mógł przyjechać do mnie do szpitala :( chociażby po to żeby właśnie pomóc mi wstać iść umyć się :( bardzo proszę o informację. Pozdrawiam serdecznie
    • vadde Re: fnh wątroby 26.08.16, 23:29
      Witam . dłuższy czas nie śledziłam forum na temat fnh. wycierpiałam się bardzo przez to coś u mnie było 12cm. I może nie tyle co przez guza ale przez partaczy na banacha, zrobili mi zabieg -chemioembolizację 2 lata temu, co w pierwotnej wersji miałam mieć robioną tylko embolizację bez bleomycyny, ktoś tam sobie ostatecznie podjął decyzję że jednak będzie to chemioembolizacja , którą stosuje się w guzach nowotworowych. I jeszcze nie dostosowano dawki-dostałam za dużą- w efekcie 3 tyg strasznych cierpień i zwijania się z bólu, gdzie słyszałam tylko , że takie bóle grypopochodne to jest normalne. trafiłam do szpitala w swoim mieście z gorączką 40stopni i sepsą. MASAKRA. Udało się szybko dobrać antybiotyki i w wyniku tomografii wykazało , że oprócz guza 12cm jest jeszcze 7 cm ropień. kolejne pół roku chodziłam z drenem , po zdrenowaniu ropnia znów na banacha i zaczeli rozkładać ręce , że nie wiedzą właściwie jak mają mi pomóc to chyba mnie zoperują , dodam ,ze wcześniej oparacja była wyluczona ponieważ guz u mnie leży(ał) na obydwu płatach w górnej części i połączony był obydwiema tętnicami, ryzyko ogromne. Dopiero Profesor Polański mi pomógł i dziś jestem , obyło się bez operacji mimo iż nawet tu prof. dawał 10% , że jej nie będzie , ale udało się . Dzękuję i dużo zawdzięczam właśnie profesorowi Polańskiemu. kolejny rok dochodziłam do siebie, dziś jest dobrze guz a raczej zwapnienie ok 1cm. wracam do pełni sił. Pozdrawiam i życzę zdrowia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka