Gość: Justyna
IP: *.bsk.vectranet.pl / *.bsk.vectranet.pl
07.11.04, 21:45
Paliłam przez 3 lata (paczkę dziennie). Myślałam, że już nigdy nie przestanę.
Nie wyobrażałam sobie dnia bez papierosa. W końcu jednak zdałam sobie sprawę,
że tak naprawdę wcale nie jestem z tego zadowolona. Niszczyłam swoje zdrowie.
Pozatym zaczęło mnie denerwować to ograniczenie, jakim było palenie oraz
fakt, że nie potrafię się bez niego obejść, że to silniejsze odemnie. Ktoś
powiedział mi, że nie mam silnej woli, bo mówię, że chciałabym żucić a tego
nie robię. To wszystko jakoś mnie dotknęło i ze wszystkich sił zapragnęłam
skończyć z nałogiem. Pomyślałam sobie, że to nieprawda, że jestem słaba i nie
dam rady. Na początku było ciężko, tym bardziej, że wśród moich znajomych
jest sporo palaczy. Zaczynałam od zmniejszenia dawki, wypalałam jednego
papierosa dziennie. Tak przez jakiś tydzień. Puźniej już nic nie paliłam.
Zwiększył się u mnie w tym czasie apetyt. Ciągle musiałam coś jeść.
Zaglądałam bardzo często do lodówki. Zjadałam jedno, zaraz szłam po drógie.
Przytyłam kilka kilogramów. Ale już wróciłam do wcześniejszych dawek pokarmu
i powoli wracam do wczęśniejszej wagi. Nie palę od 2 miesięcy. To niedługo,
ale mam zamiar wytrwać w abstynencji nikotynowej już do końca. I jestem z
siebie dumna. Moi znajomi palacze mówią, że mnie podziwiają :)