marcia-em
04.07.05, 07:59
JEST TAKI DZIEŃ - JEST TAKA NOC, KTÓRA CO JAKIŚ CZAS SIE POWTARZA:
NIEDZIELA GODZ. 16:00 jestem szczęśliwa i zadowolona,chce żyć, tańczyć
cieszyć sie życiem, spędzać czas w towarzystwie moich dwóch chłopaków : męża
i dziewięcio-miesięcznego syna.
NIEDZIELA GODZ. 20:00 nagły niespodziewany ból głowy, na nic nie mam ochoty,
nic mnie nie cieszy. Wszystko przeszkadza, męczy. Nie moge znieść głosów i
światła. - BIORE TABLETKE PRZECIWBÓLOWĄ
NIEDZIELA GODZ. 21:00 już dłużej nie zniose tego bólu, jest okropny,
bezlitośnie narasta, lek nie działa - ZAŻYWAM KOLEJNĄ TABLETKE
NIEDZIELA GODZ. 22:00 krzycze z bólu,chciałabym podciąć sobie żyły, aby
nieczuć bólu - mąż robi mi zimny okład na głowe, przytula mnie i masuje
skroń - nic nie pomaga, podaje mi kolejną tabletke.
NIEDZIELA GODZ 23:00 siedze skulona na łóżku, trzymając sie za głowe, moje
oczy są zamknięte, gdyż ból towarzyszący podczas rusznia powiekami jest
niedozniesienia, czuje jakby jakiś wybuch w głowie "eksplozje przez uszy"
robi mi sie słabo, mąż otwiera okno, jest przy mnie cały czas, żałuje swoich
myśli samobójczych, stracham sie o własne życie
NIEDZIELA GODZ 00:10 nie mam siły płakać leże w bezruchu poddając sie bólowi
NIEDZIELA GODZ 00:40 czuje sie jakbym unosiła sie nad łóżkiem, jakby moje
ciało było bardzo lekkie
PONIEDZIAŁEK GODZ 5:20 jestem szczęśliwa, że żyje. Życie jest piękne bez bólu.