stef_n
19.07.05, 21:19
Mam 50 lat. Od wielu lat cierpię na jakąś dziwną chorobę, która ostatnio
zaczęła gwałtownie się nasilać.
Choroba prawdopodobnie zaczęła się we wczesnej młodości. Otóż już w
dziciństwie - około 10 roku życia - zauważyłem, że znacznie szybciej się męcze
niż rówieśnicy. Zaczęły sporadycznie pojawiać się również kilkuminutowe stany
osłabienia, które nie koniecznie
związane były z wysiłkiem.
Około 20 roku życia pojawiły się lekkie zawroty głowy, osłabienia, nadal
szybko się męczyłem.
W wieku 25-35 lat wyżej opisane objawy nasilają się, pojawiają się gwałtowne
osłabiebia połączone z uderzeniem gorąca i potu, bóle głowy stają sie
mocniejsze i coraz bardziej uciążliwe.
Po 40-tym roku życia dochodzą dodatkowo do tego problemy ze wzrokiem, okresowe
nudności, duszności.
Ostatnie miesiące to potworne bóle głowy - bardzo często połączone z zawrotami
na granicy utraty świadomości - bóle i "pieczenie" oczu, dolegliwości pod
prawą łopatką i w prawiej pachwinie, mocne i częste stany osłabienia
utrzymujące się całymi dniami.
Co kilka dni pojawiają się stany podobne do grypowych - ból mięśni, karku,
pleców, z poważnym osłabieniem i nierzadko z podwyższoną temperaturą. Z każdym
miesiącem objawy te nasilają się.
Przez te lata byłem wiele razy hospitalizowany. Wykonano mi szereg badań -
min.: CT głowy, MR mózgu i tętnic, TCD przepływu krwi do mózgu, EEg, nakłucia
lędźwiowe, próby wysiłkowe, echo serca, badanie Holtera, gastroskopię i inne.
Leczono mnie w kierunku migreny,boleriozy, choroby niedokrwiennej mózu,
nerwicy wegetatywnej, pasożytów.
Szukałem pomocy w gabinetach rozmaitych specjalistów, gdzie przypisywano mi
niezliczoną ilość leków, często według zasady "a nuż
pomoże". Psychoterapia, akupunktura, bioenergioterapia, ziołolecznictowo
również nie są mi obce.
Nigdy nie zauważyłem choćby minimalnej poprawy, a wprost przeciwnie - objawy
powoli acz systematycznie nasilają sie. Żaden z lekarzy nie potrafi postawić
diagnozy, a duża część wprost przyznaje, że nie jest w stanie mi pomóc...
Proszę o radę... Co mi jest? Co dalej mam robić, gdzie mam się
zwrócić o pomoc?
Z poważaniem,
Kaziemierz.