Dodaj do ulubionych

Zawroty głowy po locie samolotem

IP: 10.134.10.* / *.rzeczpospolita.pl 08.07.01, 18:55
Witam.
Problem trapi mnie już ponad tydzień i staje się coraz
bardziej uciążliwy nie tylko dla ciała, ale i dla
nerwów. Otóż przeszło tydzień temu powrociłam z wakacji
samolotem. Zawsze bardzo denerwuję się podczas lotu,
choc jak dotychczas każdy był raczej spokojny i
bezproblemowy. Natomiast dobę po wylądowaniu zaczęły
mnie trapić silne zawroty głowy, dające wrażenie
chodzenia po rozchwianym pokładzie łodzi. Byłam u
internistki, stwierdziła, że przejdzie - dała lek
Betaserc, magnez, kazała odpoczywać. Zawroty są odrobinę
słabsze. Ale są. Nasilają się koło popołudnia. I
przyznam, że nieco mnie przerażają. W tym tygodniu
wybieram się do laryngologa, ale przedtem pragnę
zapytać: czy ktokolwiek z Was miał taki problem albo o
tym zjawisku słyszał?
Będę bardzo, bardzo wdzięczna za odpowiedzi, z góry
dziekuję, pozdrawiam
Susan
Obserwuj wątek
    • Gość: Glen Re: Zawroty głowy po locie samolotem IP: *.usask.ca 03.08.01, 01:06
      Minal juz miesiac, wiec moze i zawroty glowy tez ci przeszly. Tak,czy inaczej,
      jezeli moge wtracic moje 3 gr, to zawroty glowy powinien zbadac takze neurolog.

      Lot samolotem sam w sobie nie powoduje zawrotow glowy dzien pozniej, ale przez
      to, ze cyrkulacja powietrza jest zamknieta nastepuje wzmozone ryzyko chorob
      zakaznych, a w tym wirusowych. Niektore choroby wirusowe moga dac przejsciowo
      zawroty glowy.
      • Gość: Susan Re: Zawroty głowy po locie samolotem IP: 10.134.10.* / *.rzeczpospolita.pl 03.08.01, 13:50
        Dzieki za 3 grosze :-) Badał neurolog, laryngolog...
        Wszystko ok, nic nie zdołali u mnie wynaleźć - ulga.
        Okazało się to być niestety silnym zaburzeniem błędnika,
        a jedynym lekarstwem był czas... Przeszło w 95
        procentach, jeszcze mi się świat odrobineczkę kołysze,
        ale to chyba z przyzwyczajenia ;-)
        • Gość: Agata Re: Zawroty głowy IP: 212.180.150.* 05.11.01, 09:50
          Ja nie lecialam ostatnio samolotem i nie mam na co zwalic swoich zawrotów
          glowy. 3 tygodnie temu wstalam rano, zawrócilo mi sie w glowie i tak juz
          zostalo. Najgorzej jest w nocy jak spie i w ogóle w pozycji lezacej. Jedno z
          badan (ENG) wykazalo zaburzenie blednika, ale nikt nie potrafi mi powiedziec
          jak to sie leczy. Czy ktos z was mial taki problem i wyleczyl sie jakas metoda
          (nie mam na mysli "Czasu" jako metody leczenia . Dotychczas betaserc nie
          pomógl, a ja juz nabawilam sie nerwicy i co drugi dzien mam ataki panicznego
          strachu...
          • Gość: Susan Re: Zawroty głowy IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 07.11.01, 19:12
            Witam. Jeżeli ma to cokolwiek dać powiem ci jak u to u mnie się skończyło.
            Musiałam szybko odstawić leki zaprezentowane przez laryngologa - właściwie
            czułam się po nich jeszcze gorzej, jak zamroczona. Po prostu powolutku
            przeszło... ale całkiem niedawno. Zwyczajnie musiałam to jakoś wytrzymać :-(
            Trochę relaksu, masaże, aromaterapia, akupresura... Niestety bywa i teraz, że
            po szczególnie ciężkim dniu nadal po zgaszeniu światła świat nieco się kręci,
            ale wydaje mi sie że to bardziej nerwy. Ale współczuję, bo efekt jest szalenie
            nieprzyjemny, jakby się leciało w dół po zamknięciu oczu.
            Pozdrawiam i życzę zdrówka, Susan
    • Gość: kasia Re: Zawroty głowy po locie samolotem IP: 212.160.135.* 07.11.01, 23:01
      Hej, nie leciałam nigdy samolotem (chyba bym umarła!), ale za to miałam
      wirusowe zapalenie błędnika (może być też bakteryjne). To był koszmar nad
      koszmarami! W ogóle nie ma się wtedy kontroli nad swoim ciałem, ono po prostu
      leci jak kłoda na ziemię. Mąż mnie nosił do wc, mył mnie, karmił, a ja leżałam
      jak mumia w łóżku, bo tylko tak nie miałam jak sobie zrobić krzywdy. Leczono
      mnie wtedy Cavintonem i zastrzykami z Vit. B, ale i tak nic nie pomagało.
      Minęło wiele lat, a ja nadal nie mogę jeździć samochodem, bo wtedy czuję się
      jak Susan po podróży samolotem. Nie mogę brać wielu leków, np. gripeksu,
      ferveksu, gripostadu, tramalu. Nie mogę tańczyć, ganiać się z psem. Ostatnio
      podczas tzw. badania obrotowego pani doktor laryngolog zawołała studentów, żeby
      przybiegli i popatrzyli: "kochani, takiego oczopląsu w życiu drugi raz nie
      zobaczycie!" Po badaniu, kiedy mnie już zeskrobali ze ściany, musiałam pół dnia
      przesiedzieć na oddziale wśród chorych, bo łaziłam po ścianach, zataczałam się
      i nie mogłam wrócić do domu bez narażania się na to, że zwinie mnie pierwszy
      napotkany patrol.
      Pani doktor orzekła, że jedyna rada, to wypalić błędnik, ale to z kolei pociąga
      za sobą znaczne pogorszenie słuchu. Pozdrawiam wszystkie "zakręcone". Kasia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka