mallgosiab
27.01.06, 19:44
Czy ktoś miał podobne problemy?:
W zeszłym roku po przeziębieniu został mi kaszel, lekarze stwierdzili nadreaktywność
oskrzeli. Dostałam jakiś lek i do wdychania- Pulmicord turbuhaler i Serevent disk.
Przeszło po długim czasie. W czerwcu zaczęły się dziwne uciski w okolicach krtani,
czy tchawicy. Nasilały sie wieczorem, uczucie jakby ktoś przyciskał dłoń do miejsca
przy końcu szyi-w tym dołeczku, albo jakbym ubrała za ciasny golf.I tak kilka
miesięcy z przerwami. Laryngolog nic nie stwierdził. Potem jesień-te same infekcje-
czyli 37-37.4 stopni temperatury, lekki kaszel, okropny ucisk w gardle, fatalne
samopoczucie. I tak leczyli mnie interniści - najpierw Summamed, potem Duracef.
Wreszcie w grudniu-Amotax i Bioparox. Same antybiotyki, mimo, że nie było gorączki.
..Potem dowiedziałam się, że tak nie wolno...
Od trzech tygodni mam znowu infekcję-każda jest coraz mocniejsza...
Pierwszy tydzień stan podgorączkowy, drugi-suchy, duszący kaszel, całe noce,
wysuszone gardło. Zawsze infekcjom towarzyszy żółto-zielony język, bez kataru.
Byłam u pulmonologa-pani doktor zapisała ecomer-olej z wątroby rekina na wzmocnienie
organizmu i Flumycon, bo stwierdziła, że mogę być zagrzybiona(płuca) po tych
antybiotykach.
Wreszcie trafiłam na homeopatę(kazał odstawić wszystko-nie wzięłam flumyconu), który
złapał się za głowę, jak zobaczył czym mnie leczono..Teraz jadę na kropelkach i
granulkach homeopatycznych. Cztery dni temu wszystko przeszło, oprócz koloru języka.
..A od przedwczoraj-37.4, gardło boli , wysuszone, kaszel leciutko, i tem kolor
języka...Znowu czuję się fatalnie...
Wszystkiemu towarzyszy dziwna rzecz-lodowate stopy i dłonie..
Jestem załamana i już nie wiem co robić.
Wyczytałam, że może pasożyty, albo grzybica układu oddechowego, ale czuję się
bezradna(badania krwi-ok, prześwietlenie płuc-ok, wymaz z gardła-ok)...Bardzo
proszę-pomóżcie, bo mam juz czarne myśli..