wiolciam
03.04.06, 15:57
Moja młodsza siostra (15 lat) od około dwóch lat narzekała na ból brzucha, w
przeciągu całego czasu jeździliśmy po lekarzach, robiliśmy różne badania i
nic nie wykazywało nieprawidłowości. W piątek miała zrobione USG, na którym
lekarz zauważył torbiel na nerce (16mm). Stwierdził, że narazie będzie to
leczył lekarstwami tak aby się ona wchłoneła, jednak gdy się tak nie stanie
będzie konieczna operacja, w trakcie której stwierdzą w jakim stanie jest
nerka i czy ja również trzeba będzie usunąć. Nie znamy się za bardzo na
chorobach nerek gdyż nikt w rodzinie nie miał za bardzo takich problemów,
dlatego zaczęłam szukać po necie wiadomości. Na tym forum dowiedziałam się,
że torbiele to nic groźnego i żyje się z tym ( podobno to nie boli, nie leczy
i po prostu jest). Dlatego zastanawia mnie postawiona przez lekarza diagnoza.
Moja siostra czasmi nie mogła się z łóżka ruszyć z bólu, czy możliwe aby to
była wina tej torbieli?? Czy da się spowodować jej wchłonięcie lekami, czemu
później chcą ją wycinać (samą albo z nerką). Proszę o jakąś radę gdyż nie
mamy zaufania do lekarzy z naszego szpitala, wiele osób z rodziny miało źle
postawione diagnozy, a nawet doprowadzenie do kalectwa. Może ktoś z
fotumowiczów zna jakiegoś dobrego urologa z Nowego Sącza lub Krakowa. Będę
wdzięczna za każdą pomoc. Trudno patrzeć na dziecko które się już tak długo
męczy. Pozdrawiam