Dodaj do ulubionych

Kwasne,surowe,zimne- FILOZOFIA ZDROWIA

IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 06.01.03, 14:08
Czy ktos czytal ksiazke pt.Filozofia zdrowia Anny Ciesielskiej i czy zgadza
sie z ta teoria odzywiania?Podobno 90% chorob pochodzi ze zlego
odzywiania,gdyz przewaznie jemy pozywienie kwasne,surowe i zimne.Autorka
radzi aby odrzucic wszelkie pokarmy ochladzajace organizm :mleko,sery,surowe
owoce,warzywa soki,zimne napoje,piwo,zimna woda,ograniczyc
slodycze,ciasta,ryz,makarony,cukier zastapic miodem.Jedynie rozgrzewajac
organizm i poszczegolne jego narzady mzemy doprowadzic do wzajemnej rownowagi
jin-jang,rownowagi kwasowo-zsadowej,prawidlowej pracy Sledziony,czustki i
zoladka .Jedyna szansa wyjscia z otylosci i oczyszczenia sie z nadmiaru
toksyn,sluzu jest rozgrzanie organiznu pokarmem rozgrzewajacym.Wlasciwie
odzywiany organuzm automatycznie osiagnie optymalna wage,gdyz samoistnie
potrafi regulowac ilosc zjadanego pozywienia.Podstawa leczenia takich chorob
jak cukrzyca,otylosc,nadkwasota,zgaga,wrzody
zoladka,alergie,osteoporoza,reumatyzm,cholesterol wysoki jest przyjmowanie
preparatow rogrzewajacych:imbir,pieprz,cynamon,kurkuma,tymianek
bazylia,papryka,czosnek,cebula.Co sadzicie o tym?
Obserwuj wątek
    • Gość: Artur Re: Kwasne,surowe,zimne- FILOZOFIA ZDROWIA IP: *.usask.ca 06.01.03, 23:20
      Ksiazki nie czytalem, ale nie zaluje. Wyglada to na kolejna wyssana z palca
      modna diete nie oparta i nic wiecej jak przekonania autora.
      Kolejna dieta do kolekcji: jedz zgodnie z grupa krwi, dieta dr Sears'a, czy
      optymalna.

      Jak tragicznie latwo jest wzniecic ludzkie nadzieje na zdrowie i dlugie zycie?
      Wystarczy pisac z przekonaniem a wyznawcy sami sie znajda.
      • Gość: patient Re: Kwasne,surowe,zimne- FILOZOFIA ZDROWIA IP: proxy / *.vc.shawcable.net 07.01.03, 03:48
        Moj przedmowca ma racje. Z tymi dietami trzeba byc ostroznym. Sproboj odrzucic,
        warzywa, owoce, nabial, i inne rzeczy i przejdz na imbir, czosnek i inne
        pieprze, a nie mysle iz dlugo pociagniesz.
    • Gość: Piotr Re Pytanie do Ewy FILOZOFIA ZDROWIA IP: *.olsztyn.cvx.ppp.tpnet.pl 07.01.03, 12:28
      Gdzie można kupić tę książkę lub kto jest jej wydawcą , bo w internecie tego
      nigdzie nie ma.
      • Gość: Ewa Re: Re Pytanie do Ewy FILOZOFIA ZDROWIA IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 07.01.03, 13:45
        Ksiazke te mozna kupic skladajac zamowienie na adres:
        Wydawnictwo Anna ul.Krobska 1/24 63-842 Pudliszki tel.0-65 5738246
        Ja kupilam te ksiazke pt.Filozofia zdrowia kwasne,surowe,zimne... Anny
        Ciesielskiej skladjac zamowienie telefonicznie.
        A Ty jakie masz zdanie o tej teorii?
        • Gość: & Re: Re Pytanie do Ewy FILOZOFIA ZDROWIA IP: *.idzik.pl / 192.168.6.* 07.01.03, 22:29
          Absolutnie takie samo jak poprzednicy. Bzdura goni bzdurę. Jeść należy
          wszystko, absolutnie wszystko gdyż wszystko co się nadaje do spożycia jest
          organizmowi potrzebne. Zasada jest tylko jedna jedyna w każdym przypadku:
          JEŚĆ O POŁOWĘ MNIEJ. I to cała dieta cud.Jedz człowieku to co Ci odpowiada a
          ponadto organizm sam podpowie stymulując apetyt na dane produkty, jest to tak
          proste że aż boli.Wszystkie diety to według mnie zwykła pogoń za kasą i
          popularnością, a że znajdują się tacy co to kupują i stosują - ich sprawa i
          zdrowie.We wszystkim co dotyczy życia należy zachować UMIAR. Pzdr
          • Gość: patient Re: Re Pytanie do Ewy FILOZOFIA ZDROWIA IP: proxy / *.vc.shawcable.net 07.01.03, 23:48
            Gość portalu: & napisał(a):

            > Absolutnie takie samo jak poprzednicy. Bzdura goni bzdurę. Jeść należy
            > wszystko, absolutnie wszystko gdyż wszystko co się nadaje do spożycia jest
            > organizmowi potrzebne. Zasada jest tylko jedna jedyna w każdym przypadku:
            > JEŚĆ O POŁOWĘ MNIEJ. I to cała dieta cud.Jedz człowieku to co Ci odpowiada a
            > ponadto organizm sam podpowie stymulując apetyt na dane produkty, jest to tak
            > proste że aż boli.Wszystkie diety to według mnie zwykła pogoń za kasą i
            > popularnością, a że znajdują się tacy co to kupują i stosują - ich sprawa i
            > zdrowie.We wszystkim co dotyczy życia należy zachować UMIAR. Pzdr


            Swieta Prawda!!!
            • Gość: Ewa Re: Re Pytanie do Ewy FILOZOFIA ZDROWIA IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 08.01.03, 13:57
              Dobrze jest mowic jesli nie ma sie specjalnych dolegliwosci,a jesli tak to
              czlowiek szuka innych wyjsc bo ile mozna sie zatruwac lekami,ta chemia.
              Ja mam np.problemy ze zgaga i co z tego,ze jem Ranigast,gdy zjem to jest dobrze
              a gdy nie to jest zgaga.Slyszlam tez z roznych zrodel,ze sposob odzywiania ma
              duzy wplyw na wiele chorob np.na bole stawowo-miesniowe.Ksiazka ta podaje,ze
              jedzac kwasne,slodkie,surowe,zimne powodujemy zakwaszenie zoladka a od tego
              potem nastepuje wiele chorob.Czy to nie jest mozliwe?Wiele osob skarzy sie na
              nadkwasnosc ktora powoduje inne dolegliwosci jak zgaga,bole glowy,bole stawow,
              problemy skorne/np.luszczyca/itp.Oczywiscie trudno sobie to wyobrazic zeby
              zupelnie nie pic mleka,nie jesc sera ale mozna ograniczyc,jesc duzo warzyw i
              owocow ale gotowanych,jesli miesa to raczej drob czy wolowine/unikac
              wieprzowiny/ ale uzywajac wlasnie te przyprawy
              imbir,pieprz,cynamon,tymianek,czosnek,cebula.Nie jesc tez
              slodyczy,ciast,bialego
              chleba lecz ciemny,Tak sie sklada,ze to co zazwyczj jemy co lubimy
              ciasta,jogurty, slodycze,lody,zimne soki owocowe to nam szkodzi gdyz zakwasza
              organizm.Chyba jednak cos w tym jest.
              • misiania Re: Re Pytanie do Ewy FILOZOFIA ZDROWIA 08.01.03, 14:12
                aha. zakładam, że byłaś już u dietetyka i uzyskałaś informację, że Twojej zgagi
                nie da się utrzymać w ryzach inaczej, jak stale jedząc Ranigast? i że lekarz
                nie widzi żadnego powodu, dla którego mogłaby Cię męczyć zgaga? i w związku z
                tym zaprzestanie jedzenia owoców, ogóreczków kiszonych i lodów traktujesz jako
                ostatnią deskę ratunku? bo oczywiście nie masz zamiaru leczyć się dietą-cud bez
                uprzedniej konsultacji z lekarzem, prawda?
                • Gość: Ewa Re: FILOZOFIA ZDROWIA IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 08.01.03, 14:55
                  U lekarza to ja bylam juz wiele razy i to nie jednego.Wszystko co przepisuja
                  na zgage np.Ranigast,Losec,Controloc jest owszem dobre ale w czasie uzywania
                  leku a potem znow jest to samo.Niestety lekarze chyba sa bezradni.Wydalam juz
                  wiele pieniedzy na leczemie,przeszlam wiele badan/gastroskopia/ i nic.Ile
                  mozna jesc leki?
                  • Gość: Artur Re: FILOZOFIA ZDROWIA IP: *.usask.ca 08.01.03, 15:32
                    Na zgage:
                    1. Schudnoc jezeli jest z czego
                    2. Olej z wiesiolka 3 g na dzien (poczatek poprawy po miesiacu)
                  • misiania Re: FILOZOFIA ZDROWIA 08.01.03, 15:57
                    a może homeopatia? tzn. nie to, żebym Ci na siłę kazała jeść surowe, kwaśne i
                    zimne, ale mam wrażenie, że wszelka nadgorliwość jest gorsza niż przemarsz
                    wojsk. przestaniesz jeść świeże owoce, zgaga Ci przejdzie albo nie, ale witamin
                    Ci zabraknie raczej na pewno...
                    • Gość: Piotr Re:DO EWY IP: *.olsztyn.cvx.ppp.tpnet.pl 08.01.03, 16:59
                      Dziękuję za informację i polecam książkę E.Somer " DIETA NASZYCH PRZODKÓW "
                      wyd. KDC.pl , która pewnie mogła by oświecić niektórych forumowiczów. Organizm
                      to nie śmietnik ,że wszystko można do niego wrzucić. Natura wymaga pewnego
                      porządku i od dziesiątków tysięcy lat nic się w tej kwesti nie zmieniło , a
                      faktem jest , że obecnie człowiek odżywia się ( jest karmiony ) w sposób
                      sztuczny jak świnia . Tego na dłuższą metę nie wytrzyma żaden układ trawienny i
                      organizm ulega zakwaszeniu a następnie zaczyna chorować. Najlepiej to widać na
                      przykładzie zwierząt które znacznie szybciej zaczynają chorować przy sztucznym
                      karmieniu ( dodatki antybiotyków do pasz ). Żaden organizm nie strawi pokarmu z
                      którym w czasie ewolucji nie miał kontaktu. Dlatego min. np.szczur po 7 dniach
                      karmienia tylko samym krowim mlekiem zdycha w męczarniach ( po mleku UHT pewnie
                      zdechł by jeszcze szybciej a przecież ludzie karmią tym zdegenerowanym
                      biologicznie i obcym dla naszego gatunku białkiem ( kazeiną )swoje dzieci )).
                      • the_ladybird Re:DO EWY 08.01.03, 19:14
                        I tu się, Misianiu, mylisz na pewno. Mimo mojej przeogromnej sympatii do
                        Ciebie, stwierdzam ze smutkiem, że sądzisz po pozorach i języczek u wagi
                        przechylasz niczem Temida ślepa :(. Wybaczyć Ci jednak mogę z łatwością, jako
                        że troska szczera Tobą powoduje.

                        Książka (obie zresztą) p. Anny jest cudowna i pięknie napisana, a ona sama nie
                        jest szarlatanem, ale technologiem żywienia z wyższym wykształceniem i
                        wieloletnią praktyką, dodam w didaskaliach.

                        Surowe, kwaśne i zimne to tylko hasła, takie słowa – wytrychy, ważne, ale
                        dopiero po przeczytaniu całej książki. Wiem, że po tym, co napisała Ewa trudno
                        powiedzieć coś więcej, ale przecież nie prosiła ona o wypowiedź ludzi, którzy
                        nie wiedzą i nie czytali. Stwierdzenia takie: to pewnie kolejna dieta cud, to
                        bzdura, to głupota.... wybaczcie wszyscy, ale to samo można powiedzieć o wielu
                        bardzo ważnych sprawach. A o pochopne sądy niestety bardzo, bardzo łatwo.
                        Przypomina mi to skazywanie przez inkwizycję :(

                        Koniec strofowania.

                        Książka jest mądra i wbrew temu, jak ją już nasi forumowi bywalcy ochrzcili,
                        nie zabrania jeść niczego. P. Anna mówi tylko: chcesz jeść owoce? Ok, jedz, ale
                        świeże i dojrzałe w słońcu. Nie smakują Ci, bo są za kwaśne? to ich nie jedz,
                        słodzenie cukrem nie zmieni ich natury. Czy to naprawdę takie rewolucyjne i
                        ekstremalne?

                        Misianiu, Ty wiesz, że uwielbiam jedzenie, dobre jedzenie. Wszystkie przepisy
                        zawarte w książkach dają jedzenie przepyszne, bo fantastycznie przyprawione.
                        Pani Anna poleca gotowanie według zasady pięciu przemian, pisałam o tym
                        obszernie na forum kuchnia:
                        www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=77&w=3937393
                        a ta pochodzi z kuchni (filozofii) chińskiej, opartej na doświadczeniach wielu
                        tysięcy lat. Nie może być więc kolejną bzdurną modą. W ogóle błędem jest
                        sądzenie, że książka opisuje dietę w potocznym rozumieniu tego słowa. Namawia
                        raczej do powrotu do zdrowego rozsądku i intuicji, zagłuszonej tym, co nam
                        wpierają różni ludzie. Ja polecam przeczytanie. Przeczytanie i przemyślenie.
                        Wielu ludziom będzie niepotrzebna, to jest tym, którzy ów zdrowy rozsądek
                        zachowali, bowiem oni są zdrowi i szczęśliwi. Również tym, którym brak pokory.
                        Oni z kolei nic z niej nie zrozumieją.
                        Ja ze swojej strony mogę obiecać, że odpowiem na pytania (w miarę moich
                        wiadomości oczywiście), jeśli ktoś będzie zainteresowany. Ewo, jeśli chcesz
                        porozmawiać, napisz do mnie, tu, czy na mejla, jak chcesz.
                        Pozdrawiam bardzo serdecznie i mam nadzieję, że będziesz słuchać tego, co
                        podpowie Ci Twoja intuicja.
                        • Gość: Doki Re:DO EWY IP: *.225-201-80.adsl.skynet.be 08.01.03, 19:51
                          the_ladybird napisała:

                          > I tu się, Misianiu, mylisz na pewno. Mimo mojej przeogromnej sympatii do
                          > Ciebie, stwierdzam ze smutkiem, że sądzisz po pozorach i języczek u wagi
                          > przechylasz niczem Temida ślepa :(.

                          Misiania opiera sie na swojej wiedzy i doswiadczeniu, ktore sa zreszta zbiezne z moimi, zatem najpewniej nie sa to zadne pozory.
                          Poniewaz Temida to symbol sprawiedliwosci, to chyba dobrze, ze misiania sadzi sprawiedliwie, prawda?

                          > Książka (obie zresztą) p. Anny jest cudowna i pięknie napisana,

                          To co do estetyki, a fakty?

                          a ona sama nie
                          > jest szarlatanem, ale technologiem żywienia z wyższym wykształceniem i
                          > wieloletnią praktyką, dodam w didaskaliach.

                          I co z tego?

                          Stwierdzenia takie: to pewnie kolejna dieta cud, to
                          > bzdura, to głupota.... wybaczcie wszyscy, ale to samo można powiedzieć o wielu
                          > bardzo ważnych sprawach.

                          Zgadza sie. Jeszcze jest wiele bzdur na swiecie.

                          > Książka jest mądra i wbrew temu, jak ją już nasi forumowi bywalcy ochrzcili,
                          > nie zabrania jeść niczego. P. Anna mówi tylko: chcesz jeść owoce? Ok, jedz, ale
                          > świeże i dojrzałe w słońcu. Nie smakują Ci, bo są za kwaśne? to ich nie jedz,
                          > słodzenie cukrem nie zmieni ich natury. Czy to naprawdę takie rewolucyjne i
                          > ekstremalne?
                          >
                          Paradne: dojrzewane w sloncu. Czy pani Anna do ksiazki dodaje rowniez prywatny sad? Daruj, ale to mrzonki, a nie praktyczne rady. A rada "nie smakuje ci, to nie jedz" istotnie nie jest odkrywcza, wiec czy trzeba na ten temat pisac ksiazke?

                          Wszystkie przepisy
                          > zawarte w książkach dają jedzenie przepyszne, bo fantastycznie przyprawione.

                          A to juz zupelnie inna para kaloszy. Czyli mamy do czynienia z dobra ksiazka kucharska. Tylko po co do tego dorabiac filozofie, pytam. Ano, zeby sie lepiej sprzedawalo, odpowiadam.

                          > Pani Anna poleca gotowanie według zasady pięciu przemian,
                          > a ta pochodzi z kuchni (filozofii) chińskiej, opartej na doświadczeniach wielu
                          > tysięcy lat. Nie może być więc kolejną bzdurną modą.

                          A to dlaczego? Jest teraz moda na chinskie wynalazki, ktore mimo tysiecy lat jakos nigdzie sie nie przyjely, w odroznieniu od zarowek elektrycznych i higieny na co dzien.

                          Zdrowy rozsadek to umiejetnosc krytycznej oceny rzeczywistosci, bez odwolywania sie do wydumanych wyjasnien. To juz wiadomo od XIII stulecia (Occam).
                          • the_ladybird Re:DO EWY 08.01.03, 20:58
                            Gość portalu: Doki napisał(a):
                            > Misiania opiera sie na swojej wiedzy i doswiadczeniu, ktore sa zreszta
                            > zbiezne z moimi, zatem najpewniej nie sa to zadne pozory.

                            Hej, Doki, przeczytaj jeszcze raz, co napisałaś, ok? ;)
                            A poza tym, pisałam o sądzeniu o książce bez jej przeczytania.

                            > Ponieważ Temida to symbol sprawiedliwości, to chyba dobrze, ze misiania sadzi
                            > sprawiedliwie, prawda?

                            A... to zupełnie co innego. Misiania będzie wiedzieć i uśmiechnie się tylko
                            czytając te słowa.

                            > > Książka (obie zresztą) p. Anny jest cudowna i pięknie napisana,
                            > To co do estetyki, a fakty?

                            Jedno pytanie tylko mam: naprawdę chcesz poznać fakty, czy chcesz atakować
                            wszystko, co napiszę? Pytam nie bez kozery, bo na pytania chętnie odpowiem, a
                            nieuzasadnionych napaści nie lubię i nie będę tracić na nie czasu.

                            > > nie jest szarlatanem, ale technologiem żywienia z wyższym wykształceniem i
                            > > wieloletnią praktyką, dodam w didaskaliach.
                            > I co z tego?

                            ano to, że ktoś już zdążył napisać, że to „dieta nie oparta o nic więcej jak
                            przekonania autora”

                            > Paradne: dojrzewanie w słońcu. Czy pani Anna do książki dodaje również
                            > prywatny sad? Daruj, ale to mrzonki, a nie praktyczne rady.

                            Myślę, że chodzi raczej o banany z dojrzewalni, truskawki sprowadzane z
                            Maroka...

                            > A rada "nie smakuje ci, to nie jedz" istotnie nie jest odkrywcza, wiec czy
                            > trzeba na ten temat pisać książkę?

                            Widzisz, Doki, napisałam jedno tylko zdanie, a już przekręcasz. Ja odbieram to
                            jako działanie umyślne i czytanie nie tego, co ja piszę, a tego, co Ty chcesz
                            przeczytać. Jako agresję z Twojej strony. Mam nadzieję, że nie chcesz tego, a
                            tak po prostu wyszło. I dlatego wyjaśnię: często słodzimy owoce, bo kwaśne
                            byłyby nie do zjedzenia. Słodzimy cukrem, czyli czystą chemicznie substancją,
                            oszukującą nasz zmysł smaku. Kwaśne owoce, naturalnie bardzo odświeżające i
                            ochładzające stają się jeszcze bardziej ochładzające przez dodatek cukru,
                            którego natura jest właśnie taka. I zamiast rozgrzewać nasze ciało, wychładzamy
                            je.
                            I nie trzeba pisać książek na ten temat, jeśli ludzie naprawdę słuchają swojej
                            intuicji i tradycji, będącej esencją doświadczeń wielu pokoleń, naszych babć,
                            prababć... ale my ich nie słuchamy. zachłystujemy się nowinkami ze wschodu,
                            zachodu a szczególnie południa, zapatrzeni jesteśmy w kuchnię śródziemnomorską
                            (tak nam się przynajmniej wydaje), o której tak naprawdę niewiele wiemy.
                            I dlatego ta książka jest potrzebna.
                            Patrz na przykład taka zwykła sobie kawa. Czy wiesz, jak przygotowywano kawę w
                            polskich domach jeszcze sto lat temu? To była kawa gotowana, o której mało kto
                            dziś słyszał. Przyjęliśmy kawę z całym jej dobrodziejstwem: sposobem
                            przyrządzania. I co nam z tego zostało? Pijemy kawę zalewaną wrzątkiem, w
                            najlepszym wypadku z ekspresu, w najgorszym jakieś chemiczne erzatze w postaci
                            rozpuszczalki. I zamiast delikatnego, rozgrzewającego napoju mamy drażniącą
                            żołądek i podnoszącą ciśnienie ciecz.

                            > A to już zupełnie inna para kaloszy. Czyli mamy do czynienia z dobra ksiazka
                            > kucharska. Tylko po co do tego dorabiac filozofie, pytam. Ano, zeby sie
                            > lepiej sprzedawalo, odpowiadam.

                            To nie jest zupełnie inna para kaloszy. To że jedzenie przygotowane w zgodzie z
                            zasadą pięciu przemian jest pyszne, jest zupełnie naturalne. Bo przecież natura
                            wyposażyła nas w zmysł smaku, węchu i wzroku, abyśmy mogli odróżnić to, co dla
                            nas dobre, od tego, co nam szkodzi.

                            > A to dlaczego? Jest teraz moda na chinskie wynalazki, ktore mimo tysiecy lat
                            > jakos nigdzie sie nie przyjely, w odroznieniu od zarowek elektrycznych i
                            > higieny na co dzien.

                            Nieprawda. Nikt przecież nie neguje celowości akupunktury czy akupresury
                            będącej wycinkiem chińskiej medycyny... pochodnej chińskiej filozofii
                            I jeszcze jedno: nie uda się przeszczepienie drzewa bez korzeni. Nie można
                            przyjmować drobiazgów bez całej tej filozofii, która za nimi stoi.

                            > Zdrowy rozsadek to umiejetnosc krytycznej oceny rzeczywistosci, bez
                            > odwolywania sie do wydumanych wyjasnien. To juz wiadomo od XIII stulecia
                            (Occam).

                            Które z moich wyjaśnień jest wydumane?
                            Pozdrawiam
                            • misiania Re:DO EWY 09.01.03, 10:17
                              Witaj, Biedronka! Wiesz, mi chodziło o to, że gdzieś w organizmie Ewy tkwi
                              przyczyna zgagi. no bo większość ludzi nie miewa stale tej przypadłości,
                              prawda? być może rzeczywiście wynika ona (ta zgaga wynika) z rodzaju i sposobu
                              jedzenia. może Ewa zbyt szybko spożywa posiłki, może jest jeden produkt, który
                              działa na nią tak niekorzystnie - produkt obecny we wszystkich posiłkach, może
                              jeszcze coś innego. i że odnalezienie i wyeliminowanie tego niekorzystnego
                              elementu może jej pomóc zwalczyć dolegliwość. a w pierwszych zdaniach swojego
                              postu Ewa przedstawiła wskazania z tej książki w sposób, który zimne dreszcze
                              we mnie wywołał (hyhy, przeczytaj - brrrr!)
                              • the_ladybird Re:DO EWY 09.01.03, 12:25
                                misiania napisała:
                                > Witaj, Biedronka! Wiesz, mi chodziło o to, że gdzieś w organizmie Ewy tkwi
                                > przyczyna zgagi. no bo większość ludzi nie miewa stale tej przypadłości,
                                > prawda? być może rzeczywiście wynika ona (ta zgaga wynika) z rodzaju i
                                > sposobu jedzenia.

                                A ja sobie pomyślałam chwilę o tej zgadze (jak to brzmi, fuj!!!) i przypomniało
                                mi się, że moja babcia ;) mówiła, że na zgagę to najlepsze są migdały. I zawsze
                                jadła kilka. Czy to prawda? Jej pomagało. Poza tym nie wiem, bo szczęśliwie się
                                złożyło, że ta przypadłość jest mi nie znana.

                                > jeszcze coś innego. i że odnalezienie i wyeliminowanie tego niekorzystnego
                                > elementu może jej pomóc zwalczyć dolegliwość.

                                A tu to już ona musi zdecydować.

                                > a w pierwszych zdaniach swojego
                                > postu Ewa przedstawiła wskazania z tej książki w sposób, który zimne dreszcze
                                > we mnie wywołał (hyhy, przeczytaj - brrrr!)

                                Misianiu, przepraszam Cię :) Przejrzałam teraz moją odpowiedź i widzę, że nie
                                napisałam wszystkiego, co chciałam. A to właśnie chciałam napisać - po
                                pierwszym poście Ewy trudno sądzić inaczej.

                                Natomiast dalej jest już dużo lepiej.
                                Nikt nie zaprzeczy temu, że niezdrowe są ciasta, słodycze czy lody, prawda?
                                Wyczytałam w tej książce na przykład bardzo ostre napomnienie dla mam. Autorka
                                twierdzi, że mamy (nie tylko mamy zresztą) kupują dzieciom słodycze dla własnej
                                przyjemności. Mocno nad tym myślałam. I... tak jest. przecież dziecko nie zna
                                słodyczy, nie wie, jak smakuje czekolada. Pierwszą dostaje od
                                mamy/taty/cioci/wujka. A i następne też. Cieszymy się, dzieci się cieszą.
                                Czujemy się takimi fajnymi ludźmi, co to sprawiają przyjemność dzieciom. :(

                                Soki natomiast... no... mnie by nikt nie zmusił do wypicia zimnego soku
                                owocowego... I nawet nie to, że nie smakuje, ale trzeba mieć naprawdę
                                zahartowane gardło, żeby to przez siebie przepchnąć. Zaciskają się zęby,
                                zaciska się język, marzną ręce. brrr...

                                Rozliczmy teraz jogurty. Widzę, ile ludzi kupuje, je jogurty. Szczególnie te
                                owocowe. A dlaczego owocowe? Bo naturalne nie smakują. I dobrze, nie powinny
                                smakować same, bo taka jest ich natura, kwaśna i ochładzająca.
                                Nie smakują, to co robimy? Kupujemy te z pulpą owocową. brr.... przyznaję, od
                                wizyty w mleczarni, gdzie tak właśnie nazywali to coś pracownicy i szefowie,
                                jest to moje ulubione powiedzenie. Pulpa owocowa. Czyli owoce + cukier + ???.
                                Jak to może być zdrowe?

                                Jeszcze jedno, już z innej beczki:
                                bardzo szanuję całą współczesną, tzw. konwencjonalną medycynę i jej
                                osiągnięcia. Lekarze potrafią ratować życie i zdrowie ludzkie, temu nikt nie
                                zaprzeczy. Autentycznie chylę czoła przed tymi, którzy nam pomagają.
                                Natomiast co do profilaktyki.... No cóż. Wystarczy poczytać posty tutaj: ilu
                                młodych ludzi skarży się na przeróżne dolegliwości, mimo tego że odżywiają się
                                tak, jak nakazują współcześni dietetycy.
                                Mój wniosek: coś z tą dietetyką jest nie tak.
                                Wniosek dietetyków: zanieczyszczone środowisko, więc chorujemy.
                                Mój wniosek: zanieczyszczone środowisko, więc musimy być silni, żeby "nie dać
                                się" zmienionym warunkom.

                                A profilaktyka raka? Przecież śmieszne jest nazywanie tego profilaktyką.
                                ...Kobiety powinny poddawać się badaniu mammograficznemu w celu wczesnego
                                wykrycia raka piersi... Kto to nazwał profilaktyką? A co ta kobieta ma zrobić,
                                żeby na raka w ogóle nie zachorować, co?

                                A alergicy, do których nieszczęściem i ja należę? Co współczesna medycyna ma
                                nam do zaoferowania? Odczulanie, które nie działa, lekarstwa, po których
                                czujemy się ...hmmm... nieco dziwnie. A jak WYleczyć się z alergii? Tak żeby
                                bez strachu a jedynie z radością czekać na następną wiosnę?

                                pozostawiam pod rozwagę i pozdrawiam wszystkich

                                ps. Doki, jakoś tak po kobiecemu zabrzmiał mi Twój nick. Przepraszam.
                                • Gość: Artur Re:DO EWY IP: *.usask.ca 09.01.03, 16:56

                                  >
                                  > ps. Doki, jakoś tak po kobiecemu zabrzmiał mi Twój nick. Przepraszam.

                                  Bo ty Doki rzeczywiscie walnales swoj post w takim kobiecym stylu (jak
                                  kolezanka do kolezanki), ze nawet mnie zmyliles chociaz rozpoznalem twoj nick.
                                  Masz potencjal!
    • Gość: mraw Re: Kwasne,surowe,zimne- FILOZOFIA ZDROWIA IP: 62.233.163.* 09.01.03, 15:59
      Mam tę książkę, czytałam i po obserwacji swojego organizmu i swoich nawyków
      żywieniowych, skutkujących nadwagą, przychylam się do słuszności teorii tam
      zawartej. Dodatkowym argumentem na korzyść tej książki jest fakt, że moja
      siostra lecząc swoje przypadłości (poważne) medycyną chińską stosowała się do
      wskazówek gotowania wg pięciu przemian i dobrze na tym wyszła.
      Niestety faktem jest, że wszystko, co dobre (czyt. nam smakuje) jest niezdrowe,
      noemoralne;) lub powoduje tycie...
      ;)))

      PS
      zdanie, które przeczytałam w którymś poście, cyt. mniej więcej: "...nie znam,
      nie czytałem, ale uważam to za bzdurę..." jest najdurniejszą bzdurą, jaką można
      przeczytać (usłyszeć) i dyskwalifikuje cytowanego jako partnera w rozmowie.

      pozdr
      życząc wszystkim w Nowym Roku otwartego, krytycznego umysłu i życzliwej
      tolerancji dla bliźnich

      mrawcia
      • Gość: Ewa Re: Kwasne,surowe,zimne- FILOZOFIA ZDROWIA IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 09.01.03, 17:26
        Zgadzam sie z Twoja wypowiedzia.Jak mozna wypowiadac sie na nie skoro nie
        czytalo sie ksiazki,przeciez nie mozna jej traktowac jak jakas diete cud i nie
        chodzi tu tylko o odchudzenie ale o szereg innych dolegliwosci i chorob,ktore
        wynikaja ze zlego lub niewlasciwego odzywiania.Ciesze sie,ze czytalas ta
        ksiazke,ale chcialabym wiedziec czy masz jaies doswiadczenia dokladniejsze i
        jak dlugo stosowalas taka diete stosujac te przyprawy.Przyznam,ze dla
        osoby,ktora jest nie przyzwyczajona trudno sie przestawic na takie ostre
        wyzywienie i nagle stosowac np.imbir,piprz,tymianek itp.
        Moze Twoja siostra ma jakies spostrzezenia /na jakie dolegliwoci taka dieta
        jej sluzyla/ i byla dluzej na takiej diecie -prosze odpisz.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka