Dodaj do ulubionych

Łapówki...

03.07.06, 09:02
Jakie macie doświadczenia z dodatkowym "wynagradzaniem" lekarzy za ich pracę?
Czy sądzicie, że ktoś poważnie chory, skierowany do szpitala i operowany
powinien zapłacić lekarzowi za operację i opiekę? A co z łapówkami dla
personelu szpitala? Czy ktoś kto płaci ma lepszą opiekę, możliwość odwiedzin
przez rodzinę poza ustalonymi godzinami itd. w porównaniu z osobą nie dającą
łapówek?
Obserwuj wątek
    • snajper55 Re: Łapówki... 03.07.06, 11:58
      To proste. Przed operacją zdobywasz listę pracowników szpitala (np w kadrach).
      Następnie przygotowujesz dla każdego z nich kopertę z odpowiednią zawartością.
      Nie zapomnij też o osobach pracujących w szpitalu ale nie będących jego
      pracownikami (sztania, fryzjer, sklepik, kiosk z prasą, itp). Dzień przed
      operacją (nie wcześniej, bo zapomną) rozdajesz koperty (najwygodniej rozstawić
      stolik przy wejściu do szpitala). Uważaj na takich, co będą próbowali wyłudzić
      od Ciebie nienależną łapówke (rodziny chorych, okoliczni mieszkańcy).
      Koniecznie sprawdzaj dowody osobiste przed wręczeniem łapówki. Po takiej akcji
      powodzenie operacji gwarantowane.

      S.
      • fraaszka Re: Łapówki... 03.07.06, 12:07
        ;)))))
      • monika_jo Re: Łapówki... 03.07.06, 13:42
        Ja akurat nie uważam za zabawne tego co napisałeś. Widać od razu, że nie miałeś
        doświadczenia z poważną chorobą i nie wiesz co to znaczy liczyć każdy dzień
        życia i bać się, że to ostatni. A jeśli jeszcze napotkasz na swojej drodze
        lekarza, który bez ogródek podaje ci swoją cenę to masz problem.
        Do amimama: nie mam pojęcia jak to jest, nigdy nie przyszło mi do głowy dawać
        łapówki, ale nigdy też nie chorowałam na tyle żebym musiała biegać od lekarza do
        lekarza, czy ze szpitala do szpitala. Wiem jedno: moja teściowa chciała
        odwiedzić po operacji swojego męża, zgodnie z zasadami szpitala nie można było
        wchodzić na tę salę i powtórzył jej to cały personel szpitala kiedy wydzwaniała
        tam dzień przed operacją. Usłyszałam tylko od niej: i tak tam wejdę. Poszła
        następnego dnia (nie z pustymi rękami) i spędziła przy mężu 4 godziny! Czy to
        nadal kogoś bawi? Czy to znaczy, że jeśli ja będę operowana to nikt z rodziny
        nię będzie mógł przyjść aby podać mi szklankę wody chyba, że wcześniej za to
        zapłaci? Podczas gdy u dzianego pacjenta leżącego na łóżku obok mnie zawsze
        będzie ktoś z rodziny?
        • rollingstones Re: Łapówki... 03.07.06, 14:01
          a w jakim to szpitalu nie mozna odwiedzac pacjentow po operacji?
          • amimama Re: Łapówki... 03.07.06, 14:10
            Ja nie mogłam odwiedzić mamy na Polnej po operacji ginekologicznej. Dopiero
            następnego dnia. Z pielęgniarkami nie rozmawiałam. Telefonowałam do lekarza
            zaraz po operacji - powiedział nie. Byłam młoda, wystraszona, jak powiedział nie
            to nie. Poszłam dzień później. Pielęgniarka powiedziała, że mogłam przyjść
            poprzedniego dnia bez problemu. No to o co w końcu chodzi?
        • snajper55 Re: Łapówki... 03.07.06, 14:45
          monika_jo napisała:

          > Widać od razu,że nie miałeś doświadczenia z poważną chorobą i nie wiesz co to
          > znaczy liczyć każdy dzień życia i bać się, że to ostatni.

          Oj miałem, miałem. Nie życzę Ci, abyś zdobyła choćby połowę moich doświadczeń.

          S.
          • monika_jo Re: Łapówki... 05.07.06, 09:24
            Nie mów tak lepiej bo nie wiesz jakie były moje doświadczenia.
            Pozdrawiam
            • fish7 Re: Łapówki... 07.08.06, 13:34
              Jeśli chodzi o Szpital na Polnej- łapówy są tam brane na każdym kroku. Za
              przyjęcie ; za pobyt ; za operację ; za dobrą opiekę no i oczywiście za
              kompleksową opiekę nad "Ciężarówką" (określenie lekarzy gin-poł). Stawki są
              rożne w zależności od tytułu i ważności lekarza i wahają się od 2 tys. wzwyż.
              Najgorsze jest to,że często pacjentka i jej rodzina trafiając na Polną
              kompletnie nie zdaje sobie z tego sprawy -i leży i czeka i dziwi się czemu ta
              opieka taka kiepska , a przecież to "Polna" ; podobno super klinika. Niestety
              znam to z autopsji i z doświadczenia moich znajomych. Dowiedziałam się post
              factum ,że za przyjęcie na oddział (które od początku było problematyczne -
              najpierw położyli mnie na porodówce bo podobno nie było miejsc na oddziałach)
              się płaci!! W końcu jak juz tam trafiłam ; pacjentki ;które tam leżały
              mówiły ,że miejsca wolne na ich sali były juz od kilku tygodni. O co więc
              chodziło ???Wiadomo! Co prawda polezałam tam 3 tygodnie nie płacąc nikomu ( bo
              bez świadomości ,że tak należy) ale niestety mój pobyt zakończył się
              tragicznie ; bo w wyniku zaniedbań personelu i braku zainteresowania na czas
              przeszłam i przechodzimy -ja i moje Dziecko gehennę w wyniku komplikacji jakie
              wtedy nastapiły. Za pieniądze jak widać można wszystko tam załatwić i u
              wszystkich . Ale to chyba nie o to chodzi bo w końcu to nie jest klinika
              prywatna ( a przynajmniej teoretycznie !!) bo jak jest w praktyce to już
              wiemy....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka