sciaaa
21.08.06, 09:10
mam niezyt zoladka i refluks (bez objawow "przelykowych", zgagi, itp). poza
tym test urazowy potwierdzil obecnosc helicobacter pylori.
lekarz doszedl do wniosku, ze leczenia bakterii nie bedzie, bo nie ma po co -
skoro nie dziala wrzodotworczo.
od kilku dni biore jeden z najslabszych omeprazoli (2xdziennie). mialam
przepisane takze lek metoclopramidum - ale darowalam go sobie z obawy o
nawrot depresji, ktora dawno temu leczylam. za kilka dni mam
wizyte "kontrolna" u gastrologa.
czy to jest wlasciwie leczenie? przyznam, ze jakiejs rewelacyjnej poprawy
przez te kilka dni ostatnich nie widze - wciaz pobolewa mnie brzuch, mam
mdlosci, niesmak w ustach, czuje sie slabawo.
czy helicobacter - skoro wyszedl - mozna sobie ot tak zostawic "w spokoju"?
czy w takim przypadku leczenie reszty ma sens?
przy okazji: od bardzo dawna mam kwasno-gorzki posmak w ustach i nalot na
jezyku (posiew z jezyka i gardla nie wykazal nic niepokojacego). od czego
(niezyt, helicobacter, refluks) najparwdopodobniej bierze sie problem?
pozdrawiam