e4ska
29.09.07, 11:16
Zjawisko suchego kaca nie jest fantasmagorią - właśnie się z nim użeram.
Śniło mi się nad ranem, tuż przed przebudzeniem i doskonale pamiętam
szczegóły: jest Wielkanoc, dzień słoneczny, mam jechać motorem do rodziców
(nie mam motoru). Ale wiem, że piłam w nocy - sterty butelek, które jako tako
chcę poukrywać... pakuję torbę podróżną... w każdej szufladzie tylko jakieś
butelki, poowijane w majtki i bluzeczki... zataczam się, potykam... zaraz
rodzina zauważy... mdli mnie... co robić? przecież muszę jechać - ale nie
pojadę na pijaństwie... co wymyślić? Rodzice czekają - święta, mam zabrać
dziecko... mdli.
Budzę się. Rzeczywiście mdli. Boli mnie głowa. Zataczam się. Mówię z trudem.
Muszę posiedzieć. Robią mi kawę. Powoli przechodzi.
Suchy kac? Nie! Takie migrenowe napady mam niemal od dziecka. W ogóle zbyt
wczesne i gwałtowne przebudzanie ze snu wywołuje u mnie jakieś zaburzenia
błędnika czy co - zawroty głowy i mdłości. Jak morska choroba na sucho:)
A sen alkoholowy? Cóż on znaczy?
Wystarczy odwrócić kolejność i nie mylić fizjologicznych podstaw z objawami.
Mdłości zaczęły się już nad ranem - jak zawsze. Podobnie jak pragnienie - nie
przerywa snu, ale podsyła nam obrazy cudownych soczystych owoców, na ktorych
widok doznajemy Tantalowych męczarni, tak zawroty głowy i taniec żołądka nasz
umysł kojarzy sobie z wiadomym stanem. Więc śni się kac prawdziwy... ze
strachem, poczuciem winy i fizycznym bezładem.
Teraz dochodzę do siebie, ale wiem, że niedomaganie potrwa kilka godzin.
Może się moje doświadczenie przyda jakiemu alkoholikowi, który zamiast szukać
dziwacznych interpretacji "suchego kaca", zwróci uwagę na swoje fizyczne
zdrowie:)