Dodaj do ulubionych

rak trzustki

12.03.03, 16:58
Bliska mi osoba ma najprawdopodobniej raka trzustki. Czy zgodzić się na
operację?
Co robić, żeby wzmocnić jej organizm? Co w ogóle robić? (Oczywiście, jest pod
opieką lekarską). Czy są jakieś terapie, które nie szkodząc medycynie
tradycyjnej, jakoś pomagają?
Maja
Obserwuj wątek
    • Gość: Artur Re: rak trzustki IP: *.usask.ca 12.03.03, 22:39
      Nie ma prostej odpowiedzi na to pytanie. Operuje sie zwykle ze wzgledu na brak
      diagnozy. Jezeli podejrzenia sie potwierdza to zwykle choroba jest zbyt
      zaawansowana na wyciecie guza. Wtedy lekarz tylko pobiera bioptat i zamyka
      brzuch. Ale w niektorych przypadkach, choc nie za czesto, wyciecie wchodzi w
      gre.
      Nie ma dobrego leczenia na zaawansowanego raka trzustki, przykro mi ale
      rokowanie nie jest na ogol korzystne korzystne.
      • Gość: Doki Re: rak trzustki IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 13.03.03, 00:37
        Pozwole sie wtracic.

        ma_ja pisze:

        > Bliska mi osoba ma najprawdopodobniej raka trzustki.

        Co to znaczy? Czy to rozpoznanie jest postawione, czy nie?

        > Czy zgodzić się na operację?

        Zakladajac, ze "bliska Ci osoba" jest pelnoletnia, to
        chyba nie Ty bedziesz wyrazac zgode na operacje, prawda?
        To raz. Zakladajac, ze pytasz w imieniu tej osoby: za
        malo danych. Nie wiemy ile lat ma pacjent, w jakim jest
        stanie ogolnym, jak zaawansowana jest choroba, o jaka
        operacje chodzi (radykalna resekcja, czy tez paliatywne
        zespolenie omijajace)... Na Twoje pytanie nie da sie
        odpowiedziec bez tych informacji.

        > Co robić, żeby wzmocnić jej organizm? Co w ogóle robić?
        (Oczywiście, jest pod
        opieką lekarską).

        Jesli jest pod opieka lekarska, to chyba warto o to
        zapytac lekarza prowadzacego.

        Artur odpowiedzial:

        > Nie ma prostej odpowiedzi na to pytanie. Operuje sie
        zwykle ze wzgledu na brak
        > diagnozy.

        Nie rozumiem. Zwykle raczej nie operuje sie bez diagnozy.
        Akurat na podstawie obrazu klinicznego, tomokomputera i
        endoskopowego echa, a czasem ERCP diagnoze raka trzustki
        mozna postawic.

        Jezeli podejrzenia sie potwierdza to zwykle choroba jest
        zbyt
        > zaawansowana na wyciecie guza.

        Bez przesady. Czesto jest tak, jak piszesz, ale "zwykle"
        to za duzo powiedziane.

        Wtedy lekarz tylko pobiera bioptat i zamyka
        > brzuch.

        Nie. Czasem jednak robi sie zespolenie omijajace, czasem
        trzeba zrobic zespolenie zolciowo- jelitowe lub zalozyc
        stent do drog zolciowych.

        Ale w niektorych przypadkach, choc nie za czesto,
        wyciecie wchodzi w
        > gre.

        Tak, choc jest to powazny zabieg.

        > Nie ma dobrego leczenia na zaawansowanego raka
        trzustki, przykro mi ale
        > rokowanie nie jest na ogol korzystne korzystne.

        Zgadza sie. Chemia, radioterapia: osobiscie bym sie im
        nie poddal.
    • uve Re: rak trzustki 13.03.03, 02:34
      ma_ja napisała:

      > Bliska mi osoba ma najprawdopodobniej raka trzustki. Czy zgodzić się na
      > operację?
      > Co robić, żeby wzmocnić jej organizm? Co w ogóle robić? (Oczywiście, jest pod
      > opieką lekarską). Czy są jakieś terapie, które nie szkodząc medycynie
      > tradycyjnej, jakoś pomagają?
      > Maja


      Wedlug mnie, rak trzustki to sprawa bardzo powazna, ale jest jeszcze nadzieja
      na poprawe. Jezeli chcesz moge Ci podac szczegoly via email.
      Pozdrawiam.
      uve.
      • ma_ja Re: rak trzustki 13.03.03, 18:26
        Dziękuję za odpowiedzi. Wiem, że sytuacja jest bardzo ciężka.
        Dodaję więcej szczegółów. Osoba chora to kobieta, lat 60, napisałam, że
        najprawdopodobniej ma raka trzustki, bo istniał cień podejrzenia, że to wyszło
        z dróg żółciowych, teraz jednak wiadomo, że nie. Diagnoza brzmi: guz głowy
        trzustki. Jest także ognisko w wątrobie. Raka ujawniła żółtaczka, jest,
        niestety, zaawansowany.
        Chora jest po zabiegu paliatywnym, który ma zbić poziom bilirubiny. Miałą
        robioną tomografię komputerową i ERCP.
        Co ma jeść, jak się wzmacniać?
        I czy jest sens, żeby poddawała się operacji - czyli tej resekcji? Czy potem
        nie będzie strzępem człowieka, przykutym do łóżka, któremu do przeżycia zostało
        i tak niewiele czasu?
        Pozdrawiam
        Maja
        • Gość: Doki Re: rak trzustki IP: *.171-201-80.adsl.skynet.be 13.03.03, 20:38
          W zaawansowanym raku trzustki, z zajeciem drog zolciowych, rokowanie jest zle. Nie sadze, zeby w ogole ktos proponowal resekcje, skoro juz sa obecne przerzuty.
          "Wzmacnianie"- nie wiem co masz na mysli. Po prostu trzeba zyc normalnie, poki sie da, tak bym przynajmniej sam zrobil. A jak sie juz nie da... ale to juz moj prywatny wybor.
          Przyznaje, ciezka sytuacja.
          • uve Re: rak trzustki 14.03.03, 05:17
            No wyglada na to ze medycyna nowoczesna ma ograniczona mozliwosc pomocy, trudno
            uwierzyc, ale my jeszcze mozemy pomoc.
            Jeden z ostatnich sukcesow; rak jelita grubego, przerzuty watroba i pluca,
            lekarze dali trzy miesiace zycia we wrzesniu ubieglego roku. Pacjent jest na
            kuracji od pazdziernika, po dwoch miesiacach kuracji znika guz w jelicie
            grubym, zostaje tylko kilka plam na watrobie. Obecnie, nie ma zadnych sladow na
            watrobie, facet sie czuje super, przytyl, jest bardzo aktywny, super wyniki z
            badan. Lekarze orzekli jak tak dalej pojdzie to przed nim jest jeszcze dlugie
            zycie.
            No coz, powyzsza historia ma wartosc tylko dla tych ktorzy sa w stanie uwierzyc
            i zaufac, ale nie dla tych co nas nazywaja od wyzyskiwaczy i specjalistow od
            wciskania ciemnoty.
            Pzdr.
            • Gość: kumi Do uve IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 14.03.03, 11:08
              Czy jeżeli podam e-mail prześlesz mi informacje o tym, o niekonwencjonalnych
              sposobach waliki z rakiem?

              Kumi
              • Gość: Artur O uve IP: *.ss.shawcable.net 14.03.03, 14:09
                Uve przeciez sprzedaje te ziola za setki dolarow. I co by pozytywnego nie
                powiedzial trudno wierzyc w cos tak wspanialego, ze odrobina tajemniczych ziol
                wyleczy raka. Ktos, kto by dokonal tak przelomowego odkrycia mialby dzisiaj
                szacunek calej ludzkosci a moze i nagrode Nobla. W zamian tego mozna obserwowac
                zwlaszcza w USA mnostwo ludzi ktorzy sprzedaja "rewelacyjne' lekarstwa na raka.

                Kiedys z ciekawosci kontaktowalem kilka tzw cases, ludzi "wyleczonych z raka" i
                okazalo sie ze nikt w tej grupie nigdy nie mial diagnozy raka udowodnionej
                bioptycznie. Najczesciej bylo albo tylko podejrzenie raka albo wrecz diagnoza
                pochodzila od samego mistrza. Ci "wyleczeni" chorzy robili ogromna reklame. W
                tej sytuacji kiedy sie nie ma raka latwiej uzyskac wyleczenie.
                Wskazana jest ostroznosc. Medycyna konwenjonalna daje ciagle najlepsze szanse
                na wyleczenie. Ale w przypadku raka trzustki akurat dobrego leczenia nie ma.
        • Gość: brassia1 Re: rak trzustki IP: *.acn.pl 14.03.03, 23:25
          Takiego raka miała niestety bardzo bliska mi osoba. Jeżeli chcesz zadać mi
          szczegółowe pytania, napisz do mnie maila.
          • uve RE; Do Artura! 15.03.03, 04:46
            Gość portalu: Artur napisał(a):

            > Uve przeciez sprzedaje te ziola za setki dolarow. I co by pozytywnego nie
            > powiedzial trudno wierzyc w cos tak wspanialego, ze odrobina tajemniczych
            ziol
            > wyleczy raka. Ktos, kto by dokonal tak przelomowego odkrycia mialby dzisiaj
            > szacunek calej ludzkosci a moze i nagrode Nobla. W zamian tego mozna
            obserwowac
            >
            > zwlaszcza w USA mnostwo ludzi ktorzy sprzedaja "rewelacyjne' lekarstwa na
            raka.
            >
            >
            > Kiedys z ciekawosci kontaktowalem kilka tzw cases, ludzi "wyleczonych z raka"
            i
            >
            > okazalo sie ze nikt w tej grupie nigdy nie mial diagnozy raka udowodnionej
            > bioptycznie. Najczesciej bylo albo tylko podejrzenie raka albo wrecz diagnoza
            > pochodzila od samego mistrza. Ci "wyleczeni" chorzy robili ogromna reklame. W
            > tej sytuacji kiedy sie nie ma raka latwiej uzyskac wyleczenie.
            > Wskazana jest ostroznosc. Medycyna konwenjonalna daje ciagle najlepsze szanse
            > na wyleczenie. Ale w przypadku raka trzustki akurat dobrego leczenia nie ma.


            Ale jestes nieufny facet. Oczywiscie ze z nasze lekarstwo placi sie dolarami,
            bo przeciez w Kanadzie nie kupi sie za zlotowki. Chociaz nasi pacjenci w Polsce
            placa zlotowkami. Przecietny koszt leczenia u nas kosztuje przecietnie mniej
            niz sto CAD na miesiac, jezeli uwazasz ze to za duzo, to Twoj problem.
            Kto wie, byc moze bedziemy znani, zaczelismy nasz biznes dopiero trzy lata
            temu, a juz mamy niesamowity sukces w leczeniu wielu chorob, astmy, raka,
            lupusa, wylewu, cukrzycy, zatruc i wiele innych. Moglibysmy podac nawet telefon
            tego pacjenta, ale takie problemy to niestety jest sprawa prywatna i raczej
            takich rzeczy sie nie ujawnia, bynajmniej nie na internecie.
            Pozdrawiam - uve zza dwoch prowincji.
            • uve Re: RE; Do Kumi 15.03.03, 04:59
              Gość portalu: kumi napisał(a):

              > Czy jeżeli podam e-mail prześlesz mi informacje o tym, o niekonwencjonalnych
              > sposobach waliki z rakiem?
              >
              > Kumi

              Czesc!
              Nie wiem co masz na mysli, "podac informacje o niekonwencjonalnych sposobach
              walki z rakiem". Jest ich duzo. Mozna sie dowiedziec o tym nawet tutaj z
              internetu. Nasze podejscie do walki z ciezkimi chorobami jest raczej nietypowe.
              Nie moge Ci powiedziec co stosujemy przy leczeniu tej strasznej choroby a takze
              innych chorob, i dlaczego nasze leki sa tak skuteczne, to jest nasza skromna
              tajemnica. Niektore osoby wrecz posadzaja mojego szefa o jakies tam sprawy
              nadprzyrodzone - ale to nieprawda, nasz sukces polega na wiedzy, i
              inteligencji, pozatem to jest chyba jakis tez dar, bo szef zawsze wie co komu
              jest potrzebne, i jak narazie ani razu sie nie pomylil.
              Warunkiem leczenia u nas jest powazne podejscie pacjenta do problemu polegajace
              na wypelnianiu wszelkich instrukcji szefa, to wszystko.
              Pozdrawiam.

              PS. Jezleli chcesz to mozesz wyslac mi swoj adres, dam Ci email szefa, byc moze
              on Ci wyjasni lepiej.
              • Gość: Doki bullshit alarm!!! IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 15.03.03, 08:07
                uve napisał:


                > Czesc!
                > Nie wiem co masz na mysli, "podac informacje o
                niekonwencjonalnych sposobach
                > walki z rakiem". Jest ich duzo. Mozna sie dowiedziec o
                tym nawet tutaj z
                > internetu.

                Tu uve ma racje. Spero w internecie bzdur i falszywej
                informacji.

                > Nasze podejscie do walki z ciezkimi chorobami jest
                raczej nietypowe.

                Tu juz podnosi sie poziom bullshitu. Dlaczego nietypowe?

                > Nie moge Ci powiedziec co stosujemy przy leczeniu tej
                strasznej choroby a takze
                > innych chorob, i dlaczego nasze leki sa tak skuteczne,
                to jest nasza skromna
                > tajemnica.

                O, wlasnie! A tak nie wolno! Nie ma mozliwosci
                weryfikacji skutecznosci metody, ktora jest tajna.

                Niektore osoby wrecz posadzaja mojego szefa o jakies tam
                sprawy
                > nadprzyrodzone - ale to nieprawda, nasz sukces polega
                na wiedzy, i
                > inteligencji, pozatem to jest chyba jakis tez dar, bo
                szef zawsze wie co komu
                > jest potrzebne, i jak narazie ani razu sie nie pomylil.

                Nie moze byc metod opartych na "jakims darze", jesli
                metoda zalezy od "jakiegos daru", to sa to gusla.

                > Warunkiem leczenia u nas jest powazne podejscie
                pacjenta do problemu polegajace
                >
                > na wypelnianiu wszelkich instrukcji szefa, to wszystko.

                Bullshit do kwadratu. To czyste sekciarstwo, brak
                szacunku do pacjenta. Podporzadkowujesz sie "szefowi" bez
                reszty, a "szef" moze ci nawet wmowic, ze niepowodzenie
                leczenia (a niepowodzenie jest prawie pewne) to twoja
                wina, bo nie wypelnilas wszystkich zalecen. oczywiscei,
                najwazniejsze zalecenie to terminowe regulowanie
                wszystkich naleznosci. Co za bzdury.

                > PS. Jezleli chcesz to mozesz wyslac mi swoj adres, dam
                Ci email szefa, byc moze
                > on Ci wyjasni lepiej.

                Nie patyczkuj sie, uve, od razu podaj numer konta.
                Przeciez o to tutaj chodzi.
                Mialem juz nie pisac takich ostrzezen przed falszywymi
                "cudownymi metodami leczenia", ale chyba jednak trzeba.
                Byc moze u chorych z zaawansowana choroba nowotworowa nie
                ma to juz tak wielkiego znaczenia, byc moze psychotropowe
                dzialanie kuracji pomaga dojsc do nieuniknionego. Jednak
                nie mozna pozwolic na tajne kuracje, nie mozna odejsc od
                naukowych metod sprawdzania skutecznosci, bo pograzymy
                sie w guslach. Uve i jego szef zeruja na nieumiejetnosci
                obchodzenia sie ludzi ze smiercia. Coz, takie czasy.
                • Gość: feline Re: bullshit alarm!!! IP: *.dial.proxad.net 15.03.03, 09:36
                  Doki i wszyscy pozostali szanowni dyskutanci (z jednym wyjatkiem)! Uve (i jego
                  szef) to typowe "trupojady", stad nie obejmuje ich tytulowym szacunkiem.
                  Wybaczcie mocne sformulowanie, ale przy calej wierze w zdrowy rozsadek
                  forumowej publicznosci wydala mi sie konieczna "kuracja wstrzasowa". Doki ma
                  racje w tym co pisze: na calym swiecie znanych jest wiele sposobow leczenia
                  raka w jego formach i stadium poddajacym sie leczeniu. Kiedy pacjent ma
                  nieszczescie byc dotkniety taka jego forma, ktora z gory zle rokuje, kiedy
                  nowotwor rozpoznany jest tak pozno, ze...za pozno na wyleczenie rzeczywiscie
                  pozostaje leczenie paliatywne, w tym i psychoterapia, ale i od tego sa
                  specjalisci w oficjalnej medycynie. Uve i jego fantomatyczny szef zastawiaja
                  pulapki na latwowiernych i zrozpaczonych, bo jak wiadomo "tonacy brzytwy sie
                  chwyta". Wiec rzeczywiscie, jesli zamierzacie do nich pisac i odprawiac z
                  nimi "czary-mary" przygotujcie karte kredytowa lub ksiazeczke czekowa jako
                  najniezbedniejsze rekwizyty "tajemnych obrzedow".NIKT NIKOGO NIE WYLECZYL I NIE
                  WYLECZY na odleglosc bez najbardziej podstawowych danych o pacjencie, jego
                  chorobie, badan i lekow oraz calego arsenalu srodkow farmakologicznych,
                  radiologii i chirurgii. Pozdrawiam.
                • amicuspoznan Re: bullshit alarm!!! 16.03.03, 14:32
                  Gość portalu: Doki napisał(a):

                  > uve napisał:
                  >
                  >
                  > > Czesc!
                  > > Nie wiem co masz na mysli, "podac informacje o
                  > niekonwencjonalnych sposobach
                  > > walki z rakiem". Jest ich duzo. Mozna sie dowiedziec o
                  > tym nawet tutaj z
                  > > internetu.
                  >
                  > Tu uve ma racje. Spero w internecie bzdur i falszywej
                  > informacji.
                  >
                  > > Nasze podejscie do walki z ciezkimi chorobami jest
                  > raczej nietypowe.
                  >
                  > Tu juz podnosi sie poziom bullshitu. Dlaczego nietypowe?
                  >
                  > > Nie moge Ci powiedziec co stosujemy przy leczeniu tej
                  > strasznej choroby a takze
                  > > innych chorob, i dlaczego nasze leki sa tak skuteczne,
                  > to jest nasza skromna
                  > > tajemnica.
                  >
                  > O, wlasnie! A tak nie wolno! Nie ma mozliwosci
                  > weryfikacji skutecznosci metody, ktora jest tajna.
                  >
                  > Niektore osoby wrecz posadzaja mojego szefa o jakies tam
                  > sprawy
                  > > nadprzyrodzone - ale to nieprawda, nasz sukces polega
                  > na wiedzy, i
                  > > inteligencji, pozatem to jest chyba jakis tez dar, bo
                  > szef zawsze wie co komu
                  > > jest potrzebne, i jak narazie ani razu sie nie pomylil.
                  >
                  > Nie moze byc metod opartych na "jakims darze", jesli
                  > metoda zalezy od "jakiegos daru", to sa to gusla.
                  >
                  > > Warunkiem leczenia u nas jest powazne podejscie
                  > pacjenta do problemu polegajace
                  > >
                  > > na wypelnianiu wszelkich instrukcji szefa, to wszystko.
                  >
                  > Bullshit do kwadratu. To czyste sekciarstwo, brak
                  > szacunku do pacjenta. Podporzadkowujesz sie "szefowi" bez
                  > reszty, a "szef" moze ci nawet wmowic, ze niepowodzenie
                  > leczenia (a niepowodzenie jest prawie pewne) to twoja
                  > wina, bo nie wypelnilas wszystkich zalecen. oczywiscei,
                  > najwazniejsze zalecenie to terminowe regulowanie
                  > wszystkich naleznosci. Co za bzdury.
                  >
                  > > PS. Jezleli chcesz to mozesz wyslac mi swoj adres, dam
                  > Ci email szefa, byc moze
                  > > on Ci wyjasni lepiej.
                  >
                  > Nie patyczkuj sie, uve, od razu podaj numer konta.
                  > Przeciez o to tutaj chodzi.
                  > Mialem juz nie pisac takich ostrzezen przed falszywymi
                  > "cudownymi metodami leczenia", ale chyba jednak trzeba.
                  > Byc moze u chorych z zaawansowana choroba nowotworowa nie
                  > ma to juz tak wielkiego znaczenia, byc moze psychotropowe
                  > dzialanie kuracji pomaga dojsc do nieuniknionego. Jednak
                  > nie mozna pozwolic na tajne kuracje, nie mozna odejsc od
                  > naukowych metod sprawdzania skutecznosci, bo pograzymy
                  > sie w guslach. Uve i jego szef zeruja na nieumiejetnosci
                  > obchodzenia sie ludzi ze smiercia. Coz, takie czasy.


                  Nie zgadzam się, znam kilka przykładów wyleczenia z potwierdzonego
                  klinicznie nowotworu - wyleczenia przy pomocy wyłącznie ziół i specjalnej diety.
                  Negowanie medycyny ludowej i tradycyjnej jest typowym obskurantyzmem i wielką
                  pychą a także ograniczoną wiedzą lekarzy skupionych na chemii i widzeniu
                  człowieka w bardzo ograniczony sposób.
                  Nie neguję , że medycyna kliniczna jest niezbędna ale w wielu przypadkach można
                  by zastąpić antybiotyki ziołami i migroelementami - ale o nich lekarze nie mają
                  zielonego pojęcia. Na akademiach medycznych nie uczą także stawiania diagnozy z
                  pulsu, oglądu skóry, oczu, paznokci, języka, wyglądu włosów i innych objawów -
                  lekarz bez supertechniki nie wie nic lub prawie nic. Musi wykonać masę badań i
                  analiz - a więc to nie on właściwie stawia diagnozę a różne maszyny. Potem jest
                  następny problem z przepisaniem leków. Na ten temat prania mózgów lekarzy
                  dokonują firmy farmaceutyczne. Często więc zapisuje się zupełnie niepotrzebne
                  lakarstwa lub za silnie działające o bardzo złych skutkach ubocznych,
                  powodujące następne dolegliwości czasem jeszcze gorsze od leczonej choroby.
                  Oczywiście nie piszę tu o lekarzach nieuczciwych zapisujących określone leki
                  określonej firmy aby potem dostać od tej firmy farmaceutycznej premię, nagrodę
                  pieniężną lub wczasy na Karaibach.
                  Oczywiście tak się dzieje czasem a nie zawsze. Ale jednak szkoda , że lekarze
                  nie mają pojęcia o ziołach, dietetyce i diagnostyce tradycyjnej, homeopatii itd
                  Dotyczy to zwłaszcza internistów. Zabiegowcy - chirurdzy itp - to zupełnie inny
                  rodzaj lekarza, lekarza prawdziwego - którego perfekcyjna praktyka i
                  profesjonalizm , jeśli takowymi dysponuje - ratuje bezdyskusyjnie ludzkie życie
                  i zdrowie. Mam dla tych wspaniałych , wielkich ludzi - najwyższy szacunek. Tak
                  jak - niestety - potępiam lekarzy niedouczonych, partaczy, pyszałków,
                  łapówkarzy, chciwych i zachłannych -lekarzy bez serca. Których niestety w
                  naszej zdeprawowanej Polsce jest dość dużo.
                  Rozumiem ludzi szukających pomocy w ziołach, ona działają wolno, ale stosowane
                  z wiedzą, świadomie , i z odpowiednią dietą, połączoną z mądrym i umiarkowanym
                  życiem - dają znakomite i trwałe efekty zdrowotne.
                  Aby być dobrym lekarzem trzeba być człowiekiem wielkiej skromności i pokory - bo
                  choroba i śmierć powinny uczyć pokory - a bez pokory - nie ma dobrego lekarza.
                  Ucząc się bycia lekarzem trzeba się uczyć pokory. Lekarz to posłannictwo, aby
                  być prawdziwym lekarzem trzeba mieć do tego powołanie.
              • amicuspoznan Re: wierzę w medycynę niekonwencjonalną i ziola 16.03.03, 14:02
                Bardzo proszę o kontakt na temat leczenia ziolami.
                Serdecznie pozdrawiam
                amicuspoznan

                uve napisał:

                > Gość portalu: kumi napisał(a):
                >
                > > Czy jeżeli podam e-mail prześlesz mi informacje o tym, o niekonwencjonalny
                > ch
                > > sposobach waliki z rakiem?
                > >
                > > Kumi
                >
                > Czesc!
                > Nie wiem co masz na mysli, "podac informacje o niekonwencjonalnych sposobach
                > walki z rakiem". Jest ich duzo. Mozna sie dowiedziec o tym nawet tutaj z
                > internetu. Nasze podejscie do walki z ciezkimi chorobami jest raczej
                nietypowe.
                >
                > Nie moge Ci powiedziec co stosujemy przy leczeniu tej strasznej choroby a
                takze
                >
                > innych chorob, i dlaczego nasze leki sa tak skuteczne, to jest nasza skromna
                > tajemnica. Niektore osoby wrecz posadzaja mojego szefa o jakies tam sprawy
                > nadprzyrodzone - ale to nieprawda, nasz sukces polega na wiedzy, i
                > inteligencji, pozatem to jest chyba jakis tez dar, bo szef zawsze wie co komu
                > jest potrzebne, i jak narazie ani razu sie nie pomylil.
                > Warunkiem leczenia u nas jest powazne podejscie pacjenta do problemu
                polegajace
                >
                > na wypelnianiu wszelkich instrukcji szefa, to wszystko.
                > Pozdrawiam.
                >
                > PS. Jezleli chcesz to mozesz wyslac mi swoj adres, dam Ci email szefa, byc
                moze
                >
                > on Ci wyjasni lepiej.
          • brassia1 Re: rak trzustki 15.03.03, 12:55
            Przepraszam wylogowało mnie. Ponawiam więc propozycję. Miałam z tą chorobą do
            czynienia na codzień i sporo o niej wiem. Jeśli chcesz dostać szczegółowe
            wyjaśnienia, napisz maila.
            • uve Re: rak trzustki/Doki, feline 16.03.03, 05:47
              No, coz mozna powiedziec. Doki-feline, zgrany zespol nastawiony do tepienia tak
              zwanej medycyny niekonwencjonalnej, medycyny ktora wychodzi poza granice ich
              wiedzy, medycyny ktorej nie sa w stanie zaakceptowac.
              Mozecie sobie mowic-pisac-nazywac-wyzywac, jak wam sie tylko podoba,(nie dbam o
              to) ale niestety prawda jest taka, ze to co ja tutaj mowie, to jest swieta
              prawda, a wcale nie mam zamiaru tutaj nikogo o tym przekonywac, bo i po co?
              Jestescie ludzmi ktorzy zawziecie bronia swojego podworka, gdyz medycyna
              niekonwencjonalna to zagrozenie waszej egzystencji, waszego dobrobytu. Ale
              niestety, coraz wiecej ludzi przekonuje sie, ze nie zawsze wyjsciem z sytuacji
              jest noz i tasak, poniewaz wielu problemow mozna sie pozbyc naturalnie.
              A to ze szef, ma jakies tam wymogi, to jego sprawa, poprostu podchodzi do
              sprawy otwarcie, jezeli chcesz byc zdrowy - to postepuj wedlug instrukcji,
              inaczej nie zawracaj glowy, bo szkoda twoich pieniedzy, i naszego czasu - to
              wszystko.
              A wiec to tyle, na dzisiaj. Zycze powodzenia w walce o byt - bo niestety to nie
              jest walka o zdrowie pacjenta. Musze tylko powiedziec, iz pomimo ukonczonego
              przez was fakultetu (a moze i nie - bo ktoz to wie) sprawiacie wrazenie
              ciemniakow, takich upartych ciemniakow - to wszystko.
              • Gość: Doki Re: rak trzustki/Doki, feline IP: *.57-136-217.adsl.skynet.be 16.03.03, 07:41
                uve napisał:

                > No, coz mozna powiedziec. Doki-feline, zgrany zespol
                nastawiony do tepienia tak
                >
                > zwanej medycyny niekonwencjonalnej, medycyny ktora
                wychodzi poza granice ich
                > wiedzy, medycyny ktorej nie sa w stanie zaakceptowac.

                Mylisz sie, uve. nawet w ciagu mojej krotkiej kariery, od
                dyplomu minelo mi dopiero 10 lat, to i owo zmienilo sie w
                rozumieniu tego, jak najlepiej pomagac w roznych
                chorobach. Z definicji musze akceptowac nowosci, ale nie
                bezkrytycznie.

                > Mozecie sobie mowic-pisac-nazywac-wyzywac, jak wam sie
                tylko podoba,(nie dbam o
                > to) ale niestety prawda jest taka, ze to co ja tutaj
                mowie, to jest swieta
                > prawda, a wcale nie mam zamiaru tutaj nikogo o tym
                przekonywac, bo i po co?

                Wcale nie wiadomo, ze to prawda. Istnieja pewne procedury
                dochodzenia do prawdy w nauce i nie masz wyjscia, musisz
                ich przestrzegac, jesli nie chcesz byc narazony na takie
                uparte glosy, jak moj. Prawidlowe udowodnienie
                skutecznosci Twojej metody pozwoliloby na jej
                popularyzacje, wieksze profity dla ciebie, mozna by pomoc
                wiekszej ilosci ludzi, a pozniej mozna by ulepszyc Twoja
                metode. Wreszcie i ja chcialbym ja poznac i stosowac,
                skoro jest lepsza od dotychczasowych, ale zanim ja
                zastosuje, musisz udowodnic, ze jest lepsza. Dopoki nie
                udowodnisz, nie masz prawa twierdzic, ze jest lepsza. To
                wszystko.

                > Jestescie ludzmi ktorzy zawziecie bronia swojego
                podworka, gdyz medycyna
                > niekonwencjonalna to zagrozenie waszej egzystencji,
                waszego dobrobytu.

                Alez skad! Z rownym powodzeniem jak nauczylem sie metod,
                ktore teraz stosuje, nauczylbym sie i twojej. Skoro tobie
                sie udalo, to i ja jakos sobie dam rade.

                Ale
                > niestety, coraz wiecej ludzi przekonuje sie, ze nie
                zawsze wyjsciem z sytuacji
                > jest noz i tasak, poniewaz wielu problemow mozna sie
                pozbyc naturalnie.

                Nie przecze, ze tak jest. Roznie jednak dzielimy
                problemy, ktore nadaja sie do "naturalnego rozwiazania".
                Poki co, naturalnego rozwiazania dla raka trzustki nie
                ma. Kropka.

                > A to ze szef, ma jakies tam wymogi, to jego sprawa,
                poprostu podchodzi do
                > sprawy otwarcie, jezeli chcesz byc zdrowy - to postepuj
                wedlug instrukcji,
                > inaczej nie zawracaj glowy, bo szkoda twoich pieniedzy,
                i naszego czasu - to
                > wszystko.

                A jak zauwazysz, ze nie pomaga i odejdziesz od metody, to
                z definicji przestaniesz wykonywac zalecenia szefa i nic
                dziwnego, ze metoda nie zadziala. To jest myslenie
                kolowe, dosc elementarny blad logiki.

                Uve, ja nie odczepie sie od ciebie i tobie podobnych.
                Pewnie, to donkiszoteria, bo naprawde skuteczny sposob na
                szarlatanow to chyba tylko napalm w duzej ilosci, a tego
                zrobic nie wolno, w koncu po cos tam po ziemi chodzisz.
                Mam ci za zle, ze wciskasz ludziam ciemnote, w dodatku za
                ich pieniadze. O moj byt sie nie martw, nawet bez
                praktyki mialbym za co zyc, bo mam rozne umiejetnosci.
                • Gość: Artur Re: rak trzustki/Doki, feline IP: *.ss.shawcable.net 16.03.03, 09:13
                  Uve ma tu pewna racje, ze jest nieufny. Zakladajac, ze jego metoda dziala tak
                  jak mowi to ujawnienie szczegolow dla tzw dobra swiata, jak sugeruje Doki
                  niewiele by mu pomoglo.
                  A to dlatego, ze takich zwyklych ziol nie mozna przeciez opatentowac.
                  Czyli byle jaka inna firma, ktora ma na przyklad wiecej pieniedzy moglaby
                  zasypac swiat paczuszkami leku a uve nic by z tego nie mial.
                  Mozna niby opatentowac jakas mieszanke ziolowa ale inni moglibyby ja tylko
                  troche zmienic by ominac patent.

                  Pomimo wszystko nie radzilbym mu ufac i wydawac pieniadzy.
                  • Gość: Doki mieszanki ziolowe IP: *.57-136-217.adsl.skynet.be 16.03.03, 09:50
                    Gość portalu: Artur napisał(a):


                    > A to dlatego, ze takich zwyklych ziol nie mozna przeciez opatentowac.
                    > Czyli byle jaka inna firma, ktora ma na przyklad wiecej pieniedzy moglaby
                    > zasypac swiat paczuszkami leku a uve nic by z tego nie mial.
                    > Mozna niby opatentowac jakas mieszanke ziolowa ale inni moglibyby ja tylko
                    > troche zmienic by ominac patent.

                    Nie mozna? A Herbalife? Tak przy okazji, wlasnie czekam na wyniki badania toksykologicznego- wyslalismy proble Herbalife do laboratorium po tym, jak zona kolegi zaczela zdradzac objawy uzaleznienia od tego preparatu. Z objawow wychodzi, ze firma dodaje do Herbalife efedryny, ktorej stosowanie w preparatach ziolowych jest w Belgii zabronione. Przy tym nie ma efedryny w skladzie na etykiecie. Jesli okaze sie, ze firma klamie, zrobie szum.
                    • uve Re: mieszanki ziolowe/Doki 16.03.03, 11:41
                      He? Chcesz sie nauczyc naszej metody? Nie mysle ze Cie stac na to, ona jest
                      warta nie setki, nie tysiace, moze miliony, tyle ile jest warte ludzkie zycie.
                      I nie mysle ze Ciebie byloby stac oplacic koszty 'wtajemniczenia' w nasze
                      metody.
                      Ziolka z Herbalife, Vilcacory i innych podobnych firm, to smiecie w porownaniu
                      z naszymi lekarstwami.
                      Nie wypieraj sie ze walczysz o byt. Niestety ale medycyna naturalna zagraza
                      coraz bardziej tej wspolczesnej, poniewaz coraz wiecej osob zaczyna dostrzegac
                      jej zalety i plusy, a jednoczesnie widzi niedostatki tej 'nowoczesnej'.
                      Fachowcy twierdza ze za kilka lat, obroty w sferze medycyny naturalnej
                      przescigna obroty tej nowoczesnej, i sie okaze ze tacy przecietniacy z
                      dyplomem, beda zmuszeni sprzedawac ubezpieczenie na zycie, zamiast chodzic w
                      bialym kitlu.
                      Twierdzisz ze nie ma sposobu na wyleczenia raka trzustki, a ja twierdze ze
                      jest, to tylko kwestia czasu. Pomimo dosc krotkiego czasu, lista naszych
                      osiagniec jest spora, powiem wiecej, nasi pacjenci pozbywaja sie nie tylko
                      problemu na ktory cierpia obecnie, ale tez problemow ktore mieli kiedykolwiek
                      przedtem.
                      Pozatem, nie podkladaj tak szybko bomb pod innymi. Jezeli lubisz to robic, to
                      zapisz sie do legionow Busha, on bedzie potrzebowal niedlugo sporo armatniego
                      miesa w Iraku, tam bedziesz mogl podlozyc bombke, tylko uwazaj zebys sam na
                      niej nie wybuchl.
                      • Gość: feline Re: mieszanki ziolowe/Doki IP: *.dial.proxad.net 16.03.03, 13:04
                        Oczywiiiiscie, swistaczku owijajacy swoja warta miliony metode w sreberka.
                        Ludzie, ktorzy ja stosuja z powodzeniem pozbywaja sie WSZELKICH problemow
                        (razem z resztkami zdrowia i zyciem). A my, nadete nieuki w biualych kitlach z
                        piana na ustach czaimy sie z naszymi nozami i tasakami, by jakiegos
                        nieszczesnika zagnac na "stol bilardowy" i zgarnac mamone. Takie sa moze twoje
                        i twojego szefa wyobrazenia o medycynie i nie mam zamiaru cie przekonywac, ze
                        jest inaczej, zycie cie przekona: akurat taka jest jego prawidlowosc, ze
                        predzej czy pozniej KAZDY znajduje sie w szpitalu w pozycji pacjenta. Chodzi
                        tylko o to, by nie bylo ZA pozno - a tak najczesciej bywa PO stosowaniu waszej
                        metody. I dlatego ja tez, jak Doki nie "popuszcze"w demaskowaniu twoich i
                        innych szarlatanerii na tym i innych tematach.
                    • Gość: Artur Re: mieszanki ziolowe IP: *.ss.shawcable.net 16.03.03, 16:51
                      Gość portalu: Doki napisał(a):


                      >
                      > Nie mozna? A Herbalife?

                      A co niby Herbalife?
                      • Gość: Doki Re: mieszanki ziolowe IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 17.03.03, 09:05
                        Herbalife jest mieszanka ziolowa, ktorej sklad jest
                        chroniony patentem.
                        • Gość: Artur Re: mieszanki ziolowe IP: *.usask.ca 18.03.03, 20:25
                          Gość portalu: Doki napisał(a):

                          > Herbalife jest mieszanka ziolowa, ktorej sklad jest
                          > chroniony patentem.

                          Kompozycja moze byc chroniona, ale poszczegolne skladniki raczej nie.
    • uve Re: rak trzustki 17.03.03, 07:36
      Gość portalu: feline napisał(a):

      > Oczywiiiiscie, swistaczku owijajacy swoja warta miliony metode w sreberka.
      > Ludzie, ktorzy ja stosuja z powodzeniem pozbywaja sie WSZELKICH problemow
      > (razem z resztkami zdrowia i zyciem). A my, nadete nieuki w biualych kitlach
      z
      > piana na ustach czaimy sie z naszymi nozami i tasakami, by jakiegos
      > nieszczesnika zagnac na "stol bilardowy" i zgarnac mamone. Takie sa moze
      twoje
      > i twojego szefa wyobrazenia o medycynie i nie mam zamiaru cie przekonywac, ze
      > jest inaczej, zycie cie przekona: akurat taka jest jego prawidlowosc, ze
      > predzej czy pozniej KAZDY znajduje sie w szpitalu w pozycji pacjenta. Chodzi
      > tylko o to, by nie bylo ZA pozno - a tak najczesciej bywa PO stosowaniu
      waszej
      > metody. I dlatego ja tez, jak Doki nie "popuszcze"w demaskowaniu twoich i
      > innych szarlatanerii na tym i innych tematach.


      Nie pomylilem sie jednak, jestes taka uparta kobieeeeta. Nie martw sie, dla nas
      ty nic nie napuscisz, mozesz tylko napuscic dla samej siebie. Moze juz
      napuscilas, bo az tu za oceanem smierdzi, feeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee.
      I to niby wyksztalcona kobiiita, a bez kultury, feeeeeeeeeeeeeeeeeeeee.
      • Gość: toja Re: rak trzustki IP: *.stansat.pl 18.03.03, 20:03
        Tak czytam, czytam i zrobiło mi się zimno... Medycyna taka... medycyna owaka...
        Wszystko pięknie i mniej pięknie opisujecie.
        Adwersaże wzajemni opanujcie się! W jednej i drugiej prawie każdy sukces
        zasadza się w ... człowieku (leczy się pacjenta, nie chorobę!). W człowieku
        istnieją potężne mechanizmy "samonaprawcze". Oczywiście, nie wystarczy tylko
        chcieć. Wiem, że z każdego "problemu" jest wyjście (ważne jest, aby to w porę
        zauważyć). Pacjent musi w to uwieżyć, zaufać (!!!) i walczyć o siebie (przy
        pomocy medycyny).
        Uwe, mam wrażenie, że Twój następne post może być tym "jednym za dużo" - odpuść
        i przestań tak iść w zaparte. Doki pisał Ci, że jeśli jest "Kuracja Szefa"
        (świetna nazwa drinka;o) jest taka cudowna, to mając na uwadze dobro ludzkości
        powinien ją ogłosić całemu światu, inaczej trąci to wielkim G... Tak zachowują
        się hipokryci i OSZUŚCI, a do tego ludzie bez sumienia!!!
        • amicuspoznan Re: proszę o informacje o tych preparatach 19.03.03, 00:54
          oto moj adres e- mail
          amicuspoznan@gazeta.pl
          • uve Re: proszę o informacje o tych preparatach 19.03.03, 08:10
            Gość portalu: toja napisał(a):

            > Tak czytam, czytam i zrobiło mi się zimno... Medycyna taka... medycyna
            owaka...
            >
            > Wszystko pięknie i mniej pięknie opisujecie.
            > Adwersaże wzajemni opanujcie się! W jednej i drugiej prawie każdy sukces
            > zasadza się w ... człowieku (leczy się pacjenta, nie chorobę!). W człowieku
            > istnieją potężne mechanizmy "samonaprawcze". Oczywiście, nie wystarczy tylko
            > chcieć. Wiem, że z każdego "problemu" jest wyjście (ważne jest, aby to w porę
            > zauważyć). Pacjent musi w to uwieżyć, zaufać (!!!) i walczyć o siebie (przy
            > pomocy medycyny).
            > Uwe, mam wrażenie, że Twój następne post może być tym "jednym za dużo" -
            odpuść
            >
            > i przestań tak iść w zaparte. Doki pisał Ci, że jeśli jest "Kuracja Szefa"
            > (świetna nazwa drinka;o) jest taka cudowna, to mając na uwadze dobro
            ludzkości
            > powinien ją ogłosić całemu światu, inaczej trąci to wielkim G... Tak
            zachowują
            > się hipokryci i OSZUŚCI, a do tego ludzie bez sumienia!!!


            Tak, zgadza sie, my oglaszamy calemu swiatu, miedzy innymi w internecie. Mozesz
            znalezc sporo naszych ogloszen na temat leczenia 'tak zwanych nieuleczalnych
            chorob' i to bardzo skutecznie. Niestety nie jestesmy organizacja charytatywna
            i nie bedziemy robic tego za darmo.
            Mozesz nazywac nas jak chcesz, to tylko potwierdza twoj niski poziom kultury.
            NIe bedziesz nas uczyc, co mamy robic! To co wiemy i robimy to jest
            NASZEEEEEEEE!!!, a wiec WARAAAAAA od NASZEGO!.
            A ze nasze remedie sa niesamowicie skuteczne wiedza Ci ktorzy z nich
            korzystali, czy tez korzystaja, ale ciebie nie musze przekonywac.
            Z drugiej strony sie nie dziwie, poniewaz trudno uwierzyc ze jestesmy w stanie
            wyleczyc; raka, dystrofie, lupusa, cukrzyce i caly szereg innych powaznych
            chorob - naturalnie, i to doslownie za kilkaset dolarow, gdy tymczasem medycyna
            wspolczesna wydaje miliardy, i ciagle drepcze w tym samym miejscu.
            No coz, szkoda tych pustych dyskusji, z kims kto ma ograniczone pole widzenia,
            szkoda czasu i po co sobie psuc humor.
            Ide wiec porozmawiac raczej o pogodzie, i o agresji busha na Irak.


    • Gość: mia Re: rak trzustki IP: *.local.pl / 192.168.1.* 19.03.03, 10:47
      ma_ja napisała:

      > Bliska mi osoba ma najprawdopodobniej raka trzustki. Czy zgodzić się na
      > operację?
      > Co robić, żeby wzmocnić jej organizm? Co w ogóle robić? (Oczywiście, jest pod
      > opieką lekarską). Czy są jakieś terapie, które nie szkodząc medycynie
      > tradycyjnej, jakoś pomagają?
      > Maja

      Bliska mi osoba ma zdiagnozowanego pare dni temu raka trzustki. Coz... Teraz
      jest etap- kto z bliskich powinien o tym zostac poinformowany, jak to zrobic,
      jak sobie radzic w tej ciezkiej sytuacji.
      Przebieg byl podobny jak w jednym z powyzszych opisow. Badania obrazowe
      wykazaly zwezenie dwunastnicy, potem wykonano zabieg i okazalo sie, ze
      przyczyna zwezenia jest guz.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka