gosiak1704
25.09.06, 12:48
Zaczynam bać się sama siebie. Mam 26 lat. Moje dolegliwości zaczęły się około
3 miesięcy temu. Po dosyć długim czasie życia w stresie zaczęłam odczuwać
mrowienie w rękach (dłoniach). Zaczęło mnie to niepokoic gdyż kiedyś czytałam
że może być to objaw stwardnienia rozsianego. Zaczęłam się martwić tym
poważnie, w niedługim czasie doszło mrowienie stóp. Kolejne wizyty u lekarza
rodzinnego zakończyły wyniki podstawowe, które wyszły w normie. Dostałam
skierownie do neurologa. Wizyta u neurologa sprowadzała się do wykonania
podstawowych badań neurologicznych. Lekarz nie stwierdził żadnych
nieprawidłowości. Kiedy zapytałam o SM, powiedział, że nic u mnie nie widzi.
Wykonał badanie które polegało na sprawdzeniu czucia unerwienia na odcinku
brzusznym. Powiedział że jest to jedno z podstawowych badań, od którego się
zaczyna i ze u mnie to unerwienie jest jak najbardziej w porządku. Po tej
wizycie uspokoiłam się na jakiś czas i zapomniałam o tych mrowieniach i o
dziwo przestałam je odczuwac. Zaczęły się kolejne stresy, kolejne nerwy i
znowu czuję mrowienie. Teraz dodatkowo wydaje mi się, ze lewa ręka jest
"dziwna" mam takie uczucie jakbym trzymała ją długo w górze. Myślę o tym i to
wszystko się nasila. Nie wiem co robić, do jakiego lekarza się udac. Moze to
poprostu nerwica, a moze poczatki SM? Ale jak sie o tym przekonac. Czytam o
tej chorobie coraz wiecej i wiecej dolegliwosci z nia zwiazanych widze u
siebie. Nie mogę spać w nocy, budzę się zlana potem, co chwilę chodzę siku:(
Nie wiem co mam dalej robic?