Dodaj do ulubionych

Rak piersi

IP: 213.25.26.* 14.04.03, 13:16
Witam

u mojej znajomej wykryto guza piersi. Miala isc na operacje, ale okazalo sie
ze sa przerzuty do wezlow chlonnych i zamiast na operacje skierowano ja na
chemie.

Czy w tym momencie sa jeszcze szanse na wyleczenie, czy to juz tylko
standardowa procedura lecznicza, ale i tak wiadomo, ze umrze????

Dzieki za odpowiedz
pzdr
m.
Obserwuj wątek
    • Gość: Doki Re: Rak piersi IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 14.04.03, 13:35
      Akurat rak piersi daje sie wyleczyc chemia, zwlaszcza jak
      ma przyzwoita ilosc receptorow estrogenowych- wtedy mozna
      go zaglodzic odpowiednim koktajlem lekow.

      Ale tak w ogole to zle do tego podchodzisz: "wiadomo, ze
      umrze". Co to za gadanie, kazdy kiedys umrze, nie wiadomo
      tylko kiedy. Jesli Twoja znajoma chce opuscic rece, to
      przeciez nie musi poddawac sie zadnemu leczeniu. Moze i
      nie przezyje juz 25 lat, ale jesli dzieki leczeniu
      pociagnie 5 lat zamiast dwoch, to moze warto???
      • Gość: m Re: Rak piersi IP: 213.25.26.* 14.04.03, 13:48
        Jasne, ze warto.
        Mowiac "wiadomo, ze umrze" mialem na mysli, ze nie ma szans wyleczenia tej
        choroby w tym stadium.
        Doki, czy moglbys mi odpowiedziec, czy jak sa przerzuty do wezlow chlonnych, to
        ten nowotwor mozna jeszcze "cofnac" i uzyskac calkowite wyleczenie???? Czy
        nieunikniony jest juz scenariusz przerzuty na inny narzad (np. watroba) i wtedy
        to juz chyba cienko????

        Dzieki za odpowiedz
        pzdr
        m.
        • Gość: Doki Re: Rak piersi IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 14.04.03, 14:43
          Gość portalu: m napisał(a):

          > Jasne, ze warto.

          Kazdy ocenia to sam dla siebie, to bardzo indywidualna
          sprawa.

          > Mowiac "wiadomo, ze umrze" mialem na mysli, ze nie ma
          szans wyleczenia tej
          > choroby w tym stadium.

          Mysle, ze troche bez sensu jest mowic o "wyleczeniu" w
          znaczeniu, ze zlikwidujesz chorobe i jej dotychczasowe
          nastepstwa. Leczenie jest dlugotrwale i obciazajace
          (fizycznie i psychicznie). Pod koniec leczenia pacjent
          jest juz innym czlowiekiem.

          > Doki, czy moglbys mi odpowiedziec, czy jak sa przerzuty
          do wezlow chlonnych, to
          > ten nowotwor mozna jeszcze "cofnac" i uzyskac calkowite
          wyleczenie????

          Patrz wyzej. Nowotwor mozna czesto co najmniej zatrzymac.
          Ty pytasz jednak jak bedzie w tym konkretnym przypadku, a
          na takie pytanie moge tylko odpowiedziec: nie wiem. Jak
          duzy jest guz w piersi? Czy sa tylko przerzuty w wezlach,
          czy tez jeszcze gdzies?

          Tak czy inaczej: z rakiem piersi da sie wygrac. Dosc
          powiedziec, ze czestosc raka piersi wsrod kobiet szacuje
          sie na 12.6% w ciagu calego zycia, ale tylko 3.6% kobiet
          umiera na raka piersi (N Engl J Med Volume 343:1086-1094
          October 12, 2000). To znaczy, ze czesc udaje sie
          wyleczyc, a u czesci powstrzymac rozwoj choroby na tyle
          dobrze, ze pacjentki umieraja na cos innego (na cos
          umrzec trzeba, nie?). W kazdym stadium raka sutka
          leczenie przedluza zycie.
          • Gość: m Re: Rak piersi IP: 213.25.26.* 14.04.03, 15:07
            Jak duzy jest guz nie wiem, a przerzuty sa tylko do wezlow. Rozumiem z Twojej
            odpowiedzi, ze przerzuty do wezlow nie oznaczaja jeszcze uruchomienia
            nieodwracalnego procesu przerzutow do innych narzadow?????
            Oto mi tak wlasciwie chodzi, bo jako laik wyobrazam sobie, ze jak juz sa
            przerzuty w innych narzadach (watroba, pluco), to wyleczyc tego juz nie mozna,
            a dopoki nie ma to szanse sa????

            Dobrze mysle?
            pzdr
            m.
            • Gość: Doki Re: Rak piersi IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 14.04.03, 15:34
              Gość portalu: m napisał(a):

              > Dobrze mysle?

              Nie do konca. Bo w calym tym rozumowaniu nie ma miejsca
              na tzw mikroprzerzuty. Niektore nowotwory, takze niektore
              postaci raka sutka, przerzutuja bardzo wczesnie, nawet
              zanim guz pierwotny jest wykrywalny. Rak sutka wlasciwie
              od poczatku jest choroba uogolniona. Dlatego prawie
              zawsze po chirurgii (wyjatek: rak in situ) stosuje sie
              radio- i chemioterapie, wlasnie po to, by zapobiec
              rozwojowi przerzutow, ktore sie dokonaly zanim w ogole
              pacjentka dowiedziala sie, ze ma raka. Mozna zalozyc, ze
              skoro sa przerzuty w wezlach (tez przeciez wykrywalne pod
              mikroskopem), to moga byc gdziekolwiek, tylko sa
              mikroskopijne.
              Totez niescisle jest postrzeganie choroby nowotworowej
              jako ostro odgraniczonych etapow. Przerzuty nie pojawiaja
              sie z dnia na dzien, one sobie powolutku rosna, a
              dowiadujemy sie o nich dopiero, gdy daja objawy.
              Ale z punktu widzenia chorego jest malo istotne, czy ma
              mikroprzerzuty, ktore nie rosna (bo je potraktowano
              chemia). I tak nie ma z tego powodu dolegliwosci, i
              pewnie nie bedzie miec.
              • Gość: m Dzieki za wyjasnienia (n/txt) IP: 213.25.26.* 14.04.03, 15:47
    • Gość: ola Re: Rak piersi IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 14.04.03, 18:35
      Jeśli mogę ci coś doradzić to żeby twoja znajoma zrobiła sobie badania innych
      części ciała np. jelita ( kolonoskopia ) ponieważ nowotwór idzie zgóry na dół i
      odwrotnie. Sam znałam kobietę która zachorowała na raka piersi. Na wstępie
      wycięto jej go ale nie zbadano innych częsci ciała. Po roku okazało się że ma
      raka jelita grubego i rak piersi był już przeżutem. A ponieważ w RCO zajmują
      się tylko jednym ogniwem nie badają ci nic więcej bo po co. A jeśli chodzi o
      węzy chłonne to jest nieciekawie jeśli ma je zaatakowane.
      Jasne że to zależy od człowieka czy długo pociągnie czy wytrzyma te potforności
      jakie będą jej robić ale powiem ci szczerze że jak ja byłabym chora to nigdy w
      życiu nie dałabym się kroić. Dlatego że znałam wiele przypadków które poszły
      znadzieją do szpitala a kończyło się to tylko męką. Niestety żadna z tych osób
      nie przeżyła nawet pół roku a było ich wiele.

      P.s. Jeśli ta osoba wierzy w metody niekonwencjonalne to namów ją aby tam
      szukała ratunku. Bo lekarze tylko ją zabiją. Będzie umierała w mękach.
      • Gość: Maria Re: Rak piersi IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 14.04.03, 21:03
        Wiesz co Ola - jesteś beznadziejna. A poza tym co to znaczy "potforności"?
        Nie znam w języku polskim takiego słowa.
        Maria
        • Gość: feline Re: Rak piersi IP: *.dial.proxad.net 14.04.03, 23:07
          Ola dolaczyla do znanej juz wczesniej dwojki "prorokow" - uve'go i lekarzyny.
          Klekajta narody§ Mamy trojce "nawiedzonych".
          • uve Re: Rak piersi /BRAWO OLA 15.04.03, 07:36
            Gość portalu: feline napisał(a):

            > Ola dolaczyla do znanej juz wczesniej dwojki "prorokow" - uve'go i lekarzyny.
            > Klekajta narody§ Mamy trojce "nawiedzonych".
          • uve Re: Rak piersi /BRAWO OLA 15.04.03, 07:53
            Gość portalu: feline napisał(a):

            > Ola dolaczyla do znanej juz wczesniej dwojki "prorokow" - uve'go i lekarzyny.
            > Klekajta narody§ Mamy trojce "nawiedzonych".


            Ty Fe lepiej mnie sie nie czepiaj!!!! Co ci zrobilem??? Czy miedze ci
            przeoralem,ze ciagle mnie sie czepiasz????
            Brawo Ola! Wiecej takich jak Ty!
            Rzecz jest taka iz organizm sie leczy o wiele szybciej i skuteczniej gdy jest
            nie "tkniety", przez takich szpecow jak fe.
            Wezly chlonne sa bardzo witalna czescia organizmu, i jezeli je sie wytnie,
            nastepuje duze oslabienie systemu obronnego.
            Popieram zdanie Oli, jezeli sa przerzuty-sprawa jest dosc powazna.
            I jeszcze raz powtarzam ze my - szpece od ziololecznictwa, mozemy jeszcze
            pomoc, i to bardzo skutecznie.
            Oczywiscie zalezy to od pacjenta, czy wierzy bardziej w noz, naswietlanie, i
            chemie, czy tez w naturalne metody, w tym wypadku, ziololecznictwo.
      • Gość: Artur Re: Rak piersi IP: *.ss.shawcable.net 15.04.03, 07:42
        Gość portalu: ola napisał(a):

        >
        > P.s. Jeśli ta osoba wierzy w metody niekonwencjonalne to namów ją aby tam
        > szukała ratunku. Bo lekarze tylko ją zabiją. Będzie umierała w mękach.

        A tak wlasnie dzisiaj przegladalem zebrane dotychczas dane osob cierpiacych na
        raka -kilka tysiecy osob. Okolo 40% z nich uzywalo oprocz konwencjonalnych
        metod rozne metody alternatywne. Jeszcze daleko do zakonczenia obserwacji i
        zrobienia koncowych analiz, ale juz widac, ze, ci ktorzy uzywaja metod
        niekonwenjonalnych takich jak witaminy, specjalne diety czy ziola wykruszaja
        sie w kolejnych kwestionariuszach sporo szybciej od innych. W rezultacie
        zostaje wiecej tych ktorzy medycyny alternatywnej nie uzywaja. Zgadza sie to z
        tym co mysle juz od dawna, ze wiele popularnych suplementow powaznie ingeruje
        na niekorzysc ze standardowym leczeniem szpitalnym.
        Nie sa to jeszcze koncowe wnioski, ale wydaje sie ze chemoterapia i
        radioterapia nie lubia sie z ziolami i suplementami.

        Olu, dziesiejsza medycyna jest w stanie wyleczyc okolo polowy przypadkow raka
        u osob doroslych. Ale sa rozne typy raka, i jedne z nich jest wyleczyc latwiej
        a inne trudniej.
        Medycyna alternatywna nie jest w stanie obiecac az tak dobrych rezultatow i nie
        powinno sie jej doradzac osobom chorym na raka.
        • Gość: tos Re: Rak piersi-do Artura IP: *.pam.szczecin.pl 15.04.03, 10:37
          drogi arturze,zrozumialem piszesz pracę porównawczą nt skuteczności leczenia
          nowotworów piersi przy pomocy konwncjonalnych i alternatywnych metod. czy
          byłbyś tak miły i podzielił sie ze mną wnioskami wynikającymi z twoich badań?
          Czy mógłbyś przytoczyć najważniejsze dane statystyczne wynikające z twojej
          pracy? Byłbym wdzięczny, prtoblem ten dotyczy mnie zarówno osobiście jak i
          zawodowo.Pozdrawiam.
          • Gość: Artur Re: Rak piersi-do Artura IP: *.usask.ca 15.04.03, 17:52
            To nie jest praca porownawcza. Dane sa dopiero zbierane i jak to zwykle bywa
            pozostanie duzo znakow zapytania a mniej wnioskow na dzisiaj.
            Pomimo, ze moglbym miec dostep do danych wszystkich chorych nowotworowych w
            Kanadzie, to wielu z chorych, albo ich lekarze, odmowili uczestnictwa. Czesc
            pacjentow jest tez zbyt chora by spedzac godzine na telefonie odpowiadajac na
            pytania. Pozostalo mi wiec ich ok 2000. Niby duzo ale jednak malo. Z tego 40%
            uzywa rozne metody alternatywne. Ale metod alternatywnych jest duzo ponad 100.
            Wiekszosc chorych, ktorzy uzywaja metod alternatywnych, uzywa ich naraz wiele.

            Probuje te dane ugrysc na wszystkie strony ale nie jest to proste.
            Bardzo nieliczni chorzy zrezygnowali calkowicie z leczenia medycznego i rzucilo
            sie na medycyne alternatywna. Jest ich za malo by zrobic jakakolwiek
            statystyke. Wiekszosc chorych miesza medycyne alternatywna z konwencjonalna.
            Zysku z tego prawie na pewno nie ma a sa znaki, ze jest z tego jakas szkoda.
            Wydaje sie wstepnie, ze ci, ktorzy nie uzywaja metod alternatywnych w tych
            miesiacach w ktorych otrzymuja radio czy chemoterapie sa po paru latach w
            lepszym stanie. Ale, to jest tak ogolnie, jezeli wrzucic wszystkie metody
            niekonwencjonalne do jednego wora.
            W przypadku niektorych altenatywnych metod, nie moge tego wykluczyc, moze byc
            odwrotnie. Mam jednak zbyt malo pacjentow by moc stwierdzic, ktora metoda jest
            dobra. Pacjenci beda pod obserwacja jeszcze przez wiele lat i cos sie moze
            wyklarowac.
            Sa metody rozne formy medycyny altenatywnej, ktore nie interferuja z medycyna
            konwencjonalna i jej nie oslabiaja(wg tego co wiemy), takie jak akupunktura,
            modlitwa, medytacja, cwiczenia wyobrazeniowe, masaz, gimnastyka itp. Ich uzycie
            nie powinno byc ograniczane bo nie ma powodu. Z ziolami i witaminami trzeba
            uwazac i ja gdybym mial raka zrezygnowalbym z ich uzycia na wiele tygodni przed
            chemo i radioterapia az do wielu tygodni po chemo i radioterapii. Nie ma powodu
            by ich nie uzywac po osiagnieciu remisji lub wtedy kiedy typ raka nie poddaje
            sie metodom konwencjonalnym.
    • Gość: tos Arturze- dziękuję! (n/tx) IP: *.szczecin.pl 16.04.03, 15:25

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka