problem z uchem

IP: *.icpnet.pl 16.05.03, 11:01
Witam,
od końca stycznia, po infekcji gardła i oskrzeli mam "przytkane ucho". Nie
ma żadnego bólu, wydzieliny, wosku etc., dwóch laryngologów stwierdziło
obrzęk trąbki słuchowej, jednakże żadne leki tego nie likwidują (m.inn.leki
zmniejszające obrzęk śluzówki, wapno, satural, krople do nosa etc.), w marcu
miałam grypę i od tego czasu ucho nie odtyka się w ogóle (wcześniej na
chwilkę, również po "przedmuchiwaniu" nosa przez lekarza, ale tak na ok. 10-
20 sekund). Słyszę na to ucho, ale słyszę trochę gorzej, nie w "stereo",
kiedy coś mówię, słyszę częściowo swój głos od "wewnątrz". Niby nie jest to
żadna skomplikowana dolegliwość, ale nikt tego nie może wyleczyć!!! MIałam
robione badanie słuchu w lutym, aby wykluczyć mechaniczne uszkodzenie etc. -
nic nie wykazało, wszystko w normie. Teraz kolejny, 3-ci, laryngolog wysyła
mnie na badanie słuchu, choć nie sądzę, żeby coś się zmieniło w tej materii.
Przy poprzedniej wizycie stwierdził obrzęk śluzówki w nosie, który ponoć ma
wpływ na trąbkę i powoduje efekt zatkania, ale ani wapno, ani Buderhin do
nosa w aerozolu tego nie zmieniły.
Co ja mam w takim razie robić? Iść do 4-ego lekarza???!!!
Czy ktoś miał taki problem i jak go wyleczył? Może jakimś domowym sposobem
mogę sobie pomóc? Zastanawiam się, czy może nie jest to jakaś sprawa
alergiczna, ale pojawiła się po infekcji i trwa do dziś, przez tak długi
czas. Wszyscy zapewniają, że to się zdarza i nie jest to nic poważnego, ale
dlaczego, do licha, to nie ustępuje!!!
Ja chcę słyszeć w stereo.... buuu.
Poradźcie coś, bo nie wiem, co robić.
    • lastka Re: problem z uchem 16.05.03, 12:51
      Gość portalu: stokrotka napisał(a):

      > Witam,
      > od końca stycznia, po infekcji gardła i oskrzeli mam "przytkane ucho". Nie
      > ma żadnego bólu, wydzieliny, wosku etc., dwóch laryngologów stwierdziło
      > obrzęk trąbki słuchowej, jednakże żadne leki tego nie likwidują (m.inn.leki
      > zmniejszające obrzęk śluzówki, wapno, satural, krople do nosa etc.), w marcu
      > miałam grypę i od tego czasu ucho nie odtyka się w ogóle (wcześniej na
      > chwilkę, również po "przedmuchiwaniu" nosa przez lekarza, ale tak na ok. 10-
      > 20 sekund). Słyszę na to ucho, ale słyszę trochę gorzej, nie w "stereo",
      > kiedy coś mówię, słyszę częściowo swój głos od "wewnątrz". Niby nie jest to
      > żadna skomplikowana dolegliwość, ale nikt tego nie może wyleczyć!!! MIałam
      > robione badanie słuchu w lutym, aby wykluczyć mechaniczne uszkodzenie etc. -
      > nic nie wykazało, wszystko w normie. Teraz kolejny, 3-ci, laryngolog wysyła
      > mnie na badanie słuchu, choć nie sądzę, żeby coś się zmieniło w tej materii.
      > Przy poprzedniej wizycie stwierdził obrzęk śluzówki w nosie, który ponoć ma
      > wpływ na trąbkę i powoduje efekt zatkania, ale ani wapno, ani Buderhin do
      > nosa w aerozolu tego nie zmieniły.
      > Co ja mam w takim razie robić? Iść do 4-ego lekarza???!!!
      > Czy ktoś miał taki problem i jak go wyleczył? Może jakimś domowym sposobem
      > mogę sobie pomóc? Zastanawiam się, czy może nie jest to jakaś sprawa
      > alergiczna, ale pojawiła się po infekcji i trwa do dziś, przez tak długi
      > czas. Wszyscy zapewniają, że to się zdarza i nie jest to nic poważnego, ale
      > dlaczego, do licha, to nie ustępuje!!!
      > Ja chcę słyszeć w stereo.... buuu.
      > Poradźcie coś, bo nie wiem, co robić.



      Uuuu skąd ja to znam? Ja tak błądziłam od a teraz dałam sobie spokój od
      września ub.roku, tylko mnie jeszcze dodatkowo męczyły zawroty głowy. Byłam
      przeziębiona, potem grypa ale przecież zwolnienia nie wezmę no bo i po co? Jak
      w pracy będą na to patrzeć? No i tak krzywo patrzyli, grypa przeszła, ale chyba
      tydzień czy dwa póżniej obudziłam się rano i stwierdziłam że jestem głucha na
      jedno ucho. Pewnie się przytkało woskowina, ale okazało sie, ze jednak nie
      woskowina, po 2 tyg, zaczęły się zawroty więc pani lar, stwierdziła, że pewnie
      jestem w ciąży :)) A swoją drogą co ma głuchota do ciąży? Kiedy wyprowadziłam
      ją z błędu, wypisała mi antybiotyk, najpierw jeden potem drugi, aż trafiłam do
      innego lekarza który skierował mnie do szpitala tam w ciągu tyg, dostałam 30
      kroplówek, chyba z 10 zastrzyków i pełne garści tabletek, okreslono to jako
      nagła głuchota, lub uszkodzenie pogrypow nerwu słuchowego, potem menier, potem
      kręgi szyjne a teraz już sami nie wiedzą co to jest :))
      Ale powiem Ci jedno, z tym naprawdę da się zyć, ja mam utratę słuchu ok 60, 70
      % na jedno ucho i już się do tego przyzwyczaiłam, jak zatkam zdrowe ucho wtedy
      słysze gorzej, ale tak, nie zauważam różnicy. Do tego potrzeba czasu .
      Ciesz się , że nie masz do tego zawrotów głowy, że błądzisz po ścianach to jest
      gorsze od głuchoty ;)))
      • lastka Re: i jeszcze jedno:)) 16.05.03, 12:53

        Jeżeli palisz papierosy to żuć je, bo to wcale nie pomaga, a wręcz przeciwnie.
        I prawdopodobnie kiedyś to mija samo. Ja przynajmniej jestem dobrej myśli.
    • punia68 Re: problem z uchem 16.05.03, 13:53
      Nie wiem, co prawda, gdzie mieszkasz, ale jesli w Warszawie, to polecam wybrac
      sie do Rembertowa. Jesli zdecydujesz sie podjac kolejna probe, to przyjmuje tam
      dr Ireneusz Kantor w przychodni przy Chruściela 73, tel. 612-98-85 (audiolog i
      otolaryngolog). Polacany przez pacjentow i lekarzy.
      Pozdrawiam i zycze zdrowia.
    • Gość: stokrotka Re: problem z uchem IP: *.icpnet.pl 16.05.03, 14:39
      Witam ponownie,

      trochę się załamałam czytając Twoje posty, lastka, ale chyba się jeszcze nie
      poddam, i pochodzę po lekarzach, choć sytuację mam taką, że nie wiem, do
      jakiego lekarza jeszcze iść, tj. nie znam nikogo polecanego, a nie mieszkam w
      Warszawie, tylko w Poznaniu, także wizyta w Warszawie u ww. specjalisty raczej
      odpada. ;-(
      OCzywiście, można się przyzwyczaić do wielu rzeczy, ale chciałabym, żeby mi
      ktoś to zdiagnozował i powiedział, że można lub nie można tego wyleczyć, a
      tymczasem mam wrażenie, że wszyscy mi coś dają metodą prób i błędów i na
      wszelki wypadek zapewniają, że to nic poważnego. Wkurzające. Strach przed
      szpitalem czuję straszny, więc dobrowolnie się tam nie położę, zresztą jak mam
      trafić na takich samych kompetentnych lekarzy, to mi się odechciewa. No i nie
      czuję się obłożnie chora. Inna sprawa jest taka, że trudno psychicznie się
      pogodzić z tym, że człowiek nagle jest niesprawny!!!!

      Nie mam innych dolegliwości z tym związanych, zawrotów głowy etc., papierosów
      w ogóle nie palę.
      Naprawdę nie wiem, co robić. Jutro mam to drugie badanie słuchu, wątpię, żeby
      coś wykazało innego, tzn. odstępstwo od normy. Sęk w tym, że ja po prostu nie
      chcę się pogodzić z tym, że coś jest nie tak. No bo jak to? Mam teraz myśleć,
      że jestem w jakiś sposób upośledzona? Chyba w takim razie powinny mi jakieś
      przywileje przysługiwać.

      Dobra, może trochę histeryzuję, ale chyba medycyna wobec "tak prostych i
      typowych" (słowa 2 lekarzy) nie jest bezradna???!!!!!
      • lastka Re: problem z uchem 16.05.03, 15:00

        Widzisz, powiem Ci tak, wiem, że trudno jest się pogodzić tym bardziej kiedy
        jest się osobą młodą i jak ktoś do Ciebie mówi to nastawiasz ucho i po raz
        kolejny pytasz "słucham"? To jest strasznie krępujące, tym bardziej kiedy ktoś
        mnie zapytał, głucha jesteś? No ale cóż

        Co do kompetencji lekarzy, to jest dłuuuuugi temat, bardzo długi. Ja w chwili
        obecnej czuję się jak intruz, który zawraca za przeproszeniem wszystkim dupę i
        ciągle czegoś chce. Już słyszałam nawet taka opinię "proszę urodzić dziecko to
        nie bedzie pani miała czasu żeby myśleć o chorobach". Skutek moich wizyt u
        lekarza jest taki, że moja domowa apteczka powiększa się coraz bardziej o
        zestawy witamy B pod każdą postacią, magnez, bilobil, jak rónież o takie środki
        jak nootropil, który kosztuje ok 160 zł a po otrzymaniu 3 tabletek, czułam się
        bardzo żle, więc musiałam odstawić, betaserc który przyjmowałam kilka miesięcy
        a nie pomógł, wręcz przeciwnie...
        Po ostatniej wizycie u lekarza laryngologa który wypisał mi 3 opakowania
        bilobilu i zgarnał za to 70 zł dałam sobie spokój z lekarzami, a i potem
        jeszcze tylko poszłam do bardzo szanowanego w mieście szefa kliniki neurologii
        który zapisał mi witaminę b1...
        A powiem tyle,że dzisiaj żeby się leczyć trzeba mieć zdrowie ;))
    • Gość: stokrotka Re: problem z uchem IP: *.icpnet.pl 16.05.03, 15:35
      Hej,
      powiedz, lastka, czy masz jeszcze jakieś "przebyłyski" słuchu w stereo? Czy
      słyszysz gorzej czy w ogóle nie słyszysz na to ucho? Czy ten problem jakoś
      postępuję, czy w zasadzie, cały czas jest tak samo?
      Myślę, że po tym badaniu zdecyduję się co robić dalej, może wrócę jeszcze do
      lekarki, u której byłam wcześniej - jakoś miałam do niej największe zaufanie,
      a ona miała najlepsze podejście do pacjenta - może mi coś doradzi, gdzie
      ewentualnie jeszcze szukać pomocy... Ponoć jest dobrą specjalistką, pomogła
      mojej koleżance, która też odwiedziła rzesze laryngologów, tylko, że z inną
      przypadłością. Może spróbuję szukać pomocy w klinice Akademii Medycznej? Nie
      wiem, ale nie chcę dać za wygraną, choć nie napawa mnie optymizmem kompletny
      brak reakcji organizmu na leki. I Twoje doświadczenia również...
      Wiem, że trzeba mieć zdrowie, żeby się leczyć, jak dotąd szerokim łukiem
      starałam się omijać naszą służbę zdrowia. Rok temu miałam problemy "kobiece",
      też się trochę załamałam, ale koniec końców, trafiłam na lekarza, który mi
      pomógł, więc mam nadzieję, że i tak będzie tym razem, dlatego nie chcę się
      poddać.
      Życzę Tobie i sobie przede wszystkim nadziei na powrót do zdrowia, odezwę się
      jeszcze po tym badaniu...(chyba, że się załamię wynikami...), 3-maj się~!


      • lastka Re: problem z uchem 19.05.03, 12:06
        Gość portalu: stokrotka napisał(a):

        > Hej,
        > powiedz, lastka, czy masz jeszcze jakieś "przebyłyski" słuchu w stereo? Czy
        > słyszysz gorzej czy w ogóle nie słyszysz na to ucho? Czy ten problem jakoś
        > postępuję, czy w zasadzie, cały czas jest tak samo?

        No cóż poprawy nie ma a utrata dalej nie postępuje. Utratę słuchu jak już Ci
        mówiłam mam ok, 60 -70 %słyszę szept w zasadzie jak ktoś podejdzie tak super
        blisko. Normalnie słyszę stereo, no może niezupełnie ale przyzwyczaiłam się do
        tego. Najgorzej jest tylko wtedy jak jestem np, przeziębiona. Wtedy wyrażnie
        odczuwam tą utratę słuchu.

        > Myślę, że po tym badaniu zdecyduję się co robić dalej, może wrócę jeszcze do
        > lekarki, u której byłam wcześniej - jakoś miałam do niej największe zaufanie,
        > a ona miała najlepsze podejście do pacjenta - może mi coś doradzi, gdzie
        > ewentualnie jeszcze szukać pomocy... Ponoć jest dobrą specjalistką, pomogła
        > mojej koleżance, która też odwiedziła rzesze laryngologów, tylko, że z inną
        > przypadłością. Może spróbuję szukać pomocy w klinice Akademii Medycznej? Nie
        > wiem, ale nie chcę dać za wygraną, choć nie napawa mnie optymizmem kompletny
        > brak reakcji organizmu na leki. I Twoje doświadczenia również...
        > Wiem, że trzeba mieć zdrowie, żeby się leczyć, jak dotąd szerokim łukiem
        > starałam się omijać naszą służbę zdrowia. Rok temu miałam problemy "kobiece",
        > też się trochę załamałam, ale koniec końców, trafiłam na lekarza, który mi
        > pomógł, więc mam nadzieję, że i tak będzie tym razem, dlatego nie chcę się
        > poddać.
        > Życzę Tobie i sobie przede wszystkim nadziei na powrót do zdrowia, odezwę się
        > jeszcze po tym badaniu...(chyba, że się załamię wynikami...), 3-maj się~!
        >
        >


    • Gość: amlutka Re: problem z uchem IP: armagedon:* 16.05.03, 15:45
      Zmagałamm się z podobnym problemem - miałam kilkakrotnie zatkane ucho, za
      każdym razem pomagała mi akupresura czyli masowanie odpowiednich punktów na
      stopach. Może komuś się to wyda naciągane i głupie ale mnie naprawdę pomogło,
      pomaga mi też przy innych problemach zdrowotnych. Akupresurę zaczęłam stosować
      po tym, jak przepisywane przez laryngologów witaminy i krople na zmniejszenie
      obrzęku trąbki słuchowej nie pomagały, a pracuję na infolinii i zatkane ucho
      skutecznie wyłączało mnie z pracy na kilka dni za każdym razem. Dodam, że wg
      mnie problem z uchem nie ma nic wspólnego z charakterem mojej pracy ponieważ
      korzystam w pracy z zestawu jednosłuchawkowego i przez trzy lata pracy
      zakładałam słuchawkę na lewe ucho, a zatyka się prawe... No chyba że chodzi o
      to iż organ nie używany zanika ;) W każdym razie polecam akupresurę, tonący
      brzytwy się chwyta, nie zaszkodzi a może pomoże, czego życzę z całego serca :)
    • Gość: stokrotka Re: problem z uchem IP: *.icpnet.pl 16.05.03, 15:59
      Dzięki serdeczne, amlutka, za info, niewykluczone, że spróbuję - koleżanka
      namawiała mnie już na skorzystanie z medycyny niekonwencjonalnej parę miesięcy
      temu, ale chodziło o jakiś magicznie brzmiący zabieg, coś z Indianami w
      nazwie... Powiedz, czy chodziłaś na te zabiegi gdzieś? Jak to wygląda?
      Rozumiem, że trzeba opowiedzieć o dolegliwościach?
      Czy u Ciebie zatkane ucho występowało po infekcjach? Jak długo to trwało? Ile
      takich zabiegów musiałaś mieć wykonanych, aby zadziałało? W jaki sposób
      następowało "cudowne ozdrowienie"?

      Boję się, że robię sobie nadzieję...

      A swoją drogą, to Ty pewnie możesz to podciągnąć pod "chorobę zawodową"? ;-)
      Ja niestety mam zatkane moje "lepsze" ucho (np. słuchawkę telefoniczną nadal
      trzymam przy tym uchu i ... jakoś słyszę - pewnie dowód na to, że da się z tym
      żyć, choć jakość życia trochę gorsza, nie oszukujmy się).

      Jeszcze raz dziekuję Wam za wsparcie, życzę zdrowia!!!! Na razie!
      • Gość: amlutka Re: problem z uchem IP: armagedon:* 16.05.03, 16:51
        Gość portalu: stokrotka napisał(a):

        Powiedz, czy chodziłaś na te zabiegi gdzieś? Jak to wygląda?
        > Rozumiem, że trzeba opowiedzieć o dolegliwościach?

        Akupresurę stosuję sama, potrzebna do tego tylko mapka miejsc na stopach
        odpowiedzialnych za poszczególne narządy - ja mam w domu książkę o akupresurze,
        ale mapkę taką na pewno znajdziesz w internecie. Cała filozofia to zwykły masaż
        palcami odpowiedniego miejsca. Uwaga - długie paznokcie niewskazane.

        > Czy u Ciebie zatkane ucho występowało po infekcjach? Jak długo to trwało?

        Nie miałam żadnej infekcji - po prostu któregoś dnia obudziłam się i ku swojemu
        przerażeniu zdałam sobie sprawę, że jedno ucho mam zatkane i dociera przez nie
        tylko szum, podczas gdy drugie w taki dziwny i męczący sposób potęgowało
        dźwięki, które robiły się okropnie dudniące. Jak weszłam pod prysznic to
        myślałam że oszaleję od dudnienia wody o wannę!


        > Ile takich zabiegów musiałaś mieć wykonanych, aby zadziałało? W jaki sposób
        > następowało "cudowne ozdrowienie"?

        Najpierw próbowałam z lekami przepisanymi przez lekarza, a po 3 dniach bez
        efektu wzięłam się za masaże stóp - starałam się masować jak najwięcej w ciągu
        dnia, na przemian obie stopy. Leki odstawiłam, bo te krople do nosa tylko
        wysuszały i podrażniały mi śluzówkę. Na drugi dzień przeszło dudnienie i ucho
        powoli odzyskiwało sprawność, jeszcze tylko przez dwa dni męczyły mnie lekkie
        zawroty głowy. Po tym epizodzie miałam spokój przez rok i pewnego pięknego
        ranka "powtórka z rozrywki" - od razu wiedziałam co się dzieje jak tylko
        otworzyłam oczy i usłyszałam to okropne dudnienie :( I znowu do lekarza po te
        same kropelki i witaminę B, od razu wypłukano i przedmuchano mi uszy ale bez
        efektu. Tym razem było o tyle nieprzyjemnie, że ucho zatykało się na 1 dzień,
        potem 2 dni słyszałam normalnie, a potem znowu zatkane w większym lub mniejszym
        stopniu. Po 2 tygodniach i piątym z kolei zatkaniu ucha powróciłam do masaży -
        od tamtej pory spokój. Nie wiem, może to siła mojej sugestii i cała ta
        akupresura działa jak placebo ale naprawdę działa.

        Pozdrawiam :)
        • Gość: stokrotka Re: problem z uchem IP: *.icpnet.pl 16.05.03, 17:18
          Dzięki za informację, nie stosowałam nigdy żadnych zabiegów medycyny
          naturalnej, więc może spróbuję, choć nie wiem, czy mam tyle cierpliwości i
          samozaparcia, ale skoro medycyna konwencjonalna nie do końca się na razie
          sprawdza, to kto wie?
          Pozdrawiam
    • Gość: Artur Re: problem z uchem IP: *.ss.shawcable.net 19.05.03, 18:42
      Gość portalu: stokrotka napisał(a):

      W Kanadzie to pewnie by ci wstawili tubke w blone bebenkowa. Taka tubka
      zastepuje trabke Eustachiusza i mozesz zaczac normalnie slyszec.Ale w Polsze
      nikt tego chyba nie robi.
      Taki zabieg to nie jest jednak rozwiazanie na zawsze bo tubka w koncu wypadnie -
      moze za miesiac a moze za rok.
    • Gość: stokrotka Re: problem z uchem IP: *.icpnet.pl 20.05.03, 14:08
      Witam, jestem po badaniu słuchu - na miejscu stwierdzili, że uszkodzenia
      słuchu nie ma, ale jest niedosłuch - jak np. po wyjściu z pomieszczenia, w
      którym jest głośno.
      Już nie wiem, czy się cieszyć, czy smucić. Dziś idę do laryngologa - zobaczę
      co dalej.
      Czekam też na książkę o akupresurze - spróbuję, może pomoże, a w połowie
      czerwca idę do jakiegoś profesora z AM...

      Tubka w uchu rzeczywiście brzmi nieco kosmicznie jak na polskie warunki, ale w
      takim razie, czy to znaczy, że jest to sprawa banalnie prosta? I zdarza się
      nagminnie...?

      Pozdrawiam
      • Gość: Artur Re: problem z uchem IP: *.ss.shawcable.net 20.05.03, 23:01
        Gość portalu: stokrotka napisał(a):

        > Tubka w uchu rzeczywiście brzmi nieco kosmicznie jak na polskie warunki, ale w
        > takim razie, czy to znaczy, że jest to sprawa banalnie prosta? I zdarza się
        > nagminnie...?
        >
        A taki zabieg wszczepienia tubki to trwa tylko 10 min. Pewnie nawet nie jest drogi bo przeciez placi sie lekarzowi glownie za czas.
        Artur
    • Gość: stokrotka Re: problem z uchem IP: *.icpnet.pl 20.05.03, 21:52
      Witam ponownie,

      oto cd. telenoweli pt. bezradność medycyny wobec mojego problemu, co
      przynajmniej laryngolog odważnie dziś stwierdził wręczając mi skierowanie na
      dalsze rozpoznanie do ośrodka rehabilitacji słuchu....

      Pozdrawiam


    • Gość: stokrotka Re: problem z uchem IP: *.icpnet.pl 21.05.03, 11:32
      No cóż, ośrodek rehabilitacji słuchu nie chce się mną zająć, bo nie mam szumów
      w uchu. Odesłano mnie do poradni laryngologicznej przy klinice AM, termin
      wizyty: UWAGA: 22.08.2003. Rewelacja, co? Cóż, chyba faktycznie trzeba mieć
      zdrowie, żeby się leczyć w tym kraju.
      W tzw. międzyczasie chyba zacznę akupresurę i odbędę dla porządku wizytę u
      profesora... choć nie robię sobie zbyt wielkich nadziei.
      Pozdrawiam i czekam na jakiś cud medyczny...
Pełna wersja