Dodaj do ulubionych

zez rozbieżny

27.09.09, 18:44
witam. Mam na imię Patrycja. Również mam zeza rożbieżnego:( mam 22
lata a mam go ok 15 lat.... wcześniej bałam się zdecydować na
zabieg... Teraz jakbym chciała to jest już na to chyba za póżno...
Mialam robioną próbę dwojenia i wyszła ona pół na pół... Tzn raz mi
sie dwoiło a raz nie.... Lekarz zalecił wykonanie takiej próby
jescze taz za jakiś czas... ale czy to ma sens.... Nie chciałabym
abym po zabiegu miała tak cały czas... Czy jest szansa na to aby
zabieg zakończył się powodzeniem?? Czy w tym wieku to możliwe?? i
Jescze jedno... od 9 miesięcy spotykam się z pewnym chło0pakiem i
przez cały ten czas nigdy o tym nie rozmawialiśmy on nawet nic nie
wspomniał na ten temat a przeciez to niemożliwe żeby tego nie
widział... Strasznie mnie to krępuje aale nie chce sama zaczynac
tematu... On mi mówi ze mu sie podobam a ja od razu myśle o tym i
odwracam wzrok gdy on na mnie patrzy.... Co mam robić???
Obserwuj wątek
    • takisobieja12 Re: zez rozbieżny 29.09.09, 15:26
      Hej.
      Nie wiem dlaczego trafiłem na Twojego posta - tak chyba przez
      przypadek.
      Nigdy nie znałem i nie znam nikogo z zezem ani zbieznym, ani
      rozbieznym.
      Jeśli chodzi o zabieg nic doradzić Ci nie mogę, gdyż trudno zająć
      jakiekolwiek stanowisko w sprawie w której posiada się prawie zerową
      wiedzę.

      A jeśli chodzi o tego chłopaka......
      Mam trochę więcej lat niż Ty, pewnie niż on także.
      I pewnie zauwaył to. Ale wydaje mi się, iż jest na tyle dorosły by
      stwierdzić, iż to w niczym nie przeszkadza. Może nigdy nie
      podejmował tematu, gdyż stwierdził, iż nie ma takiej potrzeby.

      Nie napisałaś na jakiej stopie się z nim spotykasz.... Czy jest to
      Twój znajomy, kolega, przyjaciel, czy też może chłopak.
      Jeśli przyjaciel a tym bardziej chłopak i myślisz o nim jako o
      osobie z którą chcesz tworzyć w przyszłości poważny związek powinnać
      mu powiedzieć o swoich zamiarach, obawach, chęci wykonania zabiegu
      itp.
      Jeśli jest na tylke dorosły, na ile się wydaje będzie starał się Cię
      wesprzeć i jakoś pomóc.

      Wtedy także przekonasz się czy jest godnym "samcem" który potrafi
      zadbać o swoją kobietę.

      A jeśli mówi, że mu się podobasz to pewnie tak jest. Bo po co miałby
      Cię kłamać po kilku miesiącach znajomości?

      Uważam, iż nie powinnaś bać się tematu i po prostu z nim
      porozmawiać. To nic nie kosztuje i nie boli. A to, ze masz zeza
      rozbieżnego nie czyni Cię osobą która jest gorsza od innych, która
      nie może być piekna, ładna, atrakcyjna i śliczna.

      Pozdrawiam
      TSJ
      Bo niby w czym ma to przeszkadzać????
      • patka120 Re: zez rozbieżny 29.09.09, 22:01
        a co Cie tu sprowadzilo?:) z tymlatego chlopakiem o ktorym
        wspominalam spotykam sie na stopie partnerskiej i to juz od 9 m-
        cy... TEraz zaczynamy ze soba mieszkac dlatego jescze bardziej mi to
        przeszkadza... I staram sie uniknac jego wzroku... Pewenie jest
        sporo racji w tym co napisałeś jednakże ja w dzieciństwie dośc
        czesto bylam wyśmiewana z tego powodu i doznalam wiele przykrosci i
        ten uraz pozostal do dzis. Naprawde bardzo malo jest osob z ktorymi
        potrafie o tym rozmawiac... Dlatego tez napiasalam tutaj gdyz
        stwierdzilam ze przed obcymi jakos latwiej;) Dziekuje za słowa
        otuchy:)
        • takisobieja12 Re: zez rozbieżny 30.09.09, 09:05
          Hej.
          Tym razem z pracy.
          Sprowadził mnie tu Twój nick, po prostu szkałem kogoś o podobnym
          nicku.
          Czy moje słowa to słowa otuchy?
          Cieszę się że tak twierdzisz, ale w moim odczuciu to wyrażenie
          mojego zdania jak powinno się zachowywać.

          Trochę mnie zaskoczyłaś pisząc, iż mieszkasz z tym chłopakiem.
          Jest to niezaprzeczalny przykład na to, iż jemu to po prostu nie
          przeszkadza.
          W związku z faktem, iż wasz "związek" jest na tak dalekim etapie
          oraz z tym, iż nosisz się z zamiarem wykonania zabiegu (bynajmniej
          rozważasz taką możliwość) tym bardziej powinnaś o tym z nim
          porozmawiać.
          Jest to przecież bardzo ważna decyzja.

          A co do sytuacji z dzieciństwa..... No cóż dzieci takie są. Nikt nie
          jest w stanie tego zmienić. Zdaję sobie sprawę, iż były to przykre
          doświadczenia (ze mnie w szkole wyśmiewali się ze wzgledu na krzywe
          nogi oraz znaczną nadwagę) ale myslę, iż nie powinnaś już o tym
          mysleć. To przeciez było dawno dawno temu.

          Oczywiście to co napisałem to tylko moja opinia i wcale nie musisz z
          niej korzystać ale biorąc pod uwagę powyższe naprawde powinnaś
          porozmawiac z tym chłopakiem.

          Życzę miłego dnia i pozdrawiam
          TSJ
          • patka120 Re: zez rozbieżny 30.09.09, 17:53
            częśćy:) wiesz posłuchałam Cię( bo jakby nie było miałeś rację:)) i
            powiedzialam swojemu facetowi o wszystkim:) On wogóle nie zdawał
            sobie sprawy że jest to dla mnie problemem bo dla Niego nie jest:).
            Oczywiście zaważył to ale myślał że skoro jemu to nie przeszkadza to
            mnie także nie.... Opowiedziałąm mu dosłownie wszystko i czuję jakby
            ogromny ciężar ze mnie spadł:))Więc jednak okazał się być dojrzały:))
            Dziękuję że mi tak dobrze doradziłeś:) a co do czasów dzieciństwa to
            fakt dzieci potrafią być okrutne.... Naprawdę. I sama się o tym
            przekonałam na własnej skórze... A teraz z większości tych osób
            które wtedy mi dopiekły rozmawiam normalnie:) Ze względu na porę
            dnia życzę miłego wieczoru:) i pozdrawiam:) Pati
            • takisobieja12 Re: zez rozbieżny 01.10.09, 14:46
              Witam Cię Patrycjo.
              Z tego co piszesz sprawy toczą się szybko - już powiedziałaś swojemu
              wybrankowi serca.
              Cieszę się razem z Toba i gratuluje.
              Jak widzisz nie było wcale tak źle. Okazał się wyrozumiały i
              dorosły.
              Tak jak się wcześniej domyslałem - wogóle mu to nie przeszkadzało.
              Moze myslenie w stylu "mnie to nie przeszkadza, tak więc Tobie także
              nie może przeszkadzać" może jest trochę egoistyczne ale w tym
              przypadku chyba nie takie złe prawda?

              Jak więc widzisz - Twój chłopak dostrzegł w Tobie wiele miłych i
              pozytywnych cech a na ta rzecz nie zwrócił uwagi. Nic w tym
              nadzwyczajnego, gdyż ważne jaki człowiek jest "w srodku" a nie na
              zewnatrz. :)

              Co do uczucia spadku ogromnego cięzaru - tak jest chyba zawsze. Nie
              warto nic w sobie skrywać tylko mówić prosto z mostu, a wg mnie masz
              osobę godna zaufania skoro zdecydowaliście się na tak ważny krok w
              życiu jakim jest mieszkanie razem.

              Co do samej decyzji dotyczacej zabiegu czy operacji - powinnaś
              podjąć sama ale o wszystkim mówiąc rodzinie, chłopakowi i może
              jeszcze przyjacielowi/przyjaciółce - jeśli uwazasz że jest to osoba
              godna zaufania.

              Może niekiedy warto posłuchac każdego z osobna i wyciągnać z tego
              złoty środek???

              Zostawiam Ci pole do przemysleń.

              Ze względu na porę dnia życzę Ci miłego popołudnia i wieczoru.

              Jesli zechcesz odpisać - do jutra

              Pozdrawiam
              TSJ
              • patka120 Re: zez rozbieżny 02.10.09, 14:40
                Hej. No ja mimo wszystko uważam ze to iz Jemu to nie przeszkadza
                jest dość niesamowite:). Ponieważ mnie bardzo.... Dlatego
                intensywnie myślę nad zabiegiem i ciągle czytam jakies fora. I
                napewno nie czuję się atrakcyjna.... I niewiem jak mogę się podobać
                mojemu mężczyżnie.... Ale bynajmniej nie żałuję że juz o tym z nim
                porozmawiałam. Tak wogóle to jak Ci na imię?:) bo ja się
                przedstawiłam:) Pozdrawiam:)
                • takisobieja12 Re: zez rozbieżny 06.10.09, 11:00
                  Hej.
                  Wybacz że tyle się nie odzywałem ale miałem małe problemy z
                  łącznością :)
                  A bedąc gdzieś "na necie" skupiałem się bardziej na odbiorze poczty
                  niż nad czymś innym.

                  Masz rację - wybacz - nie przedstawiłem się. Nazywam się Witek.

                  Widzisz po tym co napisałaś - moim zdaniem nie ma w tym nic
                  niesamowitego, gdyż ludzie są ze soba przede wszystkim ze względu na
                  charakter. Wygląd także jest ważny - ale do pewnego stopnia.
                  Mogłabyś być najpiękniejszą na ziemi modelką. (blondynką gdyż panuje
                  błędne i niczym nie uzasadnione przekonanie, że faceci wola
                  blondynki......). I co z tego? Skoro nie szło by np spędzić z Toba
                  miło i wspaniale czasu? Nie można byłoby z Toba na normalnym
                  poziomie pogadać? Obejrzeć filmu, wypaść na miasto, kino, teatr,
                  muzeum, knajpa a nawet na piwo :):)
                  Widocznie Twój wybranek zauważa właśnie te cechy w Tobie. I właśnie
                  te docenia.

                  A jeśli mieszkacie razem - chyba także wiele innych jakże ważnych -
                  gospodarność, umiejętność wsparcia, wysłuchania, rozmowy, smiania
                  się razem, płakania itp. No i przede wszystkim decydując się na taki
                  krok chyba darzy Cię pewnym uczuciem.

                  No a co do żałowania że z nim porozmawiałaś? - dlaczego miałabyś
                  żałować - przecież nie ma czego.

                  Pozdrawiam Cię gorąco Patrycjo

                  Witek
                  • patka120 Re: zez rozbieżny 08.10.09, 11:21
                    Hej Witku:)(w koncu wiem jak masz na imię:)) myslałam że się już nie
                    odezwiesz;). A tak naprawdę to Tobie zawdzięczam to iż zdecydowałam
                    się an rozmowę z moim facetem:) wcześniej nawet przez myśl mi to nie
                    przeszło. W moch poprzednich związkach ten temat nigdy nie był
                    poruszany... Ja nie chciałam a być może oni myśleli tak samo jak mój
                    obecny partner:) no niewiem. Kiedyś myślałam że będę zawsze sama a
                    miewałam nawet okresy że mogłam przebierać:) Wiesz co jest najlepsze
                    że mój facet jest o mnie zazdrosny:))). Nie ukrywam lubię bardzo
                    rozmawiać z ludżmi ale też ta moja wada dużo mi utrudnia... Heh...
                    W przyszłym tyg wybieram się na wykonanie ponownej próby dwojenia;)
                    zobaczymy:) pozdrawiam i życzę miłego dnia:) trochę się chyba
                    rozpisałam:)
                    • takisobieja12 Re: zez rozbieżny 09.10.09, 12:55
                      Witaj Patrycjo.
                      Miło, iż uważasz, że to dzięki mnie zdecydowałaś się na rozmowę ze
                      swoim facetem, ale pozwolę się z Toba nie zgodzić - moim zdaniem
                      bardzo tego potrzebowałaś i wystarczyło jedno stwierdzenie, iż
                      nalezałoby tak zrobić żebyś zrobiła to z naprawdę wielkim impetem. :)
                      Jeśli chodzi o poprzednie związki - jak sama nazwa wskazuje "są
                      poprzednie". Może nie warto wracać do przeszłości i zastanawiac
                      się "co by było gdyby....", jakie mieli nastawienie do tego Twoi
                      inni partnerzy itp. Po co zaśmiecać sobie mysli sprawami które już
                      mineły, już są nieaktualne.
                      Ale jeśli oni nigdy nie poruszyli tematu to widocznie nie stanowiło
                      to dla nich żadnego problemu.
                      Pewnie tak jak u każdej zdrowo i normalnie myślącej osoby, bo tak
                      jak już chyba wcześniej nadmieniałem ktoś musiałby byc ograniczony
                      umysłowo, gdyby oceniał Ciebie lub innych ludzi pod tym kontem i
                      uważał ich za osoby gorsze.
                      W moim odczuciu nie wiem czy zazdrość jest takim dobrym (a tym
                      bardziej najlepszum) odczuciem.
                      Jestem nawet bardziej przekonany że jest negatywnym uczuciem. Jeśli
                      się komuś ufa nie powinno się być o niego zazdrosnym.
                      Przecież jeśli jest miłość jest wzajemny szacunek, jest zrozumienie,
                      wsparcie no i przede wszystkim cierpliwośc.
                      A zazdrość na pewno nawet nie "ociera" się o którekolwiek z
                      powyższych stwierdzeń.
                      Moze Cię to wartościuje w tym momencie, ale na dłuższą metę jest to
                      strasznie męczące i strasznie ogranicza normalne funkcjonowanie w
                      związku.
                      Życie bez zazdrości ale z wzajemnym zaufaniem jest dużo łatwiejsze i
                      niezaprzeczalnie przyjemniejsze. Pozwala realizować swoje plany i
                      marzenia wiedząc, że zawsze jest ta druga osobą którą się kocha i
                      która kocha Ciebie. Która jest największym oparciem w Twoim życiu,
                      ale dla której Ty także jesteś największym oparciem.
                      Moze skoro porozmaiwałaś ze swoim facetem na temat Twojej wady
                      wzroku może warto by było iść za ciosem i także porozmawiać z nim na
                      temat jego zazdrości.

                      Widzę, iż dzięki temu forum nawiązałaś także kontakt z osobą która
                      już wczesniej miała takowy zabieg.
                      Mam nadzieję iż udzieli Ci fachowych i szczegółowych informacji w
                      tym temacie i poodejmiesz słuszną decyzję.
                      Mnie trudno doradzić Ci cokolwiek, gdyż nigdy nie miałem takowych
                      problemów i także jak wcześniej wspominałem - nigdy nikogo takiego
                      nie znałem.

                      Daj znać jak poszła ta próba "dwojenia".

                      A rozpisać to chyba ja się rozpisałem.

                      Pozdrawiam i życzę miłego dnia Patrycjo.

                      TSJ
                      • patka120 Re: zez rozbieżny 12.10.09, 12:15
                        Cześć:)
                        No możliwe że tak było iż naprawdę miałam ochotę o tym z kimś
                        porozmwaiać tylko nie potrafiłam sama zacząć;)I później wszystko
                        musiałam ukrywać a teraz przynajmniej mogę mowić o tym normalnie i
                        bez oporów. A co do moich byłych partnerów to pewnie już nigdy się
                        nie dowiem jak to było naprawdę ale chyba gdyby im to przeszkadzało
                        to by ze mną nie byli. Więc na jakis tam sposób podobałam im się:).
                        Ale jak pewnie sam wiesz jest wiele jednak osób którym to
                        przeszkadza....
                        Nieraz wydaje mi się jak jadę w autobusie czy jestem gdzieś w gronie
                        ludzi to że co poniektórzy dziwnie zerkają....
                        Czuję sie wtedy jakaś wynaturzona....
                        Dlatego też ta myśl ozabiegu zapisanie się do tego forum itp aby nie
                        czuć juz nigdy się tą gorszą...
                        Mój partner trochę tego nie rozumie bo uważa że nie potrzebnie
                        przejmuję się opinią innych ludzi skoro jemu się podobam..
                        Ja jednak zwracam uwagę i jest dla mnie istotne co ktoś o mnie myśli
                        a mówią przecież że najważniejsze jest pierwse wrażenie...
                        Tak szczerze umówiłbys się z taką dziewczyną i byłbys w stanie
                        stworzyć z nią związek?
                        Tylko odp szczerze.
                        A co do zazdrości mojego partnera to nie przeszkadza mi ona bo nie
                        jest jakaś bardzo duża tylko taka normalna a przecież mówią że bez
                        zazdrości nie ma miłości i coś w tym jest:)).
                        A jeżeli ja mu się pdobam tj to normalne a nie przesadne i pozwala
                        nam normalnie funkcjonować:) a ja także jestem zazdrosna:P
                        Pozdrawiam ciepło:)
                        Patrycja:)
    • green_betty19 warto mieć nadzieje 06.10.09, 18:16
      Witaj, mam na imię Beata, mam 29 lat a rok temu przeszłam zabieg na
      oko- miałam zez rozbieżny bardzo duży. Też nie wiedziałam przez
      wiele lat,że u dorosłych go usuwają, po roku mogę powiedzieć, że
      zeza nie mam wcale, zabieg sie udał i czuję się super ze sobą. A co
      do miłości, mając zeza przeżyłam pierwszą, piękną miłość w swoim
      życiu i mojemu chłopakowi nigdy to nie przeszkadzało, więc miłość
      szczera nie zna granic. Pracowałam, studiowałam,żyłam normalnie, ale
      był dyskomfort psychiczny.

      Polecam ci wizytę u lekarza strabologa, nie zwykłego okulisty a
      fachowca on ci poradzi co dalej. Ja miałam zabieg prywatny w
      Rzeszowie, kosztował 2 tys zł ale czekałam miesiąc a nie lata i
      zaryzykowałam i warto:-) teraz żyję już normalnie i wiem,że nigdy
      nie jest za późno na szanse od losu.

      powodzenia
      • green_betty19 ps 06.10.09, 18:19
        mi nie robiono próby na dwojenie, przy moim zezie rozbieżnym nie
        było takiej potrzeby wcale jak mi doktor tłumaczyła, warto upewnić
        sie u innego lekarza:-) u mnie nic takiego nie wystąpiło, nie mam
        wad wzroku. pa
      • patka120 Re: warto mieć nadzieje 08.10.09, 11:29
        Hej:) no to trochę pozostawiłaś mi wiary że może się udać:).
        Gratuluję Tobie odwagi no i że wszystko zakończyło się tak jak tego
        chciałaś:). Ja o prywatnym zabiegu nie myślałam ze względów
        finansowych... Ja badanie miałam wykonane w Katowicach w Klinice i
        tam też miałabym mieć przeprowadzony zabieg.... Niewiem ile tam się
        czeka. Narazie wybieram się na powtórzenie tej próby. Ja miałam
        wykonywaną tą próbę mówili mi że to standardowe badanie przed
        zabiegiem które ma na eclu sprawdzenie czy po zabiegu nie będę
        widziała podwójnie... I to mnie właśnie przeraża że się zdecyduję i
        później będę tego żałowała...Ja na to właśnie oko słabiej widzę.. A
        jak to jest u Ciebie? Co Ci mówili lekarze przed zabiegiem? I
        powiedz jak to wszystko wyglądało. Pozdrawiam:)
        • green_betty19 Re: warto mieć nadzieje 08.10.09, 18:06
          Hej Patrycja, u mnie przed zabiegiem nic nie mówiono,że się może nie
          udać. Ja sie na zabieg zdecydowałam w zasadzie w tym samym dniu co
          miałam wizytę u okulisty. Miałam miesiąc do zabiegu i czułam,że chcę
          tę szansę po tylu latach wykorzystać. Ale też się bałam. Nie mam wad
          wzroku. A co do lekarzy, warto się skonsultować ponownie, często
          opinie są róźne, zawsze jest ryzyko, ale to zależy jaki jest duży
          zez. Czy chcemy go pokonać czy możemy i umiemy z nim żyć.

          Zyczę ci spokoju i pamiętaj,że zez nie odbiera nam szansy na
          szczęście, ale nie mieć go to też ekstra sprawa:-)

          a sam zabieg nie jest wcale straszny, pół godziny w narkozie, nic
          się nie czuje i nie ma się czego bać wcale. Tego samego dnia się
          wraca do domu po paru godzinach. Oczko się goiło u mnie do 3
          tygodni, potem wróciłam do pracy:-)

          powodzenia
          • patka120 Re: warto mieć nadzieje 08.10.09, 19:40
            A jaki miałaś kąt zeza? I dawno wykonywałaś zabieg? ja wiem że
            teoretycznie można z tym żyć ale mnie to już męczy tym bardziej że
            pracuje w miejscu gdzie spotykam się z duża ilościa osób i stanowi
            to dla mnie ogromny dyskomfort... A Ty jak się z tym czułaś i dano
            Ci kiedyś odczuć że jesteś gorsza czy coś ( nie licząc lat
            szkolnych)? pozdrawiam
            • green_betty19 Re: warto mieć nadzieje 09.10.09, 15:11
              Hej, kąt zeza miałam 40 stopni. Najgorsze lata były dla mnie w
              szkole podstawowej, potem już nie byłam dyskryminowana, nie licząc
              tego,że ludzie się czasem patrzyli na mnie. Skończyłam studia i mam
              przyjaciół a rodzina mnie akceptowała też całkowicie.

              Pracuję w szkole, uczę angielskiego i nikt ani z nauczycieli ani z
              dzieci mi nie dokuczał, ale po zabiegu mam pełen komfort i mogę
              zapomnieć o tej sprawie już całkowicie. Bo ja czułam przede
              wszystkim dyskomfort psychiczny, teraz już go nie mam i jestem
              szczęśliwa. Miałam operację w kwietniu 2008 w prywatnej klinice w
              Rzeszowie.

              dlatego spokojnie przemyśl sobie wszystko i koniecznie skonsultuj
              sie z innymi lekarzami. Trzymaj sie pa!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka