polibius
07.08.07, 11:05
Witam. Zawsze byłam osobą bardzo szczupłą ( i co tu du żo mówić
zgrabną). Ale to już przeszłość. 4 lata temu zaszłam w ciążę, któa
chyba była najlepszym okresem w moim życiu pod każdym względem. W
czasie ciązy przytyłam jedynie 6 kilogramów, a wynikało to z
fantastycznej wówczas przemiany materii. Problemy zaczęły się po
zakończeniu karmienia, czyli po 15 miesiącach.
Chciałam jeszcze nadmienić, że zawsze byłam osobą bardzo
wysportowaną ( treningi gimnastyki artystycznej, obowiązek
codziennego doginania na piechote do pracy i z powrotem - w sumie 80
min dziennie) nie pozwalały na duży przybór masy ciała). Cóż, po
porodzie przeprowadziłam się i codzienne marsze musiałam zastąpić
samochodem ( innej możliwości nie ma). Ale wracając do sedna.
Siedzący tryb życia spowodował przyrost wagi. NIeznaczny co prawda,
ale mnie przeszkadza, tj około 5 kg. Kiedy stałam się bardziej
mobilna, to poszłam sobie na step aerobic i pogruchotałam sobie
kolana ( chondromalacja chrząstki stawowej), co musiało się skończyć
artroskopią ( szczegółów oszczędzę). Po artroskopii trafiłam na
szczęście na lekarza rehabilitacji ruchowej, który kazał mi ćwiczyć,
co od roku czynię codziennie. Są to co prawda ćwiczenia
izometryczne, ale kupiłam sobie również ortbitreka, na którym od 7
miesięcy codziennie jeżdże rano i wieczorem w sumie ok 0, 5 godznny
doi 45 minut+ staram się wyjść na spacer chociaż 0, 5 godzinny. Raz
w tygodniu chodze na basen. Spadku wagi niestety nie widać, a
bieganie, aerobic itp są surowo wzbronione ze względu na kolana .
Jeżeli chodzi o moje odżywianie się, to od 3 miesięcy na śniadanie w
miejsce kanapek jest maślanka( kefir, jogurt naturalny) z musli
razowym lub rodzynkami ( lub żórawina, aronia itp), orzechami,
siemieniem lnianym, (-stosunję różne mieszanki), w pracy sałatki, w
których jedynym jak myślę składnikiem tłuszczu jest ser ( mozarella,
chudy twaróg, czasem feta, zółty - ale sery dodaję do smaku i
wyglądu). Do tego jedna kanapka z chleba z mąki orkiszowej. W domu
obiadek złożony z zupy z mrożoneK i drugie danie zwykle mięso lub
ryby czasem w panierce, ale wolę bez. W związku z tym, ze obiad jem
stosunkowo późno ( ok 16 - 17) nie jem już kolacji, jedynie owoce.
Zapomniałam dodać, że rano ( po jeździe na orbitreku) piję zieloną
herbatę ok 0, 5 litra, w pracy też dużo piję th filiżanka kawy i do
tego kilka kubków herbat ( ale rooibos/zielona/owocowa bez cukru -
akurat tych herbat nie potrafię pić z cukrem podobnie jak kawy )
Kiedyś uwielbiałam słodycze, teraz ograniczam, ale przyznam, że
czasem skuszę się na lody, czy czekoladę. Staram sie jeść w małych
ilościach i stosunkowo często ( podobno tak zdrowiej).Co robić? Czy
sposób mojego odżywiania jest nieprawidłowy? Co zmienić? Mam 177 cm
wzrostu i ważę 65 kg, wiem, ze to niedużo, ale wolałabym wrócić do
wagi 60 kg.
Pozdrawiam i mam nadzieję, że nie zanudziłam