Dodaj do ulubionych

czerwono-fioletowe dłonie

09.11.07, 22:05
Witam!
wystarczy że wyjdę na moment na zewnątrz, a od razu marznę w dłonie, które
robią mi się czerwono-fioletowe,nawet w rękawiczkach. Tak samo w lecie,np. po
wyjściu z wody. Znacie jakieś sprawdzone sposoby?
Obserwuj wątek
    • green_land Re: czerwono-fioletowe dłonie 10.11.07, 10:08
      Nie przemroziłeś kiedyś porządnie dłoni?
      Ja nawet nie pamiętam, kiedy przemroziłam swoje. Robiły się
      granatowo-bordowo-sino-zielone. Obrzydliwy widok. By doporowadzić je
      do normalności minęly chyba 3 lata:/ Do dziś prawie cały rok noszę
      rękawiczki, cienkie skórzane najczęściej. Mało mnie interesuje, że
      może to wyglądać dziwnie dla niektórych:P
      • realka Re: czerwono-fioletowe dłonie 10.11.07, 18:09
        A co robiłaś żeby doprowadzić je do normalności? Bo mnie co najmniej trzech
        dermatologów powiedziało, że na to nie ma rady.
        • green_land Re: czerwono-fioletowe dłonie 10.11.07, 19:58
          Nie używałam żadnych kremów, próbowałam kąpiele naprzemian w ciepłej
          i zimnej wodzie - bez efektu.
          Samo noszenie przez większość roku rękawiczek przyniosło niezłe
          rezultaty. W pracy śmieją się że chodze w rękawiczkach do lipca i od
          sierpnia:) A do tego często wygląda to tak, że mam na sobie coś
          cienkiego /kurteczka/ i... skórzane rękawiczki.
          Zczęłam je nosić, bo wstyd mi było pokazać dłonie, tak brzydko
          wyglądały:(
          • venus22 Re: czerwono-fioletowe dłonie 11.11.07, 01:10
            a czy ktos cie badal na Raynaud's?

            Venus
            • jadwiga_r Re: czerwono-fioletowe dłonie 11.11.07, 14:58
              Jak byłam dzieckiem,/a było to 50 lat temu/, były bardzo mroźne zimy.
              Do szkoły chodziłam pieszo,ponad 2 kilometry i wtedy najczęściej
              odrażałam sobie palce u nóg, ręce i nos.Odmrożone miejsca bardzo
              swędziły.
              Rodzice polecali mi smarować te miejsca naftą /do lamp naftowych/ i
              następnie te miejsca ogrzewać.
              Najczęściej nogi opierałam o podstawę popielnika w kuchni weglowej i
              tak trzymałam stopy, aż odmrożone miejsca przestały swędzić.
              Również stosowałam kąpiele naprzemienne z ciepłą i zimną wodą.
              Dziś nie ma śladu po odmrożeniach.
              W latach mojego dieciństwa dzieci rolników nie miały ubezpieczenia
              zdrowotnego i rodzice nie chodzili z nami często do lekarza.
              Stosowali się do rad słynnego w mojej miejscowości "znachora" do
              którego zjeżdżali ludzie z odległych rejonów Polski.









Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka