mimarzena
17.12.07, 23:37
Poradźcie cos, bo osiwieję dokumentnie.
Dzisiaj byłam z córką u ortopedy, który pół roku temu zalecił noszenie wkładki
0,5 cm do lewego buta. Dzisiaj po zrobieniu zdjęcia stwierdził, że trzeba
podwyższyć wkładkę do 0,8 cm. Skolioza się pogłębiła (obecnie ok 13 st. z
wkładką) i trochę więcej bez wkładki - jeden łuk. Na zdjęciu nie widać
wystającej łopatki i biodra, które pojawiły się odkąd zaczęła nosić wkładkę.
Mam wątpliwości co do sensu wkładki. Zawsze miałam, ale cóż zastosowalismy się
do wskazań lekarza. Mam wrażenie, że dziecko z wkładką jest bardziej skręcone
(prawa łopatka idzie do tyłu), jakby chcąc złapać pion, po rzekomym wydłużeniu
nogi. Mam wrażenie, że jak wydłużę lewą nogę, to biodra i łopatki skręcą się,
żeby utrzymać pion.
Nie wiem, czy rozumiecie o co chodzi? Ale w każdym razie proszę napiszcie, co
Wam wiadomo o wkładkach, czy ortopedzi z Poznania, Warszawy też je stosują?
Może podpowiecie do kogo udać się na konsltacje?
Teraz jeszcze o ćwiczeniach. Córka jest bardzo sprawna, porozciągana (balet,
szkółka łyżwiarska, basen) i mam wrażenie, że to dlatego skolioza nie pogłębia
się drastycznie, kręgosłup jest elestyczny.
PNF ćwiczymy w domu, ale nie codziennie a do rehabilitanta chodzimy raz na pół
roku.
Dziwne to wszystko. Mam wrażenie, że Wasze dzieci często chodzą na
rehabilitację. Napiszcie, czy ćwiczą coś poza tym, czy sa sprawne?
Boję się, żeby nie pogorszyć wkładką skoliozy (bo podwyższać mozna w
nieskończoność, ale to pozorny efekt).
Po yumeiho było super, ale mamy ponad 150 km do najbliższego ośrodka i nie za
bardzo czas na kolejne dojazdy.
Podsumowując uważam, że bez usunięcia przyczyny skoliozy i pozornego skrócenia
lewej nogi nie wyleczymy skoliozy. Wydaje mi sie, że tylko terapia manualna ma
sens.
Wybaczcie rozwlekłość i chaos i proszę o porady.
Pozdrawiam