Dodaj do ulubionych

Problemy z siną skrórą

03.01.08, 21:43
Witam,

piszę, bo mam problem - otóż, mam straszliwie ciemną, siną skórę, co - tak,
pewnikiem też przez pewne kompleksy - nie daje mi spokoju. Od kiedy pamiętam,
miałem ciemniejszą cerę, ale wcześniej wyglądało to tak brązowiej, prawie jak
opalenizna (może to była opalenizna, od dziecka dużo czasu spędzałem na
powietrzu więc i na słońcu), teraz jednak wygląda to koszmarnie, jestem
nonstop bez względu na wszystko siny, dodając do tego jeszcze ciemniejsze
"wory" pod oczami - wyglądam jak śmierć. Szczytem jest to, że gdy np. siedzę u
lekarza albo w parku potrafi znaleźć się życzliwa starsza pani, która
zatroskana moim wyglądem pyta o zdrowie i "czy się słabo nie czuję, czy nie
zadzwonić po lekarza". Zresztą to widać na zdjęciach, że wśród wielu jasnych
twarzy - normalnych - moja jest wtedy wyraźnie sina i nawet przerażająca. :|
Nie jest to też tylko problem twarzy, cała moja skóra jest jednolita.

W czym jest problem? Może ktoś umie mi odpowiedzieć, proszę o pomoc. Dla
lepszej diagnozy mogę dodać, że wiele we mnie się zmieniło, gdy poszedłem 4
lata temu do gimnazjum i przeprowadziłem się. (tak, ktoś może mnie nie wziąć
poważnie, bo mam dopiero 16 lat, a wiadomo, że nastolatkowie mają swoje
problemy z zaburzeniami osobowości, kompleksy, wydumane problemy, które tak na
prawdę nie istnieją itd. itp.. Zaręczam jednak, że oprócz kompleksów, które
rzeczywiście u mnie występują, ale nie bez powodu, z żadnym z powyższych
zjawisk nie mam nic wspólnego) W każdym razie wraz z tym momentem ograniczyłem
moją aktywność fizyczną do minimum, pojawił się problem z nasilającą się
alergią i astmą w początkowym stadium, zacząłem mniej i niespokojnie sypiać,
przez wszelakie zawirowania w moim życiu prowadziłem też dużo gorszą dietę.
Aczkolwiek wszystkie te zjawiska występowały też częściowo wcześniej,
zwłaszcza owa bladość skóry, 4,5 roku temu lekarz rodzinny, który także - już
wtedy - dostrzegał problem, rozważał anemię, jednak badania krwi wykazały -
wszystko w jak najlepszej normie. I kolejne badania okresowe systematycznie
powielają ten rezultat.

W akcie pewniej desperacji pytam się więc Was w czym problem. Czy to któryś z
powyższych czynników, czy po prostu takie mam uwarunkowania genetyczne i już?
(zarówno brat, jak i rodzice nie mają tego problemu) Co prawda domyślam się,
że skoro lekarz rodzinny, u którego od czasu do czasu bywam w związku z
częstymi (ostatnio co prawda jakby rzadszymi...) u mnie przeziębieniami nie
kwapi się do zrobienia czegoś z tym, więc pewnie się w ogóle nie da, ale jako
że w innym przypadku okuliści (taa, chorowity ze mnie chłopak :)) przez rok
nie potrafili mi powiedzieć tego, co w Internecie znalazłem w 5 minut -
postanowiłem spróbować i tym razem.

Pozdrawiam serdecznie i proszę o pomoc!
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka