mama_hani07
31.03.08, 20:52
Witam. Moja mama od 3 lat choruje na to chol***e RZS. Wiem o tej
chorobie tyle, ile dowiedzialam sie od mamy, ewentualnie z
Internetu. Bywało lepiej lub gorzej (istnieje cos takiego jak
remisja choroby...?!), ale teraz to juz chyba szczyt..:( Mama
okropnie cierpi, a ja nie wiem jak mogę jej ulżyć! Chodzi do jednego
specjalisty, on przepisał jej Metotrexat, Polprazol (nie wiem czy
dobrze piszę nazwy), Voltaren w tabletkach (na ból). Oprócz tego
bierze jeszcze Sorbifer, żeby wspomóc żelazo (ma też anemię).
Niestety teraz lekarz ma L4 i poszła do innego. Ten przepisał jej
zupełnie co innego, tamte kazał wyrzucić do kosza. Mama wykupiła te
leki, jednak wzięła raz i zaraz po tym poczuła sie f a t a l n i e!
Do tego stopnia, ze nie spi w ogole w nocy, placze z bolu (a jest na
niego odporna, uwierzcie). Dzis byla u lekarza rodzinnego i on
przpisał jej jej jakis monstrualnie silny lek p/bólowy. okazalo sie
ze biorą to osoby z nowotworem, ze to narkotyk o konskiej dawce i ze
bardzo odurza. mama jezdzi samochodem do pracy, wiec odpada. Boze,
jak moge jej pomoc....????? Nie moge patrzec jak strasznie sie
meczy! W dodatku ja mam półroczną córkę i serce mi sie kraja gdy
widze jak mama chce sie z nia pobawic i nie moze nawet jej podniesc.
Staramy sie z nia przebywac jak najwięcej, duuuzo rozmawiamy, o
chorobie też, bo mam wrazenie ze ona chce o tym mówic. Udajemy ze
nie zauwazamy opuchnietych, lekko juz zdeformowanych stawów... .
Ehh... chyba troche mi ulżyło, ale płakać mi się chce jak o niej
myślę... Powiedzcie dlaczego ta choroba naprawdę jest taka
złośliwa.. Jestem na forum, gdzie pewnie piszą osoby o podobnych
schorzeniach, jak sobie z tym radzicie?! Podziwiam Was