Mama ma zdiagnozowane rzs. Bujała się z uzyskaniem diagnozy kilka miesięcy. Reumatolożka ustawiła jej leczenie, wiadomo, że na efekty trzeba poczekać. Psychicznie źle sobie radzi z chorobą, leki mają sporo efektów ubocznych. Mam wrażenie, że proces starzenia mocno przyśpieszył (ma niecałe 75 lat i trzymała sie nieźle do tej pory). Boje się, że cos przegapię, a jednocześnie nie chcę jej upupiać i zmuszać do niepotrzebnych badań. Trudne to wszystko