kajmanka2
06.05.09, 10:51
Witam,
pisałam już na wątku "zdrowie", ale może tutaj ktoś się znajdzie z podobnym problemem.
Prawie rok temu zaczełam mieć zawroty głowy. Odwiedziłam różnych lekarzy, laryngolog, okulista, neurolog. U okulisty wszystko ok. Neurolog po zrobieniu różnych testów nic strasznego nie znalazł. Laryngolog zrobił próby kaloryczne, przy których wyszła mniejsza pobudliwość lewego błędnika. Zostałam skierowana na badanie VNG, które potwierdziło 21% deficyt. Jednak objawy złagodniały i po czasie ustąpiły. Jednak teraz po paru miesiącach znowu wróciły i trwają już drugi miesiąc.. Kolejne badanie błędnika ENG pokazało, że deficyt sie pogłębił do 40% Jedna laryngolog przepisała leki i powiedziała, żeby sie nie martwić, bo tragedi nie ma (!) druga natomiast powiedziała, że to bardzo zły wynik, ale ona nie bardzo może pomoc, bo wg niej to jakiś ucisk z kregoslupa szyjnego( mam zniesioną lordoze szyjna), powoduje ten deficyt. I w związku z tym mam sie wybrać do neurologa..
Jakoś nie końca ufam tej teorii..
Czy ktoś z Was spotkał sie z takim przypadkiem? Prosze o wszelkie rady, bo ciężko mi normalnie funkcjonować.
Badania które jeszcze robiłam i są w normie to:
- audiometria ( wiec laryngolog wyklucza Meniera)
- tomografie mózgu
- tarczyca
czy ktoś z Was słyszał o tym, żeby nerwica mogła mieć taki silny wpły, żeby np. uszkodzić błędnik?
z góry dziękuje za wszelką pomoc.