szymanka
22.12.03, 00:14
Moja rodzicielka jakieś dwa tygodnie temu złamała rękę. Podobno paskudne
złamanie. W nadgarstku, w trzech miejscach i z przesunięciem. Od razu mówię
że na medycynie się znam tyle co kot napłakał, terminologia na poziomie
podstawówki więc wybaczcie proszę jeżeli jakieś głupstwa się w tym wątku
pojawią.
Do rzeczy:
Na pogotowiu rękę złożono i zagipsowano do wysokości łokcia, zalecenie:
trzymać rękę uniesioną w górę, za pięć dni zgłosić się na kontrolę na rejon.
Po pięciu dniach mama zgłosiła się na rejon. Tam lekarka stwierdziła że przy
tak skomplikowanym złamaniu konieczny jest gips całej ręki i kazała
dogipsować.
Jeżdżę do mamy co trzy, cztery dni i za każdym razem widzę, że i z mamą i z
ręką jest coraz gorzej. Mama narzeka że ręka ją boli, jest jej ciężko i
generalnie psychicznie jest zdołowana. Natomiast wygląd ręki dzisiaj zaczął
mnie niepokoić. Palce wystające z pod gipsu są wyraźnie spuchnięte i
zasinione.
Czy nieustający ból ręki złamanej dwa tygodnie temu to normalny objaw? Czy
normalne jest też zasinienie i obrzęk? Czy tak duży gips jest niezbędny?