Dodaj do ulubionych

Lekarze-prostytutki

IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 05.01.04, 12:10
Teza może nieco odważna, ale przeczytajcie uzasadnienie. Poszłam do
ginekologa, planuję ciążę, chciałam dostać skierowanie na ważne i niezbędne
badania, które należy wykonać przed. Ponieważ okazało się, że badania są
drogie, to lekarz powiedział, że nie da mi skierowania. Jego argumentacja
była mniej więcej taka: "mogę, ale nie muszę i nie dam", "jeśli urodzi się
pani chore dziecko, to już nie ginekologia płaci za leczenie", "jeśli boi się
pani toksoplazmozy, to trzeba się pozbyć kota, a nie wykonywać drogie badania
na koszt funduszu zdrowia", "za pani wizytę dostaniemy z funduszu 7 zł i za
tyle moge zaoferować pani badania" i dużo takich. W każdym razie jak wyszłam
to się poryczałam. Cały czas również wysyłał mnie na badania płatne i robił
aluzje (tak ja to przynajmniej odczytałam) do wizyty u niego w godzinach
płatnych (ten sam gabinet itd.)
Generalnie jest tak w służbie zdrowia, że dzieli sie ona na dwa odrębne,
skrajnie różne światy: za darmo i za pieniądze. Jeśli ta sama osoba za darmo
wykonuje coś z wielką niechęcią lub w ogóle, a za pieniądze jest milutka,
uśmiechnięta i chętna - to dla mnie to prostytucja.
Jak sobie radzić z żarłocznym lobby lekarzy - naganiaczy na swoje płatne
gabinety?
Obserwuj wątek
    • Gość: siedem a z drugiej strony IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.01.04, 12:28
      takiej moralnej. placac co miesiac 40 pln składki albo i nie płacąc nei mozesz
      [tak czysto przyzwoicie] domagac sie dla siebie pakietu badan za 10 tysiecy PLN
      bo masz "obawy". zabierasz innym ich ciezko zarobione pieniązki. a ze lekaze to
      kurwy to insza inszość.

      5040
      • bms01pl Re: a z drugiej strony 05.01.04, 12:37
        Gość portalu: siedem napisał(a):

        > takiej moralnej. placac co miesiac 40 pln składki albo i nie płacąc nei
        mozesz
        > [tak czysto przyzwoicie] domagac sie dla siebie pakietu badan za 10 tysiecy
        PLN
        >
        > bo masz "obawy". zabierasz innym ich ciezko zarobione pieniązki. a ze lekaze
        to
        >
        > kurwy to insza inszość.
        >
        > 5040

        jasne, a gdybyś jeszcze płacąc te 40 zł albo i nie miała czelność rozchorować
        się poważniej, to np. operacja ci się nie należy... no i w ogóle w ciąże nie
        zachodź, bo koszt leżenia na porodówce to też jakoś niesamowicie wielki w
        stosunku do tych 40 zł jest. człowieku, jak z tej "moralnej strony" na tak
        powaloną ideę mogłeś wpaść? od kiedy to wysokość wpłacanej składki na
        ubezpieczenie zdrowotne ma wpływ na poziom świadczonych usług? i jak w ogóle
        możesz różnicować ludzi ze względu na ich zarobki?
        • Gość: Lucy Re: a z drugiej strony IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 05.01.04, 13:03
          badania kosztują 400 zł a nie 10.000 i nie dlatego że mam obawy, tylko dlatego
          że mam świadomość! Nawet droga profilaktyka zawsze jest tańsza od leczenia.
          Poza tym ja bym bardzo chętnie nie płaciła składki i wtedy spokojnie
          chodziłabym sobie do prywatnych lekarzy. A tak - trafia mnie szlag - ginekolog
          do którego chodze prywatnie bierze 150 zł za wizytę (w ciąży co najmniej
          1/miesiąc, pod koniec częśćiej), za poród 1500-4000 w zależności od stopnia
          skomplikowania. I stwierdziłam, że skoro i tak tyle placę z własnej kieszeni a
          składki idą w błoto, to może chociaż te badania mogłabym sobie zrobić
          bezpłatnie...
          • Gość: siedem Re: a z drugiej strony IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.01.04, 13:09
            Gość portalu: Lucy napisał(a):

            > badania kosztują 400 zł a nie 10.000 i nie dlatego że mam obawy, tylko
            dlatego
            > że mam świadomość! Nawet droga profilaktyka zawsze jest tańsza od leczenia.
            > Poza tym ja bym bardzo chętnie nie płaciła składki i wtedy spokojnie
            > chodziłabym sobie do prywatnych lekarzy. A tak - trafia mnie szlag -
            ginekolog
            > do którego chodze prywatnie bierze 150 zł za wizytę (w ciąży co najmniej
            > 1/miesiąc, pod koniec częśćiej), za poród 1500-4000 w zależności od stopnia
            > skomplikowania. I stwierdziłam, że skoro i tak tyle placę z własnej kieszeni
            a
            > składki idą w błoto, to może chociaż te badania mogłabym sobie zrobić
            > bezpłatnie...


            widzisz ty juz znacznie inteligentniej gadasz. dochodzimy do sedna czyli do
            tego ze przymus i traktowanie obywateli jak niewolników jest złem wcielonym.
            wmawianie im ze podatki sa dla ich dobra tez jest zdziebko nieuczciwe.
            przekonałas sie o tym na wlasnej skorze.

            5040
        • Gość: siedem Re: a z drugiej strony IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.01.04, 13:06
          i jak w ogóle
          > możesz różnicować ludzi ze względu na ich zarobki?

          wracaj na czerwoną choinke z której się urwałeś i dalej śnij piekny sen o
          równości i sprawiedliwości społecznej

          5040
          • stachenka Re: a z drugiej strony 05.01.04, 14:35
            Przesadzasz. Nawet nie zrozumiałeś o co chodziło.
          • Gość: czapski Re: a z drugiej strony IP: *.utp.pl 05.01.04, 17:57
            dlatego lepiej pozabijajmy sie od razu bo i tak nie urzeczywistnimy rownosci i
            solidarnosci spolecznej
          • bms01pl Re: a z drugiej strony 06.01.04, 09:38
            Gość portalu: siedem napisał(a):

            > i jak w ogóle
            > > możesz różnicować ludzi ze względu na ich zarobki?
            >
            > wracaj na czerwoną choinke z której się urwałeś i dalej śnij piekny sen o
            > równości i sprawiedliwości społecznej
            >
            > 5040

            oj, chyba coś z głową nie w porządku, skoro zwykłej ironii nie potrafisz
            zrozumieć, abstrahując już od zwykłej przyzwoitości (nie związanej z wyznawanym
            światopoglądem, który tu nic do rzeczy nie ma). system medyczny jest jaki jest
            i póki co nie ma możliwości jego zmiany, ale on nie zakłada, jak próbujesz "z
            moralnej strony" usprawiedliwiać, że jakość świadczenia medycznego jest
            uzależniona od wysokości płaconych składek. co z tego, że zarabiam dobrze i
            płacę wysokie składki, skoro i tak nie mam możliwości skorzystania z publicznej
            służby zdrowia, bo brak mi czasu na wystawanie w kolejkach? czy wychodząc z
            takiego założenia - płacę dużo na ten chory system, to należy mi się więcej -
            powinienem być obsługiwany poza kolejnością? jeżeli chcesz, żeby było
            sprawiedliwie i rynkowo, to należy wprowadzić system prywatnych ubezpieczeń
            zdrowotnych, do którego póki co żadnej władzy, ani tej "czerwonej", ani tej
            poprzedniej, "czarnej", z wiadomych względów się nie śpieszy. zanim coś
            napiszesz, to pomyśl.
      • Gość: Jaś A jak płacę około 200 złotych składki to co? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 08.01.04, 01:11
        Mniej więcej tyle płacę ja drugie tyle żona - w sumie 400 złotych w błoto.
        Dlaczego ?
        1) bo pediatra w POZ jest ale tylko dwa razy w tygodniu (taki do którego nie
        boimy sie pójść z dzieckiem) i dlatego jak potrzeba to sciągamy go do domu za
        50-60 zotych za wizytę (oczywiście można poczekać z chorym dzieckiem te 5- dni
        do następnego terminu :/ )
        2) bo na badania specjalistyczne w naszym POZ mimo iz lekarz pierwszego
        kontaktu cie skieruje to lekarz "weryfikator" może nie zatwierdzić skierowania
        (np. bo nie jest takie badanie potrzebne wg niego) - około 70% skierowań tak
        zostaje odrzuconych - więc samemu się płaci - np. badania na różne takie -
        borelioza itp (tak na marginesie badabnia na boreliozę sa pełnopłatne - mimo iż
        jest to groźna choroba i djaca wiele powikłań a przy tym często dochodzi w
        naszym regionie do ukąszeń przez kleszcze - bo nie mogli znaleźć przyczyny
        choroby....
        3) w ciąży żona musiała chodzić prywatnie do ginekologa bo państwowy jw. nie
        wypisywał skierowań na badania i za jego sprawą (diagnoza bez badań -
        wymiotuje.... każda tak ma, przejdzie jej) znalazła się z zagrozeniem ciąży w
        szpitalu
        4) badania specjalistyczne nie są robione prawie wogóle - brak pieniędzy...
        czyli ja panu nie wypiszę ale przydałoby się zrobić.... ewentualnie jak pana
        położymy do szpitala to wtedy zrobimy bo tak się opłaca... (a do szpitala za
        łapówę - więc olałem)

        5) a o stometologii nie wspomne - za darmo to można tylok dać sobie chory
        ząb.... wyrwać (od piatki w górę)
        itp itd.
        To ja juz wole z powrotem te 400 złotych i niech ida w ch... z państwową służbą
        zdrowia.
        Niech będą prywatne ubezpieczalnie gdzie płacąc składki bedę wymagał a państwo
        niech finansuje procedury wysokospecjalistyczne (co obecnie i tak robi)

        Pozdro
        Jaś
        .........
        Obyśmy zdrowi byli
        bo żeby leczyć się w Polsce
        to trzeba mieć niezłe zdrowie...

    • stachenka Re: Lekarze-prostytutki 05.01.04, 14:28
      A żeby było weselej: jeden i ten sam lekarz podczas wizyty w prywatnym
      gabinecie powie Ci, że jestś ciężko chora, a jak pójdziesz do niego w
      godzinach państwowych (albo powołasz się na to, co on mówił u innego lekarza w
      państwowych godzinach,) to się wyprze, że niby on nigdy nic takiego nie mówił,
      a Ty jesteś zdrowa jak rydz tylko wyolbrzymiasz.

      Tzw. i tylko tzw. "służba zdrowia" wcale nie dzieli się na tą za pieniądze i
      na tą za darmo. Dzieli się na tą za pieniądze (bo przecież wszystkim nam
      potrącają na NFZ) i na tą za kolosalne pieniądze.
    • Gość: sigrid Re: Lekarze-prostytutki IP: *.suwalki.sdi.tpnet.pl 05.01.04, 15:51
      na stronie NFZ jest napisane, że pacjent nie ma prawa wymagać od lekarza
      skierowania na badania, niestety to powoduje, że wielu lekarzy zachowuje się w
      sposób opisany przez ciebie. na www.federacja.org.pl jest informacja jak
      próbować egzekwować np. badania prenatalne, ale informacja nie jest już
      aktualna bo dotyczy kas chorych, a była przydatna również w innych sytuacjach.
      ja napisałabym do nich maila, może by coś poradziły, albo na telefon bo sama
      jestem ciekawa co zrobić z lekarzami krwiopijcami;-). nie mogę uwierzyć, że
      nawet w sytuacji kiedy lekarz ewidentnie łamie prawa pacjenta nie można nic z
      tym zrobić, ale w tym kraju wszystko jest możliwe;-)
      • Gość: sigrid pomyliłam adres IP: *.suwalki.sdi.tpnet.pl 05.01.04, 17:39
        miało być www.federa.org.pl
    • Gość: I Re: Lekarze-prostytutki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.04, 16:45
      Lekarze skladali przysiege Hipokratesa ze beda pomagac ludziom i ile mamy z
      nich pozytku...Ja przekonalam sie jacy sa lekarze kiedy bylam powaznie chora i
      w koncu pstanowilam leczyc sie prywatnie, wybralam lekarke prywatna [
      laryngologa].Wizyty mialam co miesiac 30 zl platna, po roku stwierdzila ze ona
      mi i tak nie pomoza bo moja choroba wymaga wizyty u foniatry[powiedziala mi to
      po 10 wizytach], a za samo wypisanie przebiegu choroby zazadala rowniez 30 zl.
      • ainer1 Re: Lekarze-prostytutki 05.01.04, 17:46
        Lucy,

        a skad jestes?
        bo jesli z Warszawy to bede mogla Ci pomoc

        Renia
        • Gość: Lucy Re: Lekarze-prostytutki IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 06.01.04, 08:31
          niestety, Poznań. Ale może wiesz, do kogo się w takim przypadku odwołać? Gdzie
          mozna złożyć skargę na takiego lekarza? Był na tyle bezczelny i czuł się
          kompletnie samowolnie i bezkarnie,że na mojej karcie choroby wprost wpisał:
          odmawiam wykonania badań. Skserowałam to. Może wiesz, kto mógłby sie tym
          zainteresować?
      • Gość: dradam Re: Lekarze-prostytutki IP: *.direcpc.com 08.01.04, 04:31
        absolwenci wydzialow medycznych od ponad 50 lat nie przysiegaja na "przysiege
        Hipokratesa", to tak na marginesie. I tak jest na calym swiecie zreszta....
    • Gość: Marcin71 Re: Lekarze-prostytutki IP: *.green.net.pl 05.01.04, 20:44
      Nic nowego, jestem lekarzem, ale w pelni sie z toba zgadzam. Niestety, tacy sa
      ginekolodzy.
      Rada: znajdź innego ginekologa, bogatego nie z racji swojego zawodu, ale "z
      urodzenia", tj. po rodzicach, czy dowolnie... - taki jak zostaje ginekologiem,
      to znaczy że jest pasjonatem tej pracy, pomoże.
      I wcale nie w głowie mi żarty, piszę serio.
      • Gość: Lucy Re: Lekarze-prostytutki IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 06.01.04, 08:33
        dzięki za to co napisałeś, za to że potrafisz być obiektywny i nie należysz
        do "sekty". Większość lekarzy jest wobec siebie bezgranicznie solidarna, nawet
        w obliczu oczywistego błędu w sztuce.
        • Gość: lekarka Re: Lekarze-prostytutki IP: *.bielsko.dialog.net.pl 06.01.04, 21:11
          Fakt, lekarz nie zachowal sie bardzo z klasa, ale powiedzial przykra prawde w
          oczy. Jesli NFZ placi obecnie za porade ginekologiczna ok. 3-4 złotych, nie
          oczekuj zlecenia na badania za kilkaset zlotych. Nie usprawiedliwiam ginekologa
          (bo rzeczywiscie byl malo uprzejmy), ale jestem w stanie go zrozumiec. W ciagu
          ostatnich 2 tygodni dzieki ministrowi Sikorskiemu, Panasom i innym mozna bylo
          osiwiec. A szukanie tu bledu w sztuce jest co najmniej naduzyciem. Nie zleca
          sie badan w kierunku nosicielstwa toksoplazmozy rutynowo kazdej kobiecie
          planujacej ciaze, bo to jest nieuzasadnione (tez ekonomicznie). Miliony
          kobiet zachodza w ciaze i szczesliwie ja koncza urodzeniem zdrowego dziecka
          bez specjalnych badan. jesli naprawde planujesz ciaze, a nie chorowalas na
          rozyczke ani nie bylas szczepiona ( a pewnie bylas, bo od kilkunastu lat to
          standard), to zaszczep sie p/rozyczce, potem 3 miesiace odczekaj z ciaza. Od
          razu zacznij zazywac kwas foliowy (np. folik), codziennie, wylecz zeby, nie
          naduzywaj alkoholu ani lekow. Nie przesadzaj z witaminami (poza kwasem
          foliowym), bo nadmiar vit. A moze spowodowac wady rozwojowe u plodu. Ale kwas
          foliowy koniecznie i codziennie. Tyle. W zdecydowanej wiekszosci wystarczy zeby
          szczesliwie i bez powiklan zostac mama.
          • Gość: Lucy Re: Lekarze-prostytutki IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 07.01.04, 08:37
            Dzięki za porady. Zdaję sobie sprawę z tego, co napisałaś, ale ja jestem osobą
            przezorną i wolałabym mieć pewność co do pewnych spraw. Czy to badanie jest
            nieuzasadnione? Cóż... w normalnych krajach jest standardem.
            Lekarzowi nie zarzucam błędu w sztuce, tylko po pierwsze kompletny brak dobrej
            woli (mógł na przykład zaproponować mi chociaż jedno badanie, albo powiedzieć
            chociaż że mu przykro, a nie z bezczelnym uśmieszkiem odsyłać mnie do domu). Po
            drugie to, że jeśli mu się zapłaci, to zupełnie zmienia podejście do pacjenta,
            dopiero przez pryzmat pieniędzy dostrzega w nim człowieka.
            • donjuan Re: Lekarze-prostytutki 07.01.04, 09:43
              Co to za choroba toksoplazmoza i co to ma wspolnego z kotem ?
              • Gość: bms01pl Re: Lekarze-prostytutki IP: *.crowley.pl 07.01.04, 09:59
                kot jest żywicielem takiego wstrętnego robaka, którego jedna z faz rozwojowych
                pomieszkuje czasem w organizmie człowieka. może to świństwo spowodować dość
                poważne komplikacje dla płodu, gdyż potrafi przeniknąć przez łożysko matki do
                jego organizmu. i tak może dojść do poronienia (szczególnie, jeśli dojdzie do
                zarażenia płodu w pierwszym trymestrze ciąży) bądź wad rozwojowych dziecka
                (szczególnie układu nerwowego). czasem efekt zarażenia toksoplazmozą występuje
                dopiero ok. 20 roku życia - dochodzi np. do częściowej bądź całkowitej utraty
                wzroku. ale nie tylko kot jest niebezpieczny - bardzo często dochodzi do
                zakażenia poprzez spożycie surowego mięsa, nawet podczas próbowania
                doprawionego mięsa na kotlety mielone (trzoda chlewna też jest jednym z
                żywicieli). to w skrócie tyle, ile pamiętam, wrzuć hasło do jakiejkolwiek
                przegladarki internetowej i wyświetli się mnóstwo źródeł informujących o tej
                chorobie.
            • Gość: 2001 Re: Lekarze-prostytutki IP: 66.235.60.* 10.01.04, 23:57
              Badanie,o ktorym piszesz nie jest standartem w kraju nawet tak bogatym jak
              Stany Zjednoczone.
          • Gość: bms01pl Re: Lekarze-prostytutki IP: *.crowley.pl 07.01.04, 09:44
            pozwolę się nie zgodzić z tą wypowiedzią. akurat tak się składa, że za trzy
            miesiące przychodzi na świat moje dziecko. i naprawdę potrafię zrozumieć tych,
            którzy chcą wiedzieć czy: po pierwsze - planując ciążę są w pełni zdrowi i nie
            zaszkodzą swoją ewentualną chorobą maluchowi, po drugie - już w czasie ciąży
            czy wszystko z malcem jest w porządku. wychodząc z przedstawionego przez
            lekarkę założenia, że ogromna większość kobiet rodzi zdrowe dzieci, można by
            zawyrokować, że comiesięczna wizyta u ginekologa (co jest dziś standardem)
            powinna zostać uznana za niepotrzebną fanaberię. w kwestii toksoplazmozy -
            badania wykazują, iż 80% kobiet w naszej części swiata miało z nią kontakt
            (czyli jest nosicielem, ma już przeciwciała bądź jest obecnie w czynnej fazie
            choroby). w związku z tym akurat badania w tym kierunku należałoby uznać nie za
            wskazane, ale za obowiązkowe.
            nie rozumiem też sposobu, w jaki usprawiedliwiany jest ten
            sfrustrowany "specjalista" - przecież mamy wolny rynek, jeżeli nie jest
            zadowolony z bycia lekarzem, z zafundowanych mu przez nfz warunków, to niech
            zostanie kowalem, ślusarzem, szewcem albo innym rzemieślnikiem. jeżeli bycie
            lekarzem w naszych ciężkich czasach jest tak niewdzięcznym i niepopłatnym
            zajęciem, to dziwi mnie coroczne oblężenie akademii medycznych w trakcie
            egzaminów wstępnych. no bo przecież biorąc pod uwagę omawiany przykład, nie
            wszyscy są lekarzami z powołania.
            • Gość: dr.nauk ned. Re: Lekarze-prostytutki IP: *.chello.pl 07.01.04, 10:11
              Zacznę od końca - oblężenie akademii medycznych jest coraz mniejsze i,
              obserwuje to po studentach są oni coraz głupsi ( bo ludzie mądrzejsi widząc co
              sie dzieje w tym zawodzie wybieraja inny).
              Leczenie kosztuje i tej prawdy nikt nie chce przyjąć do wiadomości. Przy tak
              nędznych możliwościach finansowych funduszu ( podkreślam funduszu) nie stac nas
              na fanabeire w postaci niezliczonej ilości badań. Bo idąc dalej tym
              rozumowaniem należałoby robic co roku wszystkim mężczyznom badania w kierunku
              raka prostaty, kobietom mammografię i USG piersi ( przemiennie), oczywiście RTG
              klatki piersiowej ( gruźlica !), gastroskopię ( nowotwory zołądka), osobom po
              40 roku życia lub obciążonym dziedzicznie - koronarografię ( czy nie maja
              zwężeń w naczyniach wieńcowych). O profilaktyce osteoporyzy, licznych
              szczepieniach ochronnych ( np. WZW A), badaniach w kierunku jaskry ( po 45 roku
              zycia, wcześniej u obciążonych genetycznie) i innych bardzo, bardzo licznych
              badaniach mających na celu wykrycie e w e n t u a l n y c h chorów nawet nie
              wspomnę. Tylko gdyby tak postepować na leczenie powinno sie potrącać nie kilka
              procent uposażenia ( lub nie w przypadku osób niepracujących a tych jest
              niemało) tylko kilkaset PLN miesięcznie. Badania niestety kosztują - a
              uposażenie lekarza jest nikłym % jego kosztów. Przy tej sytuacji finansowej
              słuzby zdrowia w przypadku ciężarnych stać nas , niestety, tylko na bardzo
              niewielki koszyk świadczeń medycznych. Jeśli kto chce, i słusznie, zadbac o
              zdrowie nienarodzonego dziecka MUSI TO ZROBIC ZA WŁASNE PIENIĄDZE.
              Ja tak robię- uznalam, że dziecko powinno być szczepione przeciwki WZW,
              uznałam, że należy wybrac lepszą szczepionkę przeciw polio i zrobiłam to PŁACĄC
              TAK SAMO JAK ZA WYMIANĘ KLOCKÓW HAMULCOWYCH W SAMOCHODZIE CZY WIZYTĘ U FRYZJERA.
              Pomyśl o tym.
              • Gość: stachenka Re: Lekarze-prostytutki IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 07.01.04, 10:38
                Ja bardzo chętnie będę sie leczyć prywatnie, tylko niech mi oddadzą te
                cholerne składki, z których nie ma żadnego pożytku.
                • Gość: bms01pl Re: Lekarze-prostytutki IP: *.crowley.pl 07.01.04, 11:35
                  nie da się - jesteś jednym z trybów tzw. umowy społecznej i w jej ramach musisz
                  też łożyć na innych. ciekawe jest jedno - ja się z nikim nie umawiałem, powiem
                  więcej - w kwestii mojej przyszłej emerytury ta umowa już nie obowiązuje, sam
                  muszę na siebie zarobić poprzez II i III filar. może więc i w dziedzinie
                  ochrobny zdrowia dałoby się coś zrobić?
              • Gość: Lucy Re: Lekarze-prostytutki IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 07.01.04, 11:03
                Ty wybrałaś "lepszą szczepionkę przeciw polio". Rozumiem, że standardowa
                przysługuje w ramach nfz. I tak powinno być, skoro fundusz jest taki biedny
                (ciekawe że na rozbudowaną administrację pieniędzy wystarcza oraz horrendalna
                rozrzutność szpitali, co wykazała NIK), że najtańsza forma danego
                badania/szczepienia itd. jest gratis i jeśli ktoś ma FANABERIĘ sprawić sobie
                coś lepszego, to DOPŁACA RÓŻNICĘ. Mnie jakoś nikt nie odciąga od pensji na
                Narodowy Fundusz Warsztatów Samochodowych ani Narodowy Związek Fryzjerstwa
                Polskiego.
                Jak słusznie zauważył bms01pl toksoplazmoza jest chorobą groźną i dramatyczną w
                skutkach więc zabezpieczanie się przed nią nie uważam za fanaberię.
                Ponadto, jak pisałam, płacę pokornie daninę tej sparszywiałej gawiedzi lekarzy,
                bo godzę się niechętnie na zastaną sytuację i do ginekologa chodzę prywatnie
                (nie tylko do ginekologa zresztą, niestety). Więc może chociaż to skromne
                minimum, którego oczekiwałam od lekarza NALEŻY mi się??

              • Gość: Lucy Re: Lekarze-prostytutki IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 07.01.04, 11:14
                dodam jeszcze, że prywatnymi wizytami znacznie odciążam nfz - w ciąży tych
                wizyt jest mniej więcej kilkanaście (no powiedzmy minimum 9). Pomyśl o tym.
                • maszar Re: Lekarze-prostytutki 07.01.04, 23:32
                  czy z wizyta prywatną też udajesz się do "sparszywiałej gawiedzi lekarzy", czy
                  też może do hydraulika czy weterynarza?
                  Za obecną nędzę w służbie zdrowia nie oodpowiadają lekarze, tylko politycy.
                  Niestety nie mają odwagi powiedzieć, że za obecna składke to wystarczy
                  pieniędzy na prostą morfologię raz na 2 lata.
                  • Gość: Lucy Re: Lekarze-prostytutki IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 08.01.04, 08:43
                    o tych lekarzach, do których chodzę prywatnie mam tylko lepsze zdanie w kwestii
                    ich wiedzy i kompetencji.
                    Lekarze odpowiadają za swoją postawę wobec zastanej sytuacji (która jest
                    skandaliczna, ta postawa), a poza tym lekarzom ta sytuacja bardzo odpowiada -
                    im będzie gorzej w publicznej, tym więcej klienteli w gabinetach prywatnych.
                • Gość: agulha Re: Lekarze-prostytutki IP: *.aster.pl / *.acn.pl 10.01.04, 23:35
                  Witaj. Rozumiem Twoje rozżalenie i niejednokrotnie z takimi postawami jak Twoja
                  się spotykam. Pomińmy sprawę nieuprzejmości lekarza - to nie do przyjęcia. Ale
                  co do uwag typu "znacznie odciążam NFZ", "należy mi się", "pozwólcie mi zabrać
                  moje składki i zapisać się do prywatnej ubezpieczalni", to ochłoń i pomyśl.
                  Dzisiaj Ty jesteś zdrowa i Twoje wydatki na zdrowie (czy NFZ wydatki na Ciebie)
                  są naprawdę względnie niewielkie. No bo co: stomatologia zachowawcza, od czasu
                  do czasu przeziębienie, może jakaś alergia czy migrena, ciąża. Te rzeczy w
                  skali budżetu służby zdrowia/ubezpieczalni kosztują niewiele. Każda prywatna
                  ubezpieczalnia chętnie ubezpieczy zdrowych i bogatych od takich drobnostek. Co
                  w takim razie tyle kosztuje (poza tym, co ukradzione lub zmarnowane)? Kilka
                  przykładów z mojego najbliższego otoczenia:
                  - moja matka. Inżynier, nieźle zarabiała. Zachorowała na SM. Tylko na
                  oddziałach neurologicznych była dziewięć razy. Jak sądzisz, gdyby nie było
                  ubezpieczeń, a ceny były wolnorynkowe, czy naszą rodzinę byłoby na to stać?
                  - ojciec koleżanki. Całe życie nie chorował na nic (składki "szły na marne").
                  Ale w ostatnich dwóch latach życia, kiedy miał guza mózgu, wykonano u niego
                  wszczepienie zastawki do mózgu. Jak sądzisz, ile składek miesięcznych musiałby
                  odłożyć, żeby sobie to zafundować?
                  - wuj innej koleżanki. Po kilku latach dializ ostatnio doczekał się przeszczepu
                  nerki. Kto zna prywatną ubezpieczalnię, chętną do pokrywania takich kosztów (bo
                  zakładamy, że zapisze się tam, kto chce, czyli tylko ci, których stać, czyli
                  nieliczni)
                  - kumpela. Zachorowała na cukrzycę w wieku 10 lat. Jeśli teraz powstałyby
                  prywatne ubezpieczalnie, jaka zechciałaby ją przyjąć i pokrywać jej insulinę,
                  paski itd?
                  - inna koleżanka, lat 35. Bardzo dobrze zarabia i płaci na pewno spory haracz
                  na NFZ. I czeka na przeszczep rogówki. Ciekawe: gdyby jeszcze pracę ludzką
                  (lekarze i pielęgniarki) wycenić rynkowo, ile jej składek miesięcznych
                  kosztowałby taki przeszczep? Pytanie dodatkowe - ile musiałaby płacić składki w
                  prywatnej ubezpieczalni, jeśli ta choroba rogówki, która teraz "dojrzała" do
                  przeszczepu, ciągnie się u niej od niemowlęctwa?

                  Parę słów o mnie: pracowałam jako lekarka kilka lat. Teraz pracuję w dużej
                  prywatnej firmie, w innym zawodzie, na NFZ potrącają mi ponad 500 zeta
                  miesięcznie. Za każde 2 tabletki leku na migrenę płacę 50 zł. Do dentysty,
                  okulisty, ginekologa chodzę prywatnie. Szczepię się i badam za swoje pieniądze.
                  Nie powiem, że mi się to podoba, ale trudno.
              • Gość: bms01pl Re: Lekarze-prostytutki IP: *.crowley.pl 07.01.04, 11:29
                robię tak samo jak ty - chodzimy z żoną do prywatnego gabinetu
                ginekologicznego, wszystkie konieczne badania robimy za własne pieniądze (nie
                jesteśmy krezusami, ale wychodzimy z założenia, że na niektóre rzeczy pieniądze
                muszą się znaleźć, że dobro naszego dziecka jest priorytetem). i oczywiście
                przyjmuję do wiadomości, iż leczenie jest sprawą baaaardzo kosztowną. po takiej
                konstatacji każdorazowo zadaję sobie pytanie - gdzie podziewają się pieniądze,
                które ja i mi podobni (podobni wiekiem, stanem zdrowia, zarobkami) co miesiąc
                płacimy na powszechne ubezpieczenie zdrowotne, skoro nie mamy możliwości
                wykorzystać nawet jednej dziesiątej tego, co wnosimy do systemu. ja wiem, że to
                naiwne, że zaraz zaczniemy rozmawiać o wadach systemu itp., ale z punktu
                widzenia konsumenta, który płaci pieniądze na jego utrzymanie nie obchodzą mnie
                pewne problemy. najchętniej przestałbym płacić na to ubezpieczenie i wykupić
                polisę w prywatnym towarzystwie (jestem na 100% pewien, że jej koszt byłby dużo
                niższy od tego, który jestem zmuszony ponosić obecnie). ja nie mam nic
                przeciwko lekarzom, rozumiem ich dylematy, wiem, że sami nie mogą zbyt wiele w
                tym ogólnym bałaganie, że nie da się prowadzić w ramach obowiązującego w polsce
                systemu wszelkich wspomnianych przez ciebie badań, ale chyba życzliwe podejście
                do pacjenta, rzeczowa rozmowa itp. nie powinna przerastać niczyich możliwości.
                czy tu też się mylę?
                • Gość: Lucy Re: Lekarze-prostytutki IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 07.01.04, 11:42
                  och! mylisz się, bo oni są tacy biedni, że przez to nerwowi i wymaganie od nich
                  uprzejmości jest wielką przesadą! :)
                  • Gość: dr. nak med. Re: Lekarze-prostytutki IP: *.chello.pl 09.01.04, 20:00
                    A od Ciebie wymaganie kultury tez wydaje się byc przesadą. Bez względu na to
                    czy przyjmuję pacjenta w prywatnym gabinecie za pieniądze ( duże od których
                    odprowadzam stosowny podatek i którym na życzenie wystawiam rachunek), czy w
                    tzw. uspołecznionej służbie zdrowia- wszystkich traktuje grzecznie, uprzejmie,
                    kulturalnie i z szacunkiem.
                    Nie pogardzam ani nie robie uszczypliwych uwag komulolwiek z jakiegokolwiek
                    powodu, choc czasem mam na końcu języka powiedziec 25 letniej panience, ze
                    zamiast wydawać setki złotych na kosmetyki mogłaby wydać złotówke na kostke
                    mydła i skorzystać z łazienki przed pójściem do lekarza. Że czysta bielizna nie
                    kosztuje itp. Tobie natomiast juz od pierwszej wypowiedzi brakuje kultury -
                    mozesz mieć zastrzeżenia, bardziej czy mniej słuszne do dr X jednak nikt Cie
                    nie upoważnia do tego typu sformułowań i wypowiedzi . Nazywanie
                    kogokolwiek "sparszywiałą gawiedzią" czy "prostytutkami" Tobie i tylko Tobie
                    wystawia opinie - najgorszą. Człowiek kulturalny nie zachowuje sie tak nigdy i
                    w stosunku do nikogo, nawet wtedy, a może tylko wtedy gdy tak jak w tym
                    przypadku pozostaje anonimowy.
                    • Gość: cykuta Re: Lekarze-prostytutki IP: *.gdansk.sdi.tpnet.pl 10.01.04, 00:32
                      dr itd. napisał min:
                      Bez względu na to czy przyjmuję pacjenta w prywatnym gabinecie za pieniądze (
                      duże od których odprowadzam stosowny podatek i którym na życzenie wystawiam
                      rachunek)

                      Moze Tobie tez by sie kasa fiskalna przydała?

                      • Gość: dr. nauk med Re: Lekarze-prostytutki IP: *.chello.pl 10.01.04, 07:54
                        W chwili obecnej nie ma takiego obowiązku, niestety. Tym nie mniej moge
                        rozliczyc się z każdego (!) pacjenta. Każdemu proponuje rachunek. Bardzo bym
                        chciała zainstalować kasę fiskalną- uwolniłoby to wszystkich uczciwych od
                        pomówień i podejrzeń. A to, że biorę duże stawki za konsultację- cóż- nikogo do
                        nich nie zmuszam, pacjenci przychodzą z własnej nieprzymuszonej woli, mając
                        wolny wybóe licznych prywatnych gabinetów w Warszawie. Widocznie im to
                        odpowiada, a ja nie widze powodu dlaczego miałabym pracować za pół darmo. Mamy
                        wolny rynek, płacę podatki.
                        P.S. Kasa fiskalna mogłaby mieć przystawkę do telefonu, chętnie zainkasuję za ,
                        dotąd bezpłatneelefonicznych- także w nocy- oczywiście płacąc za to podatek.
      • Gość: 2001 Re: Lekarze-prostytutki IP: 66.235.60.* 10.01.04, 23:50
        jestem lekarzem. Moi rodzice sa bogaci, ale wstyd by mi bylo w wieku 30 kilku
        lat nie byc w stanie opalac wlasnych rachunkow.
    • Gość: Jacek Politycy - prostytutki IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 09.01.04, 17:15
      Rozumiem Twoje żale. Ale to nie lekarze wymyslili najgorszy z mozliwych system
      opieki zdrowotnej. Lekarz dostaje ok 8 PLN na godzine pracy i w tym czasie ma
      przyjąć wg normy 3 pacjentów i opłacić ich badania i koszty działania
      przychodni (wynajem pomieszczeń, pielegniarki ZUS energia itp). Czy jest to
      pazerność ze strony lekarzy - nie umiem odpowiedzieć. Wiem tylko ,że standard
      jest odpowiedni do nakładów finansowych
      A gdzie są Twoje pieniądze - zakupiono za nie limuzyny do wożenia urzedników NFZ

      PS. nie jestem lekarzem
    • Gość: wacio Re: Lekarze-prostytutki IP: 148.81.190.* 10.01.04, 01:05
      wielu z forumowiczów wolałoby niekorzystać z POZ i opieki specjalistycznej i
      szpitalnej finansowanej przez NFZ
      należy jednak pamiętać że nasze składki sa znacząco niższe niż np. w Niemczech
      nie tylko procentowo ale przede wszystkim realnie, koszt pracy personelu
      stanowi nikłą częsc kosztów a ceny sprzętu TK, MRI sa takie same
      a co do prywatnych ubezpieczeń mogą się sprawdzić w POZ ale ciekawe jaka
      prywatna firma w RP ubezpieczy kogoś za rozsądną składkę w starszym wieku, z
      obciążeniami kardiologicznymi czy pokryje koszty np. leczenia onkologicznego
      za wiele tysięcy złotych, na całym świecie oszczędza się w opiece zdrowotnej i
      realizuje się to co obejmuje zakres usług dla ludności w danym kraju, nie ma
      tak że przychodzi pacjent i chce "porobić sobie badania ot tak sobie" i tak
      będzie w opiece prywatnej opłacanej w ramach abonamentu

      poza tym tak niskiej wartości wizyt nie ustalili lekarze przyjmujący w
      gabinetach
      a to czego może oczekiwać pacjent powinno zostać jasno zdefiniowane i być
      możliwe do realizacji bo nie kazdy jest "Mak Gajwerem" i potrafi zrobić coś z
      niczego
      • Gość: mum Re: Lekarze-prostytutki IP: *.pool80180.interbusiness.it 21.01.04, 22:01
        ja tylko tak, na marginesie...
        mieszkam we Wloszech i moge wam smialo powiedziec, ze mimo ze placimy duzo
        wieksze skladki, na niewiele nam to pozwala.
        Jedynie wizyta u lekarza rodzinnego jest bezplatna, kazdy specjalista jest
        za "ticket" (max. 40 euro). Ale to "panstwowo". Prywatnie jest lepiej i
        drozej, o dentyscie lepiej zapomniec. Uslugi swietne, ale jak masz problemy z
        uzebieniem, to kosztuje cie to mniej wiecej tyle, ile sredniej klasy samochod,
        czyli 1/4 ceny mieszkania.
        Bylam tu w ciazy ladnych kilkanascie lat temu, zaraz po emigracji. Wszystko
        niby panstwowe, a po moich comiesiecznych wizytach u ginekologa i badaniach
        krwi itp. jadalismy niedoprawiony makaron przez 2 tygodnie.
        Dobrze, ze sie odbylo bez komplikacji w czasie i po porodzie.
        Mysle, ze wszyscy jestesmy niezadowoleni z opieki zdrowotnej, niezaleznie od
        kraju, w ktorym zyjemy. A zdrugiej strony troche solidarnosci z tymi, ktorzy
        mieli mniej szczescia w zyciu, tez nam poprawi samopoczucie. Placmy te
        skladki, a potem leczmy sie prywatnie, wy w Polsce, ja we Wloszech, zyje sie
        tylko raz.
    • uve Re: Lekarze-prostytutki 22.01.04, 02:41
      Chyba zle sie wyrazilas. Powinno byc raczej lekarki prostytutki, a lekarre
      prostytuty.
      Ale chyba nie wszyscy.
      • elf Re: Lekarze-prostytutki 22.01.04, 11:27
        Przeczytałam sobie wszystkie Wasze wypowiedzi i mam ochote wtknąć kij w
        mrowisko:) wWdaje mi się, ze ani wyzywanie lekarzy (bo to rzeczywiście nie ich
        wina) ani też użalanie się nad ich losem nie ma sensu. Zarówno lekarze, jak i
        pacjenci to tylko trybiki w maszynie. Winny jest system wymyślony przed rząd,
        ale i zaaprobowany przez sejm. Samiśmy go sobie wybrali. I przyznajcie się - co
        robicie, żeby było lepiej, poza narzekaniem na forum? Ilu z Was zna adres biura
        posła, którego wybrało? Ilu chodzi na spotkania czy pisze listy? Wydaje mi się
        ze jesteśmy narodem marudzącym, który jak jest źle (a jest źle ewidentnie)
        potrafi narzekać w gronie towarzyskim (rzeczywistym czy wirtualnym), ale nic
        nie robi. Jasne, że pisanie do posłów czy innych urzędników to droga
        niewdzięczna, ale w końcu na kogoś głosowaliście. I jeżeli chodzi o to, zeby
        coś zmienić, to coś trzeba ROBIĆ. No chyba ze chodzi o to żeby sobie
        ponarzekać;-)
        PS. Nie jestem posłem ani żadnym innym politykiem:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka