Dodaj do ulubionych

zioła od Tybetanki

19.12.05, 19:17
Od 2 miesięcy chodzę do Tybetanki. Choroby diagnozuje z pulsu. Leczy ziołami,
które wydaje na miesiąc. Wizyty u niej poleciła mi znajoma. Prawdopodobnie ta
Tybetanka wyleczyła dużo osób. Ale oczywiście nie mam na to potwierdzenia, bo
ktoś komuś coś powiedział o wyleczeniu i niesie się dalej. Wizyty są drogie-
około 130 zł. Zastanawiam się czy nie jest to wyrzucanie kasy w błoto. Może
dostaję zioła, które nie zaszkodzą, ale i nie pomogą, a które można kupić za
parę groszy. Dodam, że ta Tybetanka przyjmuje w Warszawie przy ul.
Brylowskiej. Czy ktoś z Was tam chodził i czy rzeczywiście warto czy lepiej
sobie odpuścić?
Obserwuj wątek
    • freshka Re: zioła od Tybetanki 19.12.05, 20:14
      A jak ta pani sie nazywa?
      Bo ja szukam pewnej Tybetanki wlasnie. Moj brat chodzil do niej 10-12 lat temu.
      Pomogla mu bardzo. Z opisow wynikalo, ze diagnozowala z pulsu wlasnie. Dawala
      ziolka w formie sproszkowanej. Dawki w bardzo malych ilosciach. Bardzo
      egzotycznie to wygladalo:)

      Teraz sama mam problemy i do tej pani poszlabym jak w dym, ale niestety,
      kontakt sie urwal.
      Jezeli mozesz napisac cos wiecej, to bede b. b. wdzieczna! :)
      • erda Re: zioła od Tybetanki 19.12.05, 21:23
        Niestety nie wiem jak się ta pani nazywa. Z tego co mówiła, to leczy w Polsce
        ponad 10 lat, ale czy to prawda, też nie wiem :) Daje zioła w małych torebkach.
        Ziółka są sproszkowane albo w postaci kulek. Torebki są podpisane tylko
        numerami. Jeśli chcesz mogę wysłać Ci jej nr tel. na priva.
      • erda Re: zioła od Tybetanki 19.12.05, 21:41
        Niestety nie widzę żadnej zmiany. Może jet to wynik tego, ze to dopiero drugi
        miesiąc picia tych ziółek. Prawdopodobnie pierwsze miesiące są na oczyszczenie
        i wzmocnienie organizmu. Moja teściowa i jej znajomi są zachwyceni efektami. Ja
        podchodzę do tego trochę sceptycznie i dlatego mam nadzieję, ze odpisze ktoś
        kto się u tej Tybetanki leczy/leczył i powie mi czy warto tam chodzić, czy
        szkoda pieniędzy.
        • deczi Re: zioła od Tybetanki 20.12.05, 09:24
          To zależy, co ona potrafi. W Warszawie przyjmuje jeszcze jeden Tybetańczyk, o
          nim słyszałam dużo dobrego. Nazywa się Tenzin Jangchub, w wyszukiwarce
          znajdziesz jego stronę z adresem. Zioła faktycznie działają powoli, ale dwa
          meisiące bez żadnej zmiany? No chyba że to taka trudna do leczenia dolegliwość.
          pozdr.
          D.
          • erda Re: zioła od Tybetanki 27.12.05, 22:09
            deczi napisała:

            > To zależy, co ona potrafi.

            Niby leczy dużo chorób. Z ulotki, którą wzięłam wynika, że leczy: choroby
            reumatyczne i kręgosłupa, osteoporozę, choroby serca i nadciśnienie, ch. płuci
            dróg oddechowych, astmę, bronchit, ch. przewodu pokarmowego, otyłość,ch.
            kobiece, bezpłodność, impotencję, wysuszanie torbieli, choroby wątroby i nerek
            (rozpuszczanie kamieni), wszelkiego rodzaju uczulenia, wstrząs mózgu, bóle
            głowy, migreny, nerwicę, tarczycę, cukrzycę (nie genetyczną), paraliż po
            wylewie (nie przestarzałe), prostatę, choroby skórne:łuszczycę, egzemy,
            reguluje zaburzenia hormonalne, poziom cholesterolu. Tylko wszystko ładnie
            pięknie ale u mnie nie wyczuła torbieli, która miała 6-7 cm . Żresztą kilku
            ginekologów też nic nie widziało na USG, aż wreszcie jeden zobaczył i Święta
            spędziłam w szpitalu, bo miałam laparoskopię.

            Zioła faktycznie działają powoli, ale dwa
            > meisiące bez żadnej zmiany? No chyba że to taka trudna do leczenia dolegliwość
            Nie miałam większych dolegliwości oprócz tego, że mam małą odporność i ciągle
            jestem przeziębiona, łapię jakieś infekcje i biorąc te zioła nie zauważyłam
            zmian, tzn. nadal się szybko przeziębiam
      • moni60 tybetanki 24.02.06, 22:02
        Ja pojechałam raz do Tybetanki aż do Katowic,tak z ciekawości (jestem chora na
        astmę a przy tym alergia)leczy z pulsu.Nabrałam od niej lekarstw za 240 zł
        bardzo polecana,ludzie do niej przyjeżdżają aż z Niemiec.Po wizycie jeszcze
        bardziej się rozchorowałam bo mi powiedziała jakie mam choroby ale o astmie nie
        wspomniała tylko o alergii.Zgodnie z jej zaleceniam wybrałam się na badania aby
        sprawdzić czy mam te choroby zrobiłam sobie wszelkie badania i nic (po 2
        tygodniach brania ziół tybetańskich miały mi te choroby zniknąć).Przed braniem
        pigułek kazała zrobić płukacie żołądka solą z apteki i popijać wodą pieniawą
        można się wykończyć.Nie polecam koleżanka zadłużyła się okropnie(ona plus syn
        co tydzień wydatek 300 zł).Radzę sprawdzić dobrze.Szczerze odradzam.
      • alinaw1 Re: zioła od Tybetanki 04.08.07, 18:39
        Ja osobiście korzystałam z usług zielarza u Bonifratrów. W czasie ciąży
        dokuczały mi potworne bóle, znalazłam się w szpitalu. Tam zdiagnozowali
        zapalenie dwunastnicy ale nic nie mieli, co mogłabym w tym stanie brać,
        poradzono mi wprost: Niech pani idzie do zielarza. Poszłam tam, gdzie wydawało
        mi się, że nikt mnie nie oszuka. I tak faktycznie było. Na ziółkach od
        Bonifratrów dotrwałam do porodu. Wiedziałam skład mieszanki, czekałam na nią,
        odbierałam w ich aptece. Wszystko miało ręce i nogi. Tybetańczycy, Mongolowie
        (nie wiem, czy Chińczycy też) wyjmują swe mikstury z szafek lub walizek- bez
        nazw, składu, daty ważności. No nic. W takich przypadkach jestem sceptyczna i
        podejrzliwa. Jeśli byłoby to nawet placebo- to na mnie nie podziała. Dlatego
        wolałabym spróbować na polskim podwórzu tym bardziej, że mamy sporo dobrych i
        kompetentnych zielarzy (np. zakonników). Ja znów wybieram się do Bonifratrów.
    • jaceks2 Re: zioła od Tybetanki 21.09.07, 15:32
      Ja się leczę w Krakowie na miażdżycę. Miałem ją bardzo dużą. I też
      leczą się ziołami z Tybetu. I inne lekarstwa i zabiegi, mnie bardzo
      pomagają. Brałem LESCOL, ale był za słaby. Teraz czuję się dużo
      lepiej.

      Tylko leczenie się u tych lekarzy ma też i drugi wymiar. Zbadała
      mnie z pulsu i potem potwierdziła badaniem irydologicznym inne
      choroby. Na początku nie wierzyłem i żartowałem sobie. Po jakimś
      czasie poszedłem na normalne badania, które to potwierdziły. Teraz
      żałuję, bo mogłem zacząć wcześniej się leczyć.

      Teraz Wam opowiem o innym przypadku:
      moja znajoma opowiadała o kobiecie, która przyszła do tego
      Tyetańskiego Irydologa i dowiedziała się, że są podejrzenia raka
      kobiecych chorób. Wyśmiała tę panią doktór z Tybetu, bo miesiąć
      wczwśniej była na normalnych badaniach i nic nie wykazały. Po pół
      roku przyjechała z powrotem z Wrocłaia z płaczem. Był rak. I za
      późno się zorientowała. Nie było już ratunku.

      Myślę, że ostrożności nigdy nie zawadzi. A najważniejsze jest to,
      żeby wierzyć w to, że się wyleczy. A medycyna jak medycyna, każda
      leczy po swojemu. Jednemy bardziej pomaga, drugiemu mniej.
      Wybór należy do nas samych.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka