Dodaj do ulubionych

Rzecz o awansach

30.09.04, 06:16
Podrzucam ten odnośnik, gdyż artykuł wywołał moje zdziwienie i zaniepokojenie.

serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2314045.html
Czy zetknęliście się z sytuacją podobną do tej opisywanej w artykule? Np. u
mnie w szkole dyrekcja wręcz nalega na uczestnictwo w awansie zawodowym i
stara się, aby w miarę możliwości nie była to pusta pogoń za papierzyskami,
tylko rzeczywiste podnoszenie kwalifikacji (np. studia podyplomowe czy kursy
metodyczne dotyczące przedmiotów, których uczymy).

Gwendal

Obserwuj wątek
    • fion_a Re: Rzecz o awansach 30.09.04, 14:32
      Jestem zszokowana!!Chyba sama bym na to nie wpadla, ze szkoly/gminy beda oszczedzac na i tak niskich pensjach nauczycieli kosztem uczniow....

      Co prawda(obecnie koncze praktyki,za rok koncze studia) to daje nam, przyszlym nauczycielom szanse na zatrudnienie;))ale przeceiz uczniowie nie moga byc kozłami ofisarnymi nauczanymi przez samych absolwentow bez doswiadczenia, bo niewiele by sie nauczyli. A i my,poczatkujacy musimy od kogos sie uczyc.
      • almost.blue Re: Rzecz o awansach 30.09.04, 17:12
        ja już kilkakrotnie o tym słyszałam.
    • kaz_dra Re: Rzecz o awansach 30.09.04, 17:49
      Nie. I jeszcze raz powtarzam, że dobry dyrektor chce mieć jak najlepiej
      wykształconą kadrę. Jeżeli robi coś takiego jak w artykule, to albi jest I....,
      albo ma układ z gminą o oszczędzaniu ich środków, a może też zyskuje np.
      dodatkowe funkcyjne.
      Nawet słaby dyro zyskuje na awansach swoich nauczycieli, ponieważ podrzuca im
      wszystkie zadania, plany itd, o których sam nie ma pojęcia. Żyję teraz w takich
      układach.
    • enona Re: Rzecz o awansach 30.09.04, 18:43
      Mnie to w ogóle nie dziwi; mieszkam w mieście, w którym pan prezydent dał do
      zrozumienia dyrektorom, kogo mają zatrudniać... Efekt jest taki, że nauczyciele
      długo się zastanawiają czy bawic się w dyplomowanie /mają sygnały, ze mogą
      stracić pracę/.
      • jczar Re: Rzecz o awansach 02.10.04, 00:12
        Takie podejście mnie nie dziwi. Dawno podejrzewalam, ze tak będzie. W duzych
        miastach jeszcze nieprędko dyr. przyjma taka postawę, ale w malych osrodkach
        już wczesniej oszczędzano np. na nauczycielach po studiach. Zresztą czy mysli
        się o roku 2006! Odejdą jeszcze nie starzy, ale doswiadczeni (rowniez w
        reformie) - przyjdą młodzi. Gdzie w tym rozwiazaniu jest miejsce na mentora?
        A propos, dyr wypowiadajaca sie w artykule może nie była w stanie dochrapac sie
        dyplomowanego... Teraz sekuje.
    • mariurzka Re: Rzecz o awansach 04.10.04, 16:28
      Witam!
      Niestety, ale tak jest faktycznie!
      Dochodzi czasem do takich absurdów jak w przypadku mojej koleżanki ze studiów,
      która pod koniec roku szkolnego, przed ustalonym już terminem egzaminu na
      mianowanego dowiedziała się że dyrekcja nie zatrudni jej w przyszłym roku...
      Rzecz działa się w woj świętokrzyskim, a ciekawszy był jeszcze drugi argument -
      nie może pracować, bo jako mianowany miałaby prawo do stałej umowy, a jest
      spoza gminy, więc blokuje pracę tym, którzy są stąd...
      Wtedy jej nie wierzyłam, że tak można, ale w 3 miesiące później usłyszałam to
      samo...
      A oprócz tego - mam znajomego, który jest radnym w gminie - więc z pewnego
      źródła wiem, że gminy nie lubią takich, którzy się doszkalają bo są dla nich za
      drodzy... Obłęd jakiś!!!
      • kaz_dra Re: Rzecz o awansach 04.10.04, 21:45
        Mam nadzieję, że czytają te wspaniałe Wasze doniesienia nasi "wspaniali"
        reformatorzy. Czy u nas będzie kiedyś normalnie? :) Czy zwycięża lizusostwo
        dyrektorów? To błędne koło. :(
        Można jeszce nad jedną sprawą się zastanowić: czy rzeczywiście wyższy stopien
        awansu zaw. świadczy o lepszych kwalifikacjach, czy o zdolności do produkcji
        papierków? Nie chcę obrazić nikogo, ale sama wiesz na czym polega awans. :)
        • mariurzka Re: Rzecz o awansach 06.10.04, 11:14
          Zgadzam się, oczywiście!
          Sama robię w tej chwili awans na dyplomowanego i czasem mam wrażenie że w
          papierkowym obłędzie gubi się gdzieś to, co najważniejsze... Ale z drugiej
          strony, jak ma być inaczej skoro wszyscy wiedzą, że liczy się nie ilość a
          jakość. Nigdy nie zapomnę widoku teczek tych, którzy mianowali się razem ze
          mną - niektórzy przynosili po 3 - 4 opasłe segraegatory. Pytanie - kiedy w
          ogóle znaleźli czs na to, żeby uczyć???
          Ale na lizusostwo dyrektorów nie zgodzę się nigdy - "właściwe" pochodzenie też
          przecież nie świadczy o kwalifikacjach, a jedynie zapewnia poparcie wyborców.
          Czy w tym kraju wszystko musi się wiązać z polityką???
    • ameli.a Re: Rzecz o awansach 20.10.04, 21:40
      A te kursy, to na jakim poziomie, bo ja mam kursowstręt wynikający z tego, że
      niewiele one wnoszą, a zabierają czas. Na ostatnim z 4 dni sens miały jedne
      zajęcia. Dyrektorka chciała, żebym teraz zrobiła kurs na temat standardów
      maturalnych ale niestety mam też standardomaturowstręt.
      Pozdrawiam entuzjastów.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka