zebra51
05.01.14, 19:41
33-latka została zgwałcona podczas podróży przez Indie, na którą wybrała się z 2,5 córką. Podają, że wsiadła do zupełnie przypadkowego samochodu, którego kierowca zaoferował jej podwiezienie. Prysnął w twarz sprayem, straciła przytomność. Obudziła się gdzieś na hinduskim wygwizdowie z płaczącym obok dzieckiem.
Nie mogę pojąć wielu spraw, ale również tego, że w tym dzikim kraju wystawiła się na tak łatwy łup! Czy w tym wypadku sprawdza się powiedzenie "nie ma ofiar, są ochotnicy'??