ewapoland1
16.03.07, 14:02
C.d.
Pojechaliśmy dalej Lodi Rd do grobowca Safdarjanga (XVIII w.). Grobowiec ten
jest jednym z ostatnich przykładów budownictwa mogolskiego. Niedługo potem
nastąpił upadek państwa wielkich Mogołów. Przy wejściu podbiegła do mnie
czwórka dzieci. Jasne, niewinne spojrzenia. Znalazłam już nieco rozpuszczony
batonik czekoladowy, który dała mi Nadia w samolocie. Dzieci były
zachwycone.
Kierowca z autorikszy, w między czasie „uciął sobie pogawędkę” z kolegą ale
kiedy mnie zobaczył zostawił go, podszedł z uśmiechem. Jadąc Safdarjang Rd
zatrzymaliśmy się przy Indira Gandhi Memorial. Taki napis jest widoczny od
strony ulicy ale ani słowa nie było o muzeum. Policjant pomógł mi wskazując
wejście. Interesujące miejsce, bogate w rozmaite pamiątki po I. Gandhi, w
tym: zdjęcia z rodziną, gabinet pełen książek, pokój, w którym przyjmowała
gości, polityków z całego świata, jadalnia. W szklanej gablocie: sari, buty i
torebka, które miała na sobie w dniu zabójstwa. To był 1984 rok. Pamiętam, bo
mama kilka dni później wylatywała do Indii.
Indira Gandhi nie była spokrewniona z Mahatmą Gandhi, jak niektórzy uważają.
W wyniku wygranych wyborów (1966 r.) stanęła na czele rządu. „Pozbawiona
ograniczeń systemu parlamentarnego – opanowała inflację i wzmocniła
gospodarkę (...) Z drugiej strony więziono politycznych przeciwników pani
premier, sędziowie byli marionetkami w rękach przywódców a prasa była pod
ścisłą kontrolą. Zwiększyły się wpływy syna Indiry – Sańdźaja Gandhiego, ale
jego nieludzki program przymusowej sterylizacji spotkał się z ostrym
sprzeciwem”. (...)
W 1980 roku, Indira Gandhi ponownie została wybrana na premiera. Mimo
początkowej popularności, polityka przez nią prowadzona przestała cieszyć się
poparciem. „Nie potrafiła poradzić sobie z konfliktami społecznymi w
niektórych regionach a także z atakami na niedotykalnych (deliktów). Ponadto,
zaszkodziła jej brutalność policji, korupcja, jak również niepokoje w
północno – wschodnim Pendżabie”. W czerwcu 1980 roku zginął w katastrofie
awionetki syn Indiry – Sańdźaj.
Cztery lata później Indira Gandhi została zamordowana. Rano, 31 października
1984 roku szła przez ogród na spotkanie z Peterem Ustinowem. Przygotowywał
program telewizyjny o Indiach, spędził z panią premier kilka wcześniejszych
dni. Przechodziła obok Beanta Singha, który stał w budce wartownika,
powiedziała „namaste” (dzień dobry). Podniósł rewolwer, strzelił do niej pięć
razy a towarzysz służby Beanta – Satwant (także sikh)dodał do niej serię z
automatu. Asystenci i Sonia – zabrali Inidirę Gandhi do samochodu służbowego.
Pojechali do Indyjskiego Instytutu Nauk Medycznych. Zmarła. W tym czasie –
prezydent Indii, Giani Zail Singh (sikh) kończył wizytę w Sanie (Jemen) a syn
Rajiv podróżował po Bengalu. Pogrzeb. Odbył się na błoniach nad rzeką Jamuną,
gdzie wcześniej spalono zwłoki Mahatmy Gandhiego, J. Neru oraz syna Sańdźaja.
Wokół stosu kremacyjnego pani Gandhi zbudowanego z 500 kg drzewa sandałowego
śpiewano hymny ze wszystkich świętych ksiąg wszystkich wyznań Indii. Ciało
zostało spalone a popioły, zamiast do Gangesu – trafiły w Himalaje.
Czym tłumaczy się zamordowanie I. Gandhi? To był „odwet za wcześniejszą
nieprzemyślaną decyzję wysłania armii indyjskiej w celu usunięcia ze Złotej
Świątyni w Amnitsarze uzbrojonych radykałów sikhijskich”. Domagali się oni
własnego państwa, które nazywałoby się Khalistan. W walkach między sikhami a
wyznawcami hinduizmu zginęło ponad trzy tysiące osób (głównie sikhów, którzy
padli ofiarą linczu). Ochroniarze I. Gandhi, którzy ją zamordowali byli
właśnie sikhami.
Drugi syn Indira Ghandi – Radżiw (były pilot Indian Airlines), który został
po niej premierem, również został zabity. W 1991 roku przez bojowniczkę
Tamilskich Tygrysów – separatystycznego ugrupowania wojskowego na Sri Lance.
Sonia Gandhi (Włoszka), wdowa po Radżiwie została premierem w 1998 r.
Aktualnie, główne problemy podejmowane przez indyjskie media to: spory o
Kaszmir między Indiami a Pakistanem a także ciągłe konflikty społeczne między
hindusami a muzułmanami.
Zatrzymałam się na polityce, bo ciąg dalszy mojego zwiedzania New Delhi
właśnie z nią był związany. Rajpath (Droga Królewska). Na szerokiej arterii –
co roku, 26 stycznia (Święto Republiki, uchwalenie konstytucji) odbywa się
parada. Przejechaliśmy obok Rashtrapati Bhavan – pałacu prezydenckiego
łączącego architektonicznie styl mogolski i europejski. W oddali widok łuku
triumfalnego – India Gate. Na Bramie Indii umieszczono 85 tys. nazwisk
żołnierzy indyjskich poległych w czasie pierwszej wojny światowej oraz wojny
angielsko – afgańskiej (1919 r.). Obejrzałam Sansad Bhavan – budynek
parlamentu (rotunda otoczona kolumnadą).
Wjeżdżając na Connaught Place poprosiłam kierowcę abyśmy zatrzymali się przy
Rajiv Chowk i tam też się rozstaliśmy. Zajrzałam do United Coffee House,
typowo hinduskiej restauracji, Willis (sklep z odzieżą).
Wracając do hotelu Ajanta minęłam kino Plaza, weszłam w Chelmsford Rd mijając
dworzec kolejowy New Delhi, idąc pomiędzy ludźmi, rikszami rowerowymi,
autorikszami, autobusami, krowami, choć tych jest tutaj coraz mniej. Czy
zadziałała decyzja sądu z Delhi (2005 r.), że władze miejskie będą płacić za
schwytanie krowy i odprowadzenie ich do specjalnych podmiejskich schronisk
około 2000 rupii?