bombay.saphire
15.11.08, 13:42
Chcialabym pozdrowic Was wszystkich bardzo cieplo z Bombaju.
Od trzech tygodni podrozuje po Indiach, samotnie. Pierwszy tydzien
spedzilam na poludniu [ Kerala ] i to byl jedyny czas, kiedy
towarzyszyl mi poznany przez CS przyjaciel - Hindus - oczywiscie w
dwojke bylo o wiele razniej i zabawniej.
Potem odwiedzilam Mysore [ okolice bangalore ], potem Rajasthan i
przede wszystkim Pushkar - targ wielbladow. To miejsce bylo
najwiekszym dla mnie wyzwaniem - niestety klimat byl typowo
jarmarkowy, mnostwo bylo naciagaczy i doszlo do sytuacji, kiedy
agresywne Cyganki poszarpaly mi bluzke [ proszac o pieniadze za
nic ... ale to byl moj blad, bo ich kolezankom dalam baksheesh za
zdjecie .. ] Pushkar wbrew oczekiwanim nie uwiodl mnie swoja
duchowoscia, dla mnie to taka skomercjalizowana wioska dla
poszukujacych czegos na sile turystow. Zupelnie inne wrazenia mam z
Benares, gdzie odnalazlam swoj spokoj i na pewno tam powroce,
chociazby po to, by posiedziec nad Gangesem i nie robic nic - cale
cykl zycia mozna tutaj podpatrzec i to jest fascynujace. Z Benares
pojechalam pociagiem do Kolkaty [ okolo 20 godzin, ale mysle, ze
chyba kazdy musi zaliczyc nocny pociag w Indiach ... magiczne sa
wiezi, ktore powstaja pomiedzy wspolpasazerami, rozmowy do snu no
i oczywiscie wspolny obiad za 30 rupii! ].
Kolkata jest wspomnieniem brytyjskiego kolonializmu, przypomina
Londyn ukladem i wygladem centralnych ulic, piekny jest Victoria
Memorial. Przejmujaca jest bieda na ulicach, tutaj widzie sie
problem calych Indii - rzesze bezdomnych, spiacych nawet nie w
slumsach [ jak w Bombaju], ale na ulicach pod brudnymi kocami.
Oczywiscie, odwiedzilam misje, gdzie zyla Matka Teresa i byly to
naprawde przejmujace chwile.
Bombaj to miasto fascynujace i choc turystycznych miejsc tutaj nie
az tak duzo bycie tutaj jest wielka atrakcja :) Zakochalam sie w
Juhu Beach i pieknych zachodach slonca. Dzis jestem po polowaniu na
stare plakaty z Bollywood na Chor Bazaar.
Najgorsza w Bombaju jest wilgotosc powietrza i temperatura w
pomieszaniu z AC - wlasnie dopadlo mnie zapalenie oskrzeli i jestem
na antybityku [ kupionym oczywiscie bez recepty].
Dobrze mi w Indiach. Nie chce mowic o jakisc turystycznych
przezyciach czy fascynacjach ... bo po zetknieciu z tutejsza bieda i
slumsami troche nie przechodzi mi to przez gardlo.
Nie widzialam Taj Mahal, anie Czerwonego Fortu i pewnie juz nigdy
nie zobacze.
Ale do Indii wroce.
Do wszystkich, ktorzy radzili mi zabranie plecaka : to byl dobry
pomysl... choc naprawde 20 kg na plecach to dla mnie duze wyzwanie
[ bo bagaz sie niestety romnaza ]
Za najlepsze buty w czasie mojej podrozy sluzyly mi FLIPPERSy.
Oczywiscie, to nie buty na Bombaj :)
Podrozowac po Indiach samemu, potwierdzam, da rade. Jestprosciej,
niz w krajach arabskich. mezczyzni zaczepiaja, ale negowanie 'hi'
dziala i daje kobiecie pelna wolnosc. Chodzilam czesto i wieczorami,
nawet po Benares i bylo dobrze. Ale oczywiscie nie mam doswiadczen z
Delhi [ gdzie podobno juz nie jest tak prosto ].
Zycze milych podrozy.