esscort
21.04.12, 16:21
W zasadzie bezpośredni skutek protest odniósł zanim się jeszcze zaczął, bo przed samym protestem burmistrz zrobił to, czego mieszkańcy Prochowni się przede wszystkim domagali - czyli zawiesił warunki zabudowy inwestycji na terenie byłych zakładów drzewnych.
I nie ma co czarować, bo patrząc na to z boku - burmistrz przegrał tę sprawę wizerunkowo. Unikanie spotkania z mieszkańcami Prochowni, nie odpowiadanie na ich pisma i propozycje spotkań było błędem. Nie mam pojęcia, dlaczego burmistrz tak zrobił. Czy to zwykła arogancjia władzy (ja tu rządzę i nie będę pokazywał słabości), czy brak wyobraźni, czy myślenie, że sprawa sie rozejdzie po kościach, czy jakieś wcześniejsze obietnice? Nie mam pojęcia. Faktem jest że burmistrz sam strzelił sobie w stopę. Przecież wystarczyło się spotkać z mieszkańcami i ustalić jakiś wspolny front działań. Oczywiście zakładam (nie wiem, czy słusznie, ale mam nadzieję, że tak), że burmistrz jest za utrzymaniem resztek tego, co było jedną z niewielu zalet mieszkania w łomiankach - czyli charakteru jednorodzinnej zabudowy. Dlaczego od razu nie stanął po stronie mieszkańców Prochowni? Przecież zdecydowana WIĘKSZOŚĆ mieszkańców Łomianek jest przeciwko dużej zabudowie na osiedlach. Dlatego z góry było wiadomo, że mieszkańcy Prochowni mogą liczyć na zrozumienie bardzo szerokie (nie myślę o udziale w proteście ale o uznaniu słuszności ich dążeń). A że protest sie w pewnym sensie wpisał w kampanię referendalną? No jasne. Trudno żeby sie nie wpisał. Wiadomo było, że taki protest musi uzyskać wsparcie opozycji. To całkiem normalne i nie ma co się dziwić. Tym bardziej nie należało igrać z ogniem i od razu wesprzeć dążenia mieszkańców Prochowni. Zwłaszcza, że jednym z naczelnych haseł wyborczych burmistrza było "oddanie Łomianek mieszkańcom". Sprawa planowanej inwestycji dawała świetną okazję, by pokazać chęć tego oddania. Czemu jej nie wykorzystano (zwłaszcza właśnie w kampanii referendalnej) - trudno zrozumieć.
Bardzo dobrze, że burmistrz pod naciskiem zwiesił warunki zabudowy. Innym skutkiem pozytywnym jest pewnie integracja mieszkańców Prochowni wokół wspólnych celów, a jeszcze kolejnym - zwrócenie uwagi na sprawę konieczności szerszego myślenia o zagospodarowaniu przestrzennym Łomianek. Bo to jest ważne dla wszystkich mieszkańców. Dziś Prochownia, Auchan, Ronson, a jutro każdego to może dotyczyć. Jakoś dotychczas nie mieliśmy szczęścia do władz, które szerzej by na ten problem umiały spojrzeć, w tym sensie burmistrz Dąbrowski nie jest wyjątkiem. To się ciągnie od lat