bonbon.ella
01.05.14, 19:55
W Łomiankach trwa burza na temat kolejnego w marketu. To już piąty na niewielkiej ulicy Warszawskiej, a szósty w miasteczku. Ale nie kolejny market bulwersuje mieszkańców, lecz fakt, że jego obsługa została zaplanowana od strony 4-metrowej uliczki dojazdowej do domków jednorodzinnych. Zarówno dwukierunkowy ruch klientów, jak i dostawy TIRami zostały wyznaczone praktycznie pod oknami prywatnych posiadłości. Dlaczego, zgodnie z miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego, nie zlokalizowano wjazdu na teren marketu od strony głównej ulicy, jak to ma miejsce w przypadku pozostałych marketów?
Te pytania są przedmiotem dyskusji mieszkańców z Urzędem Miasta, który reprezentuje Wiceburmistrz Piotr Rusiecki - wyjątkowo, według mieszkańców, zaangażowany w ten projekt - ale - uwaga! - nie po stronie mieszkańców, lecz po stronie inwestora. Jego zajadłość w stosunku do właścicieli nieruchomości, wzdłuż których będą jeździły ciężarówki dostawcze budzi niesmak, nawet tych mieszkańców, którzy do oponentów Wiceburmistrza do tej pory nie należeli. Natomiast przychylność Wiceburmistrza w stosunku do inwestora, który od Urzędu Miejskiego otrzymał "cichaczem" wszelkie możliwe pozwolenia - budzi niedowierzanie.
Starostwo Warszawskie Zachodnie, które odpowiedzialne było w tym przypadku za wydanie pozwolenia na budowę - zwróciło wniosek inwestorowi (Netto). Powód? Zdaniem Starostwa - niezgodność projektu zagospodarowania działki przeznaczonej pod budowę marketu - z miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego. Co zrobił inwestor? Inwestor otrzymał z Urzędu Miasta pismo stwierdzające, że władze Łomianek uznają projekt ZA ZGODNY z miejscowym planem zagospodarowania. Inwestor otrzymał też od gminy sprzeczne z prawem pozwolenie na lokalizację zjazdów i wjazdów z terenu marketu. Pozwolenie, które prawdopodobnie skutkować będzie koniecznością przebudowy tej ulicy na koszt gminy. Podatnicy zamiast doposażyć plac zabaw dla dzieci - wybudują marketowi chodniki i wyasfaltowaną poszerzoną drogę?
Co w tej sprawie zrobił Burmistrz Łomianek, Tomasz Dąbrowski? Nic. Już dawno jest włodarzem tylko na papierze. Były komandos i jak się okazuje - były twardziel - stery rządów oddał w ręce swojego zastępcy. A zastępca nie radzi sobie z zarządzaniem gminą w sposób efektywny. Nie ma wizji, ma za to klapki na oczach. Zajmuje się podsycaniem wzajemnej nienawiści i generowaniem sporów. Nie potrafi wykorzystać potencjału pracowników Urzędu - zwolnił doświadczonych urzędników, a na ich miejsce zatrudnił młodych - takimi łatwiej manipulować i łatwiej ich zastraszać. Brakuje między nimi współpracy, czuje się nieufność i podejrzliwość. Nie ma też współpracy Wiceburmistrza z przedstawicielami Rady Miasta, nie ma konsultacji przedsięwzięć z Komisjami przy Radzie Miejskiej. Wiceburmistrz Rusiecki zachłysnął się władzą. Oby tylko się nie udławił...