13.05.14, 17:03
Koleżanki i Koledzy, Szanowni Rówieśnicy !

Grozi nam spisek! To dzieje się TU i teraz w naszym kraju !!

Czy zauważyliście, że każdego dnia schody stają się oraz bardziej strome ?

Codzienne zakupy są coraz cięższe i odległości do pokonania coraz dłuższe ?

Wczoraj rano jak zwykle wyszedłem z domu po bułki i zdumiałem się jak wydłużyła się moja ulica

Grawitacja ziemska też uległa zmianie w ostatnich 30 latach, czuję to szczególnie podczas wstawania

A i ludzie ostatnio mają mniej szacunku, szczególnie ci młodzi, którzy cały czas coś szepcą.

Jak ich prosisz aby mówili głośniej, to szeroko poruszają ustami.

Co oni sobie myślą! Że czytam z ust ?

Oni są, jak oceniam, znacznie ode mnie młodsi, ale z drugiej strony ludzie w moim wieku wyglądają znacznie starzej.

Niedawno spotkałem znajomą, która znacznie bardziej niż ja postarzała się, gdyż w ogóle mnie nie poznała.

Ja przecież Sam nadal mogę swoje odbicie rozpoznać w lustrze.

W każdym razie i lustra to już nie te co były kiedyś.

Ponadto ludzie jeżdżą tak szybko !!!

Człowiek po prostu ryzykuje za wiele, szczególnie jadąc autostradą. Wszyscy za tobą nagle hamują i coś gestykulują, widzę to wszystko w lusterku. Muszą po prostu mieć strasznie zdarte hamulce!

Także producenci odzieży nie są obecnie już poważni, dlaczego rozmiary 36 lub 38 oznaczają teraz jako 48 lub 50 ?

Myślą, że tego nikt nie zauważy ?

Tak samo niepoważni są obecni producenci aut, myślą pewnie, że ja wierzę w to co widzę na liczniku

HA ! HA ! Dobrze, że nigdy nie robiłem sobie problemu z liczb.

Kogo oni chcą właściwie oszukać ?

Niedawno chciałem o tym wszystkim kogoś powiadomić i stwierdziłem, że Telekomunikacja też uczestniczy w tym wielkim spisku, wydali książkę telefoniczną z tak małym pismem, że nikt nie znajdzie numeru telefonu !

Wszystko co mogę w tej sprawie zrobić to wysłać to ostrzeżenie:

Wszyscy jesteśmy zagrożeni!!!!

Proszę wyślij to ostrzeżenie możliwie do wielu znajomych, abyśmy mogli zatrzymać ten spisek!!!



P.S. wysyłam to w większej czcionce, ponieważ z pismem w moim komputerze też coś się popsuło - jest mniejsze niż kiedyś. :-)
Obserwuj wątek
    • mamdomek Re: Starość 13.05.14, 17:43
      Przemijamy!
      Na szczęście rośnie nowe pokolenie, które będzie kosić nad nami trawnik.
      Na przykład ta grzeczna młodzież gimnazjalna ze starszych klas Dziekanowa Leśnego, urządzająca seryjnie alkoholowe imprezy. I to nie byle kto - wzorowi uczniowie płci obojga, ocierający się o świątobliwość, tzw moralne wzorce. Przynajmniej według ciała pedagogicznego i dyrekcji szkoły :)
      Jak to historia toczy się kołem. Pomyślałby ktoś lat temu 40, że kościół będzie się komukolwiek kojarzył z patologią władzy czy pedofilią? Rozmodlone dziewczątka i wtedy niejednokrotnie były cichymi wodami. Ale przynajmniej deprawowały się rzeczywiście w skrytości, były ostrożniejsze.
      Może się nie znam, może kościół nie zabrania upijać się małolatom. W końcu prawo boskie jest ponad ludzkim.
      Co tam! Ważne żeby dziadki przeprowadziły staruszka przez jezdnię, ustąpiły miejsca w ełce. I dla naszego dobrego samopoczucia, że je tak dobrze wychowaliśmy, złożyły skromnie rączki do modlitwy, podczas obowiązkowej wyprawy na rekolekcje. Przynajmniej na pokaz. Czego oczy nie widzą...
      • adserserwis Re: Starość 13.05.14, 22:43
        Nie licz na opiekę młodego pokolenia . W razie niepowodzeń ze zdrowiem ,na starość szukaj domu opieki
        • mo-7 Re: Starość 14.05.14, 07:54
          To zależy czy będzie motywator w postaci spadku. Jeżeli będzie co dziedziczyć to kolejka chętnych do opieki na pewno się ustawi. A jeżeli nie ma chętnych zawsze jest odwrócona hipoteka ...
    • mo-7 Re: Starość 14.05.14, 07:52
      Dobry tekst i każdy kiedyś będzie mieć takie spostrzeżenia. :-)
    • gazeta60 Re: Starość 14.05.14, 08:04
      Byliśmy wychowywani w sposób, który psychologom śni się

      zazwyczaj w koszmarach zawodowych, czyli patologiczny.

      Na szczęście, nasi starzy nie wiedzieli, że są patologicznymi rodzicami.

      My nie wiedzieliśmy, że jesteśmy patologicznymi dziećmi.

      W tej słodkiej niewiedzy przyszło nam spędzić nasz wiek dziecięcy.

      Wspominany z nostalgią lata 80.

      Wszyscy należeliśmy do bandy osiedlowej i mogliśmy bawić się

      na licznych budowach. Gdy w stopę wbił się gwóźdź,

      matka go wyciągnęła i odkażała ranę fioletem. Następnego dnia znowu

      szliśmy się bawić na budowę. Matka nie drżała ze strachu, że się

      pozabijamy. Wiedziała, że pasek uczy zasad BHZ (Bezpieczeństwo i Higiena Zabawy).

      Siniaki i zadrapania były normalnym zjawiskiem. Szkolny

      pedagog nie wysyłał nas z tego powodu do psychologa rodzinnego.

      Skakaliśmy z balkonu na odległość. Łomot spuścił nam sąsiad.

      Ojciec postawił mu piwo.

      Do szkoły chodziliśmy półtorej kilometra piechotą. Ojciec

      twierdził, że mieszkamy zbyt blisko szkoły, on chodził pięć kilometrów.

      Współczuliśmy koledze z naprzeciwka, on codziennie musiał

      chodzić na lekcje pianina. Miał pięć lat. Rodzice byli oburzeni

      maltretowaniem dziecka w tym wieku. My również.

      Nie chodziliśmy do pywatnego przedszkola.

      Rodzice nie martwili się, że będziemy opóźnieni w rozwoju.

      Uznawali, że wystarczy jeśli zaczniemy się uczyć od zerówki.

      Nikt nie latał za nami z czapką, szalikiem i nie sprawdzał czy się spociliśmy.

      Z chorobami sezonowymi walczyła babcia.

      Do walki z grypą służył czosnek, miód, spirytus i pierzyna.

      Do lasu szliśmy, gdy mieliśmy na to ochotę. Jedliśmy jagody,

      na które wcześniej nasikały lisy i sarny. Mama nie bała się ze zje nas wilk,

      zarazimy się wścieklizną albo zginiemy. Skoro zaś tam doszliśmy, to i wrócimy.

      Oczywiście na czas. Powrót po bajce był nagradzany paskiem.

      Gdy sąsiad złapał nas na kradzieży jabłek, sam wymierzał nam karę.

      Sąsiad nie obrażał się o skradzione jabłka, a ojciec o zastąpienie

      go w obowiązkach wychowawczych.

      Ojciec z sąsiadem wypijali wieczorem piwo – jak zwykle.

      Nikt nas nie poinformował jak wybrać numer na Milicję, żeby zakablować rodziców.

      Oczywiście, chętnie skorzystalibyśmy z tej wiedzy.

      Niestety, pasek był wtedy pomocą dydaktyczną,

      a Milicja zajmowała się sprawami dorosłych.

      Swoje sprawy załatwialiśmy regularną bijatyką w lasku. Rodzice

      trzymali się od tego z daleka. Nikt, z tego powodu, nie trafiał do poprawczaka.

      Pies łaził z nami – bez smyczy i kagańca.

      Srał gdzie chciał, nikt nie zwracał nam uwagi.

      Raz uwiązaliśmy psa na „sznurku od presy” i poszliśmy z nim na

      spacer, udając szanowne państwo z pudelkiem. Ojciec powiązał nas na

      sznurkach i też wyprowadził na spacer. Zwróciliśmy wolność psu, na zawsze.

      Mogliśmy dotykać inne zwierząta.

      Nikt nie wiedział, co to są choroby odzwierzęce.

      Sikaliśmy na dworze. Zimą trzeba było sikać tyłem do wiatru,

      Każdy dzieciak to wiedział.

      Stara sąsiadka, którą nazywaliśmy wiedźmą, goniła nas z laską.

      Ciągle chodziła na nas skarżyć. Rodzice nadal kazali się jej kłaniać,

      mówić Dzień dobry i nosić za nią zakupy.

      Wszystkim starym wiedźmom musieliśmy mówić Dzień dobry.

      A każdy dorosły miał prawo na nas to Dzień dobry wymusić.

      Dziadek pozwalał nam zaciągnąć się swoją fajką.

      Potem się głośno śmiał, gdy powykrzywiały się nam gęby.

      Trzymaliśmy się z daleka od fajki dziadka.

      Nikt nas nie odprowadzał. Każdy wiedział, że należy iść lewą

      stroną ulicy i nie wpaść pod samochód, bo będzie łomot.

      Czasami mogliśmy jeździć w bagażniku starego fiata, zwłaszcza

      gdy byliśmy zbyt umorusani, by siedzieć wewnątrz.

      Gotowaliśmy sobie obiady z deszczówki, piasku, trawy i sarnich bobków.

      Czasami próbowaliśmy to jeść.

      Żarliśmy placek drożdżowy babci do nieprzytomności.

      Nikt nam nie liczył kalorii.

      Jedliśmy niemyte owoce prosto z drzewa i piliśmy wodę ze

      strugi. Nikt nie umarł.

      Nikt nam nie mówił, że jesteśmy ślicznymi aniołkami.

      Dorośli wiedzieli, że dla nas, to wstyd.

      Nikt się nie bawił z babcią, opiekunką lub mamą.

      Od zabawy mieliśmy siebie nawzajem.

      Mieliśmy tylko kilka zasad do zapamiętania. Wszyscy takie

      same. Poza nimi, wolność była naszą własnością.

      Wychowywali nas sąsiedzi, stare wiedźmy, przypadkowi

      przechodnie i koledzy ze starszej klasy.

      Wszyscy przeżyliśmy, nikt nie trafił do więzienia. Nie wszyscy

      skończyli studia, ale każdy z nas zdobył zawód.

      Niektórzy wychowują swoje dzieci według zaleceń psychologów.

      Nie odważyli się zostać patologicznymi rodzicami.

      Dziękujemy rodzicom za to, że wtedy jeszcze nie wiedzieli, jak należy nas „dobrze” wychować.

      To dzięki nim spędziliśmy dzieciństwo bez ADHD, bakterii, psychologów, zamkniętych placów zabaw i lekcji baletu.

      A nam się wydawało, że wszystkiego nam zabraniają!
      • kmsanczia Re: Starość 14.05.14, 09:33
        Tak było. :)
        • esscort Re: Starość 14.05.14, 12:14
          A za "moich czasów":
          od pierwszej klasy szkoły podstawowej sami jeździliśmy do szkoły kilka przystanków tramwajem. Rodzice najpierw pokazali nam kilka razy, jak to się robi, i nie było problemu. Gdy była fajna pogoda, to wracało się na piechotę. Czasem długo to trwało, bo człowiek poszedł gdzieś pograć w piłkę albo odkrywać tajne lochy przy cytadeli. Czasem się szło nad Wisłę pochodzić po wraku statku, a w zimie poskakać na krach. Czasem zaczepiali nas starsze chłopaki, ale nie mieli co nam zabrać, bo nie było telefonów komórkowych, a pieniędzy też nikt nie miał. Więc dawali sobie spokój, zresztą zazwyczaj okazywało się, że to koledzy brata któregoś z nas albo jest wśród nich sąsiad. A do domu nie było się po co spieszyć, bo i tak w domu nie było nikogo, bo rodzice pracowali.
          W starszych klasach podstawówki zaczynały chodzić z nami dziewczyny, które wcześniej trzymały się osobno. Zauważyliśmy, że od pewnego czasu noszą coraz krótsze spódniczki i bardzo nam się to podobało. Rano przed wejściem do szkoły stała dyrektorka i sprawdzała nam włosy a dziewczynom spódnice - one miały mieć dłuższe, a my krótsze. Kto nie przeszedł selekcji, ten wchodził do szkoły przez okno do piwnicy, które otwierała nam woźna. A jak czasem nie otworzyła (albo z innych powodów), to szło się posiedzieć 45 minut na ławce schowanej w krzakach niedaleko szkoły. Tam się uczyliśmy palić papierosy i zorientowaliśmy się, że dziewczyny, które zawsze uważaliśmy za grzeczne kujonki i lizuski, wcale takie grzeczne nie są. Na pierwszej przerwie albo się wracało się do szkoły, albo dalej siedziało się na ławce, albo szło się do kogoś do domu. Nie było komputerów, nie było internetu, w telewizji nic nie było, ale się nigdy nie nudziliśmy.
          Po obiedzie po prostu wychodziło się z domu. Nikt się nie umawiał, ale było wiadomo, gdzie trzeba było iść, żeby kogoś spotkać. I nigdy nie było wiadomo, co się dalej stanie. Po prostu spędzało się razem czas - nie zawsze grzecznie. Rodzice się w to nie wtrącali, bo mieli swoje sprawy na głowie. A zimą często szło się do domu do kogoś, kto miał wolną chatę - słuchać płyt, całować z dziewczynami, próbować alkoholu. A potem - gdy rodzice gospodarza wracali - trzeba było uciekać przez okno (jeśli było nisko) albo ewakuować przez drzwi, narażając na oberwanie w głowę.
          Rodzice nie wiedzieli o 90% tego, co robiliśmy, i za bardzo nie dociekali. Może z rozsądku, może z lenistwa. Zbyt duża wiedza zmuszałaby ich do podejmowania jakichś prób działań "wychowawczych", a pewnie wiedzieli, że cokolwiek robimy, to przecież z tego wyrośniemy. I faktycznie w większości wypadków tak się stało.
          Teraz czasy są inne. W jakichś aspektach lepsze, w innych gorsze. Po prostu inne. Zawsze tak jest. I całe szczęście.
          Na młodzież zawsze - od początku świata się narzekało - na jej bezideowość, za złe wychowanie, brak szacunku do starszych i tradycji. Zarzuty są zawsze takie same, a po latach ci krytykowani krytykują o to samo następne pokolenie.
          Świat się zmienia i starsi nie odczuwają takich samych prądów i sygnałów, jakie odczuwają młodzi. Szczególnie dziś, gdy tempo zmian jest takie szybkie.
          • gazeta60 Re: Starość 14.05.14, 13:22
            Ja nie krytykuje młodzieży , ja sie o nią martwię . Dzieci pozamykaly sie w domu, rozmawiają na wszelkiego rodzaju komunikatorach internetowych, glowy bola , kregoslupa krzywe, nerwica i depresja za zakretem. Podwórka zagrodzone i chronione, puste , rosną klomby i trawka równo obcieta, dzieci siedzą w domu z komórkami w dłoni .Weekendy w centrum handlowym.
            • esscort Re: Starość 14.05.14, 13:59
              Tak to z grubsza wygląda. Jakie będą tego skutki? Pewnie różne - i dobre, i złe.
              Ja obserwuje takie zjawisko (moim zdaniem negatywne) - że mimo fantastycznych środków komunikowania się młodzi nie umieją się zorganizować, by coś dla siebie zrobić, wywalczyć. Owszem, mogą poklikać w jakieś poparcia, pokomentować w necie, ale nic poza tym. Nie potrafią wykreować swoich idei poza jakimiś sloganami, nie potrafią wyłonić liderów. Na razie dostosowują się do świata, który zastali i próbują, każdy sobie, znaleźć sobie w nim swoje miejsce. Nie mówię tylko o Polsce, ale tak w ogóle. Jedyną ideą widoczną jest nacjonalizm, postfaszyzm. Ale przecież to nic nowego i twórczego.
              Moje pokolenie lat 50-tych, najpierw zrobiło rewolucję obyczajową (1968), potem wraz z dorastaniem i pełnieniem nowych funkcji (rodziców, pracowników) przewracało do góry nogami zastane porządki (mam nadzieję, że też zmienimy sposób życia na starość :))).
              I to pokolenie (już staruchów) wciąż rządzi światem, biznesem, polityką. Następne pokolenie nie potrafi go wykopać, raczej się próbuje dostosować. Za prezesem wielkiej firmy czy politykiem teczkę (no, może tablet) niesie młody koleś (koleżanka), który nie ma swojego zdania, nie chce niczego zmieniać, lecz chce się upodobnić do prezesa czy polityka, chce byc taki jak on.
              • mo-7 Re: Starość 14.05.14, 14:08
                A może problem polega na tym, że młode pokolenie nie ma wizji? Może ich "wizja" to kopia tego co widzą w TV? Z drugiej strony - zmiany dla zmian nie koniecznie muszą oznaczać coś dobrego. A że młody nosi teczkę za starym to chyba nic nowego - musi się najpierw nauczyć żeby przejąć stery.
                • esscort Re: Starość 14.05.14, 14:30
                  mo-7 napisał: A że młody nosi teczkę za starym to chyba nic nowego - musi się najpierw nauczyć żeby przejąć stery.

                  Zakładając, że młody nie ma swoich pomysłów i po prostu chce być taki jak ten stary, to masz rację. Gdyby miał jakiś lepszy pomysł, to jednak powinien próbować staruchowi powiedzieć, że bardzo go lubi, ale jednak od jutra robimy inaczej.
                  A przecież gołym okiem widać, że świat jest kiepsko zorganizowany - właśnie pod starych. Rozwarstwienia majątkowe wzrastają, główne problemy nie są rozwiązane, młodzi nie maja pracy itp. To jedynym rozwiązaniem jest nacjonalizm i faszyzm? Przecież innych propozycji nie widać, bo te teczki noszą.
                • esscort Re: Starość 14.05.14, 14:36
                  mo-7 napisał: Może ich "wizja" to kopia tego co widzą w TV?

                  No właśnie to by było fatalne. Przecież TV (niezależnie od barw) słucha polityków i reklamodawców.
                  A młody człowiek powinien patrzeć krytycznie
      • mo-7 Re: Starość 14.05.14, 10:32
        Od siebie dodam - chciałem mieć psa to miałem ale w wieku 10 lat musiałem:
        Karmić go
        Wyprowadzać na spacery
        Jeździć do weterynarza na leczenie i szczepienia
        Płacić podatek z kieszonkowego
        A na sam koniec, kiedy suka była już stara i miała wadę serca - uśpić ...
        Tak nas uczono odpowiedzialności.

        Kolejnego psa mam dopiero teraz, kiedy jestem dorosły i mogę zapewnić mu odpowiednie warunki.
    • gazeta60 Re: Starość 14.05.14, 11:45

      ODA DO STAROŚCI !!!!*

      Co to za życie bywa w młodości ! ?
      Nie czujesz serca...wątroby...kości...
      Śpisz jak zabity, popijasz gładko...
      I nawet głowa boli cię rzadko.

      Dopiero człeku twój wiek DOJRZAŁY
      Odsłania życia urok wspaniały...
      Gdy łyk powietrza..., z wysiłku sapiesz...
      Rwie cię w kolanach, na schodach sapiesz...
      Serce jak głupie szybko ci bije...
      Lecz w każdej chwili... czujesz że żyjesz..!
      Więc nie narzekaj z byle powodu,
      Masz teraz wszystko, czego za młodu
      nie doświadczyłeś.... ale dożyłeś .....!!!

      Więc chociaż czasem w krzyżu cię łupie...
      Ciesz się dniem każdym...!!!
      MIEJ WSZYSTKO W DUPIE !!!!
    • gazeta60 Re: Starość 14.05.14, 11:48
      Witamy rano złote słoneczko
      Trzeba opuścić miękkie łóżeczko,
      lecz jak to zrobić, gdy co dzień rano,
      nie chce się rozgiąć prawe kolano ?!

      Kiedy już nóżka jest na podłodze,
      nie chce wtórować tej lewej nodze,
      jakaś być musi ważna przyczyna,
      ze lewa noga w prawo się zgina.

      Z krzyżem przygiętym az do podłogi,
      wlokąc pod tyłkiem oporne nogi,
      chce się uświetnić minioną noc,
      -oddać naturze poranny mocz.

      Trzeba się tylko mentalnie sprężyć,
      wziąć w płuca oddech ,mięsnie natężyć,
      wezwać na pomoc pamięć i męstwo...
      ...i oto pluszcze, mamy zwycięstwo !

      Potem wystarczy umyć protezkę,
      nad kłem ostatnim uronić łezkę,
      to wysmarować, tamto wymoczyć
      i na śniadanko można wyskoczyć.

      Już na nas czeka uczta poranna
      z soczkiem bez cukru kaszunia manna,
      albo kleiczek, lub owsianeczka,
      a dla spragnionych kubeczek mleczka.

      I tak się toczy dzionek staruszka,
      dopóki wreszcie dobrnie do łóżka.
      Śpi sobie babcia, i chrapie dziadek,
      A ten, kto może, czeka na spadek.
      =============
    • wisielec22 Lemingi i opozycja filozofują :) :) :) he he he he 14.05.14, 15:38
      Mentor Ecsort się nawet za filozofowanie zabrał :) :) :) :) he he he he Jakieś problemy z nacjonalizmem, gdzie ten nacjonalizm?

      Burmistrz Tomasz Dąbowski bardzo dba o młodzież. Organizuje im bardzo popularne i lubiane potańcówki na deskach. Nareszcie w Teatrze Miejsce jest sztuka na najwyższym poziomie a na Bitwę przychodzi kilknanaście tysięcy młodych Patriotów.
      Jest to najlepszy Burmistrz i zupełnie nie rozumiem tych komentarzy. Jest napisane że, radni opozycji nie przyjęli zwiastunu budżetu obywatelskiego, więc o czym tu rozmawiać?

      Poczekamy do wyborów bo widać tylko bezradność opozycji nie wyciąganie żadnych wniosków . Ale to nic, wszystko jest procesem.



      • esscort Re: Lemingi i opozycja filozofują :) :) :) he he 14.05.14, 15:55
        Też prawda :)
        Sorry, już przestaję. Tak mnie jakoś z nudów naszło
        • dbarbara1 Re: Lemingi i opozycja filozofują :) :) :) he he 14.05.14, 18:19
          Nie poddawaj się, lubię czytać twoje trafne uwagi co do rzeczywistości...

          Młodzi zostali nauczeni, że liczą się tylko oni sami, ale w sumie czy aby nie mają racji? Warto dla idei poświęcać swój czas i środki? Na końcu i tak zostaje się sama na sam, więc zamiast organizować się i walczyć o związki partnerskie/więcej żłobków/opiekę dla osób starszych lub niepełnosprawnych/tolerancję - jak mrówki pracują na swoje CV, żeby raz na rok wyjechać na wypasione wakacje, realizować swoje pasje, pić modną kawę na Placu Zbawiciela. Młodzi nie muszą walczyć o idee, bo zastali świat bez berlińskiego muru, i biorą z niego to, co uważają za najlepsze. Pytanie, jakie pokolenie nastanie po nich...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka