mwsylwia
18.01.07, 22:54
Szanowni Państwo,
Dziś na sesji zapytano burmistrza o sytuację naszego wniosku złożonego do
Funduszu Spójności, o którym były burmistrz Sokołowski na spotkaniach z
mieszkańcami mówił, ze został złożony i jest na "dobrym 8 miejscu".
Burmistrz Pszczółkowski poinformował, że NIE BYŁO ŻADNEGO WNIOSKU złożonego do
Funduszu Spójności. Że poza Kartą potencjalnego przedsięwzięcia, która jest
zupełnym początkiem w długiej, kosztownej i skomplikowanej procedurze
przygotowywania wniosku, nie zostały przygotowane nawet wstępne ekspertyzy
niezbędne do rozpoczęcia prac nad studium wykonalności. Tak naprawdę jesteśmy
na poziomie zerowym, ponieważ nawet Karta, którą złożono kilka lat temu i
ponownie złożono w styczniu 2006 roku (nie bardzo rozumiem dlaczego po raz
drugi) musi zostać poprawiona, ponieważ Ministerstwo poprosiło o uzupełnienia
i naniesienie poprawek do 15 lutego.
A więc czeka nas przynajmniej rok wytężonej pracy, około 800 tysięcy wydatków
na ekspertyzy, projekty, studia i inne dokumenty, potem kolejne ok. 10
miesięcy procedury weryfikacji i oceny wniosku, czyli razem jakieś 18 - 20
miesięcy a nawet 2 lata, które wcale nie muszą zakończyć się sukcesem.
Jestem oburzona tym, ze byliśmy okłamywani. Nie można bowiem mówić o wniosku
kiedy wysłało się tylko list intencyjny, w którym nie ma żadnych szczegółów
tylko lista życzeń. I prosiłabym, żeby nie bawić się w gierki słowne, że Karta
to przecież właściwie wniosek, bo to część procedury.