drabbu
08.10.08, 16:54
jako bardzo istotne uzupełnienie artykułu zamieszczonego
w dzisiejszym numerze, pt: "Powrót cenzury : wolność lokalnej prasy
gwarancją demokracji", w którym to artykule Redakcja powołuje
się na słowa marszałka Senatu RP, Longina Pastusiaka, wprowadzające
do konferencji "Prasa lokalna w budowie społeczeństwa
obywatelskiego".
Otóż w tym samym wystąpieniu marszałek zdecydowanie zwrócił uwagę,
że NIE TYLKO wolność lokalnej prasy jest gwarancją demokracji
i postępu w budowie społeczeństwa obywatelskiego. Podkreślił on, że
wolności MUSI towarzyszyć ODPOWIEDZIALNOŚĆ.
W przekonaniu, iż Redakcja cytując pewne fragmenty wystąpienia
marszałka, zechce również przyjąć do wiadomości i wziąć pod uwagę
także niektóre inne, pozwolę sobie umieścić je poniżej. I tak:
"Mówi się, że media to czwarta władza. Jednak w przypadku mediów
posiadana władza często nie łączy się z odpowiedzialnością za
słowo. Wypowiadając się w mediach, a więc zabierając publicznie
głos, trzeba mieć pełną świadomość, że słowem można zranić, ale
także zniszczyć. Pogoń za sensacją, tematem na czołówkę, brak
proporcji w przedstawianiu skandali, często niby-afer, i
zaniechanie publicystyki pozytywnej jest w dzisiejszych mediach
niestety aż nazbyt częstym zjawiskiem.
To prawda, że zła wiadomość pisze się sama, a dobrą sprzedaje się
znacznie trudniej.
Ceńmy więc tych dziennikarzy,
którzy potrafią napisać newsa na podstawie również i dobrej
wiadomości.
Ufam, że prasa lokalna nie dąży śladami wielkonakładowych pism
ogólnopolskich, które ociekają negatywnymi wiadomościami. Ale czy
nie ma potrzeby stworzenia nowego języka do opisywania trudnych i
dramatycznych wydarzeń? Czy prasa jest w stanie wyjść z mody na
plotki i sensacje? A może dlatego w modzie są tanie sensacje i
plotki,
że dziennikarze i wydawcy idą na łatwiznę, że cechuje ich brak
odwagi i sami nie odróżniają tandety
od piękna?
Zastanówmy się, czy to służy budowie właśnie społeczeństwa
obywatelskiego. A może próba kreowania świata pozytywnych
wiadomości jest walką z wiatrakami?
Lata obowiązującej w Polsce cenzury sprawiły, że po jej zniesieniu
prasa zachłysnęła się wolnością bez stawiania sobie granic. Dziś
często zadajemy sobie pytanie, czy za wolnością słowa, która często
jest utożsamiana z niezależnością mediów, poszła odpowiedzialność
za słowa.
Czy wolność oznacza
dowolność, a niezależność wyklucza odpowiedzialność?
Na dziennikarzach prasy lokalnej spoczywa obowiązek informowania
i budowania społecznego zaufania.
Dziennikarstwo jest służbą publiczną,
a nie misją. Misja zakłada wiarę w pewien system poglądów i bliższa
jest osobom duchownym i ideologom. Polityk podejmując decyzje
wpływa na los ludzi,
zaś DZIENNIKARZ POWINIEN W PIERWSZYM RZĘDZIE INFORMOWAĆ I POWINIEN
W PIERWSZYM RZĘDZIE OBJAŚNIAĆ. POWINIEN TEŻ BRAĆ NA SIEBIE
ODPOWIEDZIALNOŚĆ
ZA SPOŁECZNE SKUTKI BŁĘDÓW LUB NIEPRAWDY W PRZEKAZYWANYCH TREŚCIACH.
W KONSEKWENCJI CIĄŻY NA NIM OBOWIĄZEK NAPRAWIENIA RÓWNIEŻ SZKÓD
MORALNYCH. [podkr. moje]
Niestety, obecnie w mediach nie nastał jeszcze czas do przyznawania
się do popełnionych błędów.
Czy rzeczywiście tak trudno napisać lub powiedzieć
słowo „przepraszam”? Mamy ostatnio żywiołowy rozwój dziennikarstwa
śledczego. Dotyczy to także prasy lokalnej.
Niestety, ten typ dziennikarstwa często przybiera postać walki
politycznej. Chciałbym więc podkreślić obowiązek
szczególnej rzetelności i staranności w dokumentowaniu materiałów,
a w konsekwencji odpowiadania za skutki.
Dostrzec można nieodpartą chęć niektórych dziennikarzy do
przywdziewania szat prokuratorów, sędziów i wydawania wyroków, od
których nie ma apelacji.
Często radnym, wójtom, burmistrzom, starostom, słowem – lokalnej
władzy, przypomina się w prasie o odpowiedzialności. I słusznie.
Czy prasa lokalna tym poczuciem również się kieruje?" [koniec cyt.]
Życzę zatem Redakcji bardzo gorąco poczucia odpowiedzialności -
stały czytelnik Drabbu.