Gość: III Grupa
IP: *.lapy.sdi.tpnet.pl
13.01.04, 17:39
Od 6 lat jestem bezrobotnym.Żyję od renty do zasiłku dla bezrobotnych,
samotnie wychowuję dwoje dzieci i ciągle walczę z ZUS-em o rentę.Mój problem
polaga na tym, że jestem chory na padaczkę.
Każda rozmowa o pracę kończy się na tym słowie.Nikt mnie dalej nie chce
nawet słuchać.Odkładanie słuchawki, podziękowanie "Dziękuję, takich osób nie
zatrudniamy"
Poprostu DYSKRYMINACJA.Chory na serce budzi współczucie, na padaczkę
odrazę.Nie słyszałem, aby na padaczkę ktoś zmarł i to w miejscu pracy.
Atak serca, ambulans na sygnale i śmierć to częsta sprawa.
Atak padaczki trwa nawet parę sekund, zależnie od jej rodzaju i osoba
postrona może nawet tego nie zauważyć.
Wielu ludzi ukrywa skrzętnie tą chorobę, aby nie utracić pracy.
Dlaczego pracodawcy tak boją się zatrudniać takich ludzi nawet gdy poszukują
ludzi z III grupą inwalidzką?
W kraju demokratycznym czuję się poprostu dyskryminowany.
Sukam pracy ale już straciłem nadzieję.