Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Kandydat na muszce, czyli CV to za mało

    IP: *.chello.pl 23.11.09, 09:52
    Prześwietlić kandydata.
    To się nazywa przerost formy nad treścią. Jeżeli za 1100 netto
    przeprowadzany jest ze mną wywiad, gdzie najchętniej by do d..py
    zajrzeli, to jest to już śmieszność. Po co się dziwić, że kandydaci
    nie traktują takiego podejście do siebie poważnie? Niech się HR nie
    dziwi, że ludzie sobie zaczynają z nich jaja robić w CV. Śmieszna
    praca, śmieszne warunki, śmieszne pieniądze, ale pytania rodem z UB.
    Obserwuj wątek
      • Gość: iwona Kandydat na muszce, czyli CV to za mało IP: *.chello.pl 23.11.09, 09:59
        a jeżeli pracodawca nie słusznie mnie oczerni? jestem bez szans na obronę,
        pracy nie dostaję i mogę swoich racji latami dochodzić bez grosza na życie...
        • Gość: jj8r Re: Kandydat na muszce, czyli CV to za mało IP: 86.47.59.* 23.11.09, 10:06
          Nie mrtw sie, mozesz go zaskarzyc i za jedyne 20 lat polski aparat sadowniczy
          sie tym zajmie.
          • Gość: qwerty wymaganie, tylko wymagania IP: 195.82.180.* 23.11.09, 14:37
            5 lat doświadczenia na podobnym stanowisku, wiek do 35, silna motywacja, umiejętność pracy w zespole, umiejętność analitycznego myślenia oraz posiadanie niezliczonej ilość certyfikatów i znajomości przynajmniej wszystkich (sic!) programów.

            A co w zamian?
            Często brak podstawowych informacji o firmie, albo chociaż adresu strony internetowej, brak oferowanego wynagrodzenia, (rzadziej) brak opisu stanowiska. O literówkach i wyrażeniach, które zdradzają kompletny brak znajomości tematu osoby, która zamieszczała ogłoszenie nawet szkoda gadać.

            Tak samo nie ma co zazwyczaj liczyć na maila zwrotnego po wysłaniu CV "Otrzymaliśmy, dziękujemy", "dziękujemy nie przyjmujemy" albo chociaż "pocałuj nas w d....".

            Przy odrobinie szczęścia czeka rozmowa kwalifikacyjna, gdzie na tą samą godzinę zostanie umówionych jeszcze naście innych osób, a na końcu pani od "ejcz aru" rzuci okiem na nasze CV i zada pytanie o nasze zainteresowania......
            • Gość: najmądrzejszy Re: wymaganie, tylko wymagania IP: *.dynamic.chello.pl 11.03.11, 15:12
              Duże i poważne firmy nie działają tak jak mówisz. Takie 'spędy' to raczej na stanowiska bez kwalfikacji.
      • Gość: eleni Re: Kandydat na muszce, czyli CV to za mało IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.11.09, 10:13
        Szkoda, że samym rekrutującym brak podstawowej kultury, która polega m.in. na
        podawaniu potencjalnemu kandydatowi informacji zwrotnej w procesie rekrutacji.
        Uczestniczyłam w 3-miesięcznej batalii rekrutacyjnej, przeszłam wszystkie etapy
        a na końcu firma Bigram nie raczyła się ze mną skontaktowac, aby podac mi
        odpowiedź. Prawda wyszła na jaw po czasie - żadnego z kandydatów nie zatrudniono.
        Brak podstawowej kultury i nieinformowanie kandydatów to podstawowy i największy
        błąd, który eliminuje z rynku danego konsultanta. Odradzam Bigram.
        Po drugie zarzucić potencjalnemu kandydatowi kłamstwo w CV to naprawdę nie jest
        problem. Robiż to z przekonaniem o własnej wyższosci i racji też nie, bo
        przecież rekrutujący/konsultant ma się za samego Pana Boga nieomylnego w swych
        sądach. Zawsze mającego rację. A tymczasem ile z rekrutacji jakie są
        organizowane w tym kraju to czysta fikcja? A zatrudnia się np. syna/córkę pani
        urzedniczki pracującej w PIP po to, aby firma była kryta?
        Zanim HR-owcy zaczną regularna inwigilację i otworzą sekretne biura wywiadowcze
        niech sami siebie zrewidują pod kątem ETYKI ZAWODOWEJ, bo zdaje się, że ten
        termin nie jest im do końca znany, a powinien, skoro mówimy o tak wysokich
        standardach
        • garnek_z_neolitu Brak odpowiedzi to jeszcze betka 23.11.09, 10:30
          Mnie zaprosili na rozmowe, wzialem dzien wolny, przygotowalem sie, umylem,
          ogolilem wypachnilem itd. Stress, portki pelne strachu i nie tylko... Pozycja i
          placa o wiele lepsze niz obecnie wiec sie podjaralem.

          Poniewaz zawsze dobrze sie przygotowuje, rozmowa poszla jak z platka i
          oczekiwalem pozytywnej odpowiedzi. I co?

          I jajco bo okazalo sie ze firma tak naprawde chciala sobie ze mna porozmawiac
          ale WARUNKIEM PODSTAWOWYM byla znajomosc hiszpanskiego (co nie bylo uwzglednione
          w ogloszeniu), ktorego nie znam i nigdy nie twierdzilem ze znam. Dowiedzialem
          sie o tym od bylej kolezanki z pracy, ktora widzac mnie na rozmowie wyrazila
          zdziwienie ze mowie po hiszpansku...

          Zatrudnili w koncu jakas rodowita Hiszpanke do mnie sie nawet nie odzwyajac. Ja
          mam zamiac cos im napisac, podziekowac im za szanse i strate czasu. tylko na
          razie wychodzi zbyt wulgarnie :)
          • Gość: tt Re: Brak odpowiedzi to jeszcze betka IP: *.provimi.com 24.11.09, 09:23
            Nie trać czasu na pisanie listu do nich. Napisz artykuł do Gazety Praca, może
            sie przebije... A wtedy - na pewno dostaniesz przeprosiny od działu PR firmy
            rekrutacyjnej...
            Mnie też zdarzyły się podobne przygody - wymaganie, którego nie było w
            ogłoszeniu było wyjaśnieniem. Absurdalnym, więc niekoniecznie prawdziwym :-)
          • Gość: mania Re: Brak odpowiedzi to jeszcze betka IP: *.chello.pl 22.02.10, 01:50
            widzisz, niedawno miałam podobną sytuację..
            Panie konsultantki a było ich aż trzy na mnie jedną zaprosiły mnie
            na spotkanie gdzie już nie wspomnę trzeba się było wybrać do Wa-wy
            bo Wa-wa na "zadupia nie jeździ" ok. Wprowadziły mnie Panie w błąd
            że istotny jest język angielski, z którym akurat nie mam problemu..
            Firma aż do końca spotkania była wielką tajemnicą a i pod koniec
            dowiedziałam się tylko mniej więcej jaka to branża (co po
            zweryfikowaniu na rozmowie u klienta okazało się być wycinkiem
            działalności i to bardzo malutkim)
            Nie dowiedziałam się praktycznie niczego na temat obowiązków,
            oferty.. Dowiedziałam się ilu będę miała podwładnych oo!
            Na spotkanie do pracodawcy dostałam jednak zaproszenie.. Tyle że na
            miejscu dowiedziałam się że oferta firmy jest duuużo szersza a i
            pracy w związku z tym więcej.. szeroki rynek zbytu itd.. jednym
            słowem trzeba się porządnie na robić żeby zarobić.. Panie więc
            spowodowały że za nisko wyceniłam swoją ewentualną pracę... Ale to
            nie wszystko!! Wązny był jak mówiłam (dla Pań) język angielski.. i
            co się okazało u potencjalnego pracodawcy do którego trzeba było też
            dojechać w drugi koniec polski? Że angielski i owszem komunikatywny
            ale firma jest z kapitałem niemieckim i podstawa jest operowanie w
            tymże, którego znajomość i owszem mam ale nikłą.
            Podsumowując.. Przejechałam się do Wa-wy po czym do Krakowa mieszkam
            bagatela w Gorzowie (nie mam pracy więc nie zarabiam) musiałam
            wyłożyć kasę na rozjazdy.. Napaliłam się jak szczerbaty na suchary
            bo idealnie spełniałam warunki z ogłoszenia, a i w rozmowie z
            Paniami konsultantkami wszystko wydawałoby się być w jak najlepszym
            porządku z testami włącznie bo i w wyniki miałam wgląd.. Niby
            rewelacja.. Niby wszystko ok.. A brak kompetencji u Pań spowodował..
            rozczarowanie, lżejsze kieszenie i wyjście na wariata w firmie na
            rozmowie z przyszłym pracodawcą.. Miał na twarzy wymalowane co ona
            tu robi?! i wcale mu się nie dziwię bo jak pracować bez znajomości
            j. niemieckiego z niemcami..
            Ale wyjaśnię Państwu o co chodzi z konsultantami.. muszą robić
            przerób.. tylu i tylu odbębnić.. a czasem nawet zatajając co nieco
            wepchnąć firmie aby "była zadowolona" że wogóle "coś" dostała.. i w
            związku z powyższym zapłaciła za usługi..
            Tylko powiedzcie moi mili.. KOMU JA MAM DAĆ W DZIÓB?! żeby choć
            trochę mi ulżyło.. Bo.. najgorsza w tym wszystkim była nadzieja na
            tę pracę..
        • Gość: sa Re: Kandydat na muszce, czyli CV to za mało IP: *.ssp.dialog.net.pl 23.02.10, 21:18
          A tymczasem ile z rekrutacji jakie są organizowane w tym kraju to czysta fikcja?
          A zatrudnia się np. syna/córkę paniurzedniczki pracującej w PIP po to, aby firma
          była kryta?

          #

          Rekrutacje to z reguły fikcja. Zatrudnia się nie tylko córkę pani z PIPu, ale
          też córkę naczelniczki skarbówki, syna urzędnika z ZUSu, i bratanka pana z
          Sanepidu i taka firma jest już nie do ruszenia. Taka praktyka to standard
          zwłaszcza, a w mniejszych miejscowościach to już elementarna zasada.
      • Gość: Wnikliwy Re: Kandydat na muszce, czyli CV to za mało IP: *.wolainfo.com.pl 23.11.09, 10:21
        Pani Drabik niech się zastanowi jak zamierza trzymać informacje o osobach w
        wewnętrznej bazie firmowej, tak by nie brać ich pod uwagę w przyszłości, jak
        kandydat wyraża zgodę na przetwarzanie swoich danych tylko w konkretnym procesie
        rekrutacyjnym...

        Ustawa o ochronie danych osobowych....
      • Gość: ludek Kandydat na muszce, czyli CV to za mało IP: *.wsb.gda.pl 23.11.09, 10:24
        Brak słów. Tych wszystkich, którzy lubią być traktowani jak towar zachęcam do
        korzystania z firm zajmujących się rekrutacją. Ja wolę szukać pracy
        bezpośrednio u pracodawcy :)
      • Gość: kandydat A kadrowcy grają czysto? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.09, 10:46
        Nigdy nie mówią na pierwszym spotkaniu jaka firma firma poszukuje pracownika i
        jaka jest stawka. A kandydat ma się im wyspowiadać ze wszystkiego.
      • Gość: Ala Hr nie może udzielać informacji o pracownikach IP: *.elartnet.pl 23.11.09, 10:47
        i zazwyczaj tego nie robią, ten artykuł to ściema. Pracowałam kiedyś w firmie
        rekruterskiej a dziś pracuję w HR międzynarodowego koncernu i muszę powiedzieć
        jedno: bardzo trudno jest zdobyć informację o kandydacie i telefon do jego
        byłej firmy z reguły niczego nie załatwia, bo bardzo rzadko ktoś decyduje się
        coś powiedzieć. Hr zwykle milczy jak zaklęty, bo się boi - rozpowszechnianie
        negatywnych informacji może grozić procesem o zniesławienie, bo opinia pani
        kadrowej jest tylko opinią pani kadrowej i nie może nikomu szkodzić w
        karierze. Byli szefowie również nie są skłonni do rozmów, bo boją się o całość
        swoich samochodów i na wszelki wypadek milczą, bo nigdy nie wiadomo kto z kim
        i gdzie jeszcze będzie pracować. A w wielu firmach jest to po prostu
        korporacyjny standard, że nie udziela się nikomu informacji o pracownikach
        byłych i obecnych, można się wypowiedzieć tylko wtedy, gdy żąda tego prawo
        (np. sąd, policja) albo bank do kredytu na oficjalnym druku. I taką informację
        uzyska każdy dzwoniący i wypytujący o pracowników, więc artykuł jak zwykle
        naciągany i koloryzuje rzeczywistość do przyjętej z góry tezy.
        • nospam-net Re: Hr nie może udzielać informacji o pracownikac 23.11.09, 11:35
          Ja też jako pracodawca nie podaję żadnych informacji o moich obecnych i byłych
          pracownikach, nie dlatego że boję o całość swoich szyb, tylko dlatego, że uważam
          że nie należy nikomu niszczyć życia, nawet jeżeli u mnie się nie sprawdził jako
          pracownik, to nie znaczy, że gdzie indziej nie może się bardziej starać, lepiej
          trafić, bardziej mu będzie leżała praca itp. Sam długo byłem pracownikiem,
          pracowałem w różnych firmach i wiem, że tak właśnie jest - raz trafia się
          lepeij, raz gorzej, raz jest dobra atmosfera w pracy, odpowiedzialny szef, a
          innym razem piekiełko z idiotą na czele - rzadko kiedy pracownik ma szansę
          zweryfikować to przed zatrudnieniem, trzeba popracować aby to wiedzieć - sam tak
          miałem i wiem, że od tego też zależą wyniki w pracy. I dlatego jak czasem
          dzwonią do mnie tzw. konsultanci, to mówię że nie mam nic do powiedzenia albo
          same superlatywy nawet jak gość był beznadziejny i szybko go wywaliłem - co mu
          będę robił koło pióra, i on i problem konsultanta mi wiszą a mógłbym komuś
          zaszkodzić - po co? nie miałem jeszcze aż takich zatargów z pracownikami żeby
          się na kimś mścić a z rekruterami nieraz sam się potykałem, więc wiem co to za
          swołocz i gonię ich!
          • Gość: oservattoreromano Re: Hr nie może udzielać informacji o pracownikac IP: *.wroclaw.mm.pl 23.11.09, 12:01
            Wielki szacunek za tę wypowiedź. Ja też jestem pracodawcą, a w przeszłości jako
            najemnik miałem różnych szefów- mądrych i debili.
            Sam wielokrotnie zmieniałem pracę, bo do gadania miała więcej pani
            Zosia-dupodajka, niż inżynier z doświadczeniem.
            I pomyśleć sobie, że takie Zosie-dupodajki często komplikują swoimi opiniami
            życie całkiem normalnym i kompetentnym ludziom.
            Ale cóż się dziwić, skoro Zosie - dupodajki przekazują opinie Kasiom
            -dupodajkom, a te decydują o losach młodych fachowców.
            • Gość: Lalamido A czyja to wina? IP: *.chello.pl 23.11.09, 12:28
              Przecież w 99% zwierzchnikami w firmach są faceci i oni wybierają
              takie "Zosie-dupodajki". Dla faceta dziewczyna musi być atrakcyjna
              nawet w pracy, a że jest głupia, to nawet lepiej, bo nie będzie
              dyskutować, mądrzyć się, nie daj Boże pokazałaby, że jednak ma
              lepsze kompetencje. Więc po co narzekać? A co do opinii udzielanych
              telefonicznie, skąd tak naprawdę wiadomo, kto dzwoni? Ja robię
              zawsze taki myk: dzwoni ktoś, pyta, a ja odpieram atak: "a skąd ja
              mam niby wiedzieć, że faktycznie dzowni pan/pani z takiej
              instytucji?". I spuszczam na bambus. Inna rzecz, że sama słyszałam,
              jak razu pewnego księgowa z mojej, byłej już, firmy, udzielała
              opinii na temat jakiegoś pracownika, telefonicznie, przy czym
              potrafiła powiedzieć, że np. pan X ma długi i jest leniem. A fakty
              były takie, że pan X naraził się kiedyś pani księgowej i obiecała
              mu, że się się odegra, a skoro nadarzyła się okazja. Tyle, że pan X
              pewnie nigdy się o tym nie dowie, tak jak i inni "wrogowie".
          • Gość: trrr Re: Hr nie może udzielać informacji o pracownikac IP: 212.76.37.* 23.11.09, 16:30
            również szacunek
        • Gość: tt Re: Hr nie może udzielać informacji o pracownikac IP: *.provimi.com 24.11.09, 09:33
          Zapomniałaś, że międzynarodowe koncerny to tylko margines pracodawców w
          Polsce... Rynek pracy w Polsce wygląda zupełnie inaczej. A w niewielkiej firemce
          - dzwoniąc do szefa czy właściciela - można wiele usłyszeć o kandydacie.
          Niestety - niekoniecznie prawdę.
          To podstawowy problem - taka uzyskana przez telefon informacja - jest kompletnie
          niewiarygodna.
          Poproście znajomego - niech zadzwoni do firmy, w której pracowaliście i spróbuje
          się dowiedzieć czegoś o Was. Możecie tę rozmowę nagrać a potem (z kolegą jako
          świadkiem) - zwrócić się do Sądu Pracy o odszkodowanie...
      • forumowe_kontko Ależ grrrroźne te haery :))) 23.11.09, 10:58
        Ktoś tu wspomniał o firmie Bigram. Mam dokładnie takie same doświadczenia.
        Kompletny brak kultury: rozmowa - i owszem, ale potem żadnego znaku życia.
        Tę firmę wykreśliłem na zawsze i nie przyjmę od nich zaproszenia na rozmowę.
        Bardzo podoba mi się natomiast nastawienie firm Manpower i OnTime -
        fachowo, sprawnie i kulturalnie. Bez ściemy.
        I, co bardzo sobie cenię, bez próby weryfikowania wiedzy technicznej w
        bardzo wąskiej dziedzinie.
        Psycholog weryfikujący kompetencje merytoryczne gościa specjalizującego się
        w fizyce kwantowej - to rzecz naprawdę dość zabawna.
        A to samo można powiedzieć o próbie "sprawdzania" programistów, techników
        serwisu, prawników, doradców inwestycyjnych itp., itd., itp.
        • nothing.at.all Re: Ależ grrrroźne te haery :))) 23.11.09, 11:11
          Widzę, że nie tylko ja mam niesmak po współpracy z firmą Bigram:/.
          Brak podstaw kultury i etyki zawodowej.
        • Gość: iwona Re: Ależ grrrroźne te haery :))) IP: *.chello.pl 23.11.09, 11:18
          pracowałam 1,5 roku, szukając jednocześnie innej pracy w firmie x, w końcu nie
          przedłużyłam umowy ze względu na warunki nie ludzkie wręcz pracy i płacy,
          szukałam dalej nowej pracy, studiowałam, dowiedziałam sie podczas jednego
          procesu rekr., ze pani x, która mnie prześladowała w pracy rozpowszechnia
          informacje nie prawdziwe-a mam referencje bdb od dyrekcji "głównej", nie
          profesjonalne było, że pani rekrutująca mnie poinformowała, ale dzięki temu się
          dowiedziałam co się dzieje, i tak NIC nie mogę zrobić po za udowadnianiem, że
          tak było na drodze cywilnej i udowadnianiem mojej poniesionej szkody...co jak
          ktoś napisał lata potrwa w Polsce a pracy i tak nie dostałam i nikt mojego
          tłumaczenia nie słuchał, wszystko trwało około godziny, było AC a potem
          czekaliśmy i każdy był wzywany na rozmowę indywidualną i tak się dowiedziałam ,
          ze jestem pomawiana w ramach zemsty byłego współpracownika, nawet nie
          przełożonego...żałuję , że w trakcie pracy tam nie poszłam do PIP-u ale i tak
          nikt by z tej firmy nie potwierdził moich racji, wytrzymałam tam najdłużej, nikt
          nie dał rady więcej niż 3 miesiące...
          • Gość: dP Re: Ależ grrrroźne te haery :))) IP: *.ssp.dialog.net.pl 23.11.09, 11:28
            Jedno pytanie, próbowałaś przeczytać to, co sama napisałaś?
          • Gość: gh Re: Ależ grrrroźne te haery :))) IP: *.icpnet.pl 23.11.09, 15:40
            Iwona, a potrafisz zbudować jedno poprawne zdanie? Może Cię nie
            przyjęli bo w takim stylu napisałaś LM?
      • three-gun-max Jestem pracodawcą... 23.11.09, 11:23
        I czasami przychodzą do mnie różne obszczymurki i nagabują o podawanie (często dosyć prywatnych) informacji o byłych pracownikach. Zawsze przeganiam takich w cholerę.
        • Gość: R Re: Jestem pracodawcą... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.09, 12:08
          Do mnie dzwonił kiedyś były szef z informacją, że ludzie z firmy X proszę o moje
          referencje.
          Zapytał czy naprawdę tego potrzebuję.

          Bez mojej zgodny nic im nie powiedział.
          Moim zdaniem to właściwe zachowanie w takich przypadkach.
          • opinia_publiczna_online Re: Jestem pracodawcą... 23.11.09, 12:34
            > Gość portalu: R napisał(a):

            > Do mnie dzwonił kiedyś były szef z informacją, że ludzie z firmy X
            > proszę o moje referencje.
            > Zapytał czy naprawdę tego potrzebuję.
            >
            > Bez mojej zgodny nic im nie powiedział.
            > Moim zdaniem to właściwe zachowanie w takich przypadkach.

            Pogratulować szefowi czujności.
        • Gość: tez pracodawca Re: Jestem pracodawcą... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.03.11, 00:09
          ludzie wpisują głupoty do CV bo jak można wpisać do życiorysu akwizycje której teraz pełno na rynku pracy, a najczęściej na czarno.
      • Gość: oservattoreromano HR= PRL lub DDR IP: *.wroclaw.mm.pl 23.11.09, 11:31
        Pracodawca oferuje brutto 2700 PLN a wymaga cudów na kiju. Za 2700 nawet nie
        wstanę rano. Sam wysłałem kiedyś kilka CV z pierdołami - tak dla jaj.
        A w ogóle dlaczego CV a nie życiorys zawodowy; a w ogóle dlaczego list
        motywacyjny, a nie podanie o przyjęcie do pracy.
        "List motywacyjny"- sugestia aby przedstawić motywacje ubiegania się np. o
        (pożal się boże) stanowisko sprzedawcy ds kluczowych klientów ( czyt.
        domokrążcy). Na poważne stanowiska nie rekrutują "Haerzy", na nie wchodzi się
        z układów i znajomości.
        Wiadomo, że trzeba z czegoś żyć. Pisanie ,że firma wspaniała, że daje
        możliwości rozwojowe, że chcemy się sprawdzić, to zwykłe sranie w banie.
      • Gość: x Kandydat na muszce, czyli CV to za mało IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.09, 11:34
        Kłamstwo w ogłoszeniach reklamowych jest zabronione.
        Jak to jest z ogłoszeniami dotyczącymi ofert pracy?

        Konkretny przypadek:
        W ogłoszeniu "atrakcyjne warunki zatrudnienia".

        Okazuje się, że firma wcale nie zatrudnia, ale proponuje współpracę na
        zasadzie firma-firma.

        Gdyby podali prawdę w ogłoszeniu "atrakcyjne warunki współpracy", to nie
        fatygowałbym się na rozmowę, a nawet nie wysyłał aplikacji, bo nie mam zamiaru
        rozkręcać własnej działalności gospodarczej.
      • klawiatura_zablokowana Re: Kandydat na muszce, czyli CV to za mało 23.11.09, 12:16
        Ot cały nasz polski "ha er"...
      • Gość: Lizawieta Coś o agencjach pośrednictwa pracy IP: *.chello.pl 23.11.09, 12:16
        Chodziłam do szkoły dla sekretarek-asystentek z dziewczyną, która
        była pracownicą agencji pośrednictwa pracy w Warszawie, czy jakoś
        podobnie, było to coś około 97 roku. Panna opowiadała, jak
        przychodziły do niej kandydatki do pracy ze znajomością angielskiego
        i niemieckiego, a ona, mając jedynie blade pojęcie o każdym z
        języków bawiła się w "interview". Polegało to na tym, że każdej
        kandydatce kazała powiedzieć parę zdań w danym języku "o sobie" i z
        tempa wypowiedzi wnioskowała, czy ktoś zna język, czy nie. Grunt to
        spryt. Dziewczyna miała jednakże kilka atutów: była bardzo ładna,
        zgrabna, miała tupet i siłę przebicia, mimo że ledwo ukończyła ww.
        szkołę. Przyjechała ze wsi i zrobiła, jak się okazało po latach, jak
        na jej warunki, oszałamiającą karierę, wątpię, że inteligencją i
        edukacyjnym trudem. Dziś dumnie się prezentuje na Naszej-Klasie,
        jako kobieta sukcesu, mężatka, matka i generalnie ustawiona w życiu.
        Czyż to nie przykre, że osoby nie posiadające kwalifikacji zajmowały
        się i zapewne nadal zajmują (są tanią siłą roboczą dla takich
        agencji, czy jak?) ocenianiem umiejętności osób o niebo lepiej
        wykształconych, inteligentniejszych i z długoletnim doświadczeniem
        zawodowym, robiąc sobie jaja z procesu rekrutacyjnego, organizując
        szopki i quasi-konkursy umiejętności, rozmawiając z tymi osobami na
        tematy, o których nie mają pojęcia? Pracowałam też w firmie, w
        której co jakiś czas poszukiwano recepcjonistki. Pewnego razu, z
        braku osoby chętnej i dysponującej wolną chwilą, kandydatki
        przepytywał koleś od spraw administracyjno-gospodarczych, czyli w
        uogólnieniu - cieć (przynieś, podaj, pozamiataj). Chłopak miał
        przyjemność, bo panny były ładne, a ich umiejętności ocenił na
        podstawie CV i chyba pod kątem urody biustu, bo zatrudniliśmy w
        końcu pannę, która nie umiała obsłużyć kserokopiarki i faksu.
        • Gość: Dorcia No, nieźle... I wszystko jasne. IP: *.aster.pl 23.11.09, 13:48
        • taka_jedna3 Re: Coś o agencjach pośrednictwa pracy 12.09.14, 11:42
          a czy komuś z Was udało się znaleźć pracę dzięki agencji pośrednictwa ? Jeśli tak to przez jaką ? Szukam aktualnie zatrudnienia i wymyśliłam sobie, że poroznoszę CV po takich agencjach w swoim mieście, ale szybko zwątpiłam w słuszność takiego posunięcia. Natknęłam się na wiele niepochlebnych opinii w sieci o tego typu agencjach, np. że ogłaszają fikcyjne rekrutacje w celu zbierania danych osobowych. Jestem trochę zdezorientowana. Jedyną taką agencją której byłabym w stanie w tej chwili zaufać jest Work Service bo jako młoda dziewczyna pracowałam w marketach na promocjach właśnie za ich pośrednictwem, a o innych tak naprawdę nic nie wiem. Jak można sprawdzić czy agencja jest uczciwa? Dziękuję za odpowiedzi.
          • margol094 Re: Coś o agencjach pośrednictwa pracy 14.07.16, 10:31
            Ja znalazłam prace za granicą właśnie poprzez agencje pośrednictwa. A dokładnie agencje Eurokontakt. Mają dużą ofertę, i z doświadczenia moge powiedzieć, że nie robią tam żadnych problemów. Sprawdz sobie na ich stronie gdzie mozesz pojechac.
      • maciundo Re: Kandydat na muszce, czyli CV to za mało 23.11.09, 12:32
        Najlepiej rozmawia się z właścicielem firmy a nie pośrednikiem.
        Niestety nie zawsze jest to możliwe.
        • Gość: R Re: Kandydat na muszce, czyli CV to za mało IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.09, 13:08
          Heee szukaj na Karaibach setek anonimowych współwłaścicieli kapitału.
          Korporacje mają w Polsce tylko najemnych prezesów, którzy w sprawie zatrudnienia
          nie rozmawiają nawet z kandydatami na dyrektorów departamentów.
        • Gość: bezr50+ Re: Kandydat na muszce, czyli CV to za mało IP: 217.153.82.* 23.11.09, 13:37
          tak racja ja już nigdy w życiu nie skorzystam z HR to są oszuści do potęgi
          • Gość: tt Re: Kandydat na muszce, czyli CV to za mało IP: *.provimi.com 24.11.09, 10:17
            Lepiej nie korzystaj, jak nie rozumiesz o co chodzi...
            HR (czyli Human Resources) to wewnętrzny dział (Diał Kadr, czasem także płac
            chociaż to już bardziej Finanse itp.) w firmie. I korzystają z niego wszyscy
            pracownicy, świadomie lub nieświadomie...
            A Tobie pewnie chodziło o Headhunterów (czasem HH, ale rzadko) czyli zewnętrzne
            firmy rekrutacyjne.
      • Gość: Daniel Kandydat na muszce, czyli CV to za mało IP: *.poczta-polska.pl 23.11.09, 13:48
        Parę miesięcy temu byłem zmuszony do szukania nowej pracy.
        Byłem na kilku rozmowach, ale w pamięć zapadła mi ta gdzie w ogłoszeniu było
        "wysoka kultura osobista".
        Przyjechałem na spotkanie punktualnie na 8 rano tak jak byłem umówiony, osoba
        która miała uczestniczyć w rozmowie oprócz dziewuszki z HR spóźniła się z pół
        godziny.
        Otrzymałem w między czasie inną ofertę, poinformowałem firmę w której byłem na
        rozmowie, że dostałem propozycję i ją rozpatruję.
        Dobrze, że nie czekałem na odpowiedź bo do dzisiaj nikt się nie odezwał.
        Kolejne ciekawe zajście.
        Znajoma szukała pracy jako tłumacz, została zaproszona na rozmowę
        kwalifikacyjną. Na rozmowie dostała do przetłumaczenia poważny tekst.
        Wiadomo, że każdy się stara. Pracy nie otrzymała, ale okazało się, że ta firma
        robiła to dosyć często i tłumaczenia konkretnych rzeczy miała za darmo!
      • Gość: Mania Re: Kandydat na muszce, czyli CV to za mało IP: *.inet.pl 23.11.09, 14:21
        Dokładnie podzielam opinię co do braku kompetencji firm rekrutujących. Musiałam
        przejechać na drugi koniec miasta na rozmowę, która była żenująca, pani każde
        pytanie czytała z kartki, większość z pytań nijak się miała do stanowiska o
        które się ubiegałam, aż się zapytałam czy rzeczywiście o tej samej ofercie
        mówimy...Oczywiście zero odzewu później.
        Choć z pracodawcami też różnie bywa, na rozmowie już bezpośrednio z pracodawcą
        (zima, oczywiście odległy koniec miasta)okazało się, że chodzi o zupełnie inne
        stanowisko niż było podane w ogłoszeniu, gdy pani zwróciłam na to uwagę, pani
        bezczelnie stwierdziła, że jak widać zmyłka zadziałała, bo inaczej potencjalni
        kandydaci nie odpowiadają na prawdziwe ogłoszenie...Brak słów...
      • 8y Kandydat na muszce, czyli CV to za mało 23.11.09, 15:15
        Ja wchodze i mowie tak: witam, zanim zaczniemy chcialem Pania/Pana
        poinformowac, iz ta rozmowa bedzie nagrywana z mojej strony, zaczynajmy.

        Pozniej to sa jaja az po sufit.
      • Gość: Delirka Brzydkie numery pracodawców-cwaniaczków IP: *.chello.pl 23.11.09, 15:33
        Co robi delikwent posiadający np. firmę oferującą kursy komputerowe,
        który chwilowo potrzebuje kogoś do obsługi, bo ma tzw. gorący okres
        czyli zapisy na nowy semestr? Umieszcza ogłoszenie w GW, zaprasza
        jeleni i wmawiając każdemu, że z setki ogłoszeń wybrał tylko
        3 "finalistów", każe przyjść frajerowi/frajerce na tzw. dzień
        próbny, który trwa bite 8 godzin, podczas których robi się wszystko
        to, co zleca panienka zwana kierowniczką sekretariatu. Po tym 1
        dniu, w którym 8 godzin, "z przyczyn obiektywnych", czasem wydłuża
        się do 11, nie ma oczywiście odzewu ze strony potencjalnego
        pracodawcy. Miesiąc ma, w przypadku takich "firm", 28-31 dni
        roboczych, a że pracują od rana do późnego wieczora, 2 osoby
        powiedzmy razy 30, równa się 60, więc mamy prawie cały komplet
        życiorysów z jednego rzutu poogłoszeniowego. I tak można co jakiś
        powtarzać. W zależności od potrzeb. Patent dobry, ale mi jakoś
        brakuje poczucia humoru. Chociaż...podobało mi się pytanie "pana
        prezesa", którego firma mieści (ła?) się w piwnicy szkoły
        podstawowej na Mokotowie, z czym mi się kojarzy drewniany kot.
        Jajcarz, nie ma co. Pomijam fakt, że praca w piwnicy, całe dnie
        jedynie przy świetle sztucznym, w zaduchu i hałasie (obok mieszczą
        się szatnie szkolne) nie jest żadnym rarytasem, a pensja, jak się
        wyraził rekrutujący szef tego interesu, to tajemnica dostępna tylko
        dla szczęśliwego zwycięzcy pojedynku o "najatrakcyjniejszą posadę
        stolicy".
        • Gość: marek Re: Brzydkie numery pracodawców-cwaniaczków IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.09, 23:22
          chcesz robotę w cieple , przy której się nie kurzy , pod dachem - to się
          staraj ....musisz podgryzać konkurencję podkładać nogę ...(albo świnię)
          mataczyć i kręcić.Jak nie umiesz - albo się naucz albo giń.Ja jestem PANEM
          RZEMIEŚLNIKIEM po zawodówce - chociaż pewnie mógłbym zajść duuużo dalej - i
          nie mam problemu z tym że oferują mi 2700 brutto . Morał - wreszcie zwyciężają
          Fachowcy .-Faktyczni , a nie udawani.
      • Gość: rosomak CV to za mało, a opinia o firmie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.09, 16:06
        Skoro CV to za mało, to firmy nie powinny się dziwić, że na rozmowach
        kwalifikacyjnych, przyszli pracownicy, pytają o ciemną stronę firmy. Sama
        sprawdzam, każdą firmę nim pójdę do niej na rozmowę. W większości, osoby
        rekrutujące są zdziwione skąd wiem, że np. nie wypłacają za nadgodziny albo
        każą płacić za szkolenie już po kilku dniach od rozpoczęcia pracy. Wtedy
        słyszę, że to działania na szkodę firmy i nie powinnam się tym interesować.
        Skoro tak, to niech firmy wierzą temu co napisałam w CV i nie sprawdzają moich
        kont na społecznościówkach.
      • rabbinhood Kandydat na muszce, czyli CV to za mało 23.11.09, 16:34
        Panie Michale,
        powinien opisywać Pan zjawiska całościowo a nie jednostronnie.
        Zapewniam Pana że prawa pracowników w UK są bardziej honorowane niż u nas, a
        postępowanie kandydatów wynika z porad rekruterów i tamtejszych tradycji,
        świadectwa pracy są sporadyczne, a referencje w postaci nr telefonu
        obowiązkowe. Pracodawcy w Polsce i ich wymagania oraz sposób przydzielania
        obowiązków i motywowania to inna historia, moim zdaniem zbyt dużo w tym więzów
        rodzinno towarzyskich i czasem politycznych. Oszukują i pracownicy i pracodawcy.
      • Gość: gość Kandydat na muszce, czyli CV to za mało IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.09, 23:09
        I to jest przewaga rzemieślnika nad "kreatywnym menagerem z wizją "-
        rzemieślnikowi wystarczy poł dnia aby pokazać co umie....jeszcze kilka lat - a
        na szczęście i wtedy nie będę zbyt stary żeby błysnąć po raz któryś haha
        .Już teraz rysuje się obraz nowej rzeczywistości - albo zapłacisz fachowcowi
        albo pojedzie dalekooooo ... a Ty zbankrutujesz...I dobrze Ci tak
      • Gość: Tomek Kandydat na muszce, czyli CV to za mało IP: 188.33.138.* 24.11.09, 09:16
        Ludzie to jest chore jak holokaust , do kąd nas to zaprowadzi ?
        Człowiek potrzebuje jakiejś intymnosci . Całkowicie sie z tym nie
        zgadzam a poza tym nie musze sie zgodzic na takie testowanie a po
        ente to najpierw jak ide na rozmowe to jesli ktos mi zada takie
        pytanie to pytam sie ile oferuje na początek. Tak postepuja
        zazwyczaj wiesniaki ktorzy otworzyli firme i szybko sie dorobili i
        chca pokazac iz mają władzę . Jakiś chory autor tego artykulu ,
        nawet bardzo byłem w Anglii i tam prawa pracowników są respektowane
        100razy bardziej niż w polsce dlatego wielu polaków woli pracowac u
        angola niz u debilnego polaka .
      • Gość: Midi_man Kandydat na muszce, czyli CV to za mało IP: 188.33.138.* 24.11.09, 09:23
        NO ODRAZU WIDAC ZE U NAS JESZCZE RZĄDZI EKIPA Z BYŁEGO PRL-U NO BO
        KTO TE ARTYKULY BZDURNE PISZE KTO JE PUBLIKUJE I SPONSORUJE ?
        TO JEST TAK ZA KOMUNY TYLKI LIZALEM KOLEZKOM PARTYJNIAKOM I
        SB/UB-KOM JAK KOMUNA SIE SKONCZYLA I POMOGLI MI OTWORZYC BIZNES
        SPRZEDALI MI UPADAJACE ZAKLADY ZA 1ZL JAK NASZ ORANGE A TERAZ
        NIE WIE NA CZYM TAKIEMU DUPA JEZDZI JEDZ BARANIE DO ANGLI I ZOBACZ
        JAK TAM WYGLĄDA PRAWDZIWA DEMOKRACJA A NIE BEDZIESZ SIAL CHORĄ
        PROPAGANDE WE WLASNYM KRAJU TY KTORY KUPILES ZAKLADY ZA 1ZL I DALEJ
        CHCESZ KOMUNE NA POLSKIEJ ZIEMI ZAPROWADZAC KAŁMUKU Z ZSRR-u .
        WIEDZ ZE GDYBY TO BYŁO USA CI KTORZY CZYTALI TWOJ ARTYKUL I MAJA
        PIENIADZE DO SĄDU BY CIE JUZ DAWNO PODALI ZA TO ZE OBRAZILES ICH
        UCZUCIA . TYLKO KOMUNISTA Z WAŻNĄ KSIAZECZKĄ PARTYJNA MÓGŁ COS
        TAKIEGO NAPISAC . PRACOWALEM W ANGLII 3 LATA I TAKICH DEBILI JAK W
        POLSCE JESZCZE NIE WIDZIALEM DRUGI LENIN NORMALNIE TAMTEN TEZ CHCIAL
        LUDZI GNEBIC NIE DAJCIE SIE ZASTRASZYC TO BYLY UBEK PISAL
      • Gość: Ania Kandydat na muszce, czyli CV to za mało IP: 188.33.138.* 24.11.09, 09:37
        Boze co za chorzy na głowe ludzie ten artykul pisali. Przeciez
        Anglia i USA to najbardziej demokratyczne kraje na swiecie ,
        nie ma porównania do Polski bo tak sie sklada że jeżdze tam co jakiś
        czas wykładac to Polacy są najbardziej zakłamani i najwieksze
        chamstwo mamy wsród całej UE , jeden drugiego kabluje , nic wiec
        dziwnego ze czytamy takie artykuly to świadczy o tym kto w tym kraju
        trzyma władzę , a kto trzyma koncerny dają łapówy i robią co chcą
        za nasze pieniądze które zarabiają na debilnych polakach w obozach
        pracy i chca jeszcze bardziej zacisnąc sie wokół szyi przecietnego
        kowalskiego a sami chodza po agencjach . Tak to zazwyczaj jest
        ze najciemniej jest pod latarnia .
      • Gość: ANdREW Kandydat na muszce, czyli CV to za mało IP: 188.33.138.* 24.11.09, 09:40
        Ciekawe kto wiecej klamie moze by tak zacząc sprawdzac pracodawcow
        ktorzy daja ogloszenia o super zarobkach w gazecie a jak przychodzi
        co do czego to sie okazuje ze pieniedzy nie maja i albo na samo
        zatrudnienie , albo na staz z urzedu pracy , albo podaja netto a
        potem mowia ze to bylo brutto to tez jest klamstwo i tez powinno sie
        notowac gdzies takie przypadki sporzadzac rejestry . TAKI ARTYKUL
        moze byc tez specjalnie spreparowany jako prowokacja do badan
        statystycznych ilu polakow jeszcze da sie zastraszyc , i w celu
        badania opinii i nastrojow spolecznych w koncu czemus to ma sluzyc !

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka