Gość: artur
IP: *.man.polbox.pl
20.02.01, 17:36
jestem kasjerem i referntem d/s księgowych.wykonuję pracę jednocześnie na dwa stanowiska pracy. wiem, że tak być nie powinno, pomimo że w takich warunkach łatwo o krzywdę sobie.I tak się stało.Zginęlo 2300 zł.
Nie wiem nawet jak. Być może niechcący wydałem. Nie w tym jednak problem. Problem zaczyna się w kwestii spłaty.
Nie mam podpisanej odpowiedzialności materialnej.I szef o tym wiedział. Ponieważ wg. kodeksu jest to praktycznie równoznaczne z umorzeniem spłaty szkody, zaproponował mi układ. Wg. kodeksu pracy powinno się sporządzić protokół itp itd. Ale dla zakładu pracy ma to sens dopiero wtedy kiedy ja miałbym podpisaną odpowiedzialność mat. Propozycja szefa polegała na tym, że ja na tę stratę biorę pożyczkę socjalną,i spłacam część, a on dał mi słowo, że drugą część umorzy. Słowo dane było przy kierowniku , wezwanym specjalnie na tę okazję.Spłaciłem swoją część i tu przykra niespodzianka...nie chcą mi umorzyć..czy dane słowo przy swiadku ma jakieś znaczenie prawne? i czy jest szansa tej sprawie nadać właściwy tok sprawy? tzn .prawny? Po roku czasu.Czy jest sens skierować sprawę do sądu pracy? artur