Dodaj do ulubionych

Błagam o pomoc

18.08.11, 09:56
Jestem mamą ślicznej i kochanej 2,5 latki :) ja rozumiem, że w tym wieku występuje bunt dwulatka ale to co moja córka robi, przechodzi wszelką granicę. Jestem z wykształcenia pedagogiem i wiem jak trzeba podchodzić do dziecka w takich sytuacjach. Niestety u mojego dziecka nic się nie sprawdza. W skrócie powiem, że krzyczy, bije, rzuca się na podłogę, rzuca wszystkim co ma pod rączką i przeokropnie płaczę, czasami tak się zanosi, że potrafi zwymiotować. Dominika jest jeszcze dzieckiem, która mało mówi, więc komunikacja z nią jest ograniczona, żeby powiedziała co w danej chwili ją tak zdenerwowało. W napadzie szału wpada w taki amok, że tłumaczenie i wyjaśnianie, że tak nie wolno nie ma sensu. Najgorzej jest na dworze, ludzie się na mnie patrzą jak na niewydolną wychowawczo matkę, która rady sobie nie może dać z dzieckiem. Napady szału u mojej córki są wywołane bez jakiegoś konkretnego powodu np. jesteśmy na placu zabaw, grzecznie się huśta na huśtawce, śmieje się od ucha do ucha i nagle atak szału, krzyczy w niebo głosy, wygina się i szarpie huśtawkę z taką agresją, że jestem aż przerażona. Ja nie wiem co w takich momentach mam robić, jak tłumaczenie nie ma sensu, przeczekanie......moja córka potrafi mieć atak histerii przez 20 min a czasami nawet dłużej :( Staram się być dobrom mamą, ale psychicznie już nie daje rady:( czasami wydaje mi że jestem najgorszą matką na świecie, bywa, że nasz dzień wygląda tak, że mówię ciągle do niej "nie ruszaj, nie wolno'' ale ona ciągle robi coś czego nie wolno :( staram się natomiast chwalić ją za każdą najmniejszą rzecz i mówić jej jak bardzo ją kocham i jestem z niej dumna, jak coś dobrze zrobi np. papierek wyrzuci do śmietniczka....ale cała ta sytuacja mnie załamuję, że z własnym dzieckiem po prostu nie daje sobie rady :((
Obserwuj wątek
    • Gość: basca Re: Błagam o pomoc IP: *.ghnet.pl 18.08.11, 10:09
      Jeśli Twoim zdaniem/Twoją intuicją zachowanie dziecka rzeczywiście przekracza pewną normę to ja bym przeszła się do dobrego psychologa/psychiatry dziecięcego.
    • Gość: kara_mia Re: Błagam o pomoc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.08.11, 10:21
      W napadzie szału wpada w taki amok, że tłumaczenie i wyjaśnianie, że tak nie wolno
      - a dlaczego nie wolno… wolno, zostawić aż się uspokoi

      wygina się i szarpie huśtawkę z taką agresją, że jestem aż przerażona. –
      ma ataki szału bo widzi, że ty jesteś przerażona.

      moja córka potrafi mieć atak histerii przez 20 min a czasami nawet dłużej –
      jaki wiek, takie prawa. Poryczy i przestanie, w tym czasie najlepiej poczytać gazetę.

      czasami wydaje mi że jestem najgorszą matką na świecie

      dlatego córka powtarza zachowania bo Ciebie to rusza…

      mówię ciągle do niej "nie ruszaj, nie wolno'' ale ona ciągle robi coś czego nie wolno

      normalne, nie masz mówić „nie wolno” tylko uniemożliwić robienie tego – raz a skutecznie.

      staram się natomiast chwalić ją za każdą najmniejszą rzecz i mówić jej jak bardzo ją kocham i jestem z niej dumna, jak coś dobrze zrobi np. papierek wyrzuci do śmietniczka.

      To tak nie rób, bo przesadzasz, jak chwalić to tylko za coś, co rzeczywiście zrobiła wyjątkowo. Ona czuje, że to jest „naciągane”
    • el_elefante Re: Błagam o pomoc 18.08.11, 13:37
      Rozumiem, że dobija cie fakt, że będąc wykształconym pedagogiem, nie potrafisz poradzić sobie z własnym dzieckiem? Przepraszam za sarkazm, bez urazy ;)
      Piszesz, że wszystkie twoje metody się nie sprawdzają. Nie pozostaje więc nic innego, jak zmienić je od podstaw, co oznacza zmianę twojego nastawienia i postępowania. Wyjście poza ramy twojej pedagogicznej wiedzy. To oznacza odrzucenie tej wiedzy i gruntowna zmianę sposobu myślenia. No ale to już wiesz.

      Pierwsza myśl jaka mi się nasunęła, to taka, że konsekwentnie (czyt.: uparcie) usiłujesz walczyć z zachowaniem córki, nie wnikając w przyczyny. Próbujesz ją uciszyć, stawiasz zakazy, tłumaczysz i panikujesz gdy to nie działa. To nie jest tak, że nagle dwulatek zupełnie bez powodu wpada w szał. Zawsze jest jakiś powód, tylko dorośli nie umieją go dostrzec bądź nie chce im się wnikać, bądź po prostu tracą głowę i nakręcają się nakręcając dziecko.

      Opisujesz w zasadzie tylko zachowania dziecka, nie piszesz nic na temat twoich reakcji, więc nie potrafię napisać, co według mnie mogłabyś spróbować robić inaczej. Piszesz tylko, że tłumaczysz i wyjaśniasz że nie wolno i że to nie działa. Usprawiedliwiasz się, że córka jest za mała i nie potrafi jeszcze wyrazić samodzielnie co się stało, ale metody nie zmieniasz, choć ewidentnie - jak sama zauważyłaś - jest nieadekwatna.

      Dodatkowo stresujesz się tym "co ludzie powiedzą". Też coś. Gapią się i tyle, jak auto zatrąbi, to też się oglądają. Dorabiasz sobie teorię do niczego, że cię ocenia jako złą matkę itd. A jeśli nawet, to na drzewo z nimi. Wolno im myśleć co chcą, ty masz swój problem i na nim się skup.

      Za dużo "nie wolno". Warto byłoby pomyśleć, jak uniknąć tych "nie wolno", za wyjątkiem kilku krytycznych, związanych ściśle z bezpieczeństwem, typu nie wybieganie na ulicę, nie wtykanie paluszków do kontaktu itp. Może da się usunąć pewne rzeczy poza zasięg rączek, może wiele rzeczy jednak wolno dotykać - w końcu ten mały człowieczek jest głodny wiedzy wszelkiej o świecie i po prostu MUSI dotykać. Może da się dodać jakieś rzeczy, które spokojnie wolno.

      To tylko garść przemyśleń, nie krytyka. Też jestem rodzicem i popełniam błędy.
      • justyna_dabrowska Re: Błagam o pomoc 18.08.11, 15:13
        Zgadzam się z el_elefante. Nic dodać nic ująć.
        pozdr
        jd
    • mskaiq Re: Błagam o pomoc 18.08.11, 15:54
      Z tego co piszesz to nie wyglada to na bunt dwulatka. Nie wiele jestes w stanie
      zmienic bo tego zachowania nie wywoluja twoje interwencje.
      Stwiedzenia ze "nie wolno" kiedy pojawia sie u niej taki atak nie docieraja do niej
      bo ona przezywa cos przerazajacego i stad takie jej zachowanie.
      Kiedy bodziec wywolujacy jej zachowanie znika wszystko wraca do normy. Stres,
      przerazenie jakie przezywa moga byc tak duze ze ona moze nie pamietac co sie
      wydarzylo ale pytaj kiedy wraca spokoj.
      Serdeczne pozdrowienia.
    • tmk123 Re: Błagam o pomoc 18.08.11, 19:10
      Hm , skoro jesteś pedagogiem( a dokładnie jakim i jakie masz doswiadczenie?)
      to pewnie wiesz,że na histerię dziecka najlepszym sposobem jest niereagowanie. po pewnym czasie -zależy jak długo trwało- przyniesie to efekty. czasem dzieciaki sa inteligentne i uparte.
      Ale chodziłabym na spacer z daleka od ludzi, bo zbiegowisko i komentarze tez podsycają takie zachowania. Możliwe,że jesteś zestresowana i zakompleksiona( bo co ludzie pomyślą??!!) i dlatego nie reagujesz własciwie.
      Czy dziecko zachowuje się tak samo jak przebywa z ojcem, babcią ciocią...?
      Druga możliwośc to, że naprawdę jest cos nie tak - i wtedy psycholog czy psychiatra- może dziecko ma jakieś lęki???
      Jak często są takie ataki raz na tydzień kilk razy dziennie? po południu wieczorem? Kidy się pojawiły. Czy choć czasem mozesz wyczuć przyczynę?
      • zielonatosia Re: Błagam o pomoc 18.08.11, 21:59
        cóż też jestem matką dwulatka i przyznaję, ze zachowanie człowieka w tym wieku wymaga od rodzica woltyżerki;) Podpisuję się pod tym , co było napisane powyżej, zamiast zakazów odwracam uwagę, gdy Młody jest już w amoku a) nie zwracam uwagi, często się uspokaja, b) gdy dochodzi do eskalacji i przytulam i pozwalam się wypłakać(jeśli tego chce- nigdy na siłę). Nie zwracam na ludzi postronnych uwagi. Zauważyłam, że w atakach buntu są pewne prawidłowości: sprzyja im zmęczenie i spadek cukry przed posiłkami;) dlatego pilnuję , by miał uregulowany tryb życia;) i nie dopuszczam do głodu, czasem przed posiłkiem warto jest dać małą przegryzkę:)
        • karinaxy80 Re: Błagam o pomoc 26.08.11, 14:28
          Witam, jestem mamą prawie 3 latki:))) u nas było i czasami jeszcze jest podobnie i co zauważyłam, to że u nas te "ataki" występują głównie, gdy Mała jest głodna, spragniona herbatki albo wieczorem gdy jest już bardzo zmęczona. Wczoraj np. krzyczała i za nic w świecie nie chciała wejść pod prysznic, a że na dworze było ponad 30 stop. była klejąca i spocona, że naprawdę choćby spłukanie wodą było konieczne. Walczyliśmy z Mężem 20 minut. Najpierw próbowaliśmy ją w umywalkę chociaż włożyć a Młoda darła się na pół miasta, potem ostatecznie weszła oczywiście cały czas płacząc z Mężem na rękach pod prysznic , no i płukałam ich obydwóch (przy okazji płukałam spodenki i koszulkę Męża bo nie zdążył ściągnąć:)))). Wyszli spod prysznica, położyłam Młodą do łóżka, jeszcze nie dała mi się ubrać w pidżamkę ale już nie płakała, zasnęła po 10 minutach i ubierałam ją na śpiku. Opadłam z sił ale udało się....to jeden z wielu przypadków, gdy Młoda chce rządzić nami....i chwilami jest naprawdę ciężko...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka