Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Problemy magistrów sa niczym

    IP: *.limes.com.pl 15.04.04, 00:11
    Wobec problemów ludzi, którzy o pójściu na studia nawet nie mają co marzyć z
    powodu finansów, to jest ich braku. W szkole nic nie uczą przydatnego obecnie
    na rynku pracy, a jedynie jakieś przestarzałe zagadnienia. Niektórzy nie mają
    dostępu do komputerów i pieniędzy na kurs językowy i pieniędzy na bilet
    miesięczny do miejscowości, gdzie dostaliby pracę za najniższą krajową.
    Niektórym rodzice nie mogą pomóc. Mości magistrowie, praca nie kończy się na
    PR i managerstwie ani sekretarstwie i innych white collars. Ktoś wytwarza
    różne rzeczy - ale pracowników produkcyjnych się prawie nie poszukuje -
    trzeba miec dobry wzrok, by wsród licznych ogłoszeń w gazecie dostrzec takie
    pomiędzy akwizytorami, merchandiserami i dyrektorami do spraw. I marne
    wynagrodzenie. Nie sądzę, by było to uczciwe, że pracownik wytwarzajacy
    przedmioty sprzedawane za 30000 miesięcznie samego zysku dostawał z łaski 600
    zł a pan kierownik, 3000 + premia za siedzenie przed komputerem i układanie
    pasjansów. Ale takie jest życie.
    I jeszcze pytanko do pracodawców: skoro jeszcze nie zaczałem u was pracowac,
    to dlaczego żądacie ode mnie szczegółowej wiedzy o tym, co sami w waszej
    firmie robicie i nikt tego nie uczy poza waszą firmą? Jak tu nie ściemniać.
    Wy oszukujecie nas, że będzie godziwe wynagrodzenie i praca 40 godzin w
    tygodniu, a my, że umiemy wszystko. Wet za wet.
    Obserwuj wątek
      • losiu4 Re: Problemy magistrów sa niczym 15.04.04, 10:14
        Gość portalu: ilquad napisał(a):

        > Wobec problemów ludzi, którzy o pójściu na studia nawet nie mają co marzyć z
        > powodu finansów, to jest ich braku.

        ano problemy ich są podobne do tych ludzi, którzy studiów nie zaczęli/skończyli

        > W szkole nic nie uczą przydatnego obecnie
        > na rynku pracy, a jedynie jakieś przestarzałe zagadnienia.

        masz rację, ale tylko częściowo: w _niektórych_ szkołach uczą rzeczy
        przestarzałych. A tak w ogóle, to na przykład nie widzę wiekszsej rewolucji w
        np. technologii wytaczania czy innej obróbki skrawaniem... czy znaczy to, że
        uczą rzeczy przestarzałych?

        > Niektórzy nie mają
        > dostępu do komputerów i pieniędzy na kurs językowy i pieniędzy na bilet
        > miesięczny do miejscowości, gdzie dostaliby pracę za najniższą krajową.
        > Niektórym rodzice nie mogą pomóc.

        niektórzy przyszli magistrowie na budowach fizycznie pracują, by na edukację i
        dyplom zarobić. A komputery... no cóż, jakoś nikt dyplomu nie chce dawać za to,
        że kompa umie sie obsługowac

        > Mości magistrowie, praca nie kończy się na
        > PR i managerstwie ani sekretarstwie i innych white collars. Ktoś wytwarza
        > różne rzeczy - ale pracowników produkcyjnych się prawie nie poszukuje -
        > trzeba miec dobry wzrok, by wsród licznych ogłoszeń w gazecie dostrzec takie
        > pomiędzy akwizytorami, merchandiserami i dyrektorami do spraw.

        mylisz się, albo faktycznie cierpisz na jakąś wadę wzroku. Żeby nie byc
        gołosłownym: u mnie w regionie poszukuje sie właśnie pracowników produkcyjnych
        (no i oczywiście - i tu masz rację - akwizytorów). Sz.P.Magistrowie - jeśli nie
        mają znajomości bądź niewiele sobą prezentują - szans na robotę papierkową nie
        mają.

        > I marne
        > wynagrodzenie. Nie sądzę, by było to uczciwe, że pracownik wytwarzajacy
        > przedmioty sprzedawane za 30000 miesięcznie samego zysku dostawał z łaski 600
        > zł a pan kierownik, 3000 + premia za siedzenie przed komputerem i układanie
        > pasjansów. Ale takie jest życie.

        co za problem? zostań kierownikiem lub właścicielem firmy. Będziesz
        krwiopijczył i pasjanse układał

        > I jeszcze pytanko do pracodawców: skoro jeszcze nie zaczałem u was pracowac,
        > to dlaczego żądacie ode mnie szczegółowej wiedzy o tym, co sami w waszej
        > firmie robicie i nikt tego nie uczy poza waszą firmą? Jak tu nie ściemniać.
        > Wy oszukujecie nas, że będzie godziwe wynagrodzenie i praca 40 godzin w
        > tygodniu, a my, że umiemy wszystko. Wet za wet.

        już nie płacz... wszystko bedzie dobrze...

        Pozdrawiam

        Losiu
        • Gość: Mała Mi Re: Problemy magistrów sa niczym IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.04.04, 11:10
          Mi tam jednak to dało do myślenia. Wiem, że mieszkając w duzym miescie i mając
          dyplom w kieszeni mamy większe mozliwości. Ale z drugiej strony mój chłopak ma
          dyplom dość nietypowy, bo artystyczny i z przykroscia stwierdzam, że nawet tu w
          Krakowie, taki dyplom jest raczej przeszkodą niż ułatwieniem.
          Ech, nie chce mi się smecić. Będzie dobrze, prawda ?
          • Gość: magda010 Re: Problemy magistrów sa niczym IP: 80.48.238.* 15.04.04, 11:35
            A ja mam mnostwo znajomych, ktorzy grosza nie dostawali z domu i wlasnymi
            silami skonczyli studia, pracujac fizycznie po knajpach, budowach, bedac
            sprzataczkami itd. Do nich nalezy moj kochany narzeczony oraz czesciowo ja
            sama, ktora zdobywajac wyksztalcenie musialam sie ponizac zeby zdobyc kase w
            czasie wakacji pracujac za granica jako sprzataczka. Ale za ta kase uczylam sie
            jezykow, kupilam komputer itd. Wkurza mnie, jak ktos mysli o studentach, ze sa
            to pasozyty zerujace na rodzicach, bo jest bardzo wiele osob, ktore z trudem i
            poswieceniem same zdobywaja na to kase.
            • Gość: Zola Niektórzy mnie tu przerażają! IP: *.fuw.edu.pl 15.04.04, 12:32
              Niektóre posty tu mnie przerażają!

              Gość portalu: magda010 napisał(a):
              > musialam sie ponizac zeby zdobyc kase w czasie wakacji pracujac za granica
              > jako sprzataczka.

              !!!! Tak długo jak niektóre rodzaje prac będą uważane za poniżające tak długo
              nie będzie dobrze w tym kraju!!! Każda praca jest dobra! Jeśli nie jest twoim
              marzeniem, to jest kolejnym krokiem do marzeń!

              Dlaczego niektórzy kierownicy zarabiają dużo pieniędzy robiąc niewiele? Bo
              wcześniej musili się namęczyć i wymyśleć coś oryginalnego żeby stworzyć albo
              rozwinąć działalność gospodarczą. Ewentualnie dostali pracę od znajomych, ale z
              kolei znajomy jak ma swoje pieniądze i chce komuś je po prostu oddać to jego
              sprawa!

              Żyjemy w kraju kapitalistycznym i NIE MA urawniłowki. Zadziwia mnie jak wiele
              osób tego nie zauważyło... Jak macie dobry pomysł do będziecie bogaci.
          • losiu4 Re: Problemy magistrów sa niczym 15.04.04, 12:08
            Gość portalu: Mała Mi napisał(a):

            > Mi tam jednak to dało do myślenia. Wiem, że mieszkając w duzym miescie i
            > mając dyplom w kieszeni mamy większe mozliwości.

            wiem, że w dużym mieście łatwiej, mieszkało się i pracowało w różnych
            miejscach :)

            > Ale z drugiej strony mój
            > chłopak ma dyplom dość nietypowy, bo artystyczny i z przykroscia stwierdzam,
            > że nawet tu w Krakowie, taki dyplom jest raczej przeszkodą niż ułatwieniem.

            ech, Kraków... kawał mojej młodości :) wiem, jak tam jest, bo kontakty z co
            poniektórymi ludźmi tam żyjącymi mi pozostały. I wiem, że nie jest wesoło z
            pracą, bo zresztą gdzie jest? Co do dyplomów artystycznych: jeśli chłopak ma
            naprawdę talent, to sobie radę da. Dyplomy w takiej dziedzinie jak dla mnie
            winny być zbędne. Tu osobiste umiejętności i talent winny decydować, nie papier

            > Ech, nie chce mi się smecić. Będzie dobrze, prawda ?

            oczywiście, ze będzie dobrze... Mała_Mi, uszy do góry :)

            Pozdrawiam

            Losiu
        • Gość: ilquad Re: Problemy magistrów sa niczym IP: *.limes.com.pl 15.04.04, 18:06
          Proszę bardzo: w mojej szkole do dzisiaj uczy się obsługi na poniemieckich
          frezarkach i tokarkach a wszędzie, gdzie pracowałem były maszyny sprzężone z
          komputerem i takie, które nawet polskich nazw nie miały.
          Brak pieniędzy jest zawsze przeszkodą dla personalnego rozwoju. I brak
          znajomych. Nie nauczysz się obsługi Worda jeżeli najbliższy komputer jest
          dostępny raz na miesiąc w bibliotece 20 km od wsi.( w maksymalnie krótkim
          czasie). Nie wyjedziesz za granicę, bo nie masz na bilet. Nie pójdziesz na
          kurs... i tak dalej. To odnośnie umiejętnosci. A znajomi moga ci załatwić
          robotę szybciej niż PUP.
          Nie mam nic przeciwko zarabianiu większych pieniędzy przez kierowników - w
          końcu sa kierownikami albo wyłożyli własny kapitał. Ale o ograbianie
          pracowników i nadmierne ich wykorzystywanie i sugestię, że gdyby nie
          pracownicy, to w firmie byłyby większe zyski, bo trzeba płacić im pensje
          (jeszcze za dużo dostajecie)i ZUS. I takie różne kapitalistyczne mobbingi.
          Nie mam wady wzroku i w dzisiejszej lokalnej gazecie stosunek produkcyjnych do
          nieprodukcyjnych wynosi 18/253. (fryzjerki, ekspedientki, składanie długopisów,
          jeden mechanik, myjnia, jeden elektryk z uprawnieniami, piekarz, magazynier i
          kosmetyczki, jeden ogrodnik).
          • losiu4 Re: Problemy magistrów sa niczym 15.04.04, 21:05
            Gość portalu: ilquad napisał(a):

            > Proszę bardzo: w mojej szkole do dzisiaj uczy się obsługi na poniemieckich
            > frezarkach i tokarkach a wszędzie, gdzie pracowałem były maszyny sprzężone z
            > komputerem i takie, które nawet polskich nazw nie miały.

            zależy, co robiłeś. Ustawic element do obróbki trzeba podobnie zarówno na
            obrabierkach numerycznych, jak i na zwykłych. No chyba ze przyszło Ci
            programować takąż... no wtedy po prostu trzeba sie tego nauczyć, co trudne
            specjalnie nie jest. Większy kłopot bywa z wiedza fachową, taką jaką Ty uczac
            sie w szkole masz (znaczy na co można sobie pozwolić mając taki, a nie inny
            materiał oraz taką a nie inną obrabiarkę). Jesliś posiadł taką wiedzę, to
            nauczenie sie programowania to żaden problem. Bo jedni Sinumerika mają, inni co
            innego.

            > Brak pieniędzy jest zawsze przeszkodą dla personalnego rozwoju.

            zgadzam sie, jest trudniej. Kto powiedział że wszystkim na tym łez padole ma
            byc równie prosto jak np. synowi Gudzowatego (nic do człeka nie mam, żeby nie
            było). Aha, a tak w ogóle nikt nie broni zarobić na kształcenie

            > I brak znajomych.

            nie demonizujmy znajomości (chociaż i te są potrzebne... cóż złego skorzystać z
            polecenia znajomego).

            > Nie nauczysz się obsługi Worda jeżeli najbliższy komputer jest
            > dostępny raz na miesiąc w bibliotece 20 km od wsi.( w maksymalnie krótkim
            > czasie).

            hmmm. powiem tak... swego pierwszego PCta złożyłem za około 500 nowych
            złotówek... razem z monitorem (oczywiście czarno - bialym)

            > Nie wyjedziesz za granicę, bo nie masz na bilet. Nie pójdziesz na
            > kurs... i tak dalej. To odnośnie umiejętnosci. A znajomi moga ci załatwić
            > robotę szybciej niż PUP.

            zgadza się. Znajomości bywają przydatne. I korzystanie z nich wcale nie jest
            takie złe. Zarówno dla Ciebie, jak i dla polecającego, który - o ile uczciwy
            jest - woli zarekomendować pracodawcy osobę, którą zna i potrafi ocenić jej
            możliwości

            > Nie mam nic przeciwko zarabianiu większych pieniędzy przez kierowników - w
            > końcu sa kierownikami albo wyłożyli własny kapitał.

            ja tez nic nie mam, dopóki robią to, za co im się płaci :) znaczy za
            podejmowanie pewnych decyzji.

            > Ale o ograbianie
            > pracowników

            ano niestety zdarza się i tak... miałem do czynienia z taką firmą, i wiem o co
            Ci chodzi.

            > i nadmierne ich wykorzystywanie i sugestię, że gdyby nie
            > pracownicy, to w firmie byłyby większe zyski, bo trzeba płacić im pensje
            > (jeszcze za dużo dostajecie)i ZUS.

            ano są i tacy pracodawcy. Tak samo, jak i zdarzają sie pracownicy - złodzieje

            > Nie mam wady wzroku i w dzisiejszej lokalnej gazecie stosunek produkcyjnych
            > do nieprodukcyjnych wynosi 18/253. (fryzjerki, ekspedientki, składanie
            > długopisów, jeden mechanik, myjnia, jeden elektryk z uprawnieniami, piekarz,
            > magazynier i kosmetyczki, jeden ogrodnik).

            znaczy kogo do jakiej kategorii zaliczasz? Bo chodziło mi o to, ze fachy
            barziej fizyczne (typu fryzjerka, mechanik, budowlaniec itp.) mają wzięcie.
            Nadmiar chętnych jest na tzw. ciepłe posadki (urzędasy itp). Bo kto by nie
            chciał niewiele robić, za niewiele odpowiadać i pieniądze (niewąskie) za to brać

            Pozdrawiam

            Losiu

            • Gość: ilquad Re: Problemy magistrów sa niczym IP: *.limes.com.pl 15.04.04, 21:43
              Oczywiście, że zdobycie dobrej pracy jest możliwe i bez znajomości i z
              minimalnym nakładem kosztów. Ale cholernie trudne. To coś z gatunku wspięcia
              sie na Mount Everest bez maski tlenowej.
              Chodziło mi stosunek wszelkiego typu produkcyjnych, i nawet zaliczyłem do tego
              usługowych - do ludzi nie tworzących, a nadzorujących/negocjujących.

        • Gość: Luk Re: Problemy magistrów sa niczym IP: *.icpnet.pl 16.04.04, 00:21
          wielki smile dla Losia:)
      • Gość: szanującysię Re: Problemy magistrów sa niczym IP: *.acn.waw.pl 15.04.04, 22:39
        Piszecie o zarabianiu 600 zl/mc, a przecież i za 1600 ciężko jest wyżyć. I
        potem mamy dresów, blokersów i całe tabuny młodzieży bez ambicji, która woli
        kraść zamiast pracować. Jak w MacDonaldach, supermarketach itp. zaczną godziwie
        płacić, to może znaczna część dupków szwendających się bez sensu po ulicach
        zrozumie, że warto pójść do pracy zamiast parać się rozbojem, czy w najlepszym
        wypadku sączyć browary na klatce schodowej.

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka